MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Galthran spoglądał za wychodzącym Haroldem.. pokiwał głową i westchnął..
- Cudownie.. idealna idea... Pani Entoma zasługuje jak nikt inny.. to sprawa oczywista.. - przemówił sam do siebie i wrócił do stołu.. zasiadł przy swoim bestiariuszu... na stronie otwartej w której zaczął opisywać już Entomę.. druga była pusta... to na niej postanowił narysować więc własną dłonią Entomę.. a potem dalej opisać.. rzeczą oczywistą było że opis Entomy będzie dłuższy i bardziej majestatyczny niż innych istot jakie Galthran wcześniej zdołał opisać czyniąc swe obserwacje i badania...
Pokiwał głową.. zaczął szkicować Panienkę...



Wezyrowie opanowali się nieco... wszyscy jednak mieli grobowe miny... Cassahs i Zakira podeszli ponownie do Thanta i Ibrahima... Wampir Wyższy spojrzał jednak jeszcze srogo na wampirzycę... myślał nad wszystkimi karami które ją czekają...
Zakira natomiast w głowie znowu miała Nihila... zastanawiała się czy odczytał już jej list... przez jej myśl przemknęła także Bellatrix... bardzo chciałaby ją poznać.. zrobić dobre wrażenie... zatęskniła za Nihilem...
Thant skrzyżował ręce..
- I co teraz? Drakkan... Siael.. JR... wszsycy nie żyją.. straty ogromne.. wielu generałów umarło.. - przemówił
Ibrahim kręcił głową zaszokowany i zawiedziony...
- Nie wiem.. - odparł wolno - Miejmy nadzieję że Cesarzowa wie co robi... i wie co robiła wcześniej... - odparł wolno zaniepokojony.. kaszlnął..




