MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Obywatele Arkham usłyszeli wiadomość Isabelli głośno i wyraźnie... Wszystkie protesty, bijatyki i wszelkie występki na chwile zastygły słuchając słów Isabelli. Ich wsiekłość jednak nie ustała..
- Jest pod Royal Grand Hotel huh? - jeknął jeden z protestujących...
- Raczyła się w końcu pokazać publicznie - dodał inny i parsknął pod nosem
- IDZIEMY! Nasza cierpliwość dobiegła końca...Jeśli nie otrzymamy tego czego chcemy to rozniesiemy to miasto i pozbędziemy się jej władzy... Nie potrzebujemy takiej władczyni co ignoruje swoich obywateli! - krzyknął mężczyzna stojący na czele protestu
Wszyscy krzyknęli razem wymachując rękami popierając jego słowa.
Tysiące rozgoryczonych i wściekłych ludzi zbierało się wokół Royal Grand Hotel... Wymachiwali rękami i krzyczeli... Same zakończenie wojny nie było wystarczające aby ich uspokoić... Przez egoistyczne działania Isabelli stracili wszyscy... Starty były kolosalne....
Isabella wyczarowała mównicę... stanęła przy schodach mając przed sobą wielki ogromny plac przed hotelem na którym zmieści się naprawdę ogrom osób... widziała już jak tłumnie przybywają tutaj... gromadzili się niesamowicie szybko... Cesarzowa stała w centralnym i dobrze widocznym punkcie.. widziała że kamery i telewizje otoczyły ją z każdych stron... wiedziała że jest nagrywana, że wszystko pójdzie globalnie... Wezyrowie stali nieopodal... każdy był w gotowości do działania... Isabella jednak stała spokojnie przy mównicy w centralnym punkcie, nie kazała otoczyć się tabunem ochroniarzy... stała sama... chciała stanąć twarzą w twarz ze swoimi poddanymi.. nie odgradzać się od nich.. tylko być przy nich.. wysłuchać każdego... nie wiedziała czy będzie tego żałować czy nie... aczkolwiek chciała żeby zobaczyli że jest po prostu jedną z nich.. że ich teraz słucha i zamierza ich wynagrodzić i wszystko naprawić.. każdy mógł się do niej zbliżyć... sama była w dużych emocjach i rozstrojeniu psychicznym.. jednak była w gotowości...
Isabella mrużyła oczy zerkając jak tłumnie przybywają... Cesarzowa Wyglądała bosko, nadal bowiem miała na sobie swój outfit z negocjacji.. Taki wspaniały.. taki idealny.... swoją bogatą piękną torebeczkę ustawiła na mównicy.. jej kreacja wyglądała idealnie.. Isabella wyglądała naprawdę seksownie i cudownie.. niesamowicie pięknie... chciała być teraz silna... chciała pokazać przed poddanymi siłę, a nie chaos.. chciała pokazać że jest gotowa naprawić wszystko.. zebrała w sobie moc i energię.. bała się że ją stłamszą... że ją rozniosą... jednak musiała.. musiała ich uspokoić i się z nimi porozumieć.. chciała być silna teraz.. na sobie miała nadal swój boski outfit... wszystkim mężczyznom z pewnością podobał się jej outfit, nie było ku temu dyskusji.. wygladała bosko.. mężczyznom na pewno niesamowicie podobał się jej strój.. musiał.. wyglądała idealnie... cudownie się prezentowała... jej piękne odsłonięte nogi... jej wspaniała suknia i biżuteria... wszystko wyglądało bosko.. jej idealnie lśniące włosy... piękne czerwone usta.. błyszczące zielone oczy... wyglądała bosko i seksownie... bardzo ponętnie..

[Obrazek: 3ApqsaB.jpeg]

Isabella widziała jak sporo osób przybywa.. cały czas miała na sobie rzucone zaklęcie wzmocnienia jej głosu.. chciała żeby wszyscy ją słyszeli..
- Mieszkańcy! Przybądźcie! Jak najbliżej... chodźcie... jestem tu dla was.. tylko dla was... dla was zrobie wszystko.. chcę z wami rozmawiać, chcę was słuchać.. chcę wysłuchać wszystkiego.. chcę wysłuchać każdego najmniejszego żalu i skargi.. wylejcie na mnie wszystko.. prosze was o to.. a potem pozwólcie mi zacząc wszystko naprawiać.. I PROSZĘ WAS! PROSZĘ! NIE NISZCZCIE NASZEGO PIĘKNEGO MIASTA, PROSZĘ, OPANUJCIE SIĘ! NIE RÓBCIE TEGO... TO MIASTO JEST CUDOWNE... PROSZĘ WAS ZAPRZESTAŃCIE NISZCZENIA MIENIA PUBLICZNEGO! - zaczęła głośno mówić..
- "SŁUCHAM WAS.. JESTEM DLA WAS... ZROBIĘ WSZYSTKO... POWIEDZCIE WSZYSTKO CO PRAGNIECIE...
- Mówcie wasze żądania.. - przemawiał Isabella... lekki dreszcz ją przeszedł bała sie ze ją złapią... ze będa chcieli za wiele.. może nawet jej ciala... nie nie.. pokręciła głową.. odrzuciła szybko burzowe myśli.. chciała być teraz silna... wiedziała że musi teraz być silna i dobrze wszystko zrobić.. to jej ostatnia szansa przy mieszkańcach.. wiedziała że teraz nie może popełnić błędu.. że musi ich słuchać.. godzić się na wszystko.. naprawić ten cały bajzel.. chciała tego.. nie mogła znieść już tego chaosu i wariactw.. nie mogła..





Sisyphus patrzył na ochroniarzy..
- Bywajcie.. odchodzę stąd.. to nie dla mnie.. to miasto jest zbyt duże, zbyt głośne... ja nie licze się już w tym świecie.. ten świat kiedyś wtórował mi.. teraz jednak nasze drogi sie rozeszły... - przemówił..
W tej chwili przy Sisyphusie pojawił się jego nieumarły koń...
- Witaj przyjacielu... - czarny rycerz pogładził konia po kościstym pysku...
