MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Isabella wysłuchała słów Vanghara... doprawdy wyrósł na nowego elfickiego lidera... jednak teraz wirowało jej w głowie, widziała jak przez mgłę... czuła jak jej całe ciało drży... opadła bezwładnie na kolana już chwilę temu...
- Poddaję.. chcę końca tej wojny... - powtórzyła... zerknęła lekko w górę w kierunku Vanghara...
- To nie mój podstęp.. - jęknęła łamiącym się tonem... chwyciła się za głowę i mocno syknęła z bólu.. - Ała.. moja głowa... - jęknęła mrużąc oczy...
Isabella jęknęła lekko... zerknęła kątem oka w stronę swoich.. i Cassahsa...
- Cassahsie.. wycofajcie wojska.. broń... wycofajcie się wszyscy spod tych terenów... wycofuję oddziały... - przemówiła... wszyscy słyszeli...
Generałowie wytrzeszczali oczy.. byli w szoku... Zakira była zaszokowana... Cassahs złapał się za głowę...
Po chwili Wampir Wyższy wystąpił przed szeregi...
- Słyszeliście rozkaz naszej Cesarzowej! Wycofać się! Odwrót.. - powiedział - WYCOFAĆ! - krzyknął Cassahs
Rozkaz został WYDANY... oddziały zaczęły się WYCOFYWAĆ z terenów elfów... wszystko zaczęło znikać... przerwano jakiekolwiek ataki... wycofywano się... w pełni.. stacjonujące nieopodal oddziały w miejscu gdzie znajdował się także i Ibrahim również niebawem miały to uczynić...


Galthran siedział na jednym z krzeseł przy stole w jednym z pomieszczeń w twierdzy.. przeglądał właśnie swój bestiariusz... postanowił umieścić w nim... Entomę.. opisać ją... jako istotę wspaniałą.. inteligentną.. potężną.. mistyczną i magiczną... jedyną i unikatową.. wyróżniającą się na tle innych... pragnął to uczynić i od jakiegoś czasu rozpoczął to... dopiero niedawno, bo wcześniej wiele się działo..
W tej chwili wyczuł jednak obecność w twierdzy... Harolda... pokiwał lekko głową.. oczekiwał spokojnie aż ten przybędzie do niego...
Vanghar oraz reszta elfów widzieli wyraźnie jak Isabella wydaje rozkaz w stronę swojej armii... Wojska zaczęły sie wycofywać... elfy stojące na murach spojrzały na Vanghara oczekując jego decyzji... On parsknął pod nosem i klasnął w dłonie...
- No prosze... Jednak Cesarzowa posiada jeszcze parę chromosomów w swoim mózgu... Nie wszystkie wyparowały.. - rzekł cicho sam do siebie
- Sir... Co robimy? Czy zamierzasz zaakceptować jej poddanie się? - zapytał jeden z elfów
- Oczywiście... aktywacja Protokołu Omega doprowadziłaby do niepotrzebnej zagłady... To za duże ryzyko... Isabella jest agresorem.. musi przyjąć nasze warunki nie zależnie jakie by były... - odparł Vanghar
Elfy pokiwały głowami.
- Dobra decyzja Isabello.... - rzekł donośnym tonem Vanghar - Chyba pierwsza od dłuższego czasu... To z pewnością otworzy pole do negocjacji pomiędzy naszymi narodami... Niestety to co uczyniłaś będzie Cię dużo kosztowało... Nie licz na taryfę ulgową z naszej strony... To co uczyniłaś kompletnie zniszczyło globalną harmonię... Wiele istot ma do ciebie ogromne pretensje za twoje bezmyślne działania...


Harold wszedł do środka twierdzy idąc spokojnym krokiem... w swojej dłoni trzymał teczkę z dokumentami... Po kilku minutach dotarł do wrót za którymi przebywał Galthran. Zapukał do drzwi.
Isabella jęczała z bólu, głowa okropnie ja bolała.. po jej policzkach spłynęły kolejne łzy.. zerknęła za siebie widząc jak jej oddziały już się wycofują i oddalają... nieopodal za jej plecami stał już tylko Cassahs, Zakira i kilku generałów... jęknęła z bólu... zerknęła na Vanghara wolno podnosząc się z kolan...
- Vanghar... ty.. - jęknęła - Widzę że twój charakter jest tysiąckroć silniejszy niż Nelotha.. ach.. - jęczała - Wiem.. wiem.. - mówiła ulegle...
- Tak.. chcę negocjacji... bardzo.. Vangharze... kiedy mogłyby się odbyć.. powiedz mi.. - jęknęła ulegle trzęsąc się...