[*] Demon ŚMIERĆ wpisany na CMENTARZ.........
Entoma spoglądała kątem oka na zbliżającego się demona... Zdołała pozbawić życia Demona Śmierć, ale wszystko wskazywało na to, że to nie był jeszcze koniec walki... Czuła wyraźnie zmęczenie... czuła też ból na całym swoim ciele... Czuła że jej szanse w walce z Wojną są nikłe... Jego wytrzymałość na ataki i siła fizyczna były czymś z czym nie była w stanie sobie poradzić nawet ze swoją szybkością i zwinnością...
Ostatkiem sił podniosła się wolno z ziemi... Przez połowę zniszczonej maski można było dostrzec że posiada trzy pary błyszczących krwistą czerwienią oczu...
Demon Wojna widząc jak pokojówka sie podnosi parsknął śmiechem zatrzymując się kilka metrów od niej... Widział w jakim jest stanie... Wiedział, że moze ją zniszczyć..
- Widzę, że jesteś gotowa aby umrzeć... Teraz nadszedł ten czas... JAKIEŚ OSTATNIE SŁOWA? - rzekł Wojna prześmiewczo
Entoma patrzyła na niego dysząc przez chwile... Czuła gniew ale i ogromną słabość... Jej nogi się uginały... Z jej rękawa wysunęła się pojedyncza karta.
- Wal... się... - odparła Entoma po czym cisnęła kartą z rękawa w jego stronę
Wojna widząc to natychmiast zareagował... Uniknął ataku pokojówki... Karta przeleciała przed jego głową i poleciała dalej... Demon zaśmiał się i spojrzał na Entomę..
- ŻAŁOSNA... DESPERACKA PRÓBA... - rzekł
- Zależy od perspektywy... - odparła Entoma słabym tonem
Wojna wytrzeszczył oczy... natychmiast odwrócił wzrok.. Dostrzegł ze karta zawróciła i przemieniał sie w zaklęcie... Przywołało one lecące ptaki z czystej, białej i świecącej energii które wybuchały po trafieniu w wyznaczony cel...
Wojna syknął pod nosem... kilkanaście magicznych ptaków zderzyło się z jego ciałem wywołując eksplozję raz za razem... Entoma spoglądała w milczeniu w chmurę dymu którą wywołało jej zaklęcie... Usłyszała jednak od razu śmiech Wojny.. Po chwili dostrzegła ze ten nadal stał w miejscu niewzruszony...
- "Czyli zaklęcia też nie są na niego skuteczne.... Jego pancerz blokuje wszystko..." - pomyślała Entoma opuszczając swoją głowę w dół.. Upadła na kolana.... Jej siły się wyczerpały... Nie mogła się nawet już teleportować...
" Przynajmniej... dopełniłam swoją zemstę... ech.... Lord Ignathir chyba mi tego nie wybaczy... ale... było warto..." - pomyślała Entoma czując na sobie cień Demona...
- KONIEC TEJ ZABAWY DZIEWKO.... - ryknął Wojna a jego oczy błysnęły - GIŃ!!!
Demon Wojna zrobił zamach swoim toporem... Zamierzał ściąć łeb Entomy tak samo jak on ścięła chwile temu Demona Śmierć...
Ostrze topora poszybowało w stronę głowy pokojówki z ogromną prędkością... Entoma była pewna że to już koniec.... Niespodziewanie jednak oręż został zatrzymany w powietrzu... Demon Wojna otworzył szerzej oczy w szoku... Entoma która klęczała na ziemi wolno uniosła swoją głową... Jej zaskoczenie było równie duże co Demona...
Atak topora został powstrzymany przez Corneliusa.. Męzczyzna pojawił się znikąd pomiędzy Entomą a Demonem i złapał swoją prawą dłonią ostrze broni..
- HUH?! CO... - jęknął Wojna - TO TY?!...
Cornelius spoglądał na Demona srogim spojrzeniem... Wojna w tym momencie wzdrygnął się... Próbował naciskać mocniej próbując obalić mężczyznę, ale jego siła fizyczna była niewystarczająca.. Cornelius ani drgnął... Demon nie dowierzał...
- CO?... JAK?! KIM... KIM TY DO CHOLERY JESTEŚ... - ryknał Wojna drżącym głosem
- Ta wiedza nie jest Ci potrzebna... - odparł twardym tonem Cornelius po czym jedną ręką odepchnął demona kilka metrów do tyłu..
Wojna syknął gniewnie... Wyraźnie czuł ogromną potęgę magiczną tajemniczego mężczyzny... Potęgę większą od Entomy... większa od Isabelli... Potęgę, z która on sam nie mógł się w żaden sposób równać..
Wojna cofnął się krok do tyłu... Oczy Corneliusa błysnęły jaskrawą zielenią... jego prawą pięść otoczyła zielona aura... Mężczyzna ruszył prosto na demona...

[Obrazek: gghbhbgh.jpg]

Cornelius uderzył swoją pięścią prosto w opancerzony tors Demona... Natychmiast uwolniła się potężna fala uderzeniowa... Wojna ryknął parszywie.. Jego pancerz pękł od siły ciosu a on sam odleciał od uderzenia z impetem do tyłu jak meteor... Chwile potem uderzył prosto w wydmę z ogromnym hukiem robiąc w niej głębokie wgłębienie... piach zasypał jego sylwetkę...
Cornelius przez chwile stał w milczeniu.. Jego pieść przestała emitować zieloną aurę... Jego wzrok przestał świecić... Schował obie ręce za plecy...
Entoma nie była w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa... Była w kompletnym szoku... Teraz naprawdę zaczynała rozumieć dlaczego zdołał uratować Lupus z rąk demonów bez większych problemów...
- Wygląda na to, że po raz kolejny przybyłem w ostatnim momencie... - rzekł spokojnym głosem rzucając spojrzenie na klęcząca na piasku pokojówkę..
- Skąd.... skad wiedziałeś.... - zapytała słabym tonem Entoma
- Zdaje sobie sprawę z tego, że pomyślnie wykonałabyś swoje zadanie.... Jednakże... nabrałem wątpliwości po tym jak wyczułem pojawienie się drugiego demona w okolicy... Walka 2 na 1 nie jest bowiem do końca sprawiedliwa.. Czyż nie? - odparł Cornelius
Entoma kiwnęła wolno głową...

