08-February-2026, 00:02:21
Natomiast Nihil który przybył do portu udał się w kierunku swojego flagowego okrętu... Zanim wszedł na pokład stanął przed jednym z nieumarłych strażników.
- Rozumiem, że Cassahs zabrał ze sobą już Zakire... - rzekł poważnym tonem w jego stronę
Nieumarły pokiwał głową.
- Tak sir... Oboje zniknęli jakiś czas temu... - odparł
Nihil mruknął pod nosem po czym wszedł wolno na pokład swojego okrętu.. Gestem ręki dał znać gwardzistom aby pozostali na swoich miejscach.. Nieumarły Dowódca bez słowa podszedł do drzwi od swojej kajuty i otworzył je wchodząc do środka... Wszystko wskazywało na to, że nic się nie zmieniło... Lóżko na którym leżała Zakira było pościelone, w stanie jakim było przed całym incydentem...
Dowódca nieumarłych schował ręce za plecy i podszedł w stronę okna.. Spoglądał przez chwile przez nie i westchnął głęboko... Po chwili dopiero rzucił spojrzenie na swoje biurko... Lekko się zdziwił widząc na nim list.
- Huh?... - mruknął cicho po czym chwycił go do ręki. Zaczął czytać to co było tam napisane. Jak sie okazało autorem była Zakira...
![[Obrazek: gghhkjgg.jpg]](https://i.ibb.co/4wPpYfT7/gghhkjgg.jpg)
Gdy skończył, zwinął list w rulon i przy użyciu wiecznego ognia spalił go w swojej dłoni....
- To sie jeszcze okaże... - rzekł sam do siebie poważnym tonem mając w głowie słowa Zakiry zapisane w liście.
Niespodziewanie w tym momencie Nihil usłyszał pukanie do drzwi.. Natychmiast rzucił spojrzenie w kierunku drzwi.
- Wejść... - rzekł mocnym tonem
Po chwili do środka wszedł nieumarły zwiadowca. Pokłonił sie przed Nihilem,
- Sir... Wybacz jeśli w czymś przerywam ale właśnie otrzymałem wieści z Herkalionu... Pani Generał Bellatrix przybędzie do Dohl de Lokke dnia jutrzejszego... Przekazywała że bardzo chce z tobą osobiscie porozmawiać...
- Huh... Bellatrix przybędzie... - rzekł kiwajac wolno głowa Nihil - Dobrze... Z pewnością jej obecność sie tutaj przyda... Zwariować można słuchając ciągle jedynie o wojnie i problemach...
Po tych słowach machnął ręką w stronę zwiadowcy a ten pochylił głowę i opuścił kajutę zostawiając Nihila samego..
- Co z tobą przyjacielu? Nie cieszysz się? Juz niebawem moi wojownicy zniszczą Cerberus... zniknie z mapy na zawsze! - mówił Neloth zadowolonym tonem machając rękami.
Wojna który stał z boku na balkonie nie odpowiedział.. Stał w milczeniu głeboko myśląc.
- Isabella w końcu zrozumie że Królestwa Elfów się nie atakuje bez powodu... Złamała wszelkie traktaty które obowiązywały... - mówił dalej Neloth szaleńczym tonem - Straciliśmy przez nią tylu dzielnych wojowników... ale ona straciła dużo więcej... Wygramy.. tak.. wygramy czuje to.... Cerberus bedzie nasze... Chce zobaczyć Isabelle w kojcu.. NATYCHMIAST!!
Wojna nadal nic nie odpowiedział.
W tej chwili Neloth obrócił głowe w kierunku swojego kompana
- CO JEST Z TOBĄ?! CZEMU TAK STOISZ I NIC NIE MÓWISZ?!
Wojna wziąl głeboki oddech.
- Cerberus nie zostanie zdobyte przez elfy... - rzekł Wojna poważnym tonem
- CO?! - ryknął Neloth uderzając pięścią o swój tron
- Twój plan od początku nie miał prawa bytu... Mówiłem Ci że to nie ma sensu ale nie posłuchałeś... - rzekł Wojna - Oczekuj na wieści o porażce... Zmarnowałeś jedynie wojowników posyłając ich na śmierć...
