MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[*] Drakkan wpisany na Cmentarz SadSadSadSad


Isabella syknęła lekko...
- Entomo! Przestań! - krzyknęła bardziej wzburzonym tonem - Nie gadaj mi takich rzeczy, sama zawiodłam się na sobie - jęknęła po chwili i skierowała wzrok w dół...
- O co ci chodzi... o te elfy? Uciekłabym stąd... a tą wojnę zamierzam definitywnie zakończyć.. - syknęła - Zdejmij mi z rąk te nędzne kajdany...



Tymczasem do Thanta i Wezyrów przybyły informacje z linii frontu na którą wyruszył Drakkan... informacje spod Northgrove...
Thant nachylił głowę do przybyłego wojownika... pokiwa głową...
- CO?! Drakkan... NIE ŻYJE?! Kur*a! - ryknął..
Pozostali Wezyrowie wytrzeszczyli oczy... to był.. kompletny szok...
Ibrahim otworzył usta.. chwycił się za serce...
- CO?! - ryknął wściekły - TO POTWIERDZONA WIADOMOŚĆ?! - wrzasnął.. niedowierzał... jego przyjaciel zginął?
- KTO TO ZROBIŁ?! - ryknął wściekle...
Entoma zabrała swoje ostrze sprzed twarzy Isabelli i schowała je z powrotem do rękawa. Cały czas spoglądała na Isabella swoim wzrokiem.
- Arogancja kompletnie cię oślepiła... Zapomniałaś jaki był twój cel kiedy zostałaś mianowana Cesarzową... Lord Ignathir dał Ci wszystko po to abyś zaprowadziła pokój i harmonie w tym wymiarze... Dał Ci ten świat, dał Ci ląd abyś mogła tworzyć i sprawiedliwie rządzić.... Tymczasem co robisz teraz? Zamiast harmonii w krainie panuje kompletny chaos... Wywołałaś konflikt zbrojny na skalę globalną.... Ludzie w całej krainie strajkują i protestują przeciwko twoim decyzjom... a demony które się tu przedostały robia co chcą... Właśnie sie dowiedziałam ze kilka godzin temu uprowadziły moją siostrę, ale ty oczywiście pewnie o niczym nie masz pojęcia... W taki sposób zajmujesz się rzeczami i osobami które lord Ignathir nakazał Ci bronić? Zawiodłaś mnie... i Lorda Ignathira również... Zamiast harmonii jedynie pogłębiłaś panujący chaos... Jeśli dalej będziesz tak postępować to możesz stracisz wszystko co osiągnęłaś do tej pory... Twoim największym wrogiem bowiem jesteś ty sama...
Po tych słowach odwróciła się i odeszła kawałek dalej kierując swoje spojrzenie na ocean.
Isabellę coraz bardziej bolała głowa.. czuła przesyt tego wszystkiego... czuła ciężary... westchnęła... wkurzało ją już to wszystko i wszyscy...
- Skończ Entomo.. przestań gadać to w taki sposób jakby wydarzenia mające tydzień, a protesty mające niecałe kilka godzin miały trwać całe 20 lat. To kilkugodzinny chaos. Chaos który jest pod całkowitą kontrolą. Zaraz go zakończę gdy tylko zetnę cztery łby. Skończcie w końcu tak gadać. 20 lat w tej krainie panuje harmonia i spokój jakich nigdy nie było, nikt nie potrafił czynić tego co ja. Ja nie sprowadziłam demonów do swojej krainy, musicie z tym tematem wyruszyć do Akatosha i z nim o tym debatować, wyruszajcie więc do tego nędznego demona. Ja jedynie zabijam te obrzydliwe demony jednego za drugim aby pozbyć się ich z mojej krainy, nie mają ze mną szans. To ich koniec, zaraz będą leżeć u mych stóp. A jeśli Lupus została złapana to z własnej winy, z własnych decyzji, relacji które podejmowała i jej osobistych emocji, niestety. Jednak przy mnie zawsze była bezpieczna i zadbana, bardzo ją kocham.. w moim zamku zawsze była absolutnie bezpieczna. - odparła spokojnie
- Konflikt z elfami jest moim konfliktem, nikogo innego. Był jak najbardziej potrzebny, należy ich wymazać, nie wiesz co robili i do czego są zdolni. Niebawem się zakończy a moi poddani otrzymają nowe tereny. Każdy wróci do bycia zadowolonym. - Syknęła ostro Isabella
Wiedziała także że bestie które kreuje zniszczą wszystko... już niebawem zamierzała nafaszerować Gothmoga brutalnymi mitycznymi zaklęciami i wykreować dla niego ogrom horkruksów... ale to tylko jeden z jej asów których miała ogrom, a które stale poszerzała.. cieszyła się że zabezpieczyła się na wszelkie możliwe ewentualności... wiedziała bowiem że znajdą się zawsze tacy którym harmonia nie odpowiada i którzy będą rzucać jej kłody pod nogi i zwalać winę na nią, aby ponownie przewrócić wszystko do góry nogami i zwalić winę na kogoś innego... Isabella wiedziała że to typowe dla tych istot.. na szczęście miała ogromy lat aby przemyśleć wszystko.. kiwnęła wolno głową..
Tymczasem obok Isabelli pojawił się Mroczny Dym... zaraz z niego wyłonił się sam Zerratu... pojawił się obok swej Pani... po chwili momentalnie rozwalił swą mocą kajdany które Isabella miała na rękach i uwolnił ją..
Cesarzowa kiwnęła głową.. spaliła liny które miała na nogach a po chwili wstała wolno.. teraz Entoma nie była w stanie już zerkać na nią z góry.
Isabella rozejrzała się po elfich truchłach...
- Ciekawe że te bydlaki mają taki zapas tych kajdan, hah... trzeba całkowicie usunąć te całe "kajdany".. zniszczę ich wszelkie zasoby.. - syknęła Isabella sama do siebie myśląc o tym co cały czas wyprawiają elfy.
Entoma skierowała swoje spojrzenie na Zerratu który się pojawił. Po chwili jednak z powrotem odwróciła wzrok w inną stronę.. Kiwnęła lekko głową
- A więc tak się na to zapatrujesz... Spodziewałam sie takiej odpowiedzi z twojej strony... Mimo tak dużego doświadczenia nadal nie potrafisz zrozumieć własnych błędów i zwalasz je na innych... Nie zmieniło się absolutnie nic...
Po tych słowach ucichła na kilka chwil. Zrozumiała że ona i Isabella nigdy się nie porozumieją... Ich światopoglądy były zupełnie inne... Ich ścieżki musiały się rozejść..
- Życzę Ci powodzenia... To był nasza ostatnia rozmowa... Nie mam Ci nic więcej do powiedzenia... Żegnaj... - odparła chłodnym tonem Entoma po czym teleportowała się zostawiając Isabelle samą.


