Krill przemilczał słowa Isabelli obserwując jej nowy wygląd. Domyślał się że mogła to być sprawka arcymaga i szczerze nie był z tego zbyt zadowolony.
- Zdajesz sobie sprawy Isabello, że utraciłaś w ten sposób swoje człowieczeństwo? - zapytał Krill - Od tego stanu nie ma odwrotu.. Prawdą jest, że w ten sposób twój cykl życia się znacząco wydłuży ale wiążą się z tym poważne konsekwencje...
Isabella zamyśliła się najpierw słysząc słowa Harha... w tym momencie znacznie więc zbliżyła się do nieumarłego dowódcy i rzuciła na niego poważne spojrzenie, zmrużyła też oczy...
- Na samym początku tego wszystkiego byłam tak samo jak ty sceptycznie nastawiona, Krillu... jednakże później ujrzałam i pojęłam to wszystko... ukończyłam ogrom wyzwań i prób które uczyniły mnie bardzo potężną... wreszcie widzę i czuję jak bardzo przewyższam Darkseida... wreszcie wiem że mogę poradzić sobie z władaniem tą krainą... jednak zgadza się, nie sztuką jest władanie całą krainą... należy czynić to odpowiednio, właściwie, perfekcyjnie... osiągnęłam ogromny sukces i wiem, że nie popełnię już nigdy żadnej pomyłki... - mówiła do Krilla.
- I dlatego z czasem... z czasem i cały czas jeszcze zaczynam i zaczęłam się cieszyć ze swojej przemiany... spójrz tylko jak wspaniale wyglądam... - zarzuciła ręką włosy do tyłu bardzo ponętnie i uśmiechnęła się lekko pod nosem, wszak nieumarła jej forma podobała jej się tak samo bardzo jak ludzka... - Zyskałam moc aby kontrolować swoją formę, Krillu... mogę przebywać w swej ludzkiej postaci i przemienić się w swą nieumarłą kiedy zechcę... - dopowiedziała.
- Człowieczeństwo? Człowieczeństwo, Krillu ograniczało mnie w wielu kwestiach... znacznie ograniczało moje możliwości, Harhu... - powiedziała mu bardzo mocnym tonem głosu.
- Darkseid... ten elf cały czas próbował zmanipulować moje uczucia i myśli, moje czyny... teraz tego nie zrobi... - powiedziała mu bardzo ostrym i potężnym tonem głosu.
Krill wysłuchał słów Isabelli w milczeniu. Gdy skończyła westchnął lekko i odwrócił wzrok.
- Nie kwestionuje twojej siły Isabello... dobrze wiem co przeszłaś przez te wszystkie lata i życze Ci co najlepsze... Chcę jednak byc pewny, że nie bedziesz żałować potem swojej decyzji... Bycie Nieumarłym wcale nie jest tak kolorowe jak się Ci wydaje...
W tej chwili ponownie spojrzał na Isabelle.
- Już nigdy nie poczujesz innego smaku w swoich ustach od popiołu...Wieczny ogień wypali spożywany przez Ciebie pokarm szybciej nim zdołasz go poczuć... Płyny będą przelatywać przez ciebie jak przez sito... Kąpiel za każdym razem przemieni sie w saunę... Twoje emocje w znacznym stopniu staną się ograniczone i juz nigdy, przenigdy nie zaśniesz aż do końca swoich dni...
Po tych słowach spojrzał w bok w kierunku swojego okna.
- Wielu nieumarłych chciałoby doznać takich możliwości... Niestety, nigdy im to nie bedzie dane.. - rzekł spokojnym tonem
Isabella wysłuchała słów Krilla... to co mówił nieco ją zblazowało, odwróciła się w stronę jednego z regałów z księgami Harha... zapatrzyła się w tytuły ksiąg jednak nawet ich nie przyswajała... jej umysł bowiem spowiły przeróżne myśli nad którymi rozmyślała... w tym momencie ponownie przemieniła się w swą ludzką formę... Krill ponownie ujrzał jej długie i piękne czarne włosy i dawny wygląd... ta jednak jeszcze się nie odwracała, rozmyślała...
- Rozumiem to co mówisz, Krillu... masz bardzo wiele racji... - odparła spokojnym i dosyć cichym głosem.
- Jednak sądzę też, że ogromna siła jaką zyskałam jest więcej warta aniżeli to o czym wspominasz... - dopowiedziała nadal się jednak nie odwracając.
Krill pokiwał wolno głową rzucając już spojrzenie na Isabelle
- Jeżeli to jest to czego chciałaś, to nie będę stawał Ci na drodze... Chciałem jedynie abyś wiedziała co się z tym wiąże i jakie są tego konsekwencje... Życie nie jest usłane samymi różami... Zyskując jedno, tracisz drugie...
W tej chwili ruszył w kierunku swojego stołu i zasiadł z powrotem na fotelu.
- ...Sam się przekonałem o tym dosyć dobrze... - dodał po chwili.
