MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Argal otworzył szerzej oczy... Był mocno zaskoczony postawą Cesarzowej oraz jej słowami.. Nie myślał, że kiedykolwiek coś takiego bedzie miało miejsce...
- Bywa przyjemna? Huh.... - mruknął cicho spoglądając na Isabelle - Ta... prawda... szkoda tylko, że tak rzadko... Te dłonie zamiast wywoływać wojny i mordować mogłyby uczynić wiele dobra... Szkoda... Nie wiem co o tym sądzić...
Pomimo odważnych prób, Isabella nie była w stanie w pełni usatysfakcjonować Argala tak jak by tego chciała... Eriohor również nadal nie był przekonany co do jej szczerości i cały czas nie ulegał jej urokowi... Zupełnie tak jakby w tym wszystkim czegoś brakowało... Brakującego elementu układanki dzięki któremu mogłaby sprawic im przyjemność i udowodnić swoje intencje... Argal i Eriohor nie byli bowiem w żadnym stopniu naiwni... Ich doświadczenie znacząco przewyższało te które posiadała Cesarzowa... Byli od niej starsi i bardziej obeznani... Wszystko wskazywało na to że Cesarzowa musiała sie jeszcze bardziej postarać aby ich do siebie przekonać...
- Chcesz abyśmy Cię więcej dotykali? - zapytał Eriohor - To chyba nie jest najlepszy pomysł...
- To prawda... - odparł mocnym tonem Argal - Dotknąłem wcześniej twoich włosów i dłoni za twoją prośbą, ale nie zamierzam naruszać twojej prywatności szerzej i dotykać tam gdzie nie powinienem.. Pomyliłaś nas z kimś innym... Nie jesteśmy dzikusami...
Isabella zmrużyła oczy.. jęknęła lekko... pokiwała głową delikatnie... jej umysł zrodził pomysł... wiedziała że najbardziej postara się przy Vangharze.. jednak teraz przy Weteranach musiała dokończyć swe dzieło... musiała... nie mogła się poddać.. bardzo chciała...
- Rozumiem.. Argalu... Eriohorze... - powiedziała a po chwili przeszła kawałek i ustawiła dwa krzesła obok siebie...
- Usiądźcie proszę wygodnie na krzesłach... - powiedziała... po chwili zgięła nogi... zeszła na ziemię... na kolana... tuż przed tymi dwoma krzesłami.. przełknęła ślinę... oczekiwała... jej ciało przeszedł lekki dreszcz.. czuła że jest stopniowo coraz bardziej mokra...
Okręt Bellatrix właśnie wpłynął do portu w Dohl de Lokke. Nieumarli wojownicy którzy byli częścią załogi zarzucili liny i przywiązali statek do brzegu. Nihil obserwował w milczeniu cały proceder stojąc na pomoście.. Wiatr zmagał się coraz bardziej... Wszystko wskazywało na to że nadciągał silny sztorm ale nikt zbytnio sie tym nie przejmował...
Po kilku chwilach Nieumarły Dowódca dostrzegł swoją generał na okręcie... Idąc po kładce wyszła na pomost i od razu gdy tylko dostrzegła Nihila uśmiechnęła się pod nosem... Rozszerzyła swoje ręce podchodząc do niego bliżej..
- Haha! Nihil! - zaśmiała się - Dawno się nie widzieliśmy...
Dowódca Nieumarłych pokiwał wolno głową spoglądając na nią
- W rzeczy samej... - rzekł - Już myślałem ze zapuściłaś korzenie w Herkalionie i zapomniałaś o reszcie świata...
- Och? Zapomniałeś że sam mnie tam wysłałeś? Widze ze nabawiłeś się amnezji pod moją nieobecność... Starzejesz się.. - odparła uszczypliwym tonem
- Doprawdy? A kto tu ma niby na głowie siwe włosy? - rzekł Nihil a jego prawe oko błysnęła zielonym blaskiem
Bellatrix machnęła dłonią i parsknęła pod nosem..
