MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Isabella wytrzeszczyła oczy... otoczyli ją, krzyczeli, byli niezadowoleni.. rozwścieczeni... pierwszy raz w życiu spotkała ją taka sytuacja... poczuła smutek.. zawsze wzajemnie wszyscy się szanowali... stała przyparta plecami do ściany.. słuchała tych wszystkich krzyków.. przymykała lekko oczy na głośniejsze krzyki niektórych mężczyzn, czuła cały czas lekkie dreszcze na ciele...
- Nie jestem agresorem.. to nie jest prawda.. - odparła wolno Isabella
- Carraboth Holding była pierwotną firmą matką.. potrzebną do kreacji nowej gospodarki, banków, świata.. była niczym paliwo napędowe.. dzięki temu cały świat mógł ruszyć.. rozwijać się.. - przemówiła po chwili - Dlaczego.. dlaczego w taki sposób to mówicie.. dlaczego tak to widzicie? To naprawdę bardzo przykre.. - mówiła stojąc przyparta do ściany a jej oczy lekko się zaszkliły
- Nie jestem waszym wrogiem.. ani Wy moim.. nie chcę z wami walczyć.. - mówiła lekko łamiącym się tonem - Proszę was.. patrzycie od złej strony.. - mówiła bardziej pokornym tonem...
- To elfy są winowajcami.. Neloth stracił zmysły.. - dodała patrząc na zebranych.. zerknęła na chłopaków - Tak.. przychodzę do kawiarni.. jestem taka jak wy.. robię to co wy.. jadam tam gdzie wy... proszę nie bądźcie tacy rozjuszeni.. - powiedziała przełykając ślinę i przymykając lekko oczy.. czuła dreszcze na ciele..
Jej piękne usta były mocno czerwone i wilgotne.. jej długie czarne włosy niesamowicie połyskiwały.. opierała się mocno o ścianę przyparta do niej.. w tej chwili jej top lekko się przechylił, nie dostrzegła tego.. ramiączka jej stanika były bardziej widoczne, kawałek jej koronkowego czarnego stanika również stał się widoczny.. zebrani mieli dobry widok na jej biust.. jej spódniczka miniówka również nieco się poluzowała.. stojący najbliżej chłopacy jako jedyni mogli kątem oka nawet dostrzec kawałek jej koronkowych majteczek.. wielu z chłopaków z pewnością po nocach o niej myślało i marzyło.. stojący najbliżej czuli jej wspaniały zapach jedynych unikatowych perfum..
Zebrani ludzie byli już naprawdę mocno poirytowani i zdenerwowani słuchając dalszych manipulacji i kłamstw Isabelli.. Żaden z nich nie wierzył w jej słowa... Wojna którą wywołała Isabella niosła ze sobą ogromne skutki... Wielu z obecnych straciło przez nią swoje rodziny, bliskich, mieszkania oraz dobytek całego życia... Dodatkowo decyzje Isabelli dotyczące blokady wielu wpływowych firm konkurencyjnych do Carraboth Holdingu doprowadziły tysiące ludzi na ulice bez jakiejkolwiek pracy...
- Kłamstwa! - krzyknęli ludzie - Rozpoczęłaś tę wojnę a teraz umywasz ręce i udajesz niewinną!
- Oddaj nasze rodziny które przez ciebie zginęły! - wrzeszczał ktoś inny.
- To wszystko twoja wina! Król elfów nigdy nie zaatakowałby dużo potężniejszego Cesarstwa! Przestań kłamać!
- Kim ty jesteś by zamykać inne firmy i pozbawiać zwykłych ludzi ich pracy?! Sama się bogaci, a ludzie nie mają nawet na chleb! - ryknął ktoś z tłumu
- Tak! Jeszcze śmie tu przychodzić i nas publicznie obrażać! - ryknął ktoś inny potwierdzając słowa swojego poprzednika
- Nie różnisz się w swoich działaniach od zbrodniczego Malacatha i chciwej Cecili! Postępujesz tak samo jak oni!
Nagle kilku chłopaków stojących na przodzie pochwyciło Isabelle i przycisnęło ja do ściany.. zaczęli targać jej spódniczkę i koszulke.. Wściekłość ludzi przekroczyła wszelkie granice.. Isabella najzwyczajniej przegięła... Do tej pory jednak jej duma nie pozwalała jej przyznać sie do popełnionych błędów..


Po chwili Entoma odeszła od łózka Lupus i podeszła wolno do mężczyzny, który stał po drugiej stronie..