W tym samym momencie Demon Wojna zdołał się wygrzebać i podnieść się równe nogi... Syknął wściekle....Położył swoją dłoń na klatce piersiowej.. Poczuł teraz wyraźnie jak jego zbroja została uszkodzona....
Skierował swój wzrok w stronę Corneliusa i Entomy... Dostrzegł od razu na sobie wzrok mężczyzny... Wojna zaczął rozumieć, że sam nic tu więcej nie zdziała...
Ryknął poirytowany...
- TSS.... TO... TO NIE KONIEC!.... INNEGO DNIA.... TAK...ZOBACZYCIE.....JUŻ NIEBAWEM.....- rzekł parszywym tonem Wojna po czym teleportował się bez śladu ostatecznie znikając...

WALKA DOBIEGŁA KOŃCA....
Galthran oddał się w pełni szkicowaniu sylwetki Entomy w swoim bestiariuszu... był precyzyjny, dokładny co do milimetra... w jego głowie wprost buzowały wszelkie wspomnienia i chwile z malutką pokojówką.. jej ciało.. wygląd... gesty, czyny, ruchy, słowa.. wizualizował sobie malutką cały czas... miał ją wprost przed oczami.. pragnął aby wyglądała na jego rysunku jak najbardziej wspaniale i zwycięsko...



- Ibrahimie.. co teraz.. - jęknęła Zakira...
- Nie wiem Zakiro.. musimy oczekiwać na czyny Cesarzowej Isabelli.. jej decyzje będą kluczowe.. ech.. ta wojna źle się potoczyła.. protesty się nasilają.. - gadał Wielki Wezyr
Thant kiwał głową..
- Jasna cholera.. ależ się porobiło.. nie wierzę..
Gdy tylko Demon Wojna zniknął, Cornelius spojrzał ponownie na Entomę.. Zmarszczył brwi widzac w jakim jest stanie...
- Nie wyglądasz najlepiej....- rzekł podając jej dłoń - Jeśli Panienka Lupus zobaczy Cię w takim stanie to z pewnością ponownie poczuje się źle...
Entoma chrząknęła cicho... Z pod jej maski kapnęła kilka kropel krwi... Wyciągnęła swój rękaw w stronę Corneliusa i położyła go na jego dłoni... Z pomocą mężczyzny powoli wstała z ziemi...
- Jakoś przeżyje... - odparła słabym tonem po czym spojrzała mu prosto w twarz - Mówiłeś o Lupus... teraz... Czuje się dobrze?
- Fizycznie.... Zdołała podnieść się z łóżka... Zaczęła stawiać pierwsze kroki.. - odparł Cornelius
Entoma westchnęła głęboko..
- Przynajmniej tyle dobrze.... - odparła po czym ponownie syknęła z bólu... Cornelius musiał cały czas podtrzymywać pokojówkę aby ponownie nie upadła...
- Aktualnie musisz skupić sie na sobie.... Musisz odpocząć... zregenerować się.... - rzekł Cornelius
- Na odpoczynek przyjdzie jeszcze pora... - odparła Entoma mocniejszym tonem. Pokręciła lekko swoja głową... Zabrała w tym momencie rękaw z dłoni Corneliusa... - Muszę iść pierw do wezyrów... Przekazać im wieści o całej sytuacji... A potem... Potem wrócę do was...
- Entomo.... Ledwo stoisz na nogach.... Jak chcesz się niby teleportować!? To również kosztuje wiele twojej mocy magicznej... Wykończysz się w ten sposób.... - rzekł Cornelius
Entoma przez moment milczała spoglądając w doł na piaszczysty grunt.. Po krótkiej chwili odwróciła swoje spojrzenie w bok... Oboje usłyszeli stłumiony ryk...W oddali ożywiona skolopendra zdołała się właśnie ocucić po ciosie jaki dostała od demona... Natychmiast z potęznym hukiem wróciła do podziemi drążąc tunel.... Po chwili zniknęła im z oczu... Pokojówka z powrotem odwróciła swoje spojrzenie na Corneliusa...
- Wracaj do Lupus.... Nie zostawiaj jej samej nawet na chwile.... Przekaż jej, że zabiłam tego parszywego demona i że wrócę do niej najszybciej jak potrafię, gdy tylko porozmawiam z wezyrami... - powiedziała słabym i przerywanym tonem
Cornelius westchnął pod nosem... Nabrał niezbyt zadowolonej miny na twarzy... Domyślał się że nie zdoła przekonać Entomy do swojej racji... Pokojówka miała doprawdy twardy charakter więc nie zamierzał dłużej próbować...
- Rozumiem... Przekaże jej.... - odparł poważnym tonem po czym schował ręce za plecy...
Galthran szkicował malutką Entomę... jej stópki, nóżki... suknię... rękawy... każdy detal.. zamierzał w pełni oddać maleńką na swoim rysunku... to dla niego priorytet... był dokładny co do milimetra i zawierał najmniejsze szczegóły.. cały czas miał w głowie i przed oczami maluteńką Entomę.. jej twarz.. oczy.. włosy... wszystko.. szkicował kiwając raz po raz głową.. zamierzał oddać idealnie Entomę...



