MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Entoma pokręciła głową. Słowa podekscytowanego Thanta nie wywołały w niej większych emocji. Złączyła oba rękawy ze sobą..
- Cóż... To nie było nic specjalnego ani widowiskowego... Po prostu robię to co potrafię najlepiej... SPRZĄTAM... W końcu takie jest zadanie pokojówki... - powiedziała spokojnym tonem


Nihil odwrócił się i wolno podszedł do wampira wyższego.. Spoglądał intensywnym wzrokiem na niego
- Nie wiesz o co chodzi.... Tak... Racja... Właśnie zdołałem zauważyć Casshas... NIE MASZ ZIELONEGO POJECIA CO SIE WOKÓŁ CIEBIE DZIEJE... Powiedz mi... gdzie jest Zakira? ZDAJESZ SOBIE SPRAWĘ GDZIE ONA JEST? MAM CI POWIEDZIEĆ TY DURNIU? - rzekł ostrym tonem Nihil łapiąc Cassahsa za gardło i podnosząc go jedną ręką w górę.. Wampir przestraszył się... Zaczął się dusić..


Zołnierze słysząc co mówi Vanessa ponownie spojrzeli na siebie nawzajem
- Ciekawe... Coż... skoro tak zachęcasz... - rzekł pierwszy z nich po czym ściągnął spodnie.
- Ja jej nie tykam... Paskudna jest... - mruknął drugi z wojowników - Brudna ludzka kobieta... Tsss..
- Fakt... do ładniejszych nie należy... - odparł pierwszy łapiąc ją za włosy - Ty.. Surel... Umiesz czary-mary nie? Wez jej twarz napraw bo nie mogę na to patrzeć...
Surel czyli wojownik który odmówił zabawy, syknął pod nosem.
- Czemu ja mam to robić? Pogrzało was... Czemu robicie to co ona chce? Mieliśmy ja zabić i wrócić na statek.. Admirał się wkurzy jak będziemy się ociągać...
- Spokojnie, zrobimy to szybko... co nie chłopaki?
Pozostała dwójka wzruszyła ramionami
Surel pokręcił głową
- Dobra... zrobie to... ale jesteście mi wszyscy winni piwo... Zreszta to ja nosiłem ten sznur przez całą drogę.. Wy jedno wielkie gówno żeście przynieśli...
Pozostali pokiwali głowami. Surel kompletnie niezadowolony, użył swojej magii regeneracyjnej sprawiając że twarz Vanessy wróciła do normy...
- Zadowoleni? - syknął
Pierwszy z żołnierzy pokiwał wolno głową po czym wszedł od tyłu w Vanesse. Surel widząc to odwrócił się i odszedł kawałek dalej...
Thant słysząc słowa maciupeńkiej momentalnie zbliżył się do niej jeszcze bliżej... szarmancko pochylił głowę..
- Gratuluję! Gratuluję! - jęknął niezwykle podekscytowany - To było niesamowite widowisko... Entomo... twoja dominacja nad Sisyphusem, ach! Wprawiła mnie w niesamowitą ekstazę.. - przemawiał Thant, po chwili pochwycił wolno i delikatnie rękaw Entomy... ucałował szarmancko...
- Nie mogłem się okiełznać gdy to oglądałem.. hahahah! Kibicowałem ci lolitko... - przemawiał Thant będąc w kolosalnym zachwycie maleńką Entomą...
- HOLA! WEZYRZE! - warknął zazdrośnie Galthran i leciutko go szturchnął - Nie zapędzaj się.. - dopowiedział Czarny Rycerz
- Tss... a ty co? - Thant jęknął lekko do Galthrana... zerkał jednak na Entomę z kolosalnym podziwem... wpatrywał sie w nią jak w obrazek...