Isabella odwróciła się już w kierunku Krilla, spojrzała na niego... wyczuwała od niego coś innego niż kiedyś... też wydawał się być jakby inny... podeszła nieco bliżej.
- Czy podróż w którą wyruszyłeś jakiś czas temu zmieniła coś w tobie? Wydajesz się być nieco inny niż jakiś czas temu... - powiedziała zaciekawiona sytuacją Krilla... wszak był to jej potężny sojusznik, sam przywódca nieumarłych... była ciekawa co on zamierza w związku ze zbliżającą się odbudową krainy...
- W rzeczy samej... przez ostatnie tygodnie wiele się zmieniło... - powiedział Krill - Moja podróż dała mi dużo czasu na to aby przemyśleć wszystko.. przeanalizować... Dzięki temu doszedłem do pewnej konkluzji i podjąłem ważną decyzje.. Aczkolwiek usłyszysz o niej w tym samym czasie co wszyscy...
Isabella lekko zdziwiła i zaniepokoiła się słowami Harha... przywódca jakiś czas temu wydawał jej się nadpobudliwy, naładowany... jakby wściekły... teraz wydawał się być jakby... wypalony, nawet zmęczony... niepokoiło ją to lekko.
- Rozumiem... to chyba wszystko o czym chciałam teraz rozmawiać... jak zawsze twoje słowa są dla mnie cenne Krillu. - powiedziała i pokiwała głową - teraz pójdę już do swojej rezydencji aby przygotować się do nadchodzących wydarzeń... - powiedziała. Była zadowolona z rozmowy z nieumarłym, jednak niepokoił ją jego stan.
Krill zasmiał się lekko.
- Życzę Ci powodzenia Isabello... Przed tobą trudne wyzwanie... Ale myślę że sobie poradzisz... W końcu to nie pierwszy i ostatni raz kiedy spotykasz przeszkodę na swojej drodze życia...
Przez chwile zamilkł i spojrzał w okno.
- Wierzę, że będziesz sprawiedliwą władczynią... Nie oczekuje od ciebie niczego więcej...
Słowa Krilla były mocne i brzmiały zupełnie tak jakby to była ich ostatnia rozmowa...
Tymczasem Ignathir oraz jego służące rozdzielili się.
Lupus i Entoma wspólnie ruszyły do centrum miasta. Z racji iż było jeszcze wcześnie rano nie musiały się obawiać zwracania niepotrzebnej uwagi. Po krótkim marszu obie trafiły przed apartament Isabelli. Wiedziały, że księżniczki nie ma w środku.
- Mhm... a więc to jest miejsce o którym mówił lord Ignathir... zgadza sie z opisem... - powiedziała zadowolonym tonem Lupus
- Co chcesz zrobić? - zapytała Entoma
- Myslę.... Może podpalimy je? Pojdzie z dymem HiHi! - rzekła śmiejąc sie sadystycznie Lupus
- Bez sensu... Nie ma w tym żadnej logiki - odparła Entoma kiwając głową
- Ech? Jak zwykle musisz psuć całą zabawę... Ty i twoja logika... - powiedziała niezadowolonym tonem Lupus
Entoma odwróciła głowę spoglądajac prosto na Lupus
- Nie musze Ci chyba przypominać ze nie jesteśmy tu dla zabawy... Naszym zadaniem jest wykonywanie poleceń lorda Ignathira...
Lupus syknęła pod nosem. Nie zamierzała się sprzeciwiać... Entoma miała bowiem racje. Po chwili ciszy rudowłosa pokojówka zerknęła na budynek i spojrzała na jedno z okien. Zmrużyła lekko oczy.
- Wyczuwam, że ktoś jest w środku... - powiedziała
- Kto?
- Jakiś słabeusz... - odparła Lupus - Czuje, że ma aurę magiczną ale porównując ją do naszej to poziom przedszkolaka..
Entoma pomyślała przez chwile
- Możliwe, że to jakiś znajomy Isabelli... - powiedziała Entoma spoglądając na to samo okno co Lupus
Lupus w tej chwili uśmiechnęła sie szyderczo ledwo powstrzymując śmiech.
Ignathir natomiast przeteleportował się z Abregado. Z racji iż szkolenie Isabelli dobiegło końca teraz musiał zakończyć całą tą rozgrywkę. Arcymag przeteleportował się prosto do bazy Harkona na odległym biegunie południowym. Wyczuwał bowiem ze elf jest tutaj. Pojawił sie przed jego bazą. Tym razem jednak nie chciał tracić czasu na przechadzki z jego sługusami po całym przytułku aby dojść do głownej hali. Zapamiętał dokładnie rozkład korytarzy podczas jego ostatniego pobytu tutaj. Uderzając więc kosturem o ziemię przeniósł się z lodowej powierzchni prosto do mrocznego podziemia omijając strazników. Jego teleportacja była skuteczna i precyzyjna. Arcymag pojawił się kilka metrów za Harkonem.
- Darkseid... - rzekł Ignathir - A więc tutaj jesteś....