11-August-2026, 17:02:40
Strażnicy zapukali do drzwi... Po chwili usłyszeli głos Szefowej.. Otworzyli drzwi i oboje weszli do środka... Poinformowali ją o przybyciu Magistra...Kobieta która siedziała na swoim ulubionym tronie i przeglądając się w lusterku poprawiała swoje włosy, natychmiast nakazała im go wpuścić.. Strażnicy pokiwali głowami po czym wrócili do łowcy nagród..
- Właź... Szefowa na ciebie czeka... - rzekł strażnik
- Tak jak myślałem.... - odparł po czym przekroczył przez próg drzwi i zamknął je za sobą..
Szefowa natychmiast odłożyła lusterko i grzebień widząc Magistra.. Popatrzyła w jego kierunku..
- No, no... Dobrze się spisałeś.. nawet lepiej niz myslałam... - powiedziała kiwając lekko głową
- Dziękuję uprzejmie... - odparł przykładając dłoń do piersi.. - To dla mnie wielki zaszczyt słysząc takie słowa z twoich ust Pani...
- Schematy okazały sie być przydatne?
- Jak najbardziej... Gdyby nie fakt iż zdołaliśmy podłożyć ładunki wybuchowe na fundamentach budynku to z całą pewnością by je wykryli i rozbroili zanim byśmy wcisnęli przycisk... Cale szczęście dzięki zmasowanym atakom hakerskim i twoim schematom udało się zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń... Niczego nie byli w stanie zrobić... Wszyscy zginęli....
- Wszyscy słyszeli juz o tym w mediach... Upadek Carraboth Holdingu rozniósł się ogromnym echem... Isabella straciła ogromne ilości wpływów na rynku... Z cała pewnością nasi przyjaciele CEO bedą niezwykle zadowoleni takim rozwojem wydarzeń... Moja obietnica została dotrzymana... Hah...widzisz sam... ja zawsze dotrzymuje danego słowa...
Magister kiwnął głową.. Szefowa spoglądała na niego jeszcze przez chwile po czym sięgnęła po walizkę która leżała pod jej tronem.. przysunęła ją pod swoje nogi po czym kopnęła ją swoim obcasem... ta natychmiast ślizgając się po podłodze zatrzymała się pod stopami Magistra..
- Twoja nagroda.... Tak jak obiecałam... - powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.. - Mam nadzieje, że nasza współpraca bedzie kontynuowana...
Magister zasmiał się lekko pod nosem po czym przykucnął i otworzył walizkę.. Była wypełniona po brzegi pieniędzmi...Nie ukrywał swojego zadowolenia.
- Przez jakiś czas nie bedziemy się wychylać.. Z całą pewnością Isabella bedzie prowadziła śledztwo jak do tego doszło... Dobrze by było jakbyś ograniczył niepotrzebne i nieprzemyślane ruchy... Takie jest przynajmniej polecenie Amona...
- Och? Czyżby niebawem planował jakas kolejną wielką misję? - zapytał Magister podnoszac się na równe nogi
- Tak... ale nie dla ciebie... - odparł Szefowa - Przygotowuje ją dla mnie...
Magister słysząc to otworzył szerzej oczy.. Był mocno zaskoczony.. Szefowa w koncu nigdy nie brała czynnego udziału w żadnych misjach... to ona do tej pory zlecała wszystkie zadania które inni wykonywali... Taki był jej cel... Najwyraźniej jednak teraz gdy Amon powrócił do żywych to on wyznaczał zadania... nawet Szefowa nie mogła powiedzieć "nie"...
- Coż... Miejmy nadzieje, że nie bedzie zbyt ekstremalna... - powiedział Magister
- Też mam taką nadzieje, ale niestety nie wiem co wymyśli Amon... Na tę chwilę nie chciał mi powiedzieć nic... - odparła Szefowa
Magister kiwnął wolno głową i podrapał sie po podbródku...