- ZAKIRA?! NIHILU?! MÓW MI WSZYSTKO! - syknął Cassahs będąc kompletnie zdezorientowanym... dopadł go okrutny szok... nie wiedział co się dzieje... kaszlnął podle...
- MÓW! - warknął




Vanessa poczuła podniecenie, ekscytację, ekstazę i pochłonęła się kompletnie... poczuła promyk szczęścia gdy Surel uleczył jej buzię.. wiedziała że będzie mogła używać ust...
- Oo.. Surel.. - jęknęła odwracając lekko twarz w kierunku tamtego - Dziękuję ci.. nie pożałujesz swojego czynu.. obiecuję.. - jęknęła do niego naprawdę wdzięcznym i bezbronnym tonem.. poczuła w tej chwili w sobie jednak sprzęt drugiego wojownika.. od razu ulegle i ponętnie jęknęła gdy ten wszedł w nią od tyłu..
- Ochh... kotku.. - jęknęła rozchylając jeszcze lepiej nogi i wypinając się aby oddać mu się w pełni - Okaż dominację.. jestem twoją niewolnicą.. należę do ciebie cała.. użyj mnie jak tylko pragniesz... wyżyj się.. - jęczała i mruczała mocno go rozpalając namiętnym i seksownym tonem
Entoma która nie ruszyła się przez ten cały czas z miejsca, popatrzyła na swój rękaw który ucałował Thant. Mruknęła cicho pod nosem.. Nie wiedziała co o tym sądzić... Nie podobało jej się jednak jak wezyr ją nazwał...
- Co ty powiedziałeś? "Lolitko?" - powtórzyła Entoma niezadowolonym tonem - Kim ty niby jesteś by mnie nazywać w ten sposób?


Nihil zacisnął swoje dłonie na gardle Cassahsa jeszcze mocniej po czym rzucił nim w ścianę jak workiem treningowym.
- TY TĘPY OŚLE! - ryknął wściekły Nihil. Wieczny ogień aż w nim buzował... - Nie potrafisz się zająć swoją własną siostrzenicą! Pozwoliłeś by porwały ją elfy! MIAŁEŚ SIĘ NIA ZAJĄĆ DO CHOLERY po całym bajzlu który narobiła na Abregado a ty pozwoliłeś by wpakowała się w ręce elfów którzy ja molestowali i gwałcili przez kilka godzin na wodach wokół mojego terytorium... W TAKI SPOSÓB ZAŁATWIASZ SPRAWY CASSAHS? TAK PILNUJESZ SPRAWY KTÓRE CIE DOTYCZĄ?


Surel skrzyżował rece i pokręcił głową... Usiadł z boku i oczekiwał aż Ci skończą tą zabawę.. Nie miał ochoty nawet na to patrzeć...
Thant słysząc niezadowolony ton Entomy momentalnie przyklęknął przed nią na jedno kolano...
- Wybacz, najwyższa Panienko... - przemówił określając ją teraz w inny sposób - To w żaden sposób nie miało cię urazić, pokojóweczko... po prostu tak cię postrzegam... i to jest właśnie takie wspaniałe... - przemawiał nadal podnieconym tonem
- Tak niepozornie wyglądająca pokojówka jak ty skrywa w sobie tak wspaniałe potęgi... zmiażdżyłaś Sisyphusa... aachh... nie mogę się oprzeć... - przemawiał w kierunku maciupeńkiej... był pod kolosalnym wrażeniem malutkiej i jej całokształtu... zachichotał lekko...


Cassahs warknął i kaszlnął paskudnie... to co usłyszał wprawiło go w FURIĘ... JEGO OCZY WPROST HUKNĘŁY OKRUTNĄ CZERWIENIĄ...
- CO?!?!? NIHILU! - ryknął a jego ciało otoczyła mroczna aura... zaczął się lekko trząść w furii... narastała w nim nienawiść i potworna wściekłość po tym co usłyszał... niedowierzał...
- Zniszczę wszystkich.. to już koniec elfów... - przemówił okrutnym tonem - Zakira była bezpieczna... miała zakaz opuszczania mojej twierdzy.. - warknął