- A więc służysz lordowi Ignathirowi... Dlaczego wcześniej o tobie nie słyszałam?... Lord Ignathir nic o tobie nigdy nie mówił... - powiedziała pokojówka stając przed nim... Złączyła oba rękawy i spoglądała mu prosto w oczy..
Mężczyzna mrugnął dwa razy i kiwnął lekko głową.
- To możliwe, że mogłaś o mnie nie słyszeć.... Służyłem u jego boku bardzo dawno temu... Byłem pierwszym sługą jakiego stworzył... Wtedy nie miałem jeszcze takiej świadomości jak teraz... Wyglądałem też inaczej... Dopiero z czasem odkryłem ten cały potencjał do zdobywania wiedzy i języka... Kiedy nasz Lord odszedł uznałem, że osiedlę się tutaj - wśród ludzi i będę wiódł spokojne życie poznając lepiej Magiczny Wymiar... Zacząłem zbierać magiczne zwoje i studiować różne zaklęcie magiczne... zebrałem ich już naprawdę duża kolekcję... Można powiedzieć, że to swego rodzaju moje osobiste hobby...
- Interesujące... - odparła Entoma po czym ponownie spojrzała na leżącą Lupus - Jestem Ci chyba winna przeprosiny... Gdyby nie ty, to wszystko mogłoby sie skończyć tragicznie...
- Nie ma takiej potrzeby Panno Entomo... - odparł pochylając swoją głowę i kładąc dłoń na swojej piersi - Cieszy mnie sam fakt, że mogłem pomóc. W szczególności, że wszyscy pochodzimy od jednego najwyższego Pana...
Entoma kiwnęła ponownie lekko głową po czym ponownie spojrzała na niego.
- Powiedz... jak Ci na imię? Uhh....To powinno chyba być moje pierwsze pytanie.... coż.. tak jakoś wyszło ze pytam o to dopiero teraz...
Meżczyzna parsknął pod nosem
- Nic nie szkodzi... Absolutnie rozumiem... .- odparł z lekkim uśmiechem na ustach - Byłem swego czasu znany pod wieloma imionami... Lord Ignathir nazywał mnie dawno temu inaczej... Teraz jednak żyjąc wśród ludzi przybrałem imię Cornelius...
- Cornelius... - mruknęła cicho Entoma cały czas wpatrując się w mężczyznę.
- Hhej... co wy robicie.. - jęknęła Isabella czując jak chłopacy przyciskają ją do ściany i dotykają jej miniówki i topu....
- Okiełznajcie te swoje paranoje póki macie czas... opanujcie się.. - mruknęła szybko oddychając... wytrzeszczyła mocno oczy.. miała ich dosyć.. zaraz zamierzała zaprowadzić tu porządek..
- Firmy zdrajców czekają na rozprawy.. wszystko zgodnie z prawem - odpierała debilne ataki
- Elfy są wszystkiemu winne, a także demony.. zrozumcie to.. chronię was. - odparła wolno
- Wszystko straciliśmy przez ciebie! Odebrałaś nam pracę! - krzyczał pełen żalu i wściekłości tłum
Trzech chłopaków na przodzie odepchnęli Isabelle w kąt.. Za oknem zabrali się reporterzy zaczęli wszystko nagrywać na żywo.
- Drodzy Państwo, Niezadowolenie społeczne tylko rośnie... - mówiła jedna z reporterek - Aktualnie mamy bardzo trudną sytuacje na ulicy Lorda Carrabotha 4... W znajdującej się tu kawiarni Cesarzowa Isabella została publiczna złapana przez manifestacje antywojenną... Według zeznań świadków doszło do wyzwisk i obelg po obu stronach... Wszystko wskazuje jednak na to, że Cesarzowa rozpoczęła ten incydent obrażając uczestników marszu...


- Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz.... Spotkałeś się wcześniej z Isabellą? Miałeś z nią jakiś kontakt? - zapytała Entoma
Cornelius pogładził się po swojej brodzie.
- Coz... Widziałem ją ostatni raz kilka godzin temu jak udałem się po magiczny zwój... Była chyba w trakcie jakiegoś pojedynku... Gdy wychodziłem ze sklepu jej już nie było... na ziemi za to leżało mnóstwo trupów...
Entoma mruknęła cicho pod nosem.
- Aczkolwiek...Widywałem i obserwowałem jej działania od wielu lat... Nawet zanim została Cesarzową... Zanim posiadała jakąkolwiek władzę... Droga jaką przeszła była niezwykle ciekawa z mojej perspektywy.... Oczywiście nie widziałem wszystkiego.. nie zawsze byłem w stanie... nie zawsze byłem na miejscu...