- Co.... Co ty mówisz?!
W tym momencie oczy Wojny błysnęły czerwonym blaskiem.
- Taktyke pozostaw mnie.... Królu... i więcej się nie wtrącaj... - rzekł mrocznym tonem Wojna spoglądając na Nelotha
Król Elfów widząc to natychmiast zamilkł... Przełknął ślinę... Widac było jednak ze nie jest tym zadowolony...
Tymczasem na Kartis, tajemniczy jegomość który niedawno zakupił magiczny zwój przeszedł juz jakiś kawałek docierając do pojedynczego domu znajdującego się na obrzeżach miasta... Zatrzymał się przed bramą i spokojnie ją otworzył wchodząc do środka.. Idąc wolnym i dostojnym krokiem ze zwojem pod pachą dotarł pod same drzwi budynku które otworzył przy pomocy kluczyka którego wyciągnął z bocznej kieszonki w swoim mundurze... Absolutnie się przy tym nie spieszył.. Nie miał ku temu bowiem powodu... Mężczyzna zabrał zwój prosto do swojego gabinetu który znajdował się na pierwszym piętrze i włożył go do swojego sejfu w którym trzymał takowych zwojów naprawdę pokaźną ilość... Wszystko wskazywało na to ze kolekcjonował je już od wielu lat..
Gdy zwój został zapieczętowany w sejmie, mężczyzna usiadł przy swoim biurku. Wziął do ręki pergamin oraz pióro i zaczął pisać pewien list..
W tym samym jednak momencie poczuł coś dziwnego w swoim umyśle... Na chwile przerwał pisanie i zmarszczył brwi... Popatrzył w stronę okna lekko zaintrygowanym wzrokiem..
- Hmmm.... - mruknął pod swoim siwym wąsem i podrapał sie lekko po swojej brodzie - Znajome uczucie... Zupełnie jakbym coś słyszał...
- Rozumiem, że Cassahs zabrał ze sobą już Zakire... - rzekł poważnym tonem w jego stronę
Nieumarły pokiwał głową.
- Tak sir... Oboje zniknęli jakiś czas temu... - odparł
Nihil mruknął pod nosem po czym wszedł wolno na pokład swojego okrętu.. Gestem ręki dał znać gwardzistom aby pozostali na swoich miejscach.. Nieumarły Dowódca bez słowa podszedł do drzwi od swojej kajuty i otworzył je wchodząc do środka... Wszystko wskazywało na to, że nic się nie zmieniło... Lóżko na którym leżała Zakira było pościelone, w stanie jakim było przed całym incydentem...
Dowódca nieumarłych schował ręce za plecy i podszedł w stronę okna.. Spoglądał przez chwile przez nie i westchnął głęboko... Po chwili dopiero rzucił spojrzenie na swoje biurko... Lekko się zdziwił widząc na nim list.
- Huh?... - mruknął cicho po czym chwycił go do ręki. Zaczął czytać to co było tam napisane. Jak sie okazało autorem była Zakira...
![[Obrazek: gghhkjgg.jpg]](https://i.ibb.co/4wPpYfT7/gghhkjgg.jpg)
Gdy skończył, zwinął list w rulon i przy użyciu wiecznego ognia spalił go w swojej dłoni....
- To sie jeszcze okaże... - rzekł sam do siebie poważnym tonem mając w głowie słowa Zakiry zapisane w liście.
Niespodziewanie w tym momencie Nihil usłyszał pukanie do drzwi.. Natychmiast rzucił spojrzenie w kierunku drzwi.
- Wejść... - rzekł mocnym tonem
Po chwili do środka wszedł nieumarły zwiadowca. Pokłonił sie przed Nihilem,
- Sir... Wybacz jeśli w czymś przerywam ale właśnie otrzymałem wieści z Herkalionu... Pani Generał Bellatrix przybędzie do Dohl de Lokke dnia jutrzejszego... Przekazywała że bardzo chce z tobą osobiscie porozmawiać...
