12-August-2026, 16:58:41
Entoma westchnęła głeboko.. Założyła swoją nogę na nogę cały czas siedząc na bocznym oparciu fotela
- Czy ja wyglądam Ci na istotę która lubi żartować? - zapytała Entoma niezwykle poważnym tonem - Słuchaj... wiem, że możesz za mną nie przepadać po tym co się stało... w końcu odebrałam Ci twoje tereny oraz kompanów... Rozumiem wiec twoje zachowanie.... ale, przez ostatni czas wydarzyło sie naprawdę wiele złych rzeczy... Nie ominęły też także i mnie... Sama prawie zginęłam i gdyby nie pomoc innych nie byłoby mnie tutaj... Nadal odczuwam to co sie stało...
Na krótki moment Entoma opuściła w dół swoją głowę.. widać było, że pokojówka nie jest w pełni sił..
- Ale mniejsza już o to.... - powiedziała po chwili - Bedę potrzebować twojej pomocy.... a właściwie nie ja, a ktoś inny...
Zwiadowcy zaprowadzili Vanghara oraz jego przybocznych prosto przed oblicze Baruki który czekał już na nich przy swojej chacie.. Vanghar zmarszczył nieco brwi... czuł na sobie ogrom spojrzeń ze wszystkich stron... Lodowe Elfy spoglądały na niego niezwykle intensywnie tak samo jak i na jego kompanów idących za nim...
- Zapraszam, zapraszam... Nie wstydźcie się... - powiedział donośnym głosem Baruka uśmiechając się szyderczo.
Vanghar który szedł na przodzie podszedł do niego jako pierwszy i skrzyżował swoje ręce. Teraz obaj wodzowie stali przed sobą twarzą w twarz...
![[Obrazek: 3c3006af0e2e76f3db30e793c81227cf.jpg]](https://i.ibb.co/zWMpjqp9/3c3006af0e2e76f3db30e793c81227cf.jpg)
- Przyznaje że jestem pod wrażeniem waszej adaptacji do tak surowych warunków klimatycznych... - rzekł Vanghar i kiwnął lekko głową
- Ha... To nic niezwykłego... Kiedyś byliśmy tacy sami jak wy... mieszkaliśmy w miastach... Ale z racji iż zostaliśmy wygnani przez obsesyjną i rasistowską polityke pewnego króla... to musieliśmy zrobić to co się dało aby przeżyć... Oczywiście na początku było ciężko, ale jak sam widzisz... nawet najgorsze warunki nie stanowią dla nas przeszkody....
- Imponujące... Watpie w to aby mroczne elfy potrafiły osiągnąć coś podobnego... - powiedział Vanghar
- Mi też sie tak wydaje.... - odparł Baruka po czym spojrzał na towarzyszy Vanghara.... każdego po kolei zmierzył swoim wzrokiem... - Mniejsza jednak o to.. Moze wejdziemy do środka? Co ty na to .. Vanghar? Nie będziemy przecież rozmawiać na polu pod drzwiami....Porozmawiajmy na spokojnie przy stole...
- Nie ma powodu by sie nie zgodzić... Z chęcią odpowiemy na szczerą gościnność gospodarza... - rzekł Vanghar
Baruka zaśmiał się pod nosem
- W takim razie prosze za mną... - odparł Baruka po czym odwrócił sie tyłem i machnął ręką dając im znak by za nim weszli do środka chaty
Tymczasem na Abregado burza przybrała na sile... Nieumarli coraz bardziej wyczuwali kumulującą sie ciemną energię... Nie znali jednak kompletnie jej pochodzenia... Wszyscy byli w stanie najwyższej gotowości nawet pomimo tego że żadne ostrzeżenie nie zostały wydane... Cywili pochowali się w domach chroniąc się przed gwałtowną burzą.. Nie mieli jednak pojęcia co miało nastąpić...
Nagle, niespodziewanie potężny piorun trafił w samo centrum Dohl de Lokke...Wielu nieumarłych było tego świadkami... Pobliskie stoisko zaczęło sie palić od uderzenia pioruna...
- Cholera... pali się... - mruknął jeden z żołnierzy widząc unoszący sie dym..
W tym samym momencie ziemia zaczęła sie trząść... Nie były to jednak stałe wstrząsy a pojedyncze.. rytmiczne... zupełnie jakby to było kroki...
- Co do... - jęknął jeden z nieumarłych ledwo utrzymując sie na nogach. W tej też chwili wyraźnie poczuł ze coś jest nie tak....Jego oczy się wytrzeszczyły... Poczuł potężna energię magiczną... Ogromny cień padł na jego sylwetkę...Ktoś za nim stał... Wolno odwrócił głowę za siebie i otworzył swoje usta w szoku... kompletnie zamarł...
Był to Demon Wojna... Jego czerwone ślepia patrzyły prosto na nieumarłego z góry...
- O szlak... - burknął nieumarły jednak nie zdazył nic więcej powiedzieć... Demon Wojna zamachnął sie swoim toporem i zdezintegrował wojownika bez większego trudu... Jego ciało posypało sie na małe kości...
Pozostali nieumarli dostrzegli co sie stało...
- Natychmiast włączyć alarm! POWIADOMCIE DOWÓDCE NIHILA! - ryknął jeden z wojowników dobywając swój miecz...
Wojna natomiast podniósł swoja dłoń w górę ku niebu... Chmury zaczęły gwałtownie wirować... z niebios zaczęły w błyskawicznym tempie stępować oddziały wampirów które były pod kontrolą demona...
- ZNISZCZYĆ ICH! ZNISZCZCIE WSZYSTKO! - ryknął Demon potężnie po czym zamachnął sie swoim toporem i cisnął nim prosto w żołnierzy...