- To tylko kilka kosmyków... To nic nie znaczy... Można powiedzieć ze to dodaje mi jedynie urody... Nie sądzisz? - powiedziała
- Jasne....Oczywiście... - rzekł Nihil i pokiwał wolno głową..
Przez chwile spoglądali na siebie w milczeniu. Po kilku sekundach oboje zaśmiali sie równocześnie.. Byli zupełnie jak rodzeństwo... Oboje w końcu służyli pod wodzą Harh Krilla i znali sie do bardzo dawna.. Uwielbiali sie przekomarzać miedzy sobą...
- Dobrze że jesteś Silvio... - rzekł po chwili Nihil - Twoja pomoc bardzo się teraz przyda... Abregado stoi przed trudnym wyzwaniem... Wojna Isabelli przyniosła nam wiele strat...
- Nie mogłabym odmówić... Od tego tu jestem... - powiedziała poważnym tonem Bellatrix - Słyszałam wieści... mniej więcej wiem co sie działo.... Wiedz, że możesz w pełni na mnie liczyć...
Nihil pokiwał lekko głową patrzac na Bellatrix. Cieszył go fakt że ma po swojej stronie zaufaną osobę na której może polegać...
- Chodź ze mną... Opowiem Ci wszystko ze szczegółami... Także moje decyzje jakie zamierzam niebawem podjąć.... - rzekł Nihil mocnym tonem
- Niech zgadnę... Chodzi o Isabelle... - powiedziała Bellatrix i zmrużyła lekko swoje oczy
- Między innymi... - odparł Nihil srogo

Bellatrix:
[Obrazek: bellatrix4.jpg]


Argal i Eriohor popatrzyli na siebie mocno zdzwieni... Nie do końca rozumieli co Isabella zamierza zrobić i czy powinni jej posłuchać... Mimo wszystko jednak to uczynili... Spoglądali na nią podejrzliwie siedzac na krzesłach w milczeniu... Zupełnie tak jakby oczekiwali jakiegoś podstępu z jej strony...
Vanghar tymczasem zmarszczył brwi... Widział wyraźnie całą sytuacje... Stuknął kilka razy palcami o blat stołu.
- Cokolwiek robicie radze się pospieszyć... - rzekł mocnym tonem - Za chwile musimy sie zbierać... Wysłałem Kalimosa aby poszedł powiadomić wodza Lodowych Elfów o mojej prośbie o spotkaniu z nim... Z nim również musimy przecież omówić szczegóły....
Wezyrowie nadal debatowali... wiedzieli że kluczowe elementy Isabella musi wykonać idealnie.. nic nie mogło się jeszcze bardziej posypać... wszyscy nie chcieli gniewu Nihila... nikt tego nie chciał... zależało im aby Isabella dobrze załatwiła sprawę także i z samym Nihilem...


Isabella wytrzeszczyła oczy i przełknęła ślinę słysząc słowa Vanghara... nie.. nie mogła do tego dopuścić... chciała zadowolić Vanghara.. zamierzała zaraz pójść przed nim na całość... totalnie się uniżyć... przełknęła ślinę... zerkneła w twarz Argala.. była przed nim... widziała jego sprzęt tuż przed sobą... rozchyliła lekko jego nogi swoimi dłońmi, a potem nachyliła się nad jego sprzętem... po chwili chwyciła w swoje dłonie swoje piersi... ścisnęła je lekko a po chwili objęła nimi sprzęt Weterana... w tym momencie zamiast ręką zaczęła robić dobrze mu swoim biustem... chciała zrobić to jak najlepiej tylko potrafiła... aksamitnie sunęła w górę i w dół... jęknęła lekko.... po chwili otworzyła lekko usta i spuściła nieco swojej śliny z buzi która spadła wprost na czubek sprzętu Argala... mruknęła lekko... dla weterana było to niesamowite doświadczenie... wybitne wręcz... jej biust był niesamowicie jędrny... spojrzała mu lekko w oczy...