Natomiast na Kartis wszystko ucichło... Miasto zostało kompletnie zdewastowane zaledwie w kilka minut... Siła destrukcyjna gryzoni była niewyobrażalna... Większość z nich po osiągnięciu swojego celu ruszyła dalej na północ... Pośrodku całej masakry pozostał jednak jeden człowiek... Cornelius... Wszystkie szczury które zaatakowały jego rezydencje a następnie też i jego samego spotkał tragiczny los... Cornelius zniszczył je wszystkie nawet sie przy tym nie męcząc... Aby plaga się nie utrzymywała na rozkładających się ciałach najzwyczajniej spalił je wszystkie żywcem przy pomocy Wiecznego Ognia...Nie ostał sie nawet jeden szczur...
Gdy skończył Cornelius jedynie poprawił swoje rękawiczki oraz mundur po czym bez słowa wrócił do swojej rezydencji... Miał pewne plany które zamierzał zrealizować...
Tymczasem w Dalthei, Pellar zgodnie z poleceniem Ignathira udał sie do sali tronowej... Nie miał pojęcia zbytnio czego się spodziewać ani o czym Nieumarły Król chce z nim rozmawiać.. Stając przed wrotami do hali westchnął głęboko po czym zapukał do drzwi....
- Wejść.... - rzekł donośny głos należący do arcymaga
Pellar od razu otworzył wrota i ruszył przodem po szkarłatnym dywanie w stronę tronu na którym siedział arcymag... Obok niego zas stał Ptolemy... Gdy tylko rycerz go zobaczył to zacisnął piesci...O ile Pellar pokojówki bardzo lubił i dobrze mu się z nimi rozmawiało i spędzało czas, to demona jakim był Ptolemy najzwyczajniej nie trawił... To on w końcu trzymał go bowiem przez długi czas jako szczura laboratoryjnego ... to on dał mu to metalowe ciało... przeprowadzał na nim eksperymenty... traktował go przedmiotowo.... Sama jego obecność doprowadzał go do szału..
- Witaj Pellar... dobrze że przybyłeś... - rzekł Ignathir spokojnym tonem
Rycerz zatrzymał się kilka metrów od tronu i kiwnął głową
- Przybyłem na wezwanie... Nie mógłbym zignorować... - powiedział
- W rzeczy samej nie mógłbyś... Jako podmioty naszego Pana musimy stawiać się na jego wezwanie bez żadnych protestów - powiedział Ptolemy z szyderczym uśmiechem na ustach
Pellar słysząc jego słowa miał ochotę walnąć go prosto w ten głupi ryj... Powstrzymywał się jednak przed wybuchem emocji... Nie był w końcu tym samym Pellarem co na początku... Zmienił się... Potrafił kontrolować teraz swoje emocje... Naberal mu w tym pomogła gdy udali sie na wspólną misje... Zignorował więc jego słowa... Nawet na niego nie spojrzał...
- Dobrze więc... Zapewne jesteś ciekaw dlaczego Cię tu wezwałem... - rzekł Ignathir - Przejdę wiec od razu do konkretów...
Pellar kiwnął wolno głową...
- Mozesz o tym nie wiedzieć ale Ptolemy przez ten cały czas jak go nie było w Dalthei był na misji w wymiarze Altary dowiadując się nowych istotnych dla nas rzeczy... Zdobył Informacje na temat Księstwa Enthiati oraz Cesarstwa Bahrum... państw bezpośrednio sąsiadujących z królestwem z którego się wywodzisz...
Pellar rozszerzył trochę mocniej swoje błyszczące oczy
- Wybacz, że zapytam Nieumarły Królu... ale... czy szykujesz jakąś kolejną inwazję?
Ignathir mruknął pod nosem.
- Nie jestem w stanie na tę chwile odpowiedzieć w postaci "tak" albo "nie"... W szczególności że Ptolemy zajął się sytuacją w Księstwie Enthiati już nawet bez mojej wiedzy i rozkazu...
- To znaczy? - zapytał Pellar lekko zdzwiony
- Ówczesna władczyni tego państwa jaką była Księżna Felicia nie żyje... Ptolemy uznał, że nie była godna tronu... - powiedział Ignathir patrząc katem oka na Ptolemego.
Pellar przez moment milczał... Pamiętał Felicie... Jego ojciec mu o niej wspominał kilkakrotnie jeszcze za życia...
- Z tego co mi było wiadomo to prowadziła despotyczne i okrutne rządy... Podobno była atrakcyjna z wyglądu ale nie prezentowała sobą nic więcej... - powiedział Pellar
- Owszem.. tak było... Temu też jej egzekucja była konieczna... Nie ma sensu trzymać u władzy kogoś kto nie umie rządzić.. - powiedział Ptolemy - Teraz tereny Ksiestwa będa należeć do lorda Ignathira...
- Właź... Szefowa na ciebie czeka... - rzekł strażnik
- Tak jak myślałem.... - odparł po czym przekroczył przez próg drzwi i zamknął je za sobą..
Szefowa natychmiast odłożyła lusterko i grzebień widząc Magistra.. Popatrzyła w jego kierunku..
- No, no... Dobrze się spisałeś.. nawet lepiej niz myslałam... - powiedziała kiwając lekko głową
- Dziękuję uprzejmie... - odparł przykładając dłoń do piersi.. - To dla mnie wielki zaszczyt słysząc takie słowa z twoich ust Pani...
- Schematy okazały sie być przydatne?
- Jak najbardziej... Gdyby nie fakt iż zdołaliśmy podłożyć ładunki wybuchowe na fundamentach budynku to z całą pewnością by je wykryli i rozbroili zanim byśmy wcisnęli przycisk... Cale szczęście dzięki zmasowanym atakom hakerskim i twoim schematom udało się zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń... Niczego nie byli w stanie zrobić... Wszyscy zginęli....
- Wszyscy słyszeli juz o tym w mediach... Upadek Carraboth Holdingu rozniósł się ogromnym echem... Isabella straciła ogromne ilości wpływów na rynku... Z cała pewnością nasi przyjaciele CEO bedą niezwykle zadowoleni takim rozwojem wydarzeń... Moja obietnica została dotrzymana... Hah...widzisz sam... ja zawsze dotrzymuje danego słowa...
Magister kiwnął głową.. Szefowa spoglądała na niego jeszcze przez chwile po czym sięgnęła po walizkę która leżała pod jej tronem.. przysunęła ją pod swoje nogi po czym kopnęła ją swoim obcasem... ta natychmiast ślizgając się po podłodze zatrzymała się pod stopami Magistra..
- Twoja nagroda.... Tak jak obiecałam... - powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.. - Mam nadzieje, że nasza współpraca bedzie kontynuowana...
Magister zasmiał się lekko pod nosem po czym przykucnął i otworzył walizkę.. Była wypełniona po brzegi pieniędzmi...Nie ukrywał swojego zadowolenia.
- Przez jakiś czas nie bedziemy się wychylać.. Z całą pewnością Isabella bedzie prowadziła śledztwo jak do tego doszło... Dobrze by było jakbyś ograniczył niepotrzebne i nieprzemyślane ruchy... Takie jest przynajmniej polecenie Amona...
- Och? Czyżby niebawem planował jakas kolejną wielką misję? - zapytał Magister podnoszac się na równe nogi
- Tak... ale nie dla ciebie... - odparł Szefowa - Przygotowuje ją dla mnie...
Magister słysząc to otworzył szerzej oczy.. Był mocno zaskoczony.. Szefowa w koncu nigdy nie brała czynnego udziału w żadnych misjach... to ona do tej pory zlecała wszystkie zadania które inni wykonywali... Taki był jej cel... Najwyraźniej jednak teraz gdy Amon powrócił do żywych to on wyznaczał zadania... nawet Szefowa nie mogła powiedzieć "nie"...
- Coż... Miejmy nadzieje, że nie bedzie zbyt ekstremalna... - powiedział Magister
- Też mam taką nadzieje, ale niestety nie wiem co wymyśli Amon... Na tę chwilę nie chciał mi powiedzieć nic... - odparła Szefowa
Magister kiwnął wolno głową i podrapał sie po podbródku...
Natomiast na Kartis wszystko ucichło... Miasto zostało kompletnie zdewastowane zaledwie w kilka minut... Siła destrukcyjna gryzoni była niewyobrażalna... Większość z nich po osiągnięciu swojego celu ruszyła dalej na północ... Pośrodku całej masakry pozostał jednak jeden człowiek... Cornelius... Wszystkie szczury które zaatakowały jego rezydencje a następnie też i jego samego spotkał tragiczny los... Cornelius zniszczył je wszystkie nawet sie przy tym nie męcząc... Aby plaga się nie utrzymywała na rozkładających się ciałach najzwyczajniej spalił je wszystkie żywcem przy pomocy Wiecznego Ognia...Nie ostał sie nawet jeden szczur...
Gdy skończył Cornelius jedynie poprawił swoje rękawiczki oraz mundur po czym bez słowa wrócił do swojej rezydencji... Miał pewne plany które zamierzał zrealizować...
Tymczasem w Dalthei, Pellar zgodnie z poleceniem Ignathira udał sie do sali tronowej... Nie miał pojęcia zbytnio czego się spodziewać ani o czym Nieumarły Król chce z nim rozmawiać.. Stając przed wrotami do hali westchnął głęboko po czym zapukał do drzwi....
- Wejść.... - rzekł donośny głos należący do arcymaga
Pellar od razu otworzył wrota i ruszył przodem po szkarłatnym dywanie w stronę tronu na którym siedział arcymag... Obok niego zas stał Ptolemy... Gdy tylko rycerz go zobaczył to zacisnął piesci...O ile Pellar pokojówki bardzo lubił i dobrze mu się z nimi rozmawiało i spędzało czas, to demona jakim był Ptolemy najzwyczajniej nie trawił... To on w końcu trzymał go bowiem przez długi czas jako szczura laboratoryjnego ... to on dał mu to metalowe ciało... przeprowadzał na nim eksperymenty... traktował go przedmiotowo.... Sama jego obecność doprowadzał go do szału..
- Witaj Pellar... dobrze że przybyłeś... - rzekł Ignathir spokojnym tonem
Rycerz zatrzymał się kilka metrów od tronu i kiwnął głową
- Przybyłem na wezwanie... Nie mógłbym zignorować... - powiedział
- W rzeczy samej nie mógłbyś... Jako podmioty naszego Pana musimy stawiać się na jego wezwanie bez żadnych protestów - powiedział Ptolemy z szyderczym uśmiechem na ustach
Pellar słysząc jego słowa miał ochotę walnąć go prosto w ten głupi ryj... Powstrzymywał się jednak przed wybuchem emocji... Nie był w końcu tym samym Pellarem co na początku... Zmienił się... Potrafił kontrolować teraz swoje emocje... Naberal mu w tym pomogła gdy udali sie na wspólną misje... Zignorował więc jego słowa... Nawet na niego nie spojrzał...
- Dobrze więc... Zapewne jesteś ciekaw dlaczego Cię tu wezwałem... - rzekł Ignathir - Przejdę wiec od razu do konkretów...
Pellar kiwnął wolno głową...
- Mozesz o tym nie wiedzieć ale Ptolemy przez ten cały czas jak go nie było w Dalthei był na misji w wymiarze Altary dowiadując się nowych istotnych dla nas rzeczy... Zdobył Informacje na temat Księstwa Enthiati oraz Cesarstwa Bahrum... państw bezpośrednio sąsiadujących z królestwem z którego się wywodzisz...
Pellar rozszerzył trochę mocniej swoje błyszczące oczy
- Wybacz, że zapytam Nieumarły Królu... ale... czy szykujesz jakąś kolejną inwazję?
Ignathir mruknął pod nosem.
- Nie jestem w stanie na tę chwile odpowiedzieć w postaci "tak" albo "nie"... W szczególności że Ptolemy zajął się sytuacją w Księstwie Enthiati już nawet bez mojej wiedzy i rozkazu...
- To znaczy? - zapytał Pellar lekko zdzwiony
- Ówczesna władczyni tego państwa jaką była Księżna Felicia nie żyje... Ptolemy uznał, że nie była godna tronu... - powiedział Ignathir patrząc katem oka na Ptolemego.
Pellar przez moment milczał... Pamiętał Felicie... Jego ojciec mu o niej wspominał kilkakrotnie jeszcze za życia...
- Z tego co mi było wiadomo to prowadziła despotyczne i okrutne rządy... Podobno była atrakcyjna z wyglądu ale nie prezentowała sobą nic więcej... - powiedział Pellar
- Owszem.. tak było... Temu też jej egzekucja była konieczna... Nie ma sensu trzymać u władzy kogoś kto nie umie rządzić.. - powiedział Ptolemy - Teraz tereny Ksiestwa będa należeć do lorda Ignathira...