Vanghar mruknął cicho pod nosem... Odwrócił wzrok spoglądając na zegar.
- Prawdą jest, że w swojej głowie miałem wiele scenariuszy w jaki sposób mogłyby owe negocjacje się potoczyć, ale byłem przekonany że tak czy siak przystaniesz na warunki domyślne... Każdy inny scenariusz byłby dla ciebie bowiem jeszcze bardziej bolesny...
- Admirale.... - rzekł nagle głośno Argal mocno poirytowanym tonem - Naprawdę zamierzasz tolerować to co ona robi??.... Podpisaliśmy negocjacje... oczywiście... ale to jak się teraz obnaża... To przecież nieakceptowalne...
Vanghar słysząc słowa Argala szybko odwrócił wzrok w jego stronę. Wzruszył ramionami.
- Cóż... Przecież nie kazałem jej tego robić... Cesarzowa powiedziała wyraźnie, że to jej sposób na poprawienie relacji z nami... Nie ważne jak dziwny by ten sposób nie był... Jeżeli tego pragnie to nie zamierzam jej zabraniać...
Argal mruknął pod nosem i opuścił wzrok... Nie wiedział zbytnio co o tym sądzić..
Wezyrowie debatowali... Ibrahim liczył na Cesarzową.. sądził że uda się wyjść z tego wszystkiego z jak najmniejszą stratą.. syknął z bólu.. cały czas go jeszcze lekko odczuwał.. pomyślał na moment o Lupus.. o jej ślinie.. był jej niesamowicie wdzięczny...
Thant chodził nerwowo... tu i tam.. zawracał, okręcał się.. był nerwowy...
Lorenzo natomiast miał w kieszeni piękne czerwono-złote koronkowe majtki Isabelli.. kiwał głową.. przez moment jeszcze zerkał na rzeczy w jej garderobie, a po chwili spokojnie ruszył w kierunku drzwi.. za moment już spokojnie wyszedł z komnaty Isabelli... czmychnął... ruszył korytarzem aby schować swą zdobycz do szafki w której zamknął także i majtki rudowłosej... w swej głowie kreował już kolejne które musi zdobyć.. jego przyjaciółka... Zakira... zawsze mu się też podobała, fajna wampirzyca... pokiwał głową.. wiedział że będzie musiał niebawem sposobem także i jej zdobyć...
Isabella popatrzyła w oczy Vanghara uległym wzrokiem.. niesamowicie słodkim i ponętnym... kiwnęła lekko głową.. po chwili przejechała lekko swoimi dłońmi delikatnie po jego klacie... szybko jednak zabrała ręce... w tej chwili kątem oka zerknęła na Argala i Eriohora.. oblizała delikatnie swoje piękne usta... po chwili wolnym i namiętnym krokiem ruszyła w kierunku dwóch doświadczonych mężczyzn... stukot jej pięknych szpilek był niesamowity.. po chwili stanęła między nimi... nago... gdy tylko do nich podeszła tym samym stanęła naprzeciwko Vanghara... dwójka mężczyzn zaś od razu poczuła najwspanialszy i zniewalający zapach jej pięknych perfum.. idealny, aksamitny i seksowny...
- Argalu... Eriohorze... jestem ciekawa.. ile już jesteście u boku Admirała?.. - mruknęła kręcąc głową raz do jednego raz do drugiego.. z bliska widzieli jak piękna jest jej buzia.. jak idealne są jej włosy i ciało... absolutnie najpiękniejsze...
- Jestem ciekawa.. wyglądacie na doświadczonych męzczyzn.. i to bardzo... - mruknęła namiętnie.. w tej chwili zerknęła kątem oka na Eriohora.. wypięła lekko swój tyłeczek i zaczęła nim delikatnie ocierać o krocze Eriohora... leciutko i niesamowicie przyjemnie.. chciała go bardziej rozpalić.. aksamitnie...
Zerknęła spokojnie na Argala który wcześniej przemawiał...
- Argalu.. proszę.. nie chciałabym aby twój ton był poirytowany.. chciałabym aby te negocjacje przebiegały w pełni w miłej atmosferze.. jako Cesarzowa jestem ci bardzo wiele winna za wszystko co zrobiłam.. jestem tego świadoma.. chcę sprawić ci nieco przyjemności.. - mruknęła seksownym tonem... spojrzała w tej chwili ulegle w jego twarz...
- Dotknijcie mnie.. proszę.. gdzie tylko chcecie.. jestem wam bardzo dużo winna... chcę żeby było miło... jestem teraz posłuszna... - mruknęła do nich.. Wszystko robiła na oczach Vanghara..