Ku zaskoczeniu Wojny i Śmierci z ciemności wyszedł starszy mężczyzna ubrany w szykowny czarny mundur... Zatrzymał się kilka metrów od nich i schował ręce za plecy.. Spojrzał na ich oboje po czym popatrzył na bezwładnie leżącą na ziemi pokojówkę..
- Huh? To jakiś żart? - zapytał Wojna spoglądając na mężczyzne - Co to za starzec... Zgubiłeś się?
Mężczyzna wydawał się kompletnie nie przejmować demonami..
- Jestem przekonany, że nie w taki sposób powinno się traktować niewiasty... Niezależnie od tego jakiej są rasy i skąd pochodzą zasługują na szacunek... - rzekł poważnym tonem cały czas spogladając na bezwładnie leżące na ziemi ciało Lupus.
Wojna słysząc to popatrzył na Śmierć... Dostrzegł jednak że demon ma wytrzeszczone oczy i zaczyna sie cofać do tyłu..
- Ej? Co ty... Co ty wyprawiasz... - rzekł Wojna do Śmierci kompletnie zdumiony jego zachowaniem.
Śmierć pokręcił głową..
- To... To nie ktoś kogo można pokonać... Ten poziom mocy... Nie wyczuwasz jej?! - ryknął Śmierć
Wojna bedąc w kompletnym szoku popatrzył jeszcze raz na mężczyznę... Dopiero teraz zrozumiał o co jego kompanowi chodziło... Również zaczął sie cofać..
- Cholera.... - ryknął Wojna - Jak to mozliwe?... Jego moc przekracza wszelkie granice... W tym świecie jest ktoś potężniejszy od Isabelli?...
Męzczyzna nie reagował na ich słowa... Spoglądał jedynie na nich swoim poważnym wzrokiem... Jego oczy błysnęły zielonym blaskiem... Demony czując jego aurę magiczną najzwyczajniej się przeraziły... Zarówno Śmierć jak i Wojna uciekli czym prędzej nie pozostawiając po sobie śladu..