Galthran pokiwał głową a po chwili wstał wolno od stołu pozostawiając na nim bestiariusz... po chwili westchnął lekko zerkając na drzwi
- Wejdź Haroldzie zapraszam... - powiedział spokojnie
Vanghar kiwnął wolno głową.
- Jutro w południe... w Halkret... Przedstawimy nasze żądania względem ciebie jako agresora... Liczymy na twoją punktualność jeśli Ci jakkolwiek zależy na pokoju i rozmowach... Nie testuj więc mojej cierpliwości Cesarzowo bo w przeciwnym razie konsekwencje dla ciebie będa opłakane... - odparł Vanghar mocnym tonem.
Admirał dawał do zrozumienia Isabelli ze jest twardym negocjatorem i w żaden stopniu nie da się oszukać i zmanipulować... Nie zamierzał okazywać Isabelli żadnej litości po tym co uczyniła...


Harold słysząc głos Galthrana kiwnął głową po czym otworzył wolno drzwi wchodząc do środka komnaty. Rozejrzał się po sali.. Nie dostrzegł jednak tutaj Entomy.. Rycerz był sam..
- Witaj Galthranie... wybacz jeśli cokolwiek przerwałem... - rzekł spokojnym głosem - Widzę, że nie ma tutaj Pani Entomy... Wielka szkoda... Liczyłem na to, że przejrzy te dokumenty które przyniosłem...


Tymczasem na Abregado...
Nihil powrócił z portu do miasta... Jego irytacja sięgała powoli zenitu... Wojna wywołana przez Isabelle doprowadzała do ogromnych strat handlowych... Statki towarowe stały w porcie nie mogąc wypłynąć na morze... Handel z Królestwem Elfów został wstrzymany, a Neloth kompletnie nie reagował na wysyłane przez czarodziejów wiadomości.. Nihil wiedział ze nie może tego tak zostawić...
Aktualnie wrócił do swojej rezydencji gdzie w swojej prywatnej sali treningowej przeprowadzał rutynowe ćwiczenia... Jego myśli jednak cały czas wędrowały w kierunku nierozwiązanych problemów z dostawami drogą morską do Królestwa Mrocznych Elfów.. W pewnym momencie do sali wparował jeden z posłańców... pokłonił się przed Nihilem..
Dowódca Nieumarłych widząc go wyprostował swoją sylwetkę i podszedł do niego. Nie był zadowolony ze ten wszedł tu bez pytania..
- O co chodzi.... Mów... Lepiej żeby to było ważne...- rzekł Nihil mocnym tonem
- Wybacz Sir.... ale.. tak.. To ważne... - odparł posłaniec
Nihil zmrużył oczy i skrzyżował ręce
- Według najnowszych informacji jakie zdołaliśmy posiąść, Cesarzowa Isabella rozpoczęła atak na Daggerfall oraz Northgrove...Istnieją równięz pogłoski o tym że Król Neloth Mannimarco nie żyje... Natomiast w stolicy Arkham i kilku innych miastach Cesarstwa wybuchły protesty... Ludzie nie ukrywają swojego niezadowolenia...
Nihil słysząc to zacisnął pieści..
- Kiedy otrzymałeś te informacje? - zapytał Nihil
- Jakieś.. dwie.. może trzy godziny temu... - odparł posłaniec
- I do tej pory nie było żadnych innych?
- Na tę chwilę nie Sir... Nasi informatorzy milczą....
Nihil westchnął głęboko po czym odwrócił się tyłem do posłańca..
- Isabella nie przestaje mnie rozczarowywać... Popełnia te same błędy co jej poprzednicy... - odparł cicho Nihil - Odpowie za swoją głupotę już niebawem...


Entoma nie zamierzała czekać... Natychmiast cisnęła kolejną magiczną kartą ze swojego rękawa prosto w demona... Ową Kartę można było zidentyfikować po symbolach które na nią widniały.. Był to Talizman Gniewu... Dosyć często używany przez pokojówkę... Demon widząc lecącą w jego stronę kartę natychmiast odskoczył do tyłu... Nie był jednak w stanie uciec na tyle daleko aby uniknąć aktywacji talizmanu...
Gdy tylko karta dotknęła gruntu wytworzyła potężną eksplozje która zniszczyła cały namiot i rozniosła w każdym kierunku fale uderzeniową...