- Nie może być... NIE MOŻE BYĆ! Elfy.. wiedziałem że zawsze zrobią jakąś machlojkę.. - syknął Thant
Ibrahim pokiwał głową..
- Racja Thancie.. jednakowoż elfy to jedno... ale prawdziwy wróg.. to jednak.. demony... wszyscy a nawet sama Cesarzowa to zaniedbaliśmy.. ach.. elfy nie są aż tak złe jak się wydaje.. DEMONY to naprawdę prawdziwy problem Thancie.. oczywiście elficki król Neloth był szaleńcem.. był nienormalny... ale na tej wojnie stracił życie.. tyle dobrego.. - przemawiał Wielki Wezyr..
Zakira słuchała z ogromną uwagą..
Cassahs pokiwał głową..
- Ibrahim ma rację.. Cesarzowa narobiła sobie za dużo rzeczy na głowę.. widziałem jak ją bolała.. to nie jest normalny ból... a demony robią jej zamęt w krainie.. kolosalny.. - przemówił..
Na oczach Demona Zarazy, miasto Skalif zostało kompletnie zniszczone przez plage... Wszyscy mieszkańcy byli martwi... On sam nie był jednak zadowolony... Czuł wyraźnie że coś jest nie tak... Wcześniej wysłał Wojne aby dowiedział się co się stało ze Śmiercią ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi zwrotnej... Zaczął przypuszczać ze mogło stać się najgorsze...
- DURNIE.... Kompletnie bezużyteczne bałwany!.... - ryknął wściekle uderzając swoim kosturem o ziemię po czym teleportował się znikając z miejsca w którym był...

Po kilku godzinach absolutnego szału zarażonych szczurów miasto Maragorne również upadło dzieląc los Skalif oraz Dallenor... Gryzonie kontynuowały swoją zabójczą krucjatę kierujac się cały czas na północ trawiąc w pladze kolejne tereny.... Tysiące Szczurów biegło właśnie w stronę najbliższej i niewielkiej wsi Thand... Nic nie wskazywało na to by ktokolwiek mógł w stanie zatrzymać tej niszczycielskiej siły...


Cornelius pojawił się z powrotem w swoim apartamencie na Kartis... Westchnął pod nosem pamiętając wyraźnie słowa Entomy... Ruszył po schodach na górę... Gdy otworzył drzwi od sypialni dostrzegł ze Lupus stała przy oknie opierając się o ścianę... Wolno odwróciła w jego stronę głowę... Oczekiwała wieści...