[Obrazek: hgahhgh.jpg]

Stary jegomość pogładził się ręką po swojej brodzie i kiwnął lekko głową... Demony uciekły szybciej niż się sam spodziewał...
Nie tracąc jednak czasu nad zbędnym rozmyślaniem, podszedł szybko w stronę leżącej Lupus... teraz bedąc blisko niej mógł w stanie ocenić jej urazy... Rudowłosa była nieprzytomna a jej ciało w opłakanym stanie... Natychmiast rozerwał lewą ręką jej kajdany i łańcuchy które blokowały jej magiczne zdolności...
- Jestem przekonany, że dojdziesz do siebie za kilka dni... - rzekł cichym i spokojnym tonem mężczyzna - Z psychiką jednak... moze być trochę dłużej...
Po tych słowach delikatnie wziął ciało Lupus na ręce i udał się w głąb jaskini znikając w jej ciemności..


Natomiast pod Northgrove Lodowe Elfy zakończyły kompletną anihilację armii Cesarskiej...
Baruka obserwował jak jego żołnierze wracają..
- Dobra robota panowie... - rzekł Baruka i kiwnął lekko głową
- To było łatwiejsze niż myśleliśmy... Wojska cesarskie są tak słabe... jakim cudem Mrocze elfy z nimi przegrywają? - rzekł jeden z nich
Baruka słysząc to zaśmiał sie pod nosem.. Katem oka popatrzył za siebie na mury miasta za którymi chowały nie tysiące obrońców.
- Coż... Czasami ilość nie idzie w parze z jakością... - odparł lider elfów - Widać to wyraźnie po jednej i drugiej stronie barykady...
- W takim razie.. co teraz? Rozbiliśmy armię... Zrobiliśmy co kazał nam ich śmieszny król... Można uznać, że zadanie zostało wykonane? - zapytał inny z lodowych elfów
Baruka zmrużył oczy... Zastanawiał się...
Isabella słysząc to i widząc teleportację Entomy westchnęła..
- Entomo.. nie.. ja.. nie chciałam.. - jęknęła Isabella smutnym tonem
Po chwili usiadła na pokładzie a plecami oparła się o maszt statku... jej oczy się zaszkliły.. miała w planie poprosić Entomę o to aby to ona została obrońcą jej horkruksa.. ale wszystko zepsuła.. teraz pozostawał przy niej... nie wiedziała co zrobić.. czy zachować.. czy może Gothmog powinien go otrzymać... gdy Isabella skończy jego kreację.. czuła że głowa ją boli...
- Cholera.. - syknęła i sama uderzyła się lekko w policzek.. z jej lewego oka pociekła łza.. czuła się coraz gorzej psychicznie... jej głowa mocno bolała.. owinęła kolana rękami i schowała głowę.. po chwili zaczęła lekko masować skronie..
Zerratu siedział nieopodal.. przyglądał się uważnie Isabelli...
Po każdym ataku tego głosu w jej głowie czuła się coraz bardziej słabo psychicznie.. teraz dodatkowo przyczyniały się do tego te wszystkie inne rzeczy.. wiedziała jednak że musi zakończyć tą wojnę.. musi już w końcu wygrać.. to wszystko kotłowało jej się w głowie... za wszelką cenę nie chciała stracić jakiejkolwiek kontroli.. za wszelką cenę nie mogła dopuścić wydarzeń które mogłyby być negatywne w skutkach dla niej... wiedziała że to priorytet absolutny.. chowała głowę w kolanach a z jej oczu kapnęło kilka łez...
Zerratu podszedł nieco bliżej... pacnął ją lekko łapą... nie reagowała jednak...
W tym momencie obok nich pojawił się zarówno Shohu jak i Zaiross... zwierzęta otoczyły Isabellę... Cesarzowa usłyszała pisk Zairossa... poczuła ich obecność... otarła lekko oczy o rękaw i uniosła głowę uśmiechając się do nich... uśmiechnęła się..

[Obrazek: lDiwKdc.jpeg]

- Kochani.. jesteście ze mną tak długo... oprócz Lorenzo jesteście mi najbliżsi... - przemówiła do nich... - Dziękuję że ze mną jesteście.. dajecie mi naprawdę dużo radości i siły... - jęknęła a po chwili pogładziła Zerratu po pysku, Zairossa po głowie, Shohu także kciukiem leciutko po głowie..
Shohu jednak przekazał jej teraz informacje o Drakkanie.. że ten zginął... Isabella załamała się że straciła już Vanessę i Drakkana.. nikt nie miał zginąć.. westchnęła z żalu...
- Nie.. nie tak miało być.. - jęknęła otrzymując informacje od czarnego kruka... - Jakiś elf... go pokonał?! Kur*a! - syknęła zaciskając pięści - Pora to wszystko zakończyć... Demony, Nelotha... to koniec ich wszystkich.. mam siłę i ich zniszczę.. - mówiła nabierając wkurzonego wyrazu twarzy...