Pierwszy z wojowników wszedł w Vanessę... to jednak Vanessa zaskoczyła go lekko i zaczęła posuwać tyłkiem i kontrolować tempo na początku... to ona wykonywała ruchy traktując jego sprzęt niczym zabawkę... na stojąco przy drzewie z boku wyglądało to naprawdę dobrze... Vanessa była świetna... posuwała tak jakieś dobre 3 minuty... jęczała co chwila... w umyśle miała Surela... to jego zamierzała najlepiej wynagrodzić.. na koniec...
Jęczała i krzyczała... po chwili szepnęła do wojownika który brał ją teraz od tyłu...
- No dalej, zerżnij mnie kotku... - jęknęła ponętnym, niewolniczym, uległym, poddanym i kuszącym tonem.. mruczała i jęczała..
Wojownik był kolosalnie rozpalony.. Vanessa czuła jak jego sprzęt reaguje i aż drga... ten w tym momencie chwycił ją za biodra i zaczął posuwać szybko.. Vanessa jęczała i ulegle mu się oddawała... mruczała z zadowolenia
- Dobrze ogierze... jesteś świetny.. bierz swoją niewolnicę jeszcze bardziej dziko.. - jęczała mu ponętnym tonem...
Wojownik momentalnie posłusznie zaczął dawać jej klapsy cały czas posuwając...
- Oo.. tak kocie... - jęknęła ulegle... mruczała..
Entoma słuchając słowa Thanta jedynie pokręciła głową.
- A więc musisz się jeszcze wiele nauczyć o tym kto stoi na samym szczycie na kto grzęźnie głęboko na dnie... - odparła Entoma - Galthranie... Nie traćmy już czasu... Idziemy...
Po chwili minęła Thanta z lewej strony nie zatrzymując się nawet na chwile... Wezyr miał doskonały widok na jej figurę od tyłu.. na nogi oraz buty na obcasie... W pewnym momencie jednak Entoma sie zatrzymała i popatrzyła na niego kątem oka.
- Dla twojej wiadomości... na tym świecie istnieje tylko jedna istota, która mogłaby się ze mną jakkolwiek równać... Pewnie wiesz kogo mam na myśli... Wszyscy inni nie mają żadnego znaczenia... Tak jak Sisyphus... Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie... - dodała


Nihil srogo spoglądał na Cassahsa... Gdyby tylko chciał mógłby go zdezintegrować... Wampir nigdy nie widział Władce Nieumarłych tak zdenerwowanego.
- Zakira jest na moim okręcie w porcie... Leży ledwo żywa... Bierz ją stąd i się nią zajmij jak należy.... - rzekł mrocznym tonem Nihil - TO OSTATNIE OSTRZEŻENIE CASSAHS.... JAK JESZCZE RAZ POPELNISZ BŁĄD, KTÓRY JA BEDE MUSIAŁ NAPRAWIAĆ, TO OSOBIŚCIE ODRĄBIĘ CI ŁEB... Bierz Zakire i wracaj do siebie....
W tym momencie Nihil gwałtownie wskazał ręką drzwi..
- PRECZ MI Z OCZU!! - ryknął gniewnie Nihil przepełniony furią.

Tymczasem do kajuty na okręcie Nihila wszedł nieumarły który miał przynieść ubrania Zakirze... Podszedł do jej łózka i położył obok niej czyste ubrania... Nie było one wykwintne ani jakkolwiek specjalne, ale na ten okres czasu powinny być wystarczające...
Nieumarły widział że Zakira leży z zamkniętymi oczami, więc pomyślał że pewnie śpi... Bez słowa więc wyszedł z kajuty...


Zołnierz nie przerywał operowania swoim sprzętem we wnętrzu Vanessy... Zaśmiał się nieco...Poruszał coraz mocniej i szybciej trafiajac tym samym coraz głebiej... Pozostała dwójka patrzyła na to przez chwile po czym równiez podeszli do dziewczyny ściągając spodnie...
Surel warknął gniewnie widząc co jego kompani wyprawiają. Nie mieściło mu się to kompletnie w głowie. Dla niego było to kompletnie obleśne..
- Co za imbecyle... - ryknął