Tymczasem gdy wezyrowie ze sobą rozmawiali o tym co sie się właśnie wydarzyło usłyszeli nagle słaby i przerywany głos dobiegający z rogu sali...
- W... rzeczy... samej...
Natychmiast skierowali swoje spojrzenia w kierunku z którego dobiegał głos... Byli w kompletnym szoku... Dostrzegli ze była to Entoma.... Pokojówka szła w ich stronę wolno.. kulejąc... Jej maska która służyła za twarz którą dotychczas dobrze znali, była teraz w połowie zniszczona ujawniając tym samym jej skryte trzy pary czerwonych, błyszczących pajęczych oczu które sie pod nią znajdowały... Cała jej suknia była poplamiona w jej własnej ciemnej, niebieskiej krwi... potargana... Pokojówka ciężko oddychała... Właściwie to ledwo też stała na nogach... Widać było że jej stan był bardzo ciężki...

[Obrazek: gsggsgsagg.jpg]

Z całego grona Zakira jako jedyna nie miała okazji wcześniej spotkać Entomy... Nie rozmawiała z nią nigdy na osobności... Jej wygląd mocno ją przeraził... Cofnęła się az kilka kroków do tyłu...
- Macie racje.... - powiedziała bardzo słabym i zmęczonym tonem opuszczając głowę w dół - Decyzje... decyzje jakie zostały podjęte.... były błędne....
Thant na ten widok wytrzeszczył aż oczy.. był w szoku... zaniemówił... momentalnie ruszył w kierunku maleńkiej.. dopadł do niej i od razu przyklęknął przy niej na kolano... podtrzymał natychmiastowo malutką widząc w jakim jest stanie..
- ENTOMO?!?!? CO Z TOBĄ?!?! - ryknął zaniepokojony i pełen szoku...
Ibrahim leżący na ziemi dostrzegł malutką.. ten widok go zatrwożył.. Otworzył szeroko oczy i usta...
- Entomo?! Co ci się stało?! - ryknął w kierunku Entomy..
- O boże.. - jęknęła Zakira patrząc na nią...
- Entomo.. jak do tego doszło.. o co chodzi.. - przemówił Cassahs...
Entoma odetchnęła parę razy nabierając powietrza... Syknęła pod nosem i pokręciła lekko głową... Widziała jak Thant do niej podbiega i ją podtrzymuje...
- Bez... obaw.... Rany się zagoją... Ból przejdzie.... - odparła słabym, przerywanym tonem - Najważniejsze jest to, że.... Demon Śmierci... został pokonany....
W tym momencie lekko się zachwiała... Zdołała jednak ustać... Popatrzyła w kierunku Ibrahima który leżał na lózku..
- Widze, że jesteś cały... - powiedziała cicho - Dobrze.... dobrze, że przybyłam w porę... Mój Talizman zadziałał...
Ibrahim słysząc słowa Entomy wytrzeszczył oczy i otworzył szeroko usta z kompletnego szoku...
Thant również wręcz ZAMARŁ na słowa malutkiej...
Cassahs był w kompletnym szoku...
Zakira stała z otwartą szeroko buzią w pełnym zdziwieniu...
- En... Entomo.. czy ja dobrze.. dobrze myślałem.. - jęknął Ibrahim - Entomo.. czy ja Tobie.. zawdzięczam życie? Entomo.. czy ten demon pragnął... mojej śmierci?.. - mówił Ibrahim i przełknął ślinę...
Thant klęczący na jednym kolanie i podtrzymujący Entome był tuż przy niej.. widział najlepiej rany jakie odniosła.. słyszał słowa że.. zabiła demona...
- Entomo... ZABIŁAŚ? Demona?! - jęknął Thant pełen podziwu i ekscytacji.. - Entomo.. to niesamowity czyn.. co za bydlak.. jak śmiał cię tak poszarpać? Nie godzi się to... Gnida! Entomo... jesteś niesamowita... - przemawiał Thant..
Przekierowanie