- Rozumiem... To naprawdę długi okres czasu... - odparła Entoma - Jestem pod wrażeniem...
Isabella czuła się osaczona, przytłoczona... było ich zbyt wielu.. niedowierzała w to co się dzieje.. otworzyła usta i szybko oddychała..
- Przestańcie.. porozmawiajmy normalnie.. wynagrodzę wam każdą krzywdę.. wysłucham wszytkiego.. wydam jakie trzeba decyzje.. podpisze odpowiednie dokumenty.. każdy pracownik firmy otrzyma rekompensatę.. - przemawiała
- Proszę rozmawiajmy tak jak zawsze.. przecież szanuję was... oczekuję tego samego.. - mówiła - Wszystko możemy ustalić i pomówić.. - przemawiała
- Jestem gotowa nawet zagrać z kimś kto chce w rozbieranego pokera albo karty - żartowała sobie lekko się uśmiechając - Jestem dla Was zawsze gotowa na wszystko przecież... Drodzy.. przecież zawsze chcę tylko waszego dobra... to dla mnie najważniejsze.. WASZE dobro.. - mówiła przyciśnięta do ściany..
Tłum słysząc słowa Isabelli ucichł na chwile... Ludzie popatrzyli na siebie wyraźnie zdzwieni jej słowami.
- Dlaczego mielibyśmy Ci wierzyć? - zapytał jeden z nich - Na pewno chcesz nas oszukać.... Chcesz zamydlić nam oczy ponownie...
- O czym ona mówi? Rozbierany poker? To jakieś oszustwo na pewno... Chce nas publicznie upokorzyć... - powiedział ciszej ktos inny
Isabella przełknęła lekko ślinę...
- Jak to.. kochani.. dlaczego mielibyście mi nie wierzyć? Jestem waszą Cesarzową.. zawsze robię wszystko dla was.. może popełniłam ostatnio błędy.. ale dostrzegam je.. rozumiem.. - odparła jej oczy lekko się zaszkliły
- Nie chcę wam niczym mydlić oczu.. nie zamierzam oszukiwać.. nie mówcie tak - odparła - Mówię że jestem gotowa dla was na wszystko.. nawet na tak bardzo ryzykowny czyn jak rozbierana partyjka.. tak mi wpadło do głowy.. bo chłopaki przed chwilą.. mkhm... zdążyli mnie nieco podotykać.. - spojrzała na młodych chłopaków...
- Dotrzymuję słowa.. chcę być uczciwa.. chcę godnie porozmawiać..
Ludzie ponownie zaczęli rozglądać się po sobie nawzajem kompletnie zdziwieni.. Część z nich kręciło głowami niezadowoleni... stracili zaufanie do Cesarzowej po tym jak stracili przez jej decyzje pracę... Inni natomiast nadal byli zgorzkniali i pogrążeni w rozpaczy po stracie swoich rodzin które zginęły w bombardowaniach miast.. Jeszcze inni byli przekonani ze Isabella będąc teraz przyciśnięta do ściany improwizuje i gra na czas aby ich uspokoić i odciągnąć ich uwagę od prawdziwych problemów.. Jedynie jedna czwarta z zebranych osób uznała jej propozycje na wartą uwagi...
- Chcesz teraz z nami rozmawiać? Gdzie byłaś wcześniej? - rzekł zdenerwowany mężczyzna krzyżując ręce - Gdy potrzebowaliśmy pomocy to jej nie udzieliłaś! Twoi wezyrowie zawiedli w obronie miast przed elfami.. Nie przybyli na czas aby ocalić nasze rodziny.. nasze żony i dzieci! Myślisz że możesz nas teraz przekupić abyśmy ucichli? Dobre sobie!
Część ludzi pokiwało głowami.. Czuli ogromny żal i gniew do Isabelli za starty jakie zostały poniesione w wyniku konfliktu...
- A my przez twoją decyzje wylądowaliśmy na ulicy... Straciliśmy prace bo zamknęłaś firmy w których pracowaliśmy! Nie otrzymaliśmy żadnego zadośćuczynienia! Nie mamy za co żyć! Co mamy teraz zrobić?! Odebrałaś nam prace! Nie będziemy mogli zapłacić podatków! Stracimy nasze mieszkania! Wszystko z twojej winy!
- Taaak!! - ryknął zebrany tłum
Chłopacy którzy wcześniej przycisnęli Isabelle byli tymi samymi którzy stracili swoich przyjaciół na froncie. Oni również nie chowali swojego żalu.