- Ale.. Sisyphusie.. Cesarzowa nakazała... - przemówił Ochroniarz
- Panowie.. Pozdrówcie Isabellę... Pozdrówcie ją ode mnie.. byłem jej druhem wiele lat.. przyjacielem... niestety ale przegrałem... nie jestem w stanie pomóc jej już w żaden sposób... ja już nic nie znaczę... pozdrówcie ją Panowie proszę ode mnie... powiedzcie żeby była silna.. kto jak nie ona?.. powiedzcie że dokonała wielkich rzeczy... ale większym osiągnięciem będzie jednak to jak znajdzie siłę aby naprawić to co teraz zniszczyła.. - mruknął Czarny Rycerz
Ochroniarze kiwali głowami..
- Panie.. ale czy na pewno? - mruknął ochroniarz
- Na pewno... Panowie... zajmijcie się Cesarzową.. zajmijcie się swoimi obowiązkami.. dziękuję za gościnę.. - odparł Czarny Rycerz, a po chwili przyczepił do grzbietu swego wierzchowca jedną skrzynię w której miał części swej zniszczonej zbroi.. tylko tyle mu zostało.. otrzymał także od Isabelli kilkanaście mieszków złota... nie sądził że mu się przydadzą.. pokiwał głową.. po chwili zaś wskoczył na swego rumaka... a następnie ruszył przed siebie
Ochorniarze zerkali za czarnym rycerzem.. pokiwali głowami.. doprawdy odjechał.. nie byli w stanie go dłużej zatrzymywać.. najzwyczajniej tutaj.. nie pasował...

Sisyphus odjechał już spory kawał.. wyjechał poza granice Arkham... odetchnął opuszczając metropolię.. doprawdy zgiełk, hałas, zamęt i szum były tam dla niego za duże.. to nie dla niego.. on teraz ruszył przed siebie... w ciszy.. w milczeniu... sam ze sobą... nie wiedział dokąd zajedzie... nie wiedział czy dożyje kolejnego dnia.. mimo wszystko ruszył aby ostatni ten raz zerknąć co los mu przyniesie... czy jest w stanie otrzymać w tym świecie jeszcze coś dobrego? Czy jego historia już się zakończyła? Przegrał wszystko.. pozostał bez niczego.. zdewastował nawet swoje horkruksy... nie zamierzał więcej oszukiwać śmierci... mknął przed siebie będąc gotowym na spotkanie wszystkiego.. nawet samej Śmierci... jeśli bowiem ta jest mu pisana i ma go spotkać, niechaj tak się stanie... Sisyphus był gotowy...
Tłumy pod Grand Hotel stawały się coraz większe.. Pojawiali się tu zarówno przedstawiciele protestów, cywile jak i arystokraci... Wszyscy zbierali się w jednym miejscu by móc skonfrontować się z Isabellą... W normalnych okolicznościach z całą pewnością jej wygląd i uroda z pewnością łagodziłby emocje zebranej ludności, ale niestety nie tym razem... Sytuacja była zbyt poważna i dramatyczna... Takiego kryzysu nie było od dziesiątek lat, a wszystko to przez pojedyncze decyzje Isabelli które doprowadziły do tego kompletnego chaosu..
Ludzie krzyczeli i wymachiwali rękami przez jakiś moment. Ucichli nieco dopiero po słowach Isabelli... Jednakże nie było to na zbyt długo...
- I z czego sie cieszysz?! - ryknął ktoś z tłumu widząc na twarzy Isabelli nerwowy uśmieszek - Nie badź bezczelna! To ty doprowadziłaś do tego kryzysu!
Tłum natychmiast ryknął głośno znowu wymachując rekami
- Przez ciebie zginęły miliony ludzi.. nasze rodziny, nasi bliscy! Żądamy zadośćuczynienia! Ciała zmarłych maja być zidentyfikowane a koszty pochówku i pogrzebu każdej z ofiar poniesiesz ty! - ryknął ktoś inny
- Natychmiast oddawaj nasze miejsca pracy! Zablokowałaś firmy w których pracowaliśmy... nawet pomimo odwołań od oskarżeń twoi inspektorzy dalej blokują normalną prace! Jak mamy zarabiać pieniądze i utrzymać nasze domy i rodziny? Chcesz nas wszystkich sprowadzić na ulice?! Co z siebie za tyranka!?! - mowił ktoś inny
Jeden z reporterów medialnych korzystając z okazji postanowił również zadać pytanie.. Operator kamery stał obok niego i cały czas nagrywał na żywo..
- Cesarzowo Isabello... Zapowiadając spotkanie mówiłas o tym ze wojna została zakończona i jak się chyba wszyscy domyślamy wcale nie zwycięsko... Jakie zostałe poniesione decyzje i w jaki sposób wynegocjowałaś pokój z Krolestwem Elfów? Jak przekonałas ich do zawieszenia broni? Jakie będa tego konsekwencje i jak dotknie do zwykłych mieszkańców?
Inny z reporterów również się uaktywnił kawałek obok.
- Cesarzowo, jako osoba która rozpoczęła wojnę a następnie ja przegrała jak sie z tym czujesz? Uważasz ze to była dobra decyzje? Według jawnych danych ponad 70% wojska cesarskiego zostało zdezintegrowane na polu bitwy i wielu twoich wezyrów poległo jak sie na to zapatrujesz? Uważasz że ich poświęcenie miało sens?
- Jak się odniesiesz do swoich nagich zdjęć upublicznionych w sieci zrobionych w miejskiej kawiarni przez obywateli? Co ten zbereźny akt miał na celu?
- Kto odpowiada za zniszczenie Carraboth Holdingu? Zaplacisz za zniszczenia i spłacisz zadośćuczynienie rodzinom ofiar tego "zamachu"?
Media zaczeły zasypywać Isabelle bardzo niewygodnymi dla niej pytaniami na które wszyscy oczekiwali odpowiedzi... Tymczasem tłum stawał sie coraz głośniejszy i coraz mocniej wyrażał swoje niezadowolenie... Isabella po prostu przesadziła... Nie myślała o konsekwencjach swoich czynów..
- Oddawaj nasze pieniądze! Przez ciebie ceny poszły w górę! - krzyknął jakiś meżczyzna
- Moje konto bankowe jest zablokowane! Banki nie funkcjonują! Moje konto zostało skradzione!
- Mój mąż zginął gdy w wybuchu Carraboth Holding... Jego ciało caly czas lezy gdzieś w gruzach! Oddajcie mi mojego meża!! - krzyczała jakaś zdesperowana kobieta
Chaos robił sie coraz większy i coraz więcej osób zaczęło wykrzykiwać swoje żądania..