Argal słysząc to co mówi Isabella był w kompletnym szoku... Przez chwile stał jak słup myśląc, że się przesłyszał... Dostrzegł również co Cesarzowa robi przy Eriohorze.. Sam Eriohor wyglądał na równie zdumionego co on...
- Co ty... co ty robisz?... - rzekł po chwili Eriohor otwierając szerzej oczy. Nie potrafił zrozumieć jakim cudem ktoś taki jak Isabella - morderczyni i dyktatorka zachowuje się teraz w taki sposób.. W dodatku chciała by ją dotykali? To nie mieściło im sie w głowie...
- Nie.... nie powinniśmy... - powiedział po chwili lekko niepewnym tonem Eriohor. Chrząknął pod nosem i odwrócił wzrok w inną stronę... Czuł bowiem że robi się tutaj trochę zbyt gorąco... Nie chciał dac się zwieść Isabelli... Czuł bowiem ze to może być jakaś pułapka...
Tymczasem Vanghar westchnął pod nosem i popatrzył na leżące na podłodze ubrania i bieliznę Isabelli... Zmrużył lekko oczy po czym ponownie spojrzał na to co sie działo dosyć obojętnym tonem... Zastanawiało go to czy Isabella rzeczywiście chce po prostu sprawić im "przyjemność" czy być może chodzi tu o coś więcej czego sam nie był w stanie dostrzec... Admirał miał świadomość że Cesarzowa jest dosyć szalona i niejednokrotnie podejmuje decyzje bez przemyślenia wiążących się z nimi potem konsekwencji... Ten fakt czynił ją szczególnie niebezpieczną i o ile teraz bez większych protestów podpisała żądania które wytoczył względem niej za wywołanie konfliktu, to nie mógł miec pewności, że w przyszłości nie zmieni swojego zdania i nie zaatakuje ponownie..... Jako nowy wódz Królestwa Elfów musiał umieć przewidywać kroki innych... Ciążyła na nim w końcu ogromna odpowiedzialność... Musiał być gotowy na każdy scenariusz...
Po krótkiej chwili obserwacji zachowania Isabelli zasiadł z powrotem na fotelu.. Katem oka popatrzył na zegar wiszący na ścianie.. Zbliżała sie godzina 13:00... Był ciekaw co Cesarzowa jeszcze ciekawego uczyni....
Lorenzo wolnym krokiem wrócił do swej wspaniałej komnaty... zamknął za sobą drzwi... pokiwał głową niesamowicie zadowolony... trzymał w dłoniach majteczki samej Isabelli Carraboth...
- Idealnie.. piękne.. tak samo jak ty matko.. od zawsze otaczały mnie piękne kobiety... Ty.. Lupus... modelki.. ach.. - jęczał...
Po chwili podszedł do szafki, otworzył... wrzucił majteczki Isabelli... teraz miał już Cesarzowej a także rudowłosej Lupus... zdawał sobie sprawę że z Lupus niedawno miał stosunek... chciałby to powtórzyć... zależało mu na niej... bardzo go podniecała..
Thant cały czas chodził nerwowo... syczał... nie wiedział czego się spodziewać.. zastanawiał się czy elfy będą coś pieprzyć o nim Isabelli... przecież bezbłędnie ich szpiegował.. wie wszystko.. trzymał ich zawsze na wędce... zastanawiał się...
Isabella mruknęła delikatnie.. jęknęła lekko namiętnym tonem...
- Zapewniam Was Panowie że to co teraz robię nie jest żadną próbą manipulacji... żadną pułapką czy czymkolwiek.. ja po prostu... - mówiła i zerknęła w oczy Vanghara - Ja po prostu dużo rozmyślałam... a słowa waszego Admirała.. Vanghara... bardzo na mnie podziałały... zaczynam widzieć różne rzeczy, dostrzegać błędy... - mówiła słabym i uległym tonem
- Jest mi bardzo żal.. tak jak wspominaliście będę naprawiała to bardzo długo... jednak teraz chciałabym dobrze rozpocząć nasze relacje... jestem wdzięczna waszemu Admirałowi za jego słowa.. mocno do mnie trafiają.. dlatego chcę teraz przeprosić go w uniżony sposób... chcę także karę... personalną.. - mruknęła mając już w głowie pomysł.. jej oczy lekko błysnęły...
- Chcę też sprawić wam przyjemność... bo jesteście jego najbardziej zaufanymi weteranami... - mruknęła do dwójki mężczyzn - Uważam że ten sposób jest dla was przyjemny... że jestem tutaj teraz w samych szpilkach i biżuterii... jestem Wam naprawdę dużo winna.. jestem tego świadoma.. - jęknęła posłusznie...