Tymczasem Zakira będąca w zamku Isabelli umyła dokładnie wiele razy swoje ciało i włosy... uznała że pora zakończyć kąpiel.. moczyła się bowiem już długo... po chwili wolno wyszła z wanny, a następnie zaczęła wycierać swoje ciało i włosy świeżym ręcznikiem... osuszała ciało kilka minut, a po chwili dostrzegła wiszące szlafroczki na ścianie... podeszła i włożyła na siebie jeden.. przewiązała się w pasie... uśmiechnęła się lekko.. cieszyła się że trafiła do zamku Isabelli bo tutaj miała wszystko co potrzeba.. miała do dyspozycji przecież kilka łazienek, kilka dużych wanien... cieszyła się że mogła poleżeć w tej dużej wannie i dokładnie się umyć.. poczuła się w końcu bezpiecznie.. będąc tutaj w zamku Cesarzowej... pokiwała głową i stanęła przed lustrem... przeglądała się chwilę w nim, a po chwili jednak otworzyła lekko usta...
- Och.. szlag.. nie mam żadnych swoich ubrań.. nawet żadnej bielizny... cholera... - jęknęła nie wiedząc co teraz zrobić... zaczęła się zastanawiać... była bowiem nago tylko w szlafroku...



Wszyscy Wezyrowie milczeli od dłuższej chwili.. fakt o śmierci Drakkana zwalił ich z nóg...
- Na imie mu... Baruka.. Baruka.. - przemówił wojownik w kierunku Ibrahima
- Baruka?!... - zaciskał pięsci Ibrahim.. był całkowicie wściekły... Drakkan bowiem zginął...
- Nie wiemy co to za jeden.. ale straszne monstrum.. - rzekł wojownik... przełknął ślinę
Wszyscy Wezyrowie byli w totalnym szoku na wieść o śmierci Drakkana.. wszyscy aż milczeli...
- Co teraz? - spytał po chwili ciszy Siael patrząc na Thanta
Thant natomiast pokręcił głową i westchnął...
- Nie wiem.. Niech Cesarzowa Isabella poprowadzi ostateczne etapy wojny.. ja swoje zrobiłem.. - rzekł wolno Thant i skrzyżował ręce - Wy żeście się wszyscy niezbyt popisali... - dopowiedział po chwili mrużąc oczy i patrząc na Ibrahima
Wielki Wezyr zaciskał pięści...
- Thancie! Daruj sobie uszczypliwośći... Drakkan nie żyje! Jasna cholera... - krzyknął Ibrahim - Mój atak przebiegał zgodnie z planem... niestety zaskoczyła nas fala szczurów... choroba... to był kompletny szok... - przemawiał Wielki Wezyr
- Drakkana również zaskoczono... mówiłem że elfy to cwane lisy i bestie... mają swoje sztuczki... - dopowiedział Ibrahim
Siael pokiwał głową
- Nie kłóćcie się Panowie... musimy ponownie zapanować nad sytuacją.. niesamowicie żal mi Drakkana... ale mamy wojnę do wygrania.. - przemówił silnym tonem Siael
Cassahs pokiwał głową...
- Przybycie Isabelli będzie kluczowe... to najważniejsza kwestia... to nasza Cesarzowa i jej ogromna siła i władza da w tej wojnie ostateczne zwycięstwo.. - przemówił potwornie Cassahs... naprawdę bardzo wiele osób oczekiwało już przybycia Isabelli... wielu na to czekało.. wszyscy oczekiwali tego momentu.. nikt nie wiedzia jednak kiedy nastąpi...
Tajemniczy mężczyzna który pojawił się na Corvnis, przepędził demony i zabrał z ich niewoli rudowłosą pokojówkę, pojawił się teraz z powrotem w swoim apartamencie wraz z nieprzytomną i ranną Lupus na swoich rękach...
Co chwile spoglądał na nią swoim wzrokiem monitorując jej stan... Ten był jednak opłakany... Wiedział doskonale, że jeśli przybyłby na miejsce trochę później rudowłosa byłaby już martwa... Cieszył go więc fakt, że wyczuł że coś jest nie tak w samą porę...
Nie marnując czasu położył ją delikatnie na dużym łóżku... Jej rany nadal krwawiły.. były głebokie... nie wykluczał ze jej organy wewnętrzne również zostały uszkodzone...
Normalnie Lupus byłaby w stanie sama się uleczyć z takich ran... jej moce regeneracyjne było bowiem niesamowicie silne... Jednak z racji iż była nieprzytomna a ciosy zostały zadane gdy jej magia została zablokowana, to nie mogła się samoczynnie uleczyć... jej stan jedynie sie pogarszał... potrzebowała natychmiastowej pomocy..
Męzczyzna spoglądając na nią lekko podrapał sie po brodzie po czym podszedł do swojego sejfu gdzie trzymał różne zwoje... On sam nie był w stanie jej bowiem uleczyć gdyż nie dysponował magią leczniczą... Zaczął więc przeszukiwać sejf szukając odpowiedniego zwoju... Pamiętał bowiem ze kupował jakiś czas temu taki, który z pewnoscią by się teraz przydał...