Isabella przełknęła ślinę... czuła się przytłoczona... stała bowiem sama naprzeciwko nim wszystkim.. chciała sama... sama zmierzyć się z tym wszystkim... wiedziała że sama zrobiła chaos.. i sama teraz musi stawić temu czoła... chciała utrzymać swoją siłę którą teraz znalazła.. nie chciała teraz się poddać... ugiąć... stłamsić.. nie mogła teraz nic zepsuć.. jej minka zmieniła się na kompletnie poważną... kompletnie poważną i zasłuchaną, pokorną...
- Nie jestem bezczelna... Przepraszam was... nie o to mi chodziło.. - jęknęła zaczynając...
Słyszała ogromne krzyki i huki.. mrużyła lekko oczy.. nie chciała się kulić.. jednak czuła się otoczona całkowicie.. zerknęła kawałek.. jej Wezyrowie też zostali przytłoczeni, jakby się oddalali od niej... jakby fala tłumu który przybył odepchnęła ich od niej... stała kompletnie samiuteńka naprzeciw potężnego tłumu...
W tej chwili uniosła rękę w górę.. zdołała ich nieco uciszyć.. jej głos nadal był wzmocniony zaklęciem.. górował nad ich krzykami...
- Przepraszam was.. jest mi przykro jeśli ktoś z was stracił bliskich... jest mi żal.. szczerze bardzo was przepraszam... ja tego nie chciałam, nigdy tego nie chciałam.. Dam wam ogromne zadośćuczynienie.. dam wam wszystko czego tylko zapragniecie... ciała zmarłych zostaną prawidłowo zidentyfikowane.... ja poniosę koszty pochówku... zapewnię waszym zmarłym bliskim odpowiedni pochówek i spokój po śmierci.. przepraszam was za to... nie chciałam.. - pochyliła lekko głowę czując naprawdę duży smutek tym faktem...
- Zablokowałam tylko kilka firm... dosłownie kilka.. rynek jest ogromny... rozumiem że was to wkurzyło.. ale zablokowane zostały firmy tylko PODEJRZANYCH o nielegalne zachowania właścicieli... to.. to.. musiało zostać sprawdzone... ale.. dobrze.. to koniec tego.. ja wydam natychmiastowy rozkaz.. wszystkie firmy zostaną odblokowane.. nie chcę sprowadzać was na ulice... nie... ja dam wam zadośćuczynienie.. dostaniecie bonus za stracony zarobek... - jęknęła
Isabella czuła się słabo.. przytłoczona.. chciała jednak utrzymać siłę.. nie mogła teraz zrobić głupoty.. musiała być pokorna.. stała spokojnie przy mównicy.. ręce złożyła teraz przed sobą.. trzymała dłoń na dłoni.. bardziej pokornie... żeby widzieli jej dłonie.. nie trzymała ich za plecami... chciała stać jak najbardziej pokornie..
- Jestem tu dla was... chcę was słuchać.. wynagrodzę wam wszystko i pomogę ze wszystkim.. przepraszam za ten chaos... - jęknęła
- Nagie... zdjecia? Ale.. - jęknęła... wiedziała o tym fakcie.. ale tylko powierzchownie...
- Ja.. byłam tylko w jednej knajpce... grałam tam w grę... tak wyszło... jakoś tak się po prostu... no wiecie.. ja potrzebowałam.. odetchnąć.. ja.. nie chciałam żadnych zdjęć... to.. to wyszło całkowicie przypadkowo.. proszę... nie miejcie mi tego za złe... ja mam fajny biust i ciało.. ale nie.. nie o to chodzi.. to.. po prostu była gra... musiałam trzymać się.. zasad.. - zaczęła mocno się gubić a jej głos mocno drżał.. przełknęła ślinę.. wystraszyła się.. szybko chciała uciec od tego tematu i przeskoczyła do następnego...
- Carraboth Holding... był moim ukochanym miejscem.. ja.. nie wiem kto.. kto był zdolny do tego... wszelkie służby pracują nad ustaleniem co się stało.. moje ukochane miejsce.. sądzicie że nie jest mi przykro? Był perłą architektury... dbałam o niego dzień i noc... dał zatrudnienie największej ilości osób w dziejach krainy.. jestem w żałobie po moim budynku.. okropnie cierpię.. - jęknęła
- Oddam wam pieniadze... ceny wrócą do normy... - jęknęła - Konta Bankowe? Ale.. jak to?... ktoś... ktoś zaatakował nasze banki... - jęknęła
Zerknęła na reporterów...
- Wojna.. z elfami.. skończyła się.. NIE.. ICH POŚWIĘCENIE.. wezyrów... wojowników.. poddanych.... NIE MIAŁO SENSU... PRZEPRASZAM.. nie poszło wszystko po naszej myśli.. to wszystko nie tak miało wyglądać.. przepraszam.. - jęknęła głośno łamiącym się głosem - Źle się z tym czuję... uważam to za złą decyzję.. Wynegocjowałam z nimi pokój.. zaprzestaną ataków... chcą między innymi reparacji wojennych... z kieszeni mojej i moich mieszkańców... ale spokojnie.. - jęczała
- To wszystko się skończyło.. to wszystko już przestało trwać.. elfy odbudują nam miasta.. oddadzą wszystko co zaatakowali.. ja im zapłacę.. ja spełnię kilka innych warunków.. podpisałam traktat.. ta sytuacja jest zaspokojona... - jęknęła łamiącym tonem.. patrzyła na tłum z pokornym wyrazem twarzy...
Tłum ucichł na chwile słuchając słów Isabelli, jednak po chwili od nowa zaczeli wygłaszać swoje żądania i opinie.
- Sama słowa nic nie znaczą! Domagamy się natychmiastowych działań! Chcemy nasze zadośćuczynienia!
- Myślisz ze jak przeprosisz to wszystko będzie w porządku? Dobre sobie... Musisz zapłacić za swoje czyny! Zrobiłaś zdecydowanie za dużo!
- Protesty beda trwały dopóki nie dasz nam tego co się nam należy!
Ludność nie do końca wierzyła w zapewnienia i przeprosiny Isabelli... Już dość długo czekali na jej reakcje i byli mocno poirytowani że trwało to aż tak długo. Większość obywateli nie było zwolennikami wojny i nie chciało aby ta w ogóle kiedykolwiek ponownie sie pojawiła... Byli przekonani że pod władza Isabelli w końcu nadejdzie pokój i nie będzie więcej problemów... Jak sie jednak okazało byli w błędzie... Isabella sama wywołała wojnę z sąsiednim państwem i po kilku dniach zdecydowała skapitulować... Nie tylko była więc agresorem ale i przegranym w całym konflikcie... Jej wizerunek został przez to bardzo mocno nadszarpnięty i nic nie wskazywało na to aby w najbliższym czasie miałoby sie to zmienić...