Eriohor który siedział obok, widząc to co robi Isabella wytrzeszczył oczy w zdumieniu.. Do tej pory był przekonany, że w swoim życiu widział już wszystko jednak coś takiego kompletnie go zaskoczyło... Nie potrafił w żadnym stopniu zrozumieć filozofii jaką kierowała sie Cesarzowa robiąc coś takiego... W końcu dopiero kilka godzin temu chciała wybic cała ich rasę a teraz klęczała przed nimi i robiła takie rzeczy... Jakim cudem jej zdanie tak szybko się zmieniło?... Czy naprawdę słowa Vanghara które wygłosił na murach tak mocno na nia zadziałały?... To było niewyobrażalne... Eriohor popatrzył na admirała z niezwykłym uznaniem... Szacunek weterana do admirała wzrastał z każdą chwilą...
Argal natomiast czuł wyraźnie na swoim ciele co robiła Isabella... Czuł że robiła to intensywniej niż wcześniej... Zmrużył lekko oczy i odchylił głowę do tyłu... Mruknął pod nosem...
- Szlak... - jeknął Argal
Oczy Isabelli lekko błysnęły... uśmiechnęła się delikatnie.. widziała że ten akt.. klęczenie.. jej piersi.. to bardziej działa.. jęknęła delikatnie pobudzając jego zmysły... kątem oka zerknęła na Admirała... chciała już być na kolanach przed nim... pragnęła tego... rozpaliła się.. żądze w niej narosły.. kompletnie się tego nie spodziewała... takie uniżanie się przed nimi rozpalało ją... taka uległość ją podniecała.. ich reakcje... Codziennie wszystkimi władała... a teraz jednak to ona była pokorna.. uniżona... i czyniła swój akt... mruknęła zerkając na Argala jak odchyla głowę do tyłu.. to ją zadowoliło... nie przestała ani na moment... cały czas robiła mu dobrze swoim biustem klęcząc przed nim... czuła jak jego sprzęt reaguje.. robiła to niesamowicie intensywnie i z idealnym wyczuciem... złapała odpowiedni rytm... idealnie zajmowała się jego sprzętem.. dotyk jej piersi na jego sprzęcie był idealny.. nie były duże, ale miały cudowny i seksowny kształt... ich jędrność nie miała granic... Isabella ponownie nachyliła usta nad swoje piersi i nad jego sprzęt... ponownie wypuściła z buzi nieco swojej cudownej śliny.. ta spłynęła po jej piersiach i wsunęła się między jej piersi a sprzęt weterana... to wszystko było idealną mieszanką... jęknęła ulegle rozpalając jego zmysły... chciała aby doszedł.. chciała aby spojrzał na nią lepszym okiem... chcicała także aby sam Vanghar zobaczył że swoimi czynami znacznie jeszcze powiększa uznanie jego weteranów do jego osoby.. chciała aby to dostrzegł... pragnęła już zaraz uniżyć się przed Admirałem... uczynić to co planowała.. wtedy jego weterani będą mu już kompletnie oddawali szacunek.. bezgranicznie.. była tego pewna.. że umocni jeszcze bardziej pozycję Vanghara jako lidera...
Tymczasem w rezydencji Corneliusa...
Po około poł godziny odkąd rudowłosa pokojowa wyszła z pokoju wraz z starszym mężczyzną w mundurze, Entoma zaprzestała swojej medytacji... Jej oczy ponownie się zaświeciły i mała pokojówka rozejrzała się wolno po pokoju w którym właśnie była, obracając swoją głowa na boki... Czuła się teraz zdecydowanie lepiej niż wcześniej... Jej poziom mocy względnie sie ustabilizował... Faktem było, że nie był on taki sam jak był przed walką z demonami... Lekki ale zauważalny spadek jej mocy był bez wątpienia spowodowany poważnymi ranami jakimi poniosła w walce... W końcu zeszłej nocy niewiele brakowało, a straciłaby życie... Poniosła duże ryzyko, ale przynajmniej wykonała zadanie które postawiła sobie za cel... Kolejny demon padł... To się liczyło najbardziej...