Tymczasem Entoma po swojej bezowocnej i krótkiej rozmowie z Isabellą pojawiła się w obozie gdzie stacjonowali wezyrowie... Wyczuwała wyraźnie, że Lupus była tu kilka godzin temu... Czuła jej aurę magiczną, która choć już niewielka nadal się unosiła w tym miejscu... Żolnierze tu zebrani natychmiast dostrzegli jej obecność... Nikt nie miał pojęcia kto to jest bo nigdy kogos takiego na oczy nie widzieli... Pomimo niepozornego wyglądu jej aura magiczna była jednak tak potężna, że każdemu uginały się kolana gdy tylko na nią spojrzał... żaden legionista nie miał odwagi aby się zbliżyć...
Entoma nie zważając na nic ruszyła w stronę namiotu gdzie czuła największe nagromadzenie mocy swojej siostry... Oprócz tego jednak czuła wyraźnie obecność innych wezyrów... Wszystko wskazywało na to ze mieli jakieś zebranie...
Tu przed samym wejściem strażnicy zablokowali jej drogę..
- Kim jesteś? To namiot Wielkiego Wezyra... Nie mozesz tu wejść bez pozwolenia! - rzekł strażnik.
Entoma słysząc to jedynie westchnęła cicho pod nosem i spojrzała strażnikowi prosto w oczy... Ten natychmiast zbladł... Poczuł przeszywający go strach... Widział w głowie swoją własną śmierć.. Dostał niekontrolowanego ataku paniki... Błyskawicznie się odsunął jak poparzony... Entoma spoglądała na niego przez chwile w milczeniu obserwując jego reakcje po czym weszła wolno do namiotu...
Isabella otrzymała wszystkie najświeższe informacje od Shohu... była smutna że Drakkan ją zawiódł... ten elf jednak który z nim walczył.. zaciekawił ją.. przygryzła lekko wargę... nie wiedziała kto to, jak mu na imię ani kim jest.. poczuła lekki dreszcz..
Szybko jednak pokręciła głową i odetchnęła... spędziła jeszcze kilka chwil ze swoimi pupilami... gładziła ich głowy i pyszczki... tuliła się z nimi.. dali sobie wzajemnie nieco czułości.. było jej to teraz niesamowicie potrzebne i lekko ją podniosło psychicznie... ucieszyła się..
Po chwili Cesarzowa wolno wstała i zerknęła na horyzont...
- Pora działać.. - przemówiła zerkając na swoje zwierzęta... pokiwała głową... Zerratu, Zaiross i Shohu również kiwnęli wolno głowami... za moment jednak Cesarzowa pstryknęła palcami i teleportowała się... do swojego zamku. Do sali tronowej... nieopodal swego tronu. Dostrzegła swą biografię na stoliczku obok tronu... od razu wyczuła w zamku obecność nadal nieprzytomnego Lorenzo i... ZAKIRY. Młodej wampirzycy...
- Hm... intrygujące... - powiedziała Isabella - W sumie to mogłam Sisyphusa sprowadzić tutaj zamiast do rezydencji... może byłoby mu tu lepiej... zamki są jednak bardziej w jego stylu... - przemówiła sama do siebie Isabella... po chwili westchnęła... zamierzała sprawdzić co u niego już niebawem...
- Zakiro.. przyjdź proszę do sali tronowej.. - przemówiła Isabella w umyśle młodej wampirzycy...