Reporterzy z mediów też nie zaprzestawali z pytaniami..
- A więc potwierdzasz tezę że poświecenie zarówno wezyrów jak i ogromnej ilości wojska była błędem a ich śmierć była bezcelowa... Jak sie z tym czujesz wiedząc że zginęli z twojej winy? Przypominam ze to setki tysięcy istnień... setki tysięcy żołnierzy... W jaki sposób zamierzasz się z tego wytłumaczyć ich rodzinom i bliskim którzy oczekiwali ich powrotu do domów? Co zamierzasz zrobic w tym zakresie? - zapytał jeden z reporterów
- Mówiłaś że elfy odbudują nam nasze miasta... Skąd ta pewność ze to uczynią? Czy ich lider wyraził na to zgodę? - zapytał drugi
- Według relacji świadków... Sama wymyśliłaś grę w "rozbieranego pokera" Cesarzowo... Podczas gdy twoi ludzie oddawali życie na froncie w jak to sama przyznałaś "bezsensownej" wojnie, ty obnażałaś sie publicznie w barze... Nie jest ci wstyd wiedząc o tym? Nie jest Ci wstyd wiedząc że teraz te zdjęcia krążące po sieci mogą być w posiadaniu najmłodszych, niepełnoletnich użytkowników internetu?
- Cesarzowo wspominałaś że ludność zapłaci połowę kosztów z reparacji wojennych... Co to ma znaczyć? Wyjaśnisz?
Po tych ostatnich pytaniach od reportera cały tłum aż ucichł.. Wielu osobom oczy aż sie rozszerzyły.. Patrzyli na Isabelle... Byli zdegustowani... Ich wściekłość rosła..
Isabella czuła się przytłoczona.. coraz szybciej oddychała.. każdy mógł w każdej chwili podejść do niej naprawdę blisko... widziała wszystkich dookoła siebie.. każdy krzyczał.. znalazła się w naprawdę trudnej sytuacji ale chciała dać radę...
- Kochani.. proszę was.. oczywiście że wiem że same przeprosiny nie wystarczą.. zapłacę wam.. dam wam dużo... cokolwiek sobie wymyślicie... natychmiast dam wam wszystko co wam się należy.. zaraz rozpoczną się wypłaty i każdy dostanie nowe konto bankowe z pieniędzmi i zadośćuczynieniami.. - mówiła...
Isabella położyła rękę na policzku.. czuła się zestresowana.. zerknęła na swoją torebkę.. jęknęła lekko.. słuchała reporterów...
- Rodziny zmarłych zostaną zaopiekowane.. zadbane.. dostaną pieniądze.. zabezpieczenia do konca życia.. pochówek bliskich.. i dostaną to wszystko już zaraz od ręki.. - powiedziała pokornie...
- Elfy pomogą.. trochę pomogą odbudować.. my.. odbudujemy wszystko.. nic nie pozostanie zrujnowane.. - jęknęła
- Spokojnie.. no przecież dzieci.. nie interesują się chyba takimi sprawami.. no co wy... takie zdjęcia.. których zresztą nie chciałam żadnego upubliczeniania, trafiły pewnie w ręce tylko określonej liczby osób.. to znaczy.. ja.. ja nie chcę o tym mówić.. to była chwilowa zabawa.. chwilowa zabawa z grupą poddanych.. przecież... musiałam odetchnąć.. przepraszam... poniosły mnie wtedy emocje.. - jęknęła chcąc znowu uciec od tematu..
Isabella przełknęła ślinę.. pokornie odpowiadała na pytania...
- Połowę... elfy po prostu wysunęły żądanie.. że reparacje zapłacę połowę z własnej kieszeni.. a połowę z mieszkańców... ale proszę was.. nie denerwujcie się o to.. nie poniesiecie strat.. ja.. ja zadbam o wszystko.. albo ja was spłacę.. ja wam spłacę to wszystko i wynagrodzę.. - jęczała czując się coraz bardziej nieswojo, pytania były naprawdę trudne... coraz trudniej odpierało jej się te ataki słowne...
Isabella rozglądała się po tłumie... w tej chwili dostrzegła inne grupki.. spokojniejsze.. były to między innymi Dziewczyny.. młode kobiety.. przeważnie jeszcze singielki bądź w związkach nie małżeńskich, radosne i nie zgorzkniale od zawsze podziwiały Isabellę za jej osiągnięcia.. stały za nią murem.. wyzwolone kobiety chciały byc jak ona.. Isabella dostrzegła je że wstawiają się za nią.. że chciałyby autograf albo fotkę.. to dawało jej iskrę nadziei... młode dziewczyny trzymały szyldy wstawiające się za Isabellą.. nie chciały żeby ludzie tak ją traktowali.. żeby dali jej możliwość zadośćuczynienia i żeby tak mocno nie naciskali.. rozumiały że każdy popełnia błędy..
Isabella dostrzegła inną grupę.. Młodzi silni mężczyźni takze tutaj stali.. single głównie bądź w relacjach nie-małżeńskich, bez dużych rodzin... oni natomiast coraz mocniej się irytowali.. nie mogli patrzec na zgorzkniałych starców którzy w głóównej mierze wykrzykiwali najwięcej żądań..
Wielu młodych chłopaków wkurzało się.. nie wytrzymywało...
- Ogarnijcie się stare dziady! Patrzcie jak Cesarzowa pięknie wygląda! Przestańcie ją obarczać o wszystko! Nigdy jednostka nie jest odpowiedzialna za całość! Nie wydzierajcie się tak cały czas i dajcie jej pole do manewru! Na pewno wszystko zapłaci i odda! - krzyczeli wyrażając swoje poglądy...
- Obarczajcie także zmarłego króla elfów! Tego całego Mannimarco!! On był szaleńcem, tak można było wyczytać z relacji z frontu! - krzyknął jeden chłopak.. podbiegł do redaktora - DZIENNIKARZYNA TEGO NIE WIE?! - ryknął
- Cesarzowa uchroniła nas przed jego szaleństwem! Dlaczego na nią wylewane są wspólne winy.. tamten gryzie piach, przegrał wojnę z Cesarzową a wy co?!?!? Teraz na nią?!?! Ich lider umarł, nasza liderka stoi piękna w pełnej krasie! - krzyczał... Młodzieniec wyrwał mikrofon reporterowi i gadał wszystko do kamery..