[Obrazek: explosion-anime.gif]

Wycofujące się oddziały Isabelli, wszyscy wezyrowie, sama Isabella oraz elfy na czele z Vangharem usłyszeli oraz zobaczyli ogromna eksplozje... Nikt nie miał pojęcia co się dzieje ani co do eksplozji doprowadziło... Ta była jednak potężna... Dopiero po chwili Thant i Cassahs ogarnęli że w miejscu gdzie nastapił wybuch stał namiot Ibrahima...
Isabella czuła jak Vanghar jest niesamowicie twardym zawodnikiem.. przygryzła leciutko wargę.. pokiwała głową..
- Przybędę... sama.. będę punktualna Vangharze... mam nadzieję że rozmowy przyniosą skutki... - odparła wolno..
W tej chwili usłyszała potężny huk... spojrzała w tym kierunku..
- Ibrahimie?! Ibrahim! To w tym miejscu! - krzyknął Thant
Cassahs kiwnął głową..
Thant zwiększył poziom swego głosu zaklęciem..
- ELFY!!! CZY TO WASZ CZYN?! - ryknął..




Galthran pokiwał wolno głową słysząc słowa Harolda...
- Masz rację Haroldzie.. aktualnie Pani Entomy niestety nie ma.. poszła na ważną... ech.. misję.. - przemówił Galthran dosyć melancholijnym i zamartwionym tonem...
- Dostąpiłem zaszczytu pełnienia jej funkcji podczas jej nieobecności.. jestem jej z tego powodu naprawdę wdzięczny i rad... nigdy nie sądziłem że spotka mnie coś takiego.. nigdy się nie wychylałem... w przeciwieństwie chociażby do zmarłego Stopczyka... on cały czas gdy był upojony trunkami gadał o chęci władzy.. - odparł spokojnie
Vanghar był zaskoczony widząc niespodziewaną, masywną eksplozje. Przez moment był przekonany że Isabella już zerwała swoje obietnice i zamierza ponownie zaatakować.
- CO... CO TO MA ZNACZYĆ? - ryknął Vanghar - TO JAKIŚ PODSTĘP?
W tym momencie słysząc słowa Thanta syknął gniewnie
- Jak śmiesz nas oskarżać durniu?! - odpowiedział Vanghar srogim tonem
Żaden z obecnych nie miał pojęcia co sie stało...


Siła Eksplozji odrzuciła Demona kilkanaście metrów do tyłu.... Zakrył swoją twarz rękami chroniąc się przed blaskiem eksplozji... Bardzo szybko zdołał się otrząsnąć.. Zawisnął w powietrzu kilka metrów nad ziemią... Wściekłość w nim buzowała.. Szukał swoim wzrokiem pokojówki..
Niespodziewanie z dymu z niewyobrażalną prędkością wyskoczyła Entoma... Demon nie zdążył mrugnąć a ta była już nad nim robiąc zamach swoim ostrzem w jego kierunku.... Jej oczy błyszczały jak latarnie krwistą czerwienią...
Śmierć wytrzeszczył oczy w szoku... W ostatniej chwili zablokował jej cios swoimi szponami... Zderzenie jej ostrza ze szponami demona doprowadziło do potężnego trzasku słyszanego na wiele metrów i kolejnej fali uderzeniowej...
- ARRRGHHH! - ryknął Demon wściekle po czym używając swojej siły fizycznej odepchnął pokojówkę do tyłu...
Odepchnięta Entoma wykonała salto i wylądowała na twardym gruncie.... Od razu podniosła swój wzrok w górę spoglądając na demona zawiśniętego w powietrzu..
- Zapłacisz za te zniewagę pokrako... - rzekł Demon wściekłym tonem - TRUE DEATH!
Obie dłonie oraz szpony demona otoczyła w tym momencie czarna, mroczna aura... Entoma rozumiała co to oznacza...
Demon natychmiast ruszył na Entomę atakujac swoimi szponami z ogromna prędkością... Entoma blokował jednak każdy cios swoim ostrzem... Ich pojedynek wyglądał teraz jak pojedynek szermierski ale w prędkości za którą normalni obserwujący nie mogliby nadążyć... każdy atak był tak szybki że widoczne były jedynie iskry uwalniane po kontakcie szponów z orężem pokojówki...
Pył i dym uniosły sie w górę... Pokojówka zaczęła szarżować na Demona przemieniając jego ofensywę w defensywę...
W pewnym momencie teleportowała sie pojawiając się tuż za Demonem i wykonując poł obrót kopnęła go swoim obcasem od tyłu z całej siły... Demon Śmierć odleciał z impetem kilkanaście metrów dalej padając na glebę... Nim ten zdołał podnieść głowę Entoma była już przy nim.. W ostatniej chwili demon przemienił sie w czarny dym unikając jej ciosu..
Entoma przez moment stała bez ruchu po czym odwróciła głowę w bok... Demon Śmierć pojawił sie kilkanaście metrów dalej wpatrując się w nią intensywnie... Syknął gniewnie pod nosem..
- Nie zdołasz uratować Wielkiego Wezyra... Nie wazne co uczynisz... Jego los jest przesądzony... - odparł Śmierć mocnym tonem
Entoma nie odpowiedziała na jego słowa.. Spoglądała przez chwile na niego po czym pochyliła sie lekko do przodu. W ułamku sekundy pojawiła już przy demonie zadając mu bezpośrednie cięcie swoim ostrzem.... Śmierć wytrzeszczył swoje oczy w szoku... Poczuł ból... Nie potrafił zrozumieć jakim cudem pokojówka jest az tak szybka... Tak szybka, że on sam nie był w stanie nadążyć...