W tej chwili zerknęła na Argala.. jej dłoń posunęła delikatnie po jego brzuchu... za moment jej dłoń wsunęła się do jego spodni... Isabella wytrzeszczyła lekko oczy... poczuła jego sprzęt... zaczęła go delikatnie dotykać... zaś swoim tyłeczkiem ponownie szturchnęła lekko i otarła się o krocze Eriohora... wszystko robiła tuż na oczach Vanghara.. ten zasiadł w fotelu... zamierzała niebawem już całkowicie się przed nim uniżyć.. chciała tego... Admirał także mocno jej się podobał.. chciała sprawić mu przyjemność... sądziła że spodobają mu się rzeczy które niebawem uczyni...
- Dotknijcie mnie.. jak tylko chcecie... proszę.. - mruknęła ponownie... drugą dłonią rozpięła lekko spodnie Argala...
Tymczasem Demony po niezwykle aktywnej nocy nadal przebywały w odosobnionym miejscu... Strata Demona Śmierci była dla nich niezwykle bolesna i mocno oddziaływała na ich przyszłe plany... Zaraza był zmuszony wszystko przemyśleć i zmienić podejście... Był mocno poirytowany całą zaistniałą sytuacją... Teraz jednak nie zamierzał się już zatrzymywać i poprzestać... Widział wyraźnie przez wizier jak jego szczury cały czas zarażały kolejne tereny i nieustannie posuwały sie naprzód... Czuł wyraźnie ze jego siła z każdą chwilą rośnie... Niebawem zamierzał zaatakować ponownie gdy tylko Wojna zdoła w pełni naprawić swój pancerz...
Argal rozszerzył oczy i przełknął ślinę... Popatrzył na Eriohora... On cały czas jednak miał odwrócony wzrok próbując zebrać myśli... Czy słowa Cesarzowej serio było prawdziwe? To pytanie nieustannie dudniało w umyśle Argala gdy widział jak kobieta zaczyna dobierać sie do jego spodni..
- Doprawdy.... Nigdy w życiu nie przypuszczałem że Cesarzowa będzie mi grzebać w spodniach... - rzekł po chwili kompletnie zdumiony Argal - Jak do tego w ogóle doszło? Serio nie widziałem równie szalonej i bezwstydnej władczyni...
- To szaleństwo jest niebezpieczne.... - rzekł nagle Eriohor poważnym tonem - Nie zamierzam jej ufać i chyba nikt mądry by nie zaufał... Nie możemy zapomnieć co uczyniła... W każdej chwili może zmienić swoje zdanie... Jeszcze kilka godzin temu chciała całą naszą rasę wybić...
Argal mruknął cicho pod nosem kiwając lekko głową.. Eriohor miał mimo wszystko rację...
- Tak... to prawda... - odparł Argal i popatrzył na Isabelle z góry. Spojrzał na jej koronę i na to jak była przed nim pochylona... Wyciągnął wolno swoją dłoń i niepewnie posmyrał ją dłonią po jej plecach.. - Aczkolwiek... jeśli naprawdę jej przykro... To można dać jej jedną szansę...
Wezyrowie nadal przebywali w twierdzy...
- Ach.. szkoda strat.. szkoda terenów.. szkoda naszych kompanów... - przemówił Cassahs - Nie zapomnimy nigdy Drakkana, Siaela, Winchestera JR'a, Vanessy... nie ma ich już wśród nas niestety.. - przemawiał Wampir Wyższy...
W tej chwili srogo spojrzał na Zakirę...
- Mam nadzieję że wiele osób zrozumie że wojna to nie zabawa ani nie przelewki... że to poważna sprawa... że można stracić wiele.. nawet wszystko.. godność, życie.. wpływy... bardzo wiele... zyskać też można wiele, ale bardzo wiele można stracić.. - mówił patrząc głównie w kierunku młodej wampirzycy...
Zakira zrobiła smutny i przestraszony wzrok.. jęknęła.. przełknęła delikatnie ślinę..
- Bardzo mi przykro.. bardzo.. byłam niegrzeczna.. taka zła... należy mi się kara.. chcę przepraszać.. was... chcę być grzeczną dziewczynką.. - mruknęła seksownym namiętnym tonem Isabella.. nie zamierzała przestawać.. postanowiła to czynić.. chciała tego.. sądziła że to jej dobrze zrobi.. także i im, że ich stosunki się poprawią.. pragnęła tego teraz.. chciała się przed nimi uniżyć.. zwłaszcza przed Vangharem za moment...