- Koniec chaosu który NA TEN MOMENT sami robicie i Obarczacie Cesarzową! Zawsze dawala nam wszystko i wywiązywala się ze wszystkich PRAW i OBOWIĄZKÓW i POSTANOWIEŃ, TO PAMIĘTAMY! I na pewno TERAZ też da! A wy robicie trzodę! NA PEWNO NAM WSZYSTKO WYNAGRODZI, GDZIE WASZE ZAUFANIE...
Isabella uniosła dłoń.. uciszała wszystkich.. nie chciała kłótni.. zerknęła na redaktora...
- Wojsko aktualnie nie ma się dobrze.. to fakt... ale moje legiony nigdy nie upadną.. żołnierze są silni... a ja tworzę nowe potężniejsze armie... nie martwcie się.. wszystko jest kreowane i zadbane.. - odparła Isabella chcąc ich uspokoić
Młodzi chłopacy zaś kręcili głowami.. Nie mogli uwierzyć że tak spory odsetek niewdzięcznych lumpow się uchował... skąd oni sie brali? Zadowolona cześć społeczeństwa której żadne wojny jakoś aż tak mocno jak tamtych nie dotykały nie zamierzala tego tolerować... widzieli wśród wrzeszczacej dziczy większość jednak starszych osób z wielkimi rodzinami.. tego typu osoby...
Wojna nie miała prawa dotykać "wszystkich", ogromne ilosci osob nawet jej nie odczuły i się nią nie interesowały zbytnio.. swiat byl za duży... takie osoby jak młode kobiety i młodzi mężczyźni mocno to rozumieli.. ich poglądy nie były aż tak mocno rodzinne... Oni Przybyli głównie zobaczyć Isabellę z bliska.. podziwiali ją... Nie było w kraju bowiem potrzeby masowego mnożenia się, właściwie rodzin było coraz mniej, nie każdy chciał je zakładać... nie każdy do tego dążył.. takie osoby również przybyły.. Nie każdy miał tak liczną rodzinę jak krzyczący... bylo wielu singli także wielu samotnych mężczyzn i kobiet.. niesamowicie podobały im sie fotki Isabelli.. jej outfit aktualny także bardzo mocno.. zarówno chłopakom jak i dziewczynom...
Młody chłopak krzyczał do kamery chcąć bronić swoją Cesarzową dzięki której 21 lat żyło mu się świetnie.. oczywiście wkurzał go niesamowicie aktualny stan rzeczy.. ale liczył jednak że Isabella zdoła go szybko naprawić.. uważał ją za silną władczynie..
- Nigdy młodym osobom nie żyło sie tak dobrze jak za czasów naszej Cesarzowej! Ogarnijcie się! Cesarzowa od lat kreowała swoje ogromne legiony, nie zmuszała nawet swoich zwykłych mieszkańców do wojny i nie było teraz poborów do wojska! Większość nawet nie odczuła i nie zauważyła wojny, a wy sie drzecie! Zamknijcie sie! Nie dostałem poboru do wojska, gdybym dostał to bym razem z wami tutaj szedł i chciał od niej bardzo wiele!! Ale ona miała swoje ogromne Legiony, każdy kto CHCIAŁ to w nich był, Cesarzowa przeciez kreowała swoje wojska OD LAT! Nie zmuszała nas, młodych facetów do walki! Nie było obowiązkowych służb! Nie nagabywała nikogo do służby wojennej... - krzyczał
Isabella w tej chwili wyczarowała krzesło przy mównicy.. po chwili wyczarowała stosy dokumentów.. otworzyła je i zaczęła pisać piórem... od razu zaczęła przekazywać środki pieniężne wszystkim zebranym.. .zerknęła na tłum poważną miną...
- Kto jest waszyn liderem tutaj? W tym marszu? - powiedziała głośno..
Lider się zgłosił..
- Prosze cię bardzo.. poinformuj każdego ze rozpoczynam właśnie.. zadośćuczynienia - mówiła spokojnym i pokornym tonem.. natychmiast wzięła się do pracy.. chciała im pomóc... bardzo smuciło ją jak wiele osob straciło bliskich..
- Moje przeprosiny jak mówiliście nic nie dadzą.. JESZCZE RAZ WAS PRZEPRASZAM.. pokornie.. ale natychmiast biorę się do pracy.,. pomogę kazdemu z was... Dam wam wszystko co każdy poprosi.. już wam place.. jeśli ktos chce bonusy.. zrobię wszystko.. - jeknela siedząc na krześle.. zwracała się głośno do wszystkich.. zerknęła na męzczyzn.. przeszedł ją lekki dreszcz.. jej umysł zrodził myśli... że niektórzy może będą chcieli bonusów.. być może w naturze... szybko jednak pokręciła głową odrzucając te myśli...
Jeden Chłopak ostatni raz krzyknął do mikrofonu:
- Cesarzowa spełni wasze żądania tak jak zawsze spełniała! No co wy?!?!? Zapomnieliście!!!!! Ogarnijcie sie!!!! Zawsze mieliście ogrom!!! Tyle co nikt inny nie miał!!! Ja naprawdę wierzę że ona NAPRAWI wszystkie swoje błędy! NIECH TO ROBI! - krzyknął i oddał mikrofon nie chcąc burdy... Cesarzowa zerknęła kątem oka... cieszyła sie ze jest jeszcze wiele normalnych osob.. a nie same czuby... rozumiała jednak że wielu mogło oszaleć... że wielu mogło naprawdę sporo stracić.. dlatego chciała ich teraz wynagradzać... całą sobą...
- Oddam wam wszystko.. co tylko zapragniecie.. - uspokajała pisząc piórem dokumenty... zamierzała natychmiastowo przekazywać im pieniądze... a takze zajmować się zmarłymi... i wszystkimi żądaniami...
- Otworzymy takze nowe szpitale i ośrodki psychiatryczne.. nowoczesne.. pomożemy wam... Żebyście mogli odsapnąć.. każdy kto tylko będzie potrzebował regeneracji.. - mruknęła spokojnie pisząc wszystko
Uspokajała ich...
- Oddam wam wszystko.. z bonusami.. z nawiązką.. nawet ... nawet.... NAWET... siebie.. - jęknęła pokornie i ulegle.. jje oczy lekko sie zaszkliły... - jestem dla was.. oddam wam wszystko.. proszę.. zaufajcie mi tak jak ufaliście.. nikt nie będzie poszkodowany.. nie oddam wam zmarłych... ale zadoścuczynie wam wszystko.. będziecie maksymalnie usatysfakcjonowani.. wiem że nigdy w pełni, bo wasi bliscy polegli.. jednak oddam wam wszystko co potrzebujecie... Oddam wam wszystko co zapragniecie..