=============================================

Yunna jeszcze przez krótki moment stała w wodzie w bezruchu myśląc o tym wszystkim co się wydarzyło.. Woda spływała po jej ubraniach i nogach... Była kompletnie przemoczona, ale mimo wszystko nie przeszkadzała jej to tak jak myśli które zebrały się w jej głowie... To co powiedział jej Pellar mocno na nią zadziałało.. nawet bardziej niż sama się spodziewała.. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła wewnętrzny niepokój i poczucie własnej winy... Nie potrafiła zrozumieć dlaczego... Przecież osiągnęła to co pragnęła... Zdobyła to o czym marzyła... A jednak... mimo to czuła ogromną pustkę... Czuła się samotna... Poprzez swoją decyzje odrzuciła własną rodzinę i człowieczeństwo... stała się potworem... Do tej pory jej to kompletnie nie przeszkadzało... ale .. teraz? Teraz ocknęła się z zaćmienia w które popadła.. Otworzyła swoje oczy... Zaczęła rozumieć że to był błąd... Pellar miał racje... Od samego początku miał rację... Kompletnie pochłonęła sie w własnym szaleństwie i egoiźmie...
Upadała księżniczka zrobiła krok do przodu wychodząc z wody... Woda kapała z niej nieustannie... Z opuszczoną głową i przygnębioną miną podeszła do najbliższej ławki i usiadła na niej... Czuła wyraźny ból głowy... zaczęła masować prawą dłonią swoje czoło.


Natomiast Shizzu i Naberal zakończyły wspólny trening na arenie... Obie były właśnie w drodze powrotnej do zamku... Idąc spokojnym i wolnym krokiem obie siostry zaczęły ze sobą rozmawiać...
- Nadal masz wątpliwości co do swoich umiejętności? - zapytała Shizzu
Naberal opuściła swój wzrok
- Zawsze je posiadam... Za każdym razem jak coś robię wyobrażam sobie potem, że mogłam to zrobić lepiej.. efektowniej.. szybciej... Faktem jest że bywa to męczące, ale działa też poniekąd motywująco...
- Jasne... Pamiętaj tylko, że ta cała "misja" ma być dla ciebie urlopem... Mam nadzieje, że nie będziesz przesadzać... Dobrze wiem, że bardzo lubisz...
- Tak... Racja... i właśnie to mnie martwi... Co prawda mam kilka zadań i celów do zrealizowania, ale z pewnością nie zajmą one całego mojego czasu... Szczerze... nie mam pojęcia co powinnam tam oprócz tego robić... - powiedziała Naberal
- Jak to co?... Odpoczywać... Zrelaksować się... Jeżeli chcesz mogę ci dać kilka ksiązek, które osobiście uznałam za warte lektury - powiedziała Shizzu - Do tej pory nie miałaś na nic czasu... Myślę, że to będzie odpowiedni moment aby to wykorzystać...
Naberal kiwnęła lekko głową
- Poza tym... może znajdziesz jakieś interesujące istoty... może poznasz kogoś ciekawego... wartego uwagi... - dodała Shizzu
- Szczerze w to wątpię... - odparła Naberal pewnym tonem - Magiczny wymiar jest pełen ludzkich pluskw, a w nich nie ma niczego interesującego...
- Mhm... - mruknęła Shizzu - Jest duża szansa na to, że możesz mieć rację...
Thant widząc tyłek Entomy poczuł jeszcze większe rozpalenia... aż jęknął lekko.. podniósł się z kolana i ruszył za nimi w lekkim odstępie...
- Wszystko wiem potężna Entomo.. wszystko rozumiem.. niczemu nie przeczę.. - odparł Thant będąc niesamowicie podekscytowanym - Gratuluję ci niesamowicie.. to co uczyniłaś było wspaniałe.. aaacchhh... - jęczał idąc za nimi - Proszę cię zezwól mi popatrzeć tutaj jeszcze chwilę na finisz tych wydarzeń.. ustanę z boku.. muszę się okiełznać.. jednak taki widok Sisyphusa... ach.. Entomo... sprawiłaś mi niesamowity ubaw.. - jęczał podniecony krocząc nieopodal nich.. wielbił Entomę i podziwiał...