Entoma rozciągnęła sie nieco i opuściła swoje nogi w dół zmieniając pozycje na lóżku z leżącej na siedzącą... Przez kilka chwil siedziała w milczeniu spoglądając na podłogę... W około panowała kompletna cisza... Jedynie za oknem słychać było śpiewanie ptaków... Pokojówka odetchnęła głęboko po czym zbierając swoje siły podniosła sie z lóżka na równe nogi... Przez moment lekko sie chwiała, ale po chwili zrobiła juz swój pierwszy krok... Stopniowo i powoli podeszła do okna... Podtrzymała się swoim rękawem o parapet...


Argal czuł, że nie jest w stanie długo wytrzymać... Pokrecił lekko głowa po czym popatrzył na Isabelle..
- Co ty.... co ty wyczyniasz.... To szaleństwo....- wystękał po czym przymknął swoje oczy na chwile...
Vanghar który nadal siedział z dala przy stole pokręcił jedynie głową i po raz kolejny popatrzył na zegar który wisiał na ścianie...
Natomiast Argal po zaledwie kilku minutach jęknął pod nosem po czym eksplodował prosto na twarz i biust Cesarzowej... Opuścił swoją głowę i odetchnął głeboko... Nie czuł się tak już od bardzo dawna...
Lorenzo zasiadał w fotelu w swym pokoju... w tej chwili dostrzegł księgę Lorda Carrabotha którą otrzymał od swej matki... jego ciało przeszedł lekki dreszcz... spoglądał na nią.. wiedział że musi powrócić do czytania jej... lekko się obawiał...


Wezyrowie spokojnie oczekiwali w twierdzy... na razie nie mieli żadnych wieści... obawiali się wszystkiego... mieli nadzieję że Isabelli dobrze pójdzie ze wszystkim... że wszystko sprawnie uda się naprawić... nie chcieli też mieć dużych strat...



Isabella wytrzesczyla oczy.. jej oczy błysnęły lekko.. otworzyła lekko usta aż ze zdziwienia i wrażenia .. czuła na sobie wytrysk Argala.. mruknęła lekko.. przeszedł ją lekki dreszcz.. to było dla niej właściwie nowe uczucie i doświaczenie czuć tą substancję mężczyzny na sobie... Cesarzowa jęknęła ulegle patrząc na weterana... po chwili machnęła dłonią i oczyściła zaklęciem jego spust ze swojego biustu i buzi... popatrzyła ponownie na Argala...
- Mm.. Argalu.. mam nadzieję że bardziej mi zaufasz.. moje intencje są szczere.. naprawdę... mam nadzieję że mój i twój stosunek jest nieco lepszy.. powiedziała patrząc na weterana który opadł na krzesło... widziała że mu dobrze... była dumna z siebie ze jej się udało i zadowolona.. czuła się coraz bardziej mokra.. wiedziała ze najbardziej jednak będzie przy samym Vangharze...
- Dziękuję Argalu.. kotku.. mam nadzieję że było ci dobrze.. starałam się.. - mruknęła mu seksownym tonem.. po chwili delikatnie wstała na swoje nogi i delikatnie musnęła jego klatę dłońmi..
Po chwili położyła swoje dłonie na jego policzkach... zerknęła mu w twarz... a po chwili na koniec pocałowała go w prawy policzek.. delikatnie cmoknęła go zostawiając nieco swojej pięknej szminki na jego policzku.. Isabella naprawdę wyglądała słodko i uroczo.. bardzo się starała przed weteranem.. miała nadzieję ze dobrze się sprawiła.. jej czyny i intencje były szczere i pokorne... uniżała sie przed nimi i zadowalała ich..