Tłum wbrew pozorom krzykliwego chłopaka nie składał się tylko ze starszych obywateli lecz także i z młodych osób oraz w głownej mierze z osób w srednim wieku którzy znali czasy również i przed Isabellą..
Reporter syknął gniewnie widząc że młody wyrwał mu mikrofon... Pewna grupa ludzi pochwyciła chłopaka gdy ten odchodził.. złapali go i unieruchomili.. Wszyscy patrzyli na niego jak na wariata... na chorego psychicznie...
- Właśnie takie krzykacze... tępe i głupie, chcą kreować przyszłość tego świata mimo iz gówno się znają na temacie... - rzekł donośnie jeden z liderów protestu - Internet już dawno zawładnął jego umysłem i plecie totalnie idiotyzmy... Nie ma pojęcia o realnym życiu...nie wspomnę już o tym że nas obraża... Cesarzowo to jakiś z twoich wysłanników? Oczarowałaś go i puściłaś na nas? To jakaś próba prowokacji?
Tłum ryknął wściekle... Wszyscy wielbiciele Isabelli natychmiast się wycofali i uciekli... W całym tłumie było ich bardzo niewiele... teraz jednak wycofali się bojąc sie konsekwencji..
Kilkoro osiłków wywlekło młodzika na sam koniec tłumu i pobili go na zbity pysk...
- Twoi wielbiciele Cesarzowo traktują twoją winę jakby nic sie nie stało pomimo iż przez te kilka dni wywołałaś NAJWIĘKSZY KRYZYS w historii naszego świata... Nawet za czasów Cecili i Malacatha nie było czegoś takiego... - rzekł jeden z protestujących - Na tej wojnie stracili wszyscy... Elfy, Nieumarli i całe nasze państwo... Takie gówniarze jak ten krzykacz które nie są w wieku poborowym nie mają pojęcia o tym co to znaczy stracić bliskich... nie ma pojęcia o sytuacji gdy żyje w luksusie przez całe życie...
- Ten Fanatyk twierdzi, że Cesarzowa wygrała wojnę skoro sama skapitulowała... - krzyknął inny
- Król Elfów nie żyje to fakt... Zapewne zabiła go sama Cesarzowa Isabella w przypływie szaleństwa... Jak zwykle nie ma żadnej litości dla nikogo... - powiedziała jakaś starsza kobieta i pokręciła głową
- Tak... to Cesarzowa jest winna... To ona wywołał cały konflikt... To ona wyslała naszych mężów do walki... - dodała inna, młodsza kobieta która straciła męża na froncie
Redaktor jednego z mediów poprawił swój krawat po czym popatrzył na Isabelle. Miał już zadac pytanie gdy dostrzegł na ziemi telefon... Należał on do młodzika który przed chwilą krzyczał i popierał Isabelle... Redaktor podniósł go i włączył.. To co jednak zobaczył mocno go zszokowało...
- Cesarzowo.... Mówisz ze twoje zdjęcia nie zostały powszechnie upublicznione.... Niestety ale sie mylisz... Ten chłopak który przed chwilą za tobą sie stawiał... teraz wiadomo dlaczego...
W tym momencie pokazał tapetę na ekranie telefonu młodzika... Jak sie okazało było to zdjęcie nagiej Isabelli z knajpy.. Reporter pokazał również to jako dowód do kamery... Jedna z osób stojaca obok reportera również zauważyła zdjęcie...
- To nagie zdjęcie Cesarzowej! - ryknąła zaskoczona
Tłum syknął wściekły... Wszystko wskazywało na to że ten młodzik i krzykacz był tylko zboczonym młodziakiem.. dlatego tak sie stawiał za Cesarzową..
- Trudno powiedzieć czy to była zaplanowana akcja... Jednakże to nie świadczy dobrze o tobie Cesarzowo... Twoje zdjęcia sa publiczne i dostępne dla takich młodzików jak ten przed chwilą.... Zapewne to też jedna z osób która upubliczniła twoje zdjęcia i rozesłała je dalej... - powiedział srogim tonem reporter
Pobity młodzik i jego koledzy którzy aktualnie znajdowali się na szarym końcu całego tłumu, widząc co sie dzieje mocno sie przerazili... Szybko uciekli słysząc słowa ludzi...
Tłum był coraz bardziej rozjuszony i wściekły... Nie dość że Cesarzowa wywołała wojnę, doprowadziła do ogromnego kryzysu, zablokowała miejsca pracy i doprowadziła do śmierci milionów to jeszcze ma bardzo negatywny wpływ na młodzież tworząc generacje zboczeńców... Ludność miała dość.. Isabella przekroczyła granice... Ich niezadowolenie sięgało zenitu...
Sisyphus oddalił się już znacznie od metropolii Arkham... pozostawił wszystko za sobą... nie wiedział czy jeszcze kiedykolwiek spotka Isabellę... nie wiedział.. nie chciał jednak jej już dłużej ciążyć... wiedział że ta ma ogrom teraz problemów... a on nie jeest w stanie w czymkolwiek już pomóc... był wdzięczny za gościnę i pomoc która otrzymał, aczkolwiek teraz mknął przed siebie.. gnał na swym nieumarłym wierzchowcu, nie wiedział ile wytrwa... nie wiedział co przyniesie mu jutro... jechał przed siebie, zmierzał przed siebie... nie wiedział dokąd, nie miał wytyczonego szlaku... mknął jednak w kierunku WYSP COSTA... sam tego dobrze nie wiedział, jednak jego aktualny kurs właśnie tak prowadził...



Lushar kiwał spokojnie głową...
- Tak... wasze poszukiwania muszą być kontynuowane... będziecie poszukiwać do ostatniego tchu... wytrwale... póki nie znajdziecie nie macie dokąd wracać.. macie spisać się w tej kwestii jak najlepiej... TA ISTOTA... TA KOBIETA... ma być NAJWSPANIALSZYM diamentem.. najczystszą z najwspanialszych... ma być istotą przewyższającą wszystko... rozumiecie?! - przemawiał potężnie Lushar...