Zakira otworzyła lekko oczy... dostrzegła ubranka... jęknęła...
- Och.. Nihilu... - mruknęła a po chwili wolno podniosła się.. rozejrzała się na boki a potem zrzuciła koc i stanęła nago w kajucie Nihila... pokiwała głową a po chwili wolno włożyła na siebie przyniesione ubrania.. jęknęła... po chwili usiadła przy łóżku na ziemi.. objęła kolana rękami.. skuliła się... dostrzegła jednak na biurku Nihila papier i pióro.. doskoczyła do niego... jej oczy błysnęły.. zaczęła pisać...
"Nadal nie umiem opanować swojego umysłu.. nie umiem zapanować nad myślami... całe moje ciało drży i dygocze.. czuję się tak słabo, bezbronnie.. mój umysł próbuje wyprzeć to wszystko... jednak to wraca.. to nadal mnie boli... coś innego jednak pozwala mi to zwalczyć.. to Ty, Nihilu... widok Ciebie po otwarciu oczu... to.. to dało mi nadzieję... dziękuję Ci Nihilu.. dziękuję Ci mój wybawco... nie zapomnę Ci tego nigdy... napisałam ten list w pośpiechu, drżącą dłonią... jest mi bardzo wstyd że po raz kolejny Twoim oczom ukazałam się w takiej sytuacji.. mam nadzieję że nasze kolejne spotkanie jeśli się przydarzy będzie znacznie inne.. zapewniam Cię.. Twoja przyjaciółka Zakira..."
Wampirzyca zostawiła list na jego biurku... po chwili ponownie skuliła się przy łóżku...




Cassahs posłusznie pochylił głowę przed Nihilem okazując mu szacunek...
- Wybacz Dowódco.. popełniono błędy, nie ma ku temu wątpliwości... zapewniam jednak że to ostatnie.. - rzekł mrocznym tonem, a po chwili ruszył w kierunku drzwi i opuścił rezydencję Nihila... rozejrzał się a po chwili ruszył w kierunku okrętu...


Vanessa jęczała nieustannie gdy wojownik brał ją od tyłu, mruczała ulegle... dostrzegła dwóch pozostałych.. jęknęła...
- Chodźcie Panowie... wasza uległa niewolnica jest do waszej dyspozycji.. bądźcie ostrzy.,.. - mruknęła ulegle.. w tej chwili wojownik który brał ją od tyłu wyszedł z niej na moment.. przeszedł i stanął przed nią.. drugi zaś podszedł od tyłu... pierwszy z wojowników wszedł w nią od przodu.. od razu kontynuował posuwania jej swoim sprzętem.. drugi zaś wszedł w Vanessę od tyłu w drugie miejsce.. kobieta momentalnie jęknęła ulegle i mruknęła... krzyknęła...
Trzeci zaś podszedł bliżej niej ze swoim sprzętem... mimo kajdanek zdołała chwycić go dłonią.. zaczęła mu na razie robić ręką.. pozostałych dwóch natomiast zaczęło szybko i intensywnie posuwać ją z dwóch stron.. Vanessa zaczęła jęczeć i krzyczeć z rozkoszy i zadowolenia... wojownik będący z tyłu chwycił jej włosy... zaś ten będący z przodu chwycił jej szyję i zaczął lekko podduszać... Vanessa jęczała nieustannie, mruczała i krzyczała... jej głos był słodki, ponętny, uwodzicielski, kuszący, bezbronny, poddany.. z jej oczu ciekły łzy...
- Och, Pannn-ow-iee.. - jęczała - Jesteście najlepsi... - mruczała rozpalając ich niesamowicie.. chciała aby ją jeszcze bardziej poniżali i obrażali...
Entoma szła cały czas przodem w kierunku głównego placu nie zatrzymując się nawet na chwile. Po drodze słuchała pochwał które prawił Thant.
- Świetnie... Bardzo mnie cieszy, że się cieszysz i że byłam w stanie dostarczyć ci niezapomnianych wrażeń audiowizualnych... - odparła obojętnym tonem - Teraz jednak uprzejmie proszę abyś nie przeszkadzał jeśli chcesz mi towarzyszyć...
Po tych słowach zatrzymała się.. Przed nią bowiem znajdował się jeden z zawalonych budynków. Pokręciła lekko głową, po czym wyskoczyła w górę lądując z gracją na szczycie ruin budynku.. Przeszła po ścianie po czym zeskoczyła w dół po drugiej stronie...
Zaledwie kilka sekund później była już na miejscu... Rozejrzała się po głównym placu.. Scena była doszczętnie zniszczona... Na ziemi leżały tez ciała martwych ludzi których zabił Sisyphus...
- Ech.... Doprawdy niefortunna sytuacja... - powiedziała cicho patrząc na trupy