- Ha... Chcesz grać w pokera? W jaki sposób ma to nam niby wynagrodzić śmierć naszych przyjaciół? - powiedział jeden z nich
- Jak chce grać to i ja mogę zagrać.... ale założę się ze nawet jakby przegrała to i tak by się nie obnażyła...- odparł drugi w stronę drugiego - Nie ma opcji... Cesarzowa nie jest do tego zdolna... Nie tutaj, nie publicznie...
Pozostali chłopacy pokiwali głowami.
Isabella kiwała głową.. przyjmowała ich wszystkie słowa na klatę.. okazywała siłę...
- Te firmy w których pracowaliście, tych kilka firm.. - zaczęła - ich właściciele zostali podejrzani o nielegalne postępki przeciwko Cesarstwu.. praca firm została zawieszona do czasu aż wasi Prezesi złożą wyjaśnienia, jednak nie kwapią się do tego... - odpowiedziała
- Przyjmijcie moje przeprosiny za to zawirowanie które u was nastąpiło po tych decyzjach.. były jednak potrzebne, CEO waszych firm otrzymali poważne zarzuty spiskowania.. - dodała
- Jestem wam winna odszkodowanie.. za 5 miesięcy do przodu pracy.. zapewniam Was że to otrzymacie.. dzięki temu będziecie mogli mieć spokojną głowę i spokojny czas na przejrzenie innych ofert na rynku.. przecież mamy tak dużo firm.. tak wiele miejsc pracy się rozwinęło... przecież o tym wiecie.. - mówiła spokojnie
Spojrzała na osoby rozpaczające po rodzinach
- Przepraszam was.. elfy.. elfy nie działają przeciwko nam same.. mają sojusznika który nie pochodzi z naszego świata.. mamy na wszystko dowody.. tylko i wyłącznie moc tego sojusznika sprawiła w naszych miastach chaos.. tylko przez to... przykro mi.. naprawde.. przepraszam was.. nie chciałam aby moi poddani ginęli.. gdyby elfy nie miały zewnętrznej pomocy wojna toczyłaby się tylko na ich terenie.. dokładnie taki był plan.. - powiedziała a jej oczy się szkliły..
Spojrzała na chłopaków i mężczyzn...
- Chciałam.. po prostu.. rozluźnić atmosferę.. nie uciekam.. nie umykam.. rozmawiam.. przyjmuję wasze krzyki prosto w twarz.. otoczyliście mnie.. - mówiła do nich - Chcę żebyście wiedzieli że ja.. Wasza Cesarzowa jestem dla Was gotowa na wszystko.. zrobię wszystko co tylko zapragniecie.. - powiedziała mrużąc lekko oczy niepewnie.. przełknęła ślinę.. poczuła dreszcz.. starała się dobrze wyjść w tej sytuacji.. te kłótnie, protesty i buzujący kocioł mocno wpływały na jej głowę.. niebawem miała ruszyć na front.. zakonczyć wojnę... bardzo chciała oczyścić chociaż trochę atmosferę..
- Przepraszam was wszystkich.. za wszystko.. każdego z osobna.. przepraszam osobiście a także za moich wezyrów.. nie chciałam żeby ginęli.. nie chciałam żeby ludzie ginęli.. przepraszam was.. jestem gotowa na wszystko.. i zapewniam że już niebawem gdy wyruszę na front zakończę wojnę raz na zawsze.. - dodała
- Zrobię wszystko dla was.. co tylko zechcecie.. - powiedziała zerkając na wszystkich, takze na mlodych chlopaków.. przelknela slinę..
Zebrani przez moment spoglądali na Isabelle. Ich gniew nieco zelżał ale nadal nie byli zadowoleni z całej sytuacji. Wielu z nich nadal żywiło urazę do Isabelli.
- To się okaże czy mówisz prawdę... Do tej pory żadnego zadośćuczynienia nie było... Nie ma tez żadnych dowodów na to że firmy w których pracowaliśmy spiskowały... - rzekł mężczyzna stojący na przodzie...- Na razie się wstrzymamy.... Zobaczymy czy dotrzymasz swojego słowa... W przeciwnym razie możesz oczekiwać kolejnych protestów...
- Mhm... Twoje przeprosiny nie zwrócą nam bliskich których straciliśmy... To twoja osobista porażka... Wszyscy tutaj zawiedliśmy sie na tobie i na twojej postawie... Nie zależnie czy elfy miały wsparcie czy nie, powinny zostać wcześniej przygotowane środki ostrożności... obrona miast powinna działać na wypadek niespodziewanego ataku... Ty jednak to zlekