13-June-2026, 00:35:40
Argal i Eriohor cały czas czekali na Vanghara na korytarzu.. Oboje byli nadal mocno zaskoczeni całą sytuacja która miała miejsce w sali negocjacyjnej... Mediator który przez chwilę im towarzyszył próbował ich uspokajać... Równocześnie chciał sie też czegoś dowiedzieć czy negocjacje przebiegają zgodnie z oczekiwaniami obu stron... Niestety jednak nie był w stanie zbytnio wyciągnąć od dwójki weteranów szczegółowych informacji.. Nie byli zbyt chętni dzielić się tym co się stało za drzwiami...
Eriohor pokręcił głową przyciągając tym samym uwagę Argala który stał obok niego.
- Mam nadzieje, że Vanghar wie co robi... sam na sam z tą wariatką... - rzekł Eriohor - Ona serio jest nieobliczalna...
- Podpisała traktat... - odparł Argal - Dajmy jej szanse... zobaczymy czy spełni to co zostało tam napisane... Zresztą i tak nie zdoła tego wszystkiego zrobić w ciągu jednej doby...
- To oczywista sprawa... - powiedział Eriohor - Przed nami również miesiące, jak nie lata ciężkiej pracy... Wojna zebrała swoje żniwo...
Argal kiwnął głową i skrzyżował ręce.. Niespodziewanie w tej samej chwili naprzeciwko nich pojawił się Vel Kalimos.. Eriohor i Argal natychmiast go dostrzegli.. Swoje buty i szaty pokryte miał śniegiem.. Podszedł do nich wolno...
- Gdzieś ty był? Szukałeś pingwinów? - zapytał Argal
- To... nie jest śmieszne... - odparł Kalimos kręcac głową.
Eriohor mruknął pod nosem.
- Udało Ci się przekonać Lodowe Elfy do rozmów? - zapytał po chwili
- Tak... chyba.... tak mi sie wydaje.... - odpowiedział Kalimos - Co prawda o mało mnie nie zaszlachtowali, ale gdy usłyszeli o śmierci Nelotha to się wstrzymali.... Baruka wydał zgodę... Powiedział że bedzie czekał na przybycie Vanghara...
- Mhm... Jeśli sie uda to byc moze jeszcze dziś będziemy z nim rozmawiać... - rzekł Eriohor
Kalimos popatrzył tymczasem w stronę drzwi do sali negocjacyjnej.
- Vanghar nadal jest w środku? - zapytał
- Ta... Kazał nam wyjść... Pewnie zaraz skończy... - odparł Argal
Vanghar zaśmiał sie lekko pod nosem... Nie widział wcześniej Isabelli w takim stanie emocjonalnym... W jego odczuciu juz kompletnie postradała zmysły... Nie było to bowiem w żadnym stopniu normalne... Aczkolwiek skoro tak bardzo chciała to zrobić to nie zamierzał jej przeszkadzać... Położył raz jeszcze swoją dłoń na jej głowie.
- Ach... Za bardzo się próbujesz starać przez co średnio ci to wychodzi... - rzekł Vanghar poważnym tonem - Nie masz wyćwiczonego tempa... nie masz odpowiedniej techniki.... Hah.... Naprawdę to twój pierwszy raz..... Ciekawi mnie więc skąd w ogóle ten pomysł.... Musisz się jeszcze wiele nauczyć...
W tej chwili pochwycił jej głowe o tyłu i przysunął blizej tak aby jego sprzęt wszedł głębiej...
- Potrzebujesz więcej praktyki jeśli chcesz kiedykolwiek zadowolić płeć przeciwną... - dodał mocniejszym tonem
Wszystko było gotowe... Magister juz wiedział że plan sie powiódł... Cały system był pod kontrolą ludzi Amona a wszyscy ochroniarze, technicy i programiści nie mieli o tym kompletnie pojęcia... Wszystko po awarii działało bowiem w firmie jak należy... Nie byli w stanie znaleźć nic podejrzanego... Nie byli w stanie nic wykryć... Tak jak było to zaplanowane od początku... Poprzedni serwer został zastąpiony nową, dokładną kopią poprzedniego... Co wiecej był on zawirusowany w taki sposób że wykrycie problemu było dla pracowników niemożliwe... System bezpieczeństwa działał teraz tak jak zagrali hakerzy... Cały system był pod ich dyktando...
- A więc mamy to... - rzekł Magister przez krótkofalówkę - Podłożyliście nasze fajerwerki?
- Tak sir... Kamery zostały zhakowane na czas... nie widzieli kompletnie nic... - odpowiedział jeden z agentów
- Świetnie.... W takim razie wycofajcie się na bezpieczna odległość.... - rzekł Magister - Pora na nasze Grande Finale...
Nikt wewnątrz budynku firmy jeszcze nie zdawał sobie sprawy co miało się wydarzyć... Nikt nie wiedział co zaraz nastąpi... Amon wydał rozkaz... A ten musiał zostać wykonany...
Eriohor pokręcił głową przyciągając tym samym uwagę Argala który stał obok niego.
- Mam nadzieje, że Vanghar wie co robi... sam na sam z tą wariatką... - rzekł Eriohor - Ona serio jest nieobliczalna...
- Podpisała traktat... - odparł Argal - Dajmy jej szanse... zobaczymy czy spełni to co zostało tam napisane... Zresztą i tak nie zdoła tego wszystkiego zrobić w ciągu jednej doby...
- To oczywista sprawa... - powiedział Eriohor - Przed nami również miesiące, jak nie lata ciężkiej pracy... Wojna zebrała swoje żniwo...
Argal kiwnął głową i skrzyżował ręce.. Niespodziewanie w tej samej chwili naprzeciwko nich pojawił się Vel Kalimos.. Eriohor i Argal natychmiast go dostrzegli.. Swoje buty i szaty pokryte miał śniegiem.. Podszedł do nich wolno...
- Gdzieś ty był? Szukałeś pingwinów? - zapytał Argal
- To... nie jest śmieszne... - odparł Kalimos kręcac głową.
Eriohor mruknął pod nosem.
- Udało Ci się przekonać Lodowe Elfy do rozmów? - zapytał po chwili
- Tak... chyba.... tak mi sie wydaje.... - odpowiedział Kalimos - Co prawda o mało mnie nie zaszlachtowali, ale gdy usłyszeli o śmierci Nelotha to się wstrzymali.... Baruka wydał zgodę... Powiedział że bedzie czekał na przybycie Vanghara...
- Mhm... Jeśli sie uda to byc moze jeszcze dziś będziemy z nim rozmawiać... - rzekł Eriohor
Kalimos popatrzył tymczasem w stronę drzwi do sali negocjacyjnej.
- Vanghar nadal jest w środku? - zapytał
- Ta... Kazał nam wyjść... Pewnie zaraz skończy... - odparł Argal
Vanghar zaśmiał sie lekko pod nosem... Nie widział wcześniej Isabelli w takim stanie emocjonalnym... W jego odczuciu juz kompletnie postradała zmysły... Nie było to bowiem w żadnym stopniu normalne... Aczkolwiek skoro tak bardzo chciała to zrobić to nie zamierzał jej przeszkadzać... Położył raz jeszcze swoją dłoń na jej głowie.
- Ach... Za bardzo się próbujesz starać przez co średnio ci to wychodzi... - rzekł Vanghar poważnym tonem - Nie masz wyćwiczonego tempa... nie masz odpowiedniej techniki.... Hah.... Naprawdę to twój pierwszy raz..... Ciekawi mnie więc skąd w ogóle ten pomysł.... Musisz się jeszcze wiele nauczyć...
W tej chwili pochwycił jej głowe o tyłu i przysunął blizej tak aby jego sprzęt wszedł głębiej...
- Potrzebujesz więcej praktyki jeśli chcesz kiedykolwiek zadowolić płeć przeciwną... - dodał mocniejszym tonem
Wszystko było gotowe... Magister juz wiedział że plan sie powiódł... Cały system był pod kontrolą ludzi Amona a wszyscy ochroniarze, technicy i programiści nie mieli o tym kompletnie pojęcia... Wszystko po awarii działało bowiem w firmie jak należy... Nie byli w stanie znaleźć nic podejrzanego... Nie byli w stanie nic wykryć... Tak jak było to zaplanowane od początku... Poprzedni serwer został zastąpiony nową, dokładną kopią poprzedniego... Co wiecej był on zawirusowany w taki sposób że wykrycie problemu było dla pracowników niemożliwe... System bezpieczeństwa działał teraz tak jak zagrali hakerzy... Cały system był pod ich dyktando...
- A więc mamy to... - rzekł Magister przez krótkofalówkę - Podłożyliście nasze fajerwerki?
- Tak sir... Kamery zostały zhakowane na czas... nie widzieli kompletnie nic... - odpowiedział jeden z agentów
- Świetnie.... W takim razie wycofajcie się na bezpieczna odległość.... - rzekł Magister - Pora na nasze Grande Finale...
Nikt wewnątrz budynku firmy jeszcze nie zdawał sobie sprawy co miało się wydarzyć... Nikt nie wiedział co zaraz nastąpi... Amon wydał rozkaz... A ten musiał zostać wykonany...