Thant i Cassahs jako pierwsi dostrzegli że w oddali rozgrywa sie jakaś walka...


Harold pokiwał głową.
- Hmmm... Rozumiem... - rzekł spokojnym tonem - Moze w takim razie zachciałbyś sam je sprawdzić i ocenić?
Isabella spojrzała na Vanghara słabym wzrokiem.. cały czas ją bolało...
- TO NIE JA Vangharze... - jęknęła... - CZUJĘ OBECNOŚĆ DEMONA... - syknęła ostro
- To wszystko ich wina! Vangharze! - krzyknęła mocno wskazując winowajcę...
- CO TO MA BYĆ, ELFY?! - wrzasnął Thant..
Wszyscy z uwagą zerkali na wydarzenia w oddali.. wszyscy aż rozszerzyli oczy... kompletny szok...
Gdy tylko Entoma wykonała skuteczne cięcie, Demon zrozumiał że nie może się w żadnym stopniu powstrzymywać, inaczej jego przeciwniczka może wyjść zwycięsko z tego starcia... Nie mógł dopuścić do czegoś takiego...
- DOSYĆ!!! - ryknął Demon
W tym momencie całe jego ciało otoczyła mroczna aura... Jej nagromadzenie doprowadziło kolejnej eksplozji... Entoma została odrzucona... wylądowała kilka metrów dalej... Gdy podniosła swój wzrok ponownie na demona dostrzegła że jej cięcie które wykonała od razu się zregenerowało..
- Natychmiastowa regeneracja huh... - pomyślała w swojej głowie
- Przyznaje... Nie doceniłem Cię pokrako.... - rzekł prześmiewczym tonem Demon - Żarty sie jednak juz skończyły... Twoja głowa będzie moim osobistym trofeum...
- Coż... Zawsze możesz próbować... - odparła Entoma mrocznie i prowokująco
Demon z rykiem rzucił się na Entome z ogromna prędkością... Entoma odpowiedziała tym samym... Ich walka zamieniła się w pokaz świateł... Wszyscy którzy to widzieli nie mogli uwierzyć.... Prędkość przebiegającej walki był niemożliwa do zarejestrowania dla oczu nawet samej Isabelli... Dwie wiązki światła kipiące od różnej od siebie mrocznej energii przelatywały nad głowami wojowników, wezyrów i całego Daggerfall..

[Obrazek: tenor.gif]

Vanghar wytrzeszczył oczy w zdumieniu obserwując niebo.. Ten cały pokaz wyglądał zupełnie jak jakaś walka bogów...
- Co... Co to ma być... - powiedział sam do siebie pierwszy raz w życiu widząc coś takiego
Thant natomiast wyczuł obecność Entomy...
Isabella była w szoku... to Entoma.. walczyła z demonem.. Śmiercią.. aż zapatrzyła się na ten widok.. była ciekawa co z tego wyniknie..


Thant niedowierzał... czuł Entomę.. TO ONA.. to ona to wszystko wyprawiała.. poczuł kolosalne podniecenie...