W tej chwili zerknęła na siedzącego na krześle obok Eriohora.. ten weteran był bardziej niepewny.. podeszła wolno do niego i po chwili zeszła przed nim na kolana tak jak wcześniej przed Argalem.. patrzyła mu seksownie w twarz... swoimi dłońmi lekko rozchyliła mocniej jego nogi.. widziała jego sprzęt... muskała jego uda.. delikatnie przejechała swoimi paznokciami po jego udach.. bardzo przyjemnie.. jego ciało przeszedł dreszczyk... patrzyła w jego twarz..
- Eriohorze.. pozwól mi proszę sprawić ci przyjemność.. - mruknęła.. po chwili chwyciła jego sprzęt i swoją dłonią robiła mu już dobrze.. trzymała jego sprzęt i aksamitnie muskała.. po krótkiej chwili jednak wstała.. odwróciła się do niego tyłem.. przysunęła bliżej niego.. po chwili seksownie wypięła swój idealny tyłeczek prosto przed jego twarzą.. centralnie.. Weteran teraz miał najwspanialszy widok.. idealny... najwybitniejszy...
- Eriohorze... proszę.. zrób sobie dobrze ręką do mojego tyłka.. - mruknęła mu aksamitnie Cesarzowa rozpalając go i chcąc aby to zrobił na początek... zaraz zamarzała jednak o wiele lepiej go zadowolić... w tej chwili zniżyła lekko swój tyłeczek... otarła się delikatnie swoimi jędrnymi pośladkami o jego sprzęt...
Świeżo po tym jak Bellatrix przybyła do portu i spotkała się z Nihilem, oboje wspólnie ruszyli w stronę miasta... Pogoda się cały czas coraz bardziej psuła i fale na morzu były coraz gwałtowniejsze... Nieumarli jako wyspiarze byli przyzwyczajeni do tego typu pogody gdyż nie była ona dla nich niczym nowym... Sztormy na Abregado zdarzały się wiele razy w roku i trwały wiele godzin... Żegluga morska nie była zalecana jednak z racji iż ocean był ich żywiołem nie bali się wypływać nawet podczas najbardziej intensywnych sztormów..
Idąc w stronę stolicy, Bellatrix była pozdrawiana z szacunkiem przez nieumarłych którzy ją zauważyli...Nie bez powodu w końcu była generałem i prawą ręką Nihila... Jej stanowisko w głównej mierze odzwierciedlało jej umiejętności bojowe i ogromne doświadczenie...
- Wszyscy się za tobą stęsknili... - rzekł Nihil
- Hah... właśnie widzę.. - odparła Bellatrix i pomachała rękę w stronę grupki nieumarłych którzy pochyli przed nią głowy. - Cieszy mnie fakt, że nie zapomnieli jak wyglądam... Dawno mnie tu w końcu nie było....
- Wątpię w to aby ktokolwiek mógłby Cię zapomnieć... Jesteś wystarczająco charakterystyczna.. Ciezko Cię pomylić z kimś innym - powiedział Nihil
- Uch... Mam to traktować jako komplement czy obelgę? - zapytała z szyderczym uśmiechem na ustach
Nihil wzruszył ramionami.
- Mozesz to interpretować jak chcesz...
Bellatrix parsknęła pod nosem.
- Nic a nic się nie zmieniłeś... - odparła Bellatrix i kiwnęła lekko głową
- Nie zgodzę się.. Zacząłem więcej trenować niż wcześniej... Jakis czas temu podczas turnieju stanąłem do walki na arenie z pokojówkami które przypałętał tutaj Ignathir...
- Wzięły w nim udział? To ciekawe.... Zapewne skopały Ci tyłek.... - powiedziała Bellatrix
- Nie będe zaprzeczał... Są doskonałym przykładem tego aby nie oceniać książki po okładce... - odparł Nihil - To dzięki nim zyskałem przypływ nowej motywacji... Wygrywanie co chwila z tymi samymi żołnierzami było już nużące... Teraz się jednak to zmieniło.... Mam nadzieje że będę mógł z nimi w przyszłości zawalczyć ponownie... Przetestować swoje umiejętności po raz kolejny...