Zakira stała przed lustrem... w jej głowie niespodziewanie pojawił się głos samej Isabelli... wytrzeszczyła oczy i otworzyła usta..
- Ale... o boże... Cesarzowa... tu jest... cholera.. a ja mam tylko szlafrok... - powiedziała Zakira.. przełknęła ślinę... wiedziała jednak że musi ruszać natychmiast.. tak też uczyniła... wyszła na korytarz.. rozejrzała się.. nie wiedziała w którym kierunku iść...
- W lewo... a potem prosto... - przemówiła Isabella ponownie w głowie Zakiry
Wampirzyca wytrzeszczyła oczy... Isabella doskonale wiedziała gdzie jest, co robi... i zapewne jak wygląda... odetchnęła a potem ruszyła...
Po kilku minutach była pod drzwiami od sali tronowej.. wolno zapukała.
- WEJŚĆ! - krzyknęła Isabella mocnym tonem
Zakira przełknęła ślinę i po chwili weszła do środka... dostrzegła Isabellę stojącą nieopodal swego tronu... Cesarzowa właśnie nalewała sobie wina do kieliszka.. czerwonego.. po chwili wzięła łyka...
- Cesarzowo... witaj.. - ukłoniła się Zakira
- Witaj Zakiro - odparła Isabella a po chwili machnęła dłonią zezwalając jej podnieść głowę. Zmierzyła ją wzrokiem... Zakira milczała... przełknęła ślinę ponownie.
- Cóż tutaj robisz, Zakiro? W moim zamku... - przemówiła Isabella... wiedziała że zapewne jakiś czas byli tu sam na sam z Lorenzo...
- Pani... wybacz.. ja... Wuj Cassahs mnie tu sprowadził... bo... - jęczała Zakira łamiącym się tonem
- Czemu jesteś w szlafroku... myłaś się tu? - spytała Isabella
- Tak.. - odparła wolno Zakira.. pochylała głowę
- Hmm.. ciekawe... - odparła Isabella i spokojnie wzięła kolejny łyk wina mierząc Zakirę wzrokiem...
- Podejdź Zakiro.. - powiedziała po chwili
Zakira przełknęła ślinę.. po chwili ruszyła wolno do Isabelli.. podeszła... stała tuż przed Cesarzową pochylając głowę...
- Wybacz mi Cesarzowo... ja... ja... - jąkała się Zakira - Ja popełniłam.. błędy.. - jęknęła, jej oczy się szkliły
Isabella pokiwała głową.. zmrużyła oczy.. po chwili odstawiła kieliszek na stolik... po krótkiej chwili rozchyliła ramiona a następnie objęła młodą wampirzycę.. przytuliła ją czule.. po chwili pogładziła ją po włosach, poklepała lekko po plecach... Cesarzowa objęła ją empatią i troską...
- Rozumiem.. wszystko rozumiem, Zakiro - powiedziała spokojnie
- Przepraszam Cię Pani... - powiedziała Zakira a z jej oczu pociekły łzy.. to było dla niej takie trudne...
- Płacz, Zakiro.. nie przejmuj się.. obejmij mnie.. przytul.. - odparła Isabella
Zakira wolno objęła Isabellę... płakała w jej ramię.. czuła się otoczona troską i opieką.. Isabella gładziła ją lekko po głowie... Zakira zaś lekko szlochała...
Po kilku minutach Isabella pokiwała głową... puściła wampirzycę...
- Dobrze... uwolniłaś emocje... to ważne.. a wraz ze łzami toksyny ulatują z ciała.. dobrze że to uczyniłaś Zakiro... tylko łzy Zairossa są wspaniałe w tym świecie... wszystkie inne łzy są negatywne, z żalu.. - przemówiła Isabella spokojnie
Zakira wolno otarła łzy w kawałek szlafroka, pokiwała głową...
- Dziękuję Ci Cesarzowo że mi na to pozwoliłaś... naprawdę to doceniam... - odparła Zakira
Isabella pokiwała głową...
- Rozumiem że bardzo Ci ciężko... zezwalam Ci tutaj pozostać ile tylko zechcesz - odparła Isabella - Chyba że się okiełznasz... to wezmę Cię na wojnę.. zabijesz kilka elfów.. dasz upust emocjom... - przemówiła po chwili tajemniczo Isabella
Zakira wytrzeszczyła lekko oczy.. nie wiedziała czy Isabella żartuje czy gada serio... otworzyła usta...
- Dziękuję że mogę tu zostać... - odparła - Ale..
- Ale.. ubierz się najpierw.. nie stój przede mną nago, w samym szlafroku... - powiedziała Isabella przerywając jej
Zakira pokiwała wolno głową...
- Pani.. tylko że... ja nie mam żadnych ubrań... nawet.. bielizny.. żadnych majtek... nic... - odparła łamiącym się tonem Zakira
Isabella westchnęła... chwyciła kieliszek wina patrzac na nią i wzięła kolejny łyk... po chwili pstryknęła palcami a przed Zakirą pojawiło się kolejno czarny koronkowy stanik, czarne koronkowo-czerwone majtki, piękne czerwone szpilki i niesamowicie atrakcyjna, szykowna, piękna i seksowna suknia...
Zakira wytrzeszczyła oczy widząc to co się pojawiło...
- Och.. Pani... Dziękuję! To wielki zaszczyt otrzymać od Ciebie ubrania.. - przemówiła Zakira
Isabella kiwnęła głową...
- No dalej.. wkładaj to na siebie... jestem ciekawa.. - przemówiła...
Zakira pokiwała głową.. schyliła się i wolno sięgnęła majtki i stanik... odetchnęła... spojrzała na Isabellę która patrzyła na nią... stresowała się lekko
- Och.. no tak.. no tak.. - odparła Isabella, westchnęła i odwróciła się po chwili w innym kierunku...
Zakira pokiwała głową.. rozejrzała się dookoła czy nikogo więcej tu nie ma.. po chwili jęknęła lekko i zrzuciła z siebie szlafrok stając kompletnie nago w sali tronowej... po chwili jednak włożyła na siebie majtki, a także stanik... następnie zaczęła wkładać suknię... za moment włożyła także i buty a następnie nieco biżuterii którą Isabella też jej podarowała.. ucieszyła się..
- Cesarzowo.. jestem gotowa! - powiedziała Zakira
Isabella westchnęła... odwróciła się i dostrzegła młodą wampirzycę...