Nihil odprowadził Cassahsa wzrokiem obserwując jak wychodzi z jego rezydencji... Nieumarły Dowódca syknął ze złości.. Miał dość kolejnych incydentów wywoływanych przez wezyrów Isabelli które ciągle się pojawiały i mieszały w jego planach... Coraz bardziej dostrzegał, że Isabella otoczyła się bandą patałachów którzy nie mieli zielonego pojęcia co się wokół nich dzieje i co wyrabiają... Według niego takie osoby nie powinny otrzymywać tak wysokich stanowisk...
Po chwili wziął kilka głębokich oddechów po czym usiadł przy stoliku łapiąc się za głowę. Zastanawiał sie nad tym co się stanie dalej... i co bedzie z Zakirą... Miał nadzieję, że ta dojdzie do siebie po tym co przeżyła...


- Cicho być... - rzekł zołnierz który stał za nią i pociągnął ją mocno za włosy - Zwykłe szmaty takie jak ty mają prawa głosu...
Po chwili popchnął ja w bok a Vanessa przewróciła się na ziemię... Pierwszy z elfów położył się na ziemi i złapał Vanesse gwałtowanie ja przysuwając w swoją stronę. Usadowił ją przodem na swoich udach po czym wszedł w nia swoim sprzętem... Pozostała dwójka zrobiła nieco kwaśną minę.. Nie zamierzali pozostawać w tyle... Drugi z elfów przyklęknął na ziemi wchodząc od tyłu i trzeci stanął przed Vanessą i chwycił gwałtowanie jej głowę wpychając swój sprzęt do jej ust.
- No nareszcie bedzie cicho... - rzekł zadowolony elf który pochwycił jej głowę..
Cała trójka brała ją jednocześnie..
- Surel... dawaj dołączaj! - rzekł pierwszy z elfów z szyderczym uśmiechem na ustach
- Milcz durniu... Nie takie było nasze zadanie! - ryknął Surel poirytowany. - Po co wy to w ogóle robicie?!
- A co nam szkodzi?... Skoro sama chciała... - mruknął obojętnym tonem elf który trzymał sprzęt w ustach Vanessy - I tak zaraz zginie...


Tymczasem Szefowa ponownie pojawiła sie w swojej komnacie... Natychmiast podeszła do szafki i otwierając szufladę odłożyła z powrotem złotą monetę do jej wnętrza. Uśmiechnęła sie pod nosem... Była bardzo zadowolona bo zdołała się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy które z pewnością jej się przydadzą w późniejszym etapie jej planu...
- Och.... Jestem pewna, że gdy to wszystko się skończy, to będzie ze mnie niezwykle zadowolony.... - powiedziała Szefowa sama do siebie i uśmiechnęła się szyderczo.. Szybko jednak się opanowała... Wiedziała, że już niebawem odbędzie się omówione spotkanie z arystokratami którzy wsparli ją w jej planie... oraz.. przede wszystkim dopełnienie Operacji RENOMA...
Tymczasem jeden z brutali wcześniej będac w tłumie teraz spojrzał na martwe ciała.. ewidentnie alkohol przejął władzę nad jego umysłem, myślami i ciałem.. kiwał się na boki... dostrzegł kilku swoich kompanów.. bez głów... zwymiotował na ten widok i wściekł się jak tur... zaczął dyszeć jak najparszywsze bydło..
- KUR*A!!!! - wył na całe gardło
- KUR*A!!! - ryczał widząc to wszystko.. po chwili przechylił ostatni łyk ze swojej flaszki piwa.. dostrzegł Entomę... w tej chwili dobył swego miecza z pochwy i ruszył w szaleńczej napaści z mieczem w dłoni prosto na Entomę...
- KUR*A!!!!!! ZGINIECIE WSZYSCY!!!!!! ZAPIER*OLĘ!!! - ryczał obleśnym tonem wieśniak i PĘDZIŁ niesamowicie szybko w kierunku ENTOMY... już zaraz pijaczyna miał na nią naskoczyć i pochwycić...