- Huh... Bellatrix przybędzie... - rzekł kiwajac wolno głowa Nihil - Dobrze... Z pewnością jej obecność sie tutaj przyda... Zwariować można słuchając ciągle jedynie o wojnie i problemach...
Po tych słowach machnął ręką w stronę zwiadowcy a ten pochylił głowę i opuścił kajutę zostawiając Nihila samego..
- Co z tobą przyjacielu? Nie cieszysz się? Juz niebawem moi wojownicy zniszczą Cerberus... zniknie z mapy na zawsze! - mówił Neloth zadowolonym tonem machając rękami.
Wojna który stał z boku na balkonie nie odpowiedział.. Stał w milczeniu głeboko myśląc.
- Isabella w końcu zrozumie że Królestwa Elfów się nie atakuje bez powodu... Złamała wszelkie traktaty które obowiązywały... - mówił dalej Neloth szaleńczym tonem - Straciliśmy przez nią tylu dzielnych wojowników... ale ona straciła dużo więcej... Wygramy.. tak.. wygramy czuje to.... Cerberus bedzie nasze... Chce zobaczyć Isabelle w kojcu.. NATYCHMIAST!!
Wojna nadal nic nie odpowiedział.
W tej chwili Neloth obrócił głowe w kierunku swojego kompana
- CO JEST Z TOBĄ?! CZEMU TAK STOISZ I NIC NIE MÓWISZ?!
Wojna wziąl głeboki oddech.
- Cerberus nie zostanie zdobyte przez elfy... - rzekł Wojna poważnym tonem
- CO?! - ryknął Neloth uderzając pięścią o swój tron
- Twój plan od początku nie miał prawa bytu... Mówiłem Ci że to nie ma sensu ale nie posłuchałeś... - rzekł Wojna - Oczekuj na wieści o porażce... Zmarnowałeś jedynie wojowników posyłając ich na śmierć...
- Co.... Co ty mówisz?!
W tym momencie oczy Wojny błysnęły czerwonym blaskiem.
- Taktyke pozostaw mnie.... Królu... i więcej się nie wtrącaj... - rzekł mrocznym tonem Wojna spoglądając na Nelotha
Król Elfów widząc to natychmiast zamilkł... Przełknął ślinę... Widac było jednak ze nie jest tym zadowolony...
Tymczasem na Kartis, tajemniczy jegomość który niedawno zakupił magiczny zwój przeszedł juz jakiś kawałek docierając do pojedynczego domu znajdującego się na obrzeżach miasta... Zatrzymał się przed bramą i spokojnie ją otworzył wchodząc do środka.. Idąc wolnym i dostojnym krokiem ze zwojem pod pachą dotarł pod same drzwi budynku które otworzył przy pomocy kluczyka którego wyciągnął z bocznej kieszonki w swoim mundurze... Absolutnie się przy tym nie spieszył.. Nie miał ku temu bowiem powodu... Mężczyzna zabrał zwój prosto do swojego gabinetu który znajdował się na pierwszym piętrze i włożył go do swojego sejfu w którym trzymał takowych zwojów naprawdę pokaźną ilość... Wszystko wskazywało na to ze kolekcjonował je już od wielu lat..
Gdy zwój został zapieczętowany w sejmie, mężczyzna usiadł przy swoim biurku. Wziął do ręki pergamin oraz pióro i zaczął pisać pewien list..
W tym samym jednak momencie poczuł coś dziwnego w swoim umyśle... Na chwile przerwał pisanie i zmarszczył brwi... Popatrzył w stronę okna lekko zaintrygowanym wzrokiem..
- Hmmm.... - mruknął pod swoim siwym wąsem i podrapał sie lekko po swojej brodzie - Znajome uczucie... Zupełnie jakbym coś słyszał...