[Obrazek: shKrY2L.jpeg]


- No no, Zakiro! Przepięknie! Jesteś naprawdę śliczna.. - przemówiła Isabella oglądając wampirzycę.. pokiwała głową - Świetna kreacja... bardzo Ci pasuje.. wiedziałam że będzie ci pasowała... - przemówiła Cesarzowa
Zakira pokiwała głową.. cały czas zastanawiała się nad jej wcześniejszymi słowami... czekała na dalsze słowa Isabelli..





- JASNA CHOLERA! - ryknął JR widząc wchodzącą maciupeńką Entomę do namiotu...
- CÓŻ TO?! STRAŻE! - ryknął Wezyr
Thant odwrócił się.. wolno... dostrzegł malutką Entomę... po chwili naskoczył na JR'a, pochwycił go za kołnierz i pchnął lekko do tyłu
- ZWAŻAJ NA SŁOWA, JR! - ryknął Thant - Nie można zwracać się w taki sposób do tak zacnej persony... - przemówił spokojnie
Wezyrowie spoglądali na malutką.. wszyscy... zarówno Ibrahim, Cassahs, Siael... JR i Thant
- Entomo? Witaj, wspaniała... - przemówił wolno Thant.
- Entoma? Tutaj? - powiedział zadziwiony Ibrahim nadal leżący na pobliskiej kanapie... przełknął ślinę... zaczął rozmyślać... nie wiedział dlaczego malutka pokojówka tutaj wkroczyła... zastanawiał się o co będzie chodziło.. był kolosalnie ciekawy...
JR widząc że ci odnoszą się do niej z szacunkiem wziął kilka oddechów... zaczął się opanowywać...
Entoma wkroczyła do namiotu.. Swoim wzrokiem przeleciała po kolei po zebranych tu wezyrach.. W szczególności swój wzrok utkwiła na Cassahsie i Thancie. Jej kroki były dobrze słyszalne miała bowiem na sobie swój czarne buty na obcasie... Podeszła bliżej do zebranych...
- Witam was Panowie.... - powiedziała spokojnym tonem i kiwnęła lekko głową. Zrobiła lekki ukłon w ich stronę... Miała świadomość, ze żaden z nich prócz Thanta nie ma pojęcia o tym że przejęła tereny należące do Sisyphusa, pokonała go w walce i aktualnie sprawuje tam władze... Uznała więc, że najzwyczajniej bedzie udawała przed nimi zwykłą pokojówkę...
Po krótkiej chwili skierował swoje spojrzenie na Thanta.
- Dobrze cię widzieć tak szybko ponownie Wezyrze Thant... Słyszałam, że odniosłeś sukces i przejąłeś już dwa miasta... Przyjmij moje najszczersze gratulacje...