- Ta kobieta... ma być księżycem... ma być słońcem.. ma być gwiazdą... ma być zorzą... ma być wspaniałością... jestem tego pewien.. czuję to... czuję to że we wszechświecie.. właśnie taka istota ma swój byt... właśnie taka istota stąpa swymi stopami po powierzchni... jestem tego absolutnie pewien... NIE spoczniecie... macie poszukiwać...

Hinn i Shinn kiwali głowami... wiedzieli że czeka ich kolosalne zadanie.. dalszy jego etap... ich Władca chciał aby ta istota stała się dla niego wszechświatem... absolutem.. wszystkim... przełknęli aż śliny... byli w sporym szoku.. nie wiedzieli co przyniosą ich poszukiwania.. po chwili jednak teleportowali się.. wiedzieli... wiedzieli już.. czego poszukiwać i co obserwować.. MUSIELI odnaleźć.. KOBIETĘ...


Isabella aż na moment poderwała się z krzesła które sobie wyczarowała aby wypisać dokumenty... była w szoku.. wszelkie próby kogokolwiek aby jej pomóc czy jakoś wesprzeć ostatnio kończyły się obracaniem wszystkiego jeszcze bardziej negatywnie w jej stronę.. była w szoku.. lekkie łzy pociekły jej z oczu na ten fakt.. nie mogła w to uwierzyć.. czuła się coraz bardziej słabo i bezbronne...
- Wow wooww.. nie.. nie mam czasu wymyślać żadnych "akcji" negatywnych w stosunku do was.. każdy miał tu prawo przyjść i mówić co chce... TAK JAK PROSIŁAM.. ŻEBY KAŻDY MÓWIŁ TO CO CHCE..... wszystkie grupy społeczne.. przepraszam was.. JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM WAS I PROSZĘ O WYBACZENIE... WIEM ŻE TO MOJA WINA!! - mówiła pokornie
- mój główny cel to wam pomóc.. proszę odbierajcie pieniądze i konta... zaczęłam właśnie oddawać wam wszystkie moje osobiste pieniądze.. nigdy was nie zostawię w potrzebie.. oddam wam wszystko.. każdy otrzyma zadośćuczynienia
Isabella zrobiła się bardzo pokorna i uległa im... poddała się..
- proszę was.. siedzę razem z wami, wśród was.. obok was.. nie odgradzam się... jestem dla was.. jestem pokorna... proszę was... wspólnie osiągniemy korzyść i wszystko... - jęknela wiedząc że młode kobiety i mężczyźni zostali przegonieni przez resztę tłumu..
Była samiutka.. sama.. bała się... chciała im oddać wszystko... Isabella także bała się że ludzie zaraz nie wytrzymają.. ze osiłki także i ją pochwycą.. widziała jak zbili kilku chłopaków jak psów na zbity pysk, przełknęla ślinę.. wiedziała ze w tłumie są naprawde silne osoby.. ze musi być pokorna... silni faceci... a ona magii nie chciała tutaj na nich używać..
- Proszę was.. spelnie wszystko.. oddam wam wszystko co mam.. - mówiła jęczacym i pokornym tonem... kompletnie im się poddała.. chciała im oddać wszystko.. nawet swoje ciało.. nawet w naturze...
Isabella była w szoku... jeśli odda tyle pieniedzy i im.. i elfom.. i wezyrom... i wszystkim.. to sama będzie miala bardzo juz mało.. nie mogła w to uwierzyć.. traciła wszystko.... czuła że traci wszystko krok po kroku.. to było jakieś szaleństwo... zaczynała czuć sie jak bezbronna dziewczynka... jęknęła... a ci jesli jej zabraknie dla kogoś.. jak zapłaci?.. swoim ciałem?... Jej umysł nieustannie myślał
- Proszę... odbierajcie pieniądze, nieruchomości.. wszystko zostanie wynagrodzone.. odbudowane.. JA ZROBIĘ WSZYSTKO.. co tylko kto zapragnie.. - jęczała błagalnym tonem
Tłum słuchał wyraźnie tego co mówiła Isabella. Nie byli jednak do końca przekonani czy mówi prawdę..
- To samo mówiłaś niedawno.. Do tej pory nie było jednak żadnych rezultatów... Nasza cierpliwość sie skończyła Cesarzowo... Żądamy natychmiastowych rezultatów! - rzekł jeden z protestujących wyraźnie wkurzony
- Same przeprosiny nic nie dają... natychmiast zajmij się pochówkami poległych! Zasługują na godne pożegnanie.. Wielu z nich poświeciło za ciebie życie... a inni kompletnie niewinni cywile znaleźli się w centrum wojennej zawieruchy bez ich woli... Oni też musza być pochowani... Ich rodziny zasługują na odszkodowania...
- Właśnie.. zacznij wypłacać odszkodowania za twoją bezsensowną wojnę jaka ją sama nazwałaś... Czekamy! I Nie tylko my, ale tez i miliony twoich obywateli czeka... - dodał inny.
- Przelanie pieniedzy nic nie da.... Banki padły i nie możemy dostać sie do naszych kont... Systemy bezpieczeństwa znowu zawiodły... Pewnie straciliśmy wszystkie nasze oszczędności... Jak mamy teraz żyć? - jęknął inny załamanym tonem
Kilkoro innych pokiwało głowami słysząc jego słowa..



Natomiast w rezydencji należącej do Corneliusa, próby pomocy dla rudowłosej pokojówki nadal trwały.. Entoma usiadła na fotelu na przeciwko sofy na której leżała Lupus... Obserwowała w milczeniu jak Solussa cały czas używa swojej mocy do przeglądania jej umysłu... Westchnęła lekko pod nosem... Czuła dużą bezsilność... Nie mogła nic zrobić w tym zakresie... Nie mogła pomóc Lupus z jej problemem... To wykraczała poza jej umiejętności... Solussa była jedyną nadzieją... Jeśli jednak nawet ona nie bedzie w stanie im pomóc, to pozostanie jedynie lord Ignathir... Wtedy będzie musiała mu opowiedzieć dokładnie co sie stało i przygotować się na konsekwencje za złamanie jego nakazu... Obawiała sie tego... Nie chciała tego robić... Nie chciała złamać danego mu słowa, ale równocześnie nie mogła tak po prostu siedzieć bezczynnie... Jej emocje wzięły górę nad rozsądkiem i skończyło sie to właśnie w taki sposób...
Entoma wiedziała że lord Ignathir z pewnością się o tym dowie tak czy siak... ale... jesli uda sie pomóc Lupus, jesli będą w stanie rozwiązać ten problem bez jego udziału to być może jego gniew będzie nieco lżejszy... Przynajmniej miała taką nadzieję...