W tej chwili zerknęła na Argala i Eriohora...
- Proszę.. ja.. - jęknęła nabierając powietrza w płuca - Błagam.. o tą szanse.. Panowie.. - mruknęła ponętnym, uległym i rozpalonym tonem chcąc błaganiem na nich zadziałać... sądziła że to najmocniej na nich zadziała...
Isabella poczuła także jak Argal delikatnie smyra ją po plecach.. mruknęła lekko i uśmiechnęła się.. chciała pokazać że jej się to podoba...
- Wiem że nie możecie zapomniec.. wiem że nie chcecie mi ufać.. rozumiem to.. chcę jednak pokazać że teraz będę zawsze szczera.. chcę wam sprawić przyjemność.. nie chcę mieć z wami złych stosunków.. chcę was bardzo przeprosić.. - jęknęła ulegle..
W tej chwili położyła ręce na koszuli Argala... wolno rozpięła mu górną część ubrania... odsłoniła jego klatę... mruknęła lekko widząc że ma fajną i umięśnioną... w tej chwili przyłożyła swoje usta do jego klaty i pocałowała go kilka razy.. dotyk jej ust był niesamowity.. były bardzo ponętne i idealne w dotyku.. niesamowicie wilgotne... muśnięcia jej ust były niczym boski dotyk... Argala aż przeszył przyjemny dreszczyk... po chwili oderwała lekko swoje usta.. kątem oka zerknęła na Vanghara... patrzyła na niego przez moment jak zasiadał w fotelu.. najbardziej chciała zadowolić jego... wiedziała jednak że jego weterani też są ważni...
- Eriohorze.. proszę.. dotknij mnie... gdzie tylko zapragniesz.. jestem twoja.. - mruknęła lekkim i uległym i ponętnym tonem.. jej ręce zaś rozpięły w tej chwili spodnie Argala... ujrzała w tej chwili w pełni jego sprzęt... chwyciła po chwili jego sprzęt swoją lewą dłonią... musnęła go delikatnie... po chwili zaczęła robić mu delikatnie i wolno dobrze swoją ręką... w tej chwili zerknęła seksownym, słodkim i uległym wzrokiem w oczy Argala...
- Mmm... duży.. - jęknęła posłusznym i rozpalającym tonem do weterana... gdy tylko dłoń Isabelli zetknęła się z jego sprzętem, mężczyzna mógł odczuć jak aksamitna i idealna w dotyku jest jej rączka.. wspaniała... niesamowita w dotyku..
Natomiast na Abregado gdy tylko na zegarach wybiła godzina 13:00, Dowódca Nieumarłych otrzymał informacje od swoich żołnierzy że do wyspy zbliża się okręt należący Generał Bellatrix... Nihil był z tego powodu niezwykle zadowolony... Mineło w końcu już sporo czasu od jej ostatniej wizyty... Jej obecność na wyspie z pewnością bardzo by mu tez pomogła... Sytuacja w krainie przez działania Isabelli była bowiem opłakana i o ile zwiadowcy Nihila przekazali informacje o zakończeniu działań wojennych, to odbudowa po tym wszystkim zajmie bardzo długie miesiące... Wszystko wskazywało na to, że mimo wszystko to Nieumarli byli w najkorzystniejszej sytuacji... Dzięki neutralnemu podejściu Nihila jedne straty jakie zostały odnotowane były to te związane z gospodarką i handlem... Dowódca Nieumarłych zamierzał srogo rozliczyć Isabelle za jej brawurę i głupotę.. Na wszystko jednak miał jeszcze przyjść czas..
Póki co Nihil opuścił swoją rezydencje udają sie na ulice w towarzystwie swoich gwardzistów... Dowódca Nieumarłych mruknął pod nosem..
- Okręt Bellatrix powinien za kilka minut wpłynąć do portu... Warto by było się przywitać... - rzekł sam do siebie i kiwnął lekko głową.
Gwardziści którzy stali przy Nihilu spoglądali na niego w milczeniu... Oczekiwali na jego rozkazy...
- Nie ma co tak stać... Panowie... idziemy... - rzekł po chwili Dowódca Nieumarłych... Gwardziści słysząc to posłusznie ruszyli za nim...
Argal chrząknął pod nosem... Popatrzył na Isabelle... Widział wyraźnie co ta robi... Wbrew pozorom było to dla niego nawet ciekawe odczucie, oczywiście pomijając fakt, że Isabella nie była jego wymarzoną do tego partnerką... Ciężko było bowiem wyobrazić sobie taki bieg wydarzeń jaki właśnie miał miejsce... Był przekonany, że jakby komuś o tym powiedział to i tak by mu nie uwierzył...