- Czy ja wyglądam Ci na istotę która lubi żartować? - zapytała Entoma niezwykle poważnym tonem - Słuchaj... wiem, że możesz za mną nie przepadać po tym co się stało... w końcu odebrałam Ci twoje tereny oraz kompanów... Rozumiem wiec twoje zachowanie.... ale, przez ostatni czas wydarzyło sie naprawdę wiele złych rzeczy... Nie ominęły też także i mnie... Sama prawie zginęłam i gdyby nie pomoc innych nie byłoby mnie tutaj... Nadal odczuwam to co sie stało...
Na krótki moment Entoma opuściła w dół swoją głowę.. widać było, że pokojówka nie jest w pełni sił..
- Ale mniejsza już o to.... - powiedziała po chwili - Bedę potrzebować twojej pomocy.... a właściwie nie ja, a ktoś inny...
Zwiadowcy zaprowadzili Vanghara oraz jego przybocznych prosto przed oblicze Baruki który czekał już na nich przy swojej chacie.. Vanghar zmarszczył nieco brwi... czuł na sobie ogrom spojrzeń ze wszystkich stron... Lodowe Elfy spoglądały na niego niezwykle intensywnie tak samo jak i na jego kompanów idących za nim...
- Zapraszam, zapraszam... Nie wstydźcie się... - powiedział donośnym głosem Baruka uśmiechając się szyderczo.
Vanghar który szedł na przodzie podszedł do niego jako pierwszy i skrzyżował swoje ręce. Teraz obaj wodzowie stali przed sobą twarzą w twarz...
![[Obrazek: 3c3006af0e2e76f3db30e793c81227cf.jpg]](https://i.ibb.co/zWMpjqp9/3c3006af0e2e76f3db30e793c81227cf.jpg)
- Przyznaje że jestem pod wrażeniem waszej adaptacji do tak surowych warunków klimatycznych... - rzekł Vanghar i kiwnął lekko głową
- Ha... To nic niezwykłego... Kiedyś byliśmy tacy sami jak wy... mieszkaliśmy w miastach... Ale z racji iż zostaliśmy wygnani przez obsesyjną i rasistowską polityke pewnego króla... to musieliśmy zrobić to co się dało aby przeżyć... Oczywiście na początku było ciężko, ale jak sam widzisz... nawet najgorsze warunki nie stanowią dla nas przeszkody....
- Imponujące... Watpie w to aby mroczne elfy potrafiły osiągnąć coś podobnego... - powiedział Vanghar
- Mi też sie tak wydaje.... - odparł Baruka po czym spojrzał na towarzyszy Vanghara.... każdego po kolei zmierzył swoim wzrokiem... - Mniejsza jednak o to.. Moze wejdziemy do środka? Co ty na to .. Vanghar? Nie będziemy przecież rozmawiać na polu pod drzwiami....Porozmawiajmy na spokojnie przy stole...
- Nie ma powodu by sie nie zgodzić... Z chęcią odpowiemy na szczerą gościnność gospodarza... - rzekł Vanghar
Baruka zaśmiał się pod nosem
- W takim razie prosze za mną... - odparł Baruka po czym odwrócił sie tyłem i machnął ręką dając im znak by za nim weszli do środka chaty
Tymczasem na Abregado burza przybrała na sile... Nieumarli coraz bardziej wyczuwali kumulującą sie ciemną energię... Nie znali jednak kompletnie jej pochodzenia... Wszyscy byli w stanie najwyższej gotowości nawet pomimo tego że żadne ostrzeżenie nie zostały wydane... Cywili pochowali się w domach chroniąc się przed gwałtowną burzą.. Nie mieli jednak pojęcia co miało nastąpić...
Nagle, niespodziewanie potężny piorun trafił w samo centrum Dohl de Lokke...Wielu nieumarłych było tego świadkami... Pobliskie stoisko zaczęło sie palić od uderzenia pioruna...
- Cholera... pali się... - mruknął jeden z żołnierzy widząc unoszący sie dym..
W tym samym momencie ziemia zaczęła sie trząść... Nie były to jednak stałe wstrząsy a pojedyncze.. rytmiczne... zupełnie jakby to było kroki...
- Co do... - jęknął jeden z nieumarłych ledwo utrzymując sie na nogach. W tej też chwili wyraźnie poczuł ze coś jest nie tak....Jego oczy się wytrzeszczyły... Poczuł potężna energię magiczną... Ogromny cień padł na jego sylwetkę...Ktoś za nim stał... Wolno odwrócił głowę za siebie i otworzył swoje usta w szoku... kompletnie zamarł...
Był to Demon Wojna... Jego czerwone ślepia patrzyły prosto na nieumarłego z góry...
- O szlak... - burknął nieumarły jednak nie zdazył nic więcej powiedzieć... Demon Wojna zamachnął sie swoim toporem i zdezintegrował wojownika bez większego trudu... Jego ciało posypało sie na małe kości...
Pozostali nieumarli dostrzegli co sie stało...
- Natychmiast włączyć alarm! POWIADOMCIE DOWÓDCE NIHILA! - ryknął jeden z wojowników dobywając swój miecz...
Wojna natomiast podniósł swoja dłoń w górę ku niebu... Chmury zaczęły gwałtownie wirować... z niebios zaczęły w błyskawicznym tempie stępować oddziały wampirów które były pod kontrolą demona...
- ZNISZCZYĆ ICH! ZNISZCZCIE WSZYSTKO! - ryknął Demon potężnie po czym zamachnął sie swoim toporem i cisnął nim prosto w żołnierzy...
![[Obrazek: fkbgfgvyfgvgkbvfd.png]](https://i.ibb.co/MDMhTZsf/fkbgfgvyfgvgkbvfd.png)