Tajemniczy mężczyzna przeszukiwał swój sejf przez kilka sekund, aż w końcu znalazł zwój o który mu chodziło. Obejrzał go dla pewności czy wszystko sie zgadzało..
- To powinno załatwić sprawę... - rzekł spokojnym tonem sam do siebie po czym zamknął na kluczyk z powrotem swój sejf.
Zabierając zapieczętowany zwój wrócił z powrotem do pokoju gdzie leżała nieprzytomna rudowłosa pokojówka. Jej siła wyraźnie gasła... Jej aura magiczna była już tak słabo wyczuwalna że nikt nie byłby w stanie jej wykryć.. Mężczyzna wiedział, że nie ma już więcej czasu... Podszedł do niej i otworzył zwój aktywując jego działanie.. Położył zwój na jej brzuchu... Natychmiastowo papier sam z siebie spłonął i wyparował, a w jego miejsce pojawił się świecący zielony pyłek który opadł na pokojówkę... Zielona aura otoczyła leżącą Lupus i rozpoczęła jej natychmiastową regeneracje... Mężczyzna obserwował to w milczeniu... Efekty były od razu dobrze widoczne... Jej rany na ciele goiły się w błyskawicznym tempie.... Mimo iż nadal pozostawała nieprzytomna, to jej bicie serca i tętno wróciło do normy... Mężczyzna był dobrej myśli... Usiadł na krześle przy jej łóżku...


- Co... Co to do cholery było? - ryknął Wojna niedowierzając w to co sie stało - Kto to był?!
Śmierć pokręcił głową
- Jakbym wiedział to bym Ci powiedział.... Ale sam nie wiem... Tsss.. Straciliśmy naszą zakładniczkę... - rzekł wściekły demon
Wojna syknął pod nosem.
- Dowiedziałeś się chociaż z jej głowy czegoś przydatnego? - zapytał
- Można tak powiedzieć... - odparł Śmierć - Chyba wiem jak możemy zmusić Isabelle do poddania się... To dopiero początek...


Tymczasem w podziemiach...
Wszystkie maszyny została aktywowane... Magiczny laser został skierowany na leżace na stole ciało... Naukowcy cofnęli sie do tyłu, oderwali wzrok.. Promień lasera był bowiem zbyt jasny.. Szefowa jednak cały czas spoglądała z uśmiechem na swoich ustach..
- To działa... Hah... To działa! - ryknęła zadowolonym tonem rozszerzając swoje ręce
Martwy szkielet zaczął minimalnie drgać... Jego ciało zaczęło sie formować napełniane od nowa magią... Pod mroczną maską zaświeciło się jedno oko...

Isabella w tym samym momencie poczuła mocny ból głowy... Jej umysł pulsował wręcz... Nie znała jednak tego powodu...
Thant uśmiechnął się od ucha do ucha, po chwili ukłonił się szarmancko przed Entomą niczym dżentelmen
- Dziękuję Entomo... to prawda.. gratulacje od Ciebie to niesamowicie cenna rzecz.. - odparł momentalnie Thant
Reszta Wezyrów była jednak w szoku bo Thant uniżał się tylko przed Isabellą.. a ci dostrzegali jak bardzo ten szanuje przybyłą malutką pokojówkę.. byli zadziwieni.. Cassahs jedynie kiwał głową wiedząc że reakcje Thanta są jak najbardziej właściwie i odpowiednie...





Isabella pokiwała głową..
- No.. a wracając... - przemówiła do Zakiry, w tej chwili jednak syknęła.. zmrużyła oczy.. chwyciła się za głowę..
- Ała... - syknęła... odstawiła kieliszek wina na stolik... jej nogi zadrgały.. cofnęła się i szybko usiadła na swoim tronie..
- Cesarzowo? Co się dzieje? - spytała zaskoczona Zakira
Isabella syknęła ponownie czując ból głowy... przymknęła oczy... masowała skronie...
- Ała.. nie.. - jęknęła
Entoma kiwnęła lekko głową słysząc słowa Thanta po czym skierowała swoje spojrzenie na Ibrahima który leżał na łóżku... Nie wiedziała jednak z jakiego powodu...
- Ibrahimie... - zaczęła Entoma - Moja siostra tu dzisiaj była... prawda? Powiesz mi proszę co tutaj robiła?
Przekierowanie