Cassahs tymczasem zgodnie ze słowami Nihila pojawił się w porcie przy owym okręcie... od razu wyczuł we wnętrzu obecność młodziutkiej wampirzycy... Wampir Wyższy wkroczył na pokład okrętu a po chwili był już przy drzwiach od owej kajuty... zapukał wolno a potem otworzył drzwi i wszedł do środka... dostrzegł siedzącą na ziemi skuloną Zakirę... od razu zrobiło mu się ogromnie żal... wolno podszedł do młodej dziewczyny a jego oddech świszczał i dyszał... zaraz przyklęknął przy niej na kolano... położył dłoń na jej policzku.. pogładził lekko jej głowę...
- Zakiro.. Wybacz mi... zawiodłem jako Wuj... zawiodłem jako Wezyr... zawiodłem jako Obrońca... - przemówił mrocznym i okrutnym tonem Cassahs wiedząc jak bardzo mocno popełnił błędy...
Zakira widząc i słysząc go zaszlochała.. łzy były w jej oczach... wtuliła się lekko w jego tors...
- Wuju... - jęknęła...
Cassahs objął ją.. gładził lekko jej głowę...
- Zakiro.. jesteś bezpieczna... już zawsze będziesz... - przemawiał - Przepraszam.. - dodał
Po chwili wstał wraz z nią wolno...
- Chodźmy.. zabieram cię.. - powiedział, a po chwili teleportował siebie i Wampirzycę... pojawili się na dziedzińcu zamku samej Cesarzowej Isabelli Carraboth Bal...




Vanessa doznała całkowitej ekstazy czuła jak niesamowicie jest mokra.. czuła jak jej używają.. w końcu całkowicie ją zdominowali... miała w ustach sprzęt jednego z wojowników, zaczęła ulegle więc ssać sprzęt wojownika...
Teraz tylko lekkie jęki wydobywały się z jej buzi bo bardziej nie mogła.. sprzęt wojownika był spory.. mimo to nadal im jęczała ulegle chcąc ich całkowicie rozpalać.. co chwila słyszeli lekki mruknięcia i jęknięcia, leciutkie "mmm"... Vanessa obciągała mu ulegle ustami... starała się brać coraz głębiej.. wiedziała jednak że zapewne zaraz to wojownik zacznie kontrolować tempo.. już bowiem z jej gardła zaczął także wydobywać się charakterystyczny dźwięk brania bardziej głęboko... Czuła także jak pozostali dwaj głęboko ją penetrują swoimi sprzętami.. słychać było charakterystyczny dźwięk klaskania.. Vanessa dobrze go słyszała gdy ich uda i jaja uderzaly o jej pośladki gdy ją posuwali, czuła jak ostro ją biorą.... sprzęt stojącego wojownika zaś ulegle brała dosyć głęboko i obciągała mu swoimi ustami.. namiętnie ssała i lizała.. czuła kolosalne emocje i doznania.. Oddawała im się w pełni... czuła jak jej ciało drży..
Vanessa chciała tego.. aby ją zerznęli jednocześnie.. chciała czuć kompletną bezbronność i posłuszeństwo... Chciała zostać poniżona.. to się właśnie działo.. widziała kątem oka z boku Surela.. zamierzała zostawić go na koniec.. zamierzała go hojnie wynagrodzić najlepiej jak tylko mogła.. miała już w planie kompletnie się przed nim uniżyc...najpierw jednak jej usta wypełniał sprzęt poprzedniego wojownika.. zamierzała zajać się nim jak najlepiej.. ssała ulegle..
Entoma w ogóle nie zareagowała na krzyki pijanego wieśniaka, który pojawił się znikąd.... Nie spoglądała nawet w jego kierunku... Cały teren był zniszczony... pełen gruzu z zawalonych budynków... Wiedziała, że wszystko trzeba będzie od nowa odbudować... Pijak biegnąc w amoku w pewnym momencie po prostu potknął się o gruz i walnął mocno głową w pokruszony beton zabijając się na miejscu... Krew zaczęła sączyć się z jego głowy tworząc kałużę..
Pokojówka w ogóle nie zainteresowała się zgonem mężczyzny, którego ciało wylądowało pod jej stopami. Westchnęła pod nosem szacując ilość zabitych w swojej głowie...
Miała świadomość tego, że jej umiejętności pozwalają na to aby ożywić wszystkie ofiary... mogła sprawić żeby ponownie wrócili do świata żywych.... ale... nie zamierzała tego zrobić... Nie miało to większego sensu... Nie chciała też marnować swojej mocy i czasu na takie drobnostki...