Galthran zerknął na Harolda i jego dokumenty.. pokiwał głową..
- Oczywiście Haroldzie.. ale cóż to za rzeczy.. co to za dokumenty.. - przemówił..
Demon Zaraza cały czas przebywał na Kartis.. Obserwował w milczeniu jak kolejne miasto ugina się pod wpływem rozprzestrzenianej przez jego szczury plagi... Czuł wyraźnie z każdą minutą coraz więcej zgonów... Jego siły rosły nieprzerwanie.. tak samo jak pozostałych demonów..
Niespodziewanie tuż obok niego pojawił się Demon Wojna.. Zaraza natychmiast spojrzał w jego kierunku..
- Przybyłeś.... Jak wygląda sytuacja?
- Zrobiłam to co mówiłeś... - odparł Wojna - z pomocą wampirów Olympus zostało oczyszczone... pod Northgrove również cała ofensywa Isabelli została unieszkodliwiona... Większość jej wojska jest już unicestwiona... Nie jest w stanie już zbyt wiele zrobić...
Demon Zaraza kiwnął głową..
- Dobra robota... - rzekł Zaraza po czym aktywował swój wizier - Maragorne zostało właśnie zarażone... Haha.... Moje szczurki zdołały zniszczyć też wieże wezyra... Powoli... Do przodu... dotrą do Arkham.... Już niebawem...
Wojna mruknął pod nosem i skrzyżował ręce.
- A co ze Śmiercią? - zapytał Wojna
- Nadal nie wykonał tego co miał zrobić... Nie ukrywam, że mi sie to nie podoba.... - odparł Zaraza zdenerwowanym tonem - Czyby natrafił na trudności w wykonaniu tak prostego zadania?
- Chcesz abym to sprawdził? - zapytał Wojna
Zaraza zmrużył oczy.... Zastanowił się nad jego słowami...


Harold wręczył Galthranowi teczkę do ręki
- Jak mówiłem, liczyłem na to że Pani Entoma prześledzi je sama, ale z racji iż jej tu nie ma, twój podpis również będzie adekwatny.. - powiedział Harold
Gdy starzec dostrzegł jak Galthran otwiera teczkę zaczął mówić dalej...
- Pierwszy z wierzchu jest raport jaki zdołałem sporządzić bazując na sytuacji w Volturus oraz opiniach ludności... Wszystko wskazuje na to ze sytuacja idzie w dobrą stronę... Odkąd Pani Entoma pokonała Sisyphusa w pojedynku wszelkie bunty zanikły.... Wszelka przestępczość zaskakująco spadła do zera... Ludzie są ostrożni jednak zauważyłem że śmielej wychodzą na ulice i więcej ze sobą rozmawiają.... Szczerze nie spodziewałem się że dożyje takich czasów... Zapewne pamiętasz jak było gdy w mieście gościł Stopczyk czy Callisto... Chaos i przerażenie było widoczne w całym mieście... Teraz jest kompletny spokój....
Harold zrobił krótką pauzę... Po chwili kontynuował...
- Pozostałe dokumenty to projekty które zleciała mi Pani Entoma.... Wszystko wskazuje że na rynku Volturus zamierza postawić nieduży pomnik dedykowany Cesarzowej Isabelli.... Wszystkie pozwolenia zostały juz wydane i jedynie oczekujemy podpisu aby można było zacząć prace.... Poza tym zgodnie ze zleceniem Pani Entomy nieopodal centrum zostanie wybudowany plac zabaw dla najmłodszych.... Postawione zostaną też nowe kawiarnie oraz nowe budynki mieszkalne....


Tymczasem walka Demona Śmierci wraz z Entomą nadal trwała w powietrzu... Świetliste smugi wywołane przez ich moc i prędkość przeleciały parę razy nad Daggerfall po czym odleciały w innym kierunku znikając z oczu wszystkich obserwujących.... Wszystko ucichło.. Niebo ponownie pociemniało... Vanghar kątem oka popatrzyła na stojących obok niego elfich żołnierzy którzy gapili sie w niebo... Admirał chrząknął pod nosem po czym ponownie spojrzał na Isabelle w doł..
- Wystarczy tego.... - rzekł donośnym tonem Vanghar - Jeżeli chcesz z nami rozmawiać to jak mówiłem będziemy czekać jutro.... Teraz wynoś sie stąd czym prędzej nim zmienię swoje zdanie...
Przekierowanie