- W rzeczy samej.... - odparł pewnym tonem Argal - Ale może być tez i znacznie większy.... Wszystko zależy od osoby...
Eriohor który cały czas miał odwróconą głowe w bok w końcu spojrzał z powrotem na Isabelle i na Argala... Syknął pod nosem..
- Wstydziłbyś się pozwalać jej na coś takiego.... - rzekł niezadowolonym tonem - Jeszcze przed Admirałem...
Argal w tej chwili kątem oka popatrzył na Vanghara.. Ten jednak nie wydawał sie być całą tą sytuacją w ogóle zainteresowany. Argal uznał to wiec za pozwolenie... Prasknął pod nosem.. po czym przejechał swoją dłonią po włosach Isabelli. Nie był nią zbytnio zainteresowany, nie byłą przedstawicielka jego rasy... ale mimo wszystko była kobietą... Nie był znowu az tak wybredny... Swoja dłonią w tej chwili dotknął jej włosów...
Eriohor pokręcił głową po czym popatrzył w dół.. Widział jak Isabella nadal ociera się o niego swoim tyłkiem... Westchnął pod nosem nadal nieco niezadowolony po czym dotknął jej lewego pośladka... Przejechał swoja dłonią po nim...
W tym samym momencie Vanghar który siedział wygodnie na fotelu kiwnął palcem w stronę maga który stał cały czas z boku. On szybko podszedł do niego i popatrzył na niego poważnym tonem..
Vanghar przekazał mu szeptem kilka poleceń... Kalimos kiwnął głową na znak ze rozumie przekaz... Po chwili teleportował się... Vanghar natomiast podrapał sie po brodzie spoglądajac w bok...
- Jestem ciekaw co na to wszystko Dowódca Nihil... szlag.. - syknął Ibrahim - Oby tylko gniew nieumarłych nie był duży... mam nadzieję że Cesarzowa załatwi także i te sprawy...
- To prawda.. - pokiwał głową Cassahs... zerknął kątem oka na Zakirę...
Młoda Wampirzyca słysząc imię Nihila aż lekko drgnęła... przygryzła seksownie wargę... wizualizowała sobie go... miała go przed oczami... rozmowy z nim.. to jak ją ratował... fantazjowała o nim...
- Oby wszystko się ustabilizowało... oby Cesarzowa opanowała te protesty.. i to wszystko.. i demony.. i nieumarłych.. i elfy... i CAŁY TEN syf... - syczał Thant...
Isabella poczuła dłoń Argala na swoich przepięknych idealnych lśniących długich włosach.. jęknęła lekko niesamowicie przyjemnym tonem... poczuła także w końcu i dotyk Eriohora.. na swoim tyłeczku.. mruknęła...
Cesarzowa w tej chwili nieco mocniej chwyciła sprzęt Argala.. jej ruchy dłonią stały się nieco szybsze i mocniejsze, niesamowicie przyjemne... robiła niesamowicie dobrze swoją ręką weteranowi Argalowi... popatrzyła ponownie pięknym i potulnym wzrokiem w jego twarz... jej oczka pięknie błyszczały a jej usta wprost kusiły do pocałunku i dotyku.. jej usta naprawdę były wspaniałe... zamierzała swoich ust użyć jednak dopiero będąc przy Vangharze... kiwnęła lekko głową...
- Podoba ci się to co robię?.. moja dłoń jest fajna?.. bardzo się staram weteranie Argalu.. - mruknęła - Lubię jak mnie dotykasz... dotknij mnie jak tylko chcesz i gdzie tylko chcesz.. chcę cię rozpalić... chcę żeby był duży... chcę żebys był zadowolony i zrelaksowany.. - jęknęła mu naprawdę ponętnym i posłusznym tonem...
Po chwili zerknęła na Eriohora... swoją drugą dłonią leciutko musnęła jego klatę... zjechała w dół... leciutko poluzowała jego pasek i spodnie... nie spuściła ich jednak jeszcze... swoją dłonią ścisnęła lekko jego sprzęt przez jego spodnie...
- Eriohorze.. masz niesamowitą dłoń.. taką silną.. proszę.. dotykaj dalej.. - jęknęła mu seksownym tonem... swoją ręką zaś cały czas kontynuowała mocne działanie na sprzęcie Argala... chciała mu zrobić jak najbardziej dobrze... zezwoliła na dotyk swego ciała aby cały czas na niego działać...