Zołnierze kontynuowali popychanie Vanessy... Ten który stał przed nią pochwycił jej głowę i zaczął mocno nią poruszać przejmując kontrolę nad tempem.....Po kilku minutach wszyscy byli juz na granicy wytrzymałości... Cała trójka eksplodowała w tym samym momencie... Zaśmiali sie szyderczo patrząc na swoje dzieło i jak Vanessa odlatuje z rozkoszy... byli zadowoleni...
- Już koniec? Możemy kontynuować co mieliśmy zrobić? - zapytał Surel który siedział na kamieniu obok
Cała trójka podciągnęła z powrotem swoje spodnie... pokiwali głowami.
- Jasna sprawa... - rzekł pierwszy z elfów
Galthran na moment zwolnił i znalazł się bliżej Thanta... postanowił go zmiażdzyć słownie najpierw...
- Słuchaj no, cwaniaczku.. - mówił lekko przyciszonym głosem, kątem oka zerkał na prowadzącą Entomę... - Nie waż się obrażać ani błędnie odzywać do Pani Entomy... nie ma na to żadnej zgody... rozumiemy się? - przemawiał
- Cicho, do cholery... nic nie znieważam.. - jęknął Thant
- Pilnuj się Thancie.. pilnuj swoich łap.. nie masz prawa pochwycać Pani Entomy... nie możesz od tak tykać jej cennych szat... słyszysz, łapserdaku? - przemawiał Czarny Rycerz
Thant jęknął i westchnął lekko
- Przecież tyś czynił to samo Rycerzu... - odparł wolno
- Ja.. ja mogę.. - odparł wolno Galthran
- Niby czemu? - syknął Thant
- Nie masz prawa pytać... ostrzegam cię... jeszcze raz tkniesz Entomę... - syknął Galthran.. poczuł dużą zazdrość... pragnął Entomy absolutnie tylko dla siebie....


Zakira dostrzegła gdzie się pojawili..
- Z.. zamek.. Cesarzowej? - jęknęła
Cassahs kiwnął głową prowadząc ją do wejścia...
- Tak, Zakiro.. tutaj pozostaniesz.. na jakiś czas.. tutaj cię zostawię.. będziesz tu całkowicie bezpieczna... nie masz prawa się stąd na razie teleportować.. - przemawiał Cassahs a po chwili wkroczyli do zamku..
- Nie zamierzam.. - jęknęła Zakira
Cassahs wiedział że w zamku jest wiele pustych komnat... zaprowadził wampirzycę pod drzwi od jednej z nich, trochę dalej była komnata Lorenzo... Wampir Wyższy otworzył drzwi... dostrzegli wnętrze komnaty... panował tu zmrok.. nie było zbyt wiele światła..


Vanessa krzyknęła z ekstazy i radości, jęczała głośno i mruczała... jej nogi się zwijały a całe ciało drżało.. czuła się niesamowicie, bardzo szybko oddychała... po tym jak spuścili się w niej leżała teraz na ziemi, na plecach... na jej twarzy zagościł uśmiech ekstazy i całkowitego odlotu.. czuła się niesamowicie.. jęczała i mruczała... upajała się tą chwilą.. czuła się niesamowicie.. czuła że doprowadzili ją także do orgazmu.. była zadowolona...
- Pannowiee... kocham was.. - jęknęła uległym tonem - Niesamowici.. - mruknęła...
W tej chwili słyszała ich słowa.. zerknęła na nich... zmieniła pozycję z leżącej na plecach i podniosła się wolno...
- Zaraz zginę.. wiem.. - jęknęła a z jej oczu pociekły łzy - Ale najpierw... - jęknęła i podeszła bliżej Surela... widziała jak tamta trójka chciała się zerwać...
- Nie.. nic nie robię.. spokojnie - jęknęła w ich kierunku
- Jeszcze jedna.. ostatnia rzecz... tylko jedna.. - jęknęła w ich kierunku a jej wzrok skupiony był tylko na Surelu... zamierzała zrobić mu jedynie jak najlepiej ustami... chciała przed nim klęczeć... nie zamierzała oddawać mu się, gdyż sam tego nie chciał.. chciała jednak go wynagrodzić... najlepiej jak mogła... wiedziała że tak będzie najlepiej..
Przekierowanie