Bellatrix pokiwała lekko głową.
- Lubisz wyzwania... zawsze lubiłeś... Nie zdziw sie jednak gdy ponownie przegrasz...
- Porażka nie jest dla mnie czymś hańbiącym... - powiedział Nihil - To jedynie kolejna lekcja z której trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski... Niektórzy mają z tym jednak bardzo duże trudności...



Argal był w kompletnym szoku... Nie powiedział kompletnie nic... Otworzył jedynie usta i obserwował jak Isabella podchodzi do Eriohora siedzącego obok... Jego umysł w tym momencie nie działał jak powinien... Nie miał kompletnie pojęcia jak na to ma zareagować... Jeszcze nigdy wcześniej nie czuł się tak zdezorientowany.. Nie wiedział jak ma to określić... Po chwili jednak otrząsnął się i podciągnął z powrotem swoje spodnie... Podniósł sie z krzesła... Oddalił się... Vanghar wyraźnie widział jego minę...
Tymczasem Eriohor przełknął ślinę widząc to co robi przed nim Cesarzowa... To co powiedziała jeszcze jednak mocniej go zszokowało.
- Co.. Co takiego? - jęknął wytrzeszczając oczy
Lorenzo zbliżył się wolno do księgi Wielkiego Lorda... otworzył ponownie... w jego uszach zaświszczało... poczuł się jakby dostał zaklęciem ogłuszającym albo granatem błyskowym...
- AA! Cholera... - syknął znowu książe.. czuł się ogłuszony...
- CO JEST Z TĄ KSIĘGĄ... - jęczał... czuł jak dużą moc ma ta księga... znowu poczuł lekki strach... chciał ją przeczytać i dowiedzieć się co tam jest.. jednak ona cały czas jakby go do siebie nie dopuszczała... syknął...
- NOSZ CHOLERA.. proszę.. chcę to przeczytać... - syczał
Czuł pisk w uszach..


Wezyrowie nadal spędzali wspólnie czas... regenerowali siły...
- Nasze wojska poniosły wiele strat... Legiony Cesarzowej.. kto by pomyślał.. - mruknął Thant niezawodolony
- Miało tak nie być... - syczał...
- Nie należy nigdy lekceważyć przeciwnika Thancie... - odparł Cassahs - Należy być zawsze gotowym na wszystko...
Thant zacisnął pięści...
- Ale to.. to przecież.. elfy... nosz cholera.. - syknął



Isabella słyszała słowa Eriohora... wiedziała że teraz musi koniecznie zadowolić i tego weterana... a potem samego Vanghara... to przed nim zamierzała najmocniej się uniżyć... tak jak należy...
Mruknęła lekko patrząc na Eriohora... odwróciła się do niego... po chwili nachyliła się do niego i pocałowała delikatnie jego podbródek a po chwili policzek...
- Eriohorze.. proszę.. odpręż się.. chcę abyś czuł się dobrze.. jestem ci to bardzo winna.. byłam głupiutka.. niegrzeczna... - jęknęła mu seksownie... po chwili weszła na kolana Eriohora... patrzyła na jego twarz lekko z góry... czuła jak jego sprzęt ją szturchnął delikatnie... w tej chwili tak usadowiła tyłeczek, że jego sprzęt idealnie się z nim stykał... Weteran mógł poczuć jej idealne jędrne pośladki.. Isabella owinęła swoje dłonie lekko wokół jego szyi... swoim tyłeczkiem i pośladkami zaś zaczęła delikatnie i wolno pocierać o jego sprzęt... była jednak uważna i czujna... nie mogła pozwolić na jakiekolwiek wejście w nią.. nie miała tego w planie... zerknęła kątem oka na Vanghara.. jęknęła delikatnie...
Isabella w takiej pozycji w swoich szpilkach wyglądała idealnie i seksownie... jej torebka stała nieopodal... jej ubrania zaś rozrzucone na ziemi..
Przekierowanie