W tym samym momencie gdy Entoma kończyła swoje rozmyślania, Solussa otworzyła wolno swoje oczy i zabrała ręką z głowy Lupus... Na oczach Entomy podniosła się z sofy.
- Już wszystko jasne.... Taka ilość informacji mi wystarczy... - powiedziała poważnym tonem Solussa
Lupus mruknęła cicho i mrużąc oczy obróciła głowę w kierunku swojej blondwłosej siostry
- Huh... Co? - mruknęła - Udało się?
Solussa pokręciła wolno głową i spojrzała na Entomę która siedziała naprzeciwko..
- Nie jestem w stanie pozbyć się tego typu traumy... Jest zbyt głęboka...- powiedziała Solussa - Tak jak przypuszczałyśmy demony użyły czarnej magii aby wzmocnić jej działanie... dlatego Lupus nie moze zmrużyć oka i widzi przed oczami swych ciemiężycieli nawet gdy jeden z nich już dawno gryzie piach... To co sie wydarzyło, strach przed śmiercią, brutalność tortur i ból z tym związany mocno zakorzenił sie w jej umyśle... O ile sama jestem w stanie usunąć pewne wspomnienia i wykreować nowe to akurat te nie jestem w stanie przez czarną magię która mnie blokuje... Tylko lord Ignathir byłby w stanie.... Demony musiały przewidzieć że ktoś bedzie próbował usunąć jej wspomnienia....cwane...
Lupus syknęła pod nosem.. Jej oczy sie zaszkliły...
- Czyli... nic z tego... - powiedziała załamanym i zmęczonym tonem
- Niekoniecznie... - odparła Solussa - Każdą traumę mozna przezwyciężyć... nawet tą najmocniejszą... i to bez usuwania wspomnień...
- Niby jak... - mruknęła Lupus
- Prócz samej traumy, wykryłam w twoim umyśle ogrom niespełnionych emocji i pożądań... Wiem jakie są twoje marzenia... Myślę że wystarczająca liczba pozytywnych i przyjemnych odczuć powinna Ci pozwolic przezwyciężyć to czego doświadczyłaś... Potrzebujesz po prostu kogoś kto bedzie w stanie sprawić Ci bezgraniczną radość i szczęście... Kogoś kto spełni twoje marzenia i zaspokoi twoją wewnętrzne żądze.. Wtedy sama zapomnisz o całej traumie i wrócisz do normalnego życia...
Lupus słysząc to nabrała zdzwionego wyrazu twarzy..
- Ale... jak... niezbyt rozumiem... Kto niby... - mruknęła Lupus
Solussa uśmiechnęła się lekko i ponownie popatrzyła na Entomę..
- Wybacz, że moja pomoc nie do końca sie sprawdziła... ale jako ktoś kto dobrze zna się na działaniu umysłu i psychologii gwarantuje że ta forma rehabilitacji powinna zadziałać... Co na to powiesz Entoma?
- Coż... - powiedziała niepewnym głosem Entoma - Nie jestem przekonana kto mógłby wzbudzić w Lupus takie pozytywne emocje prócz lorda Ignathira... W tym wymiarze nie ma zbytnio nikogo kto...
Entoma nie dokończyła swojej wypowiedzi gdyż w tym momencie jej oczy lekko błysnęły.. Wzdrygnęła sie nieco... Do głowy wpadł jej pomysł...
- Nie.... chwila... - dodała po chwili pokojówka troche głośniej
Solussa zaśmiała sie pod nosem. Jako ktoś to przed chwilą przeczesał umysł Lupus bardzo dokładnie, wiedziała doskonale kogo Entoma ma na myśli...
Isabella przetarła zaszklone oczy... nie chciała żeby widzieli jak w dużych jest emocjach... było jej bardzo smutno.. nie chciała płakać.. musiała być silna...
Przejechała swoimi dłońmi lekko po swojej buzi i lekko pogładziła swoje włosy, wszystko dosyć nerwowo...
- Ibrahimie, Cassahsie, Thancie, Zakiro... wyruszajcie do innych miast.. tych dotkniętych atakami elfów... zaprowadźcie tam porządek i spokój.. przekażcie mieszkańcom sztabki złota i pieniądze w gotówce.. rozpocznijcie naprawy miast zniszczonych... elfy przybędą żeby pomóc odbudować, na pewno.. - mruknęła
- Pani.. ale.. - mruknął Thant z oddali..
- Ruszajcie.. - powiedziała Isabella.. Po chwili teleportowała każdego z wezyrów do innego z miast dotkniętych wojną... ci natomiast bali się zostawiać Isabellę samą.. całkowicie już teraz samą z tym tłumem... ta jednak wydała taki rozkaz...
Cesarzowa po chwili spojrzała na mieszkańców... w tej chwili machnęła dłonią... zaczęła teleportować skrzynie złota i pieniędzy obok siebie...
- Banki... ktoś nas zaatakował.. tak samo jak mój Holding... - jęknęła
- Weźcie pieniądze i złoto... wszystko jest wasze... oddam pieniądze wszystkim milionom poszkodowanych osób... - jęknęła... przenosiła pieniądze ze swoich własnych skarbców... zawsze wiedziała że ma ich dosłownie nieskończoność... teraz natomiast wiedziała że niebawem poczuje jak bardzo jej ich ubywa... była załamana...
Obok Isabelli pojawiło się 3 czarodziejów...
- Rozpocznijcie identyfikacje poległych.. rozpocznijcie godne i należyte pochówki zmarłych.. to priorytet... informujcie wszystkich członków rodzin zmarłych o indentyfikacjach.. - wydała rozkaz.. Czarodzieje się teleportowali... ogromne ilości Czarodziejów i odopowiednich osób zaczęło działać należycie w tym zakresie...
Isabella patrzyła szczerym, smutnym i uległym i pokornym wzrokiem na poddanych...
- Przepraszam was.. robię.. i będę robiła.. dzień i noc.. wszystko co w mojej mocy... jesteście dla mnie priorytetem... każdy otrzyma zadoścuczynienie... przepiszę na was także nieruchomości.. które będziecie mogli spieniężyć.. - mruknęła poddanym łamiącym się tonem... bardzo się bała... nie wiedziała co ją czeka.. co poszczególne osoby jeszcze będą chciały.. stała jednak wśród nich... nie chciała żeby osiłki ją pochwyciły...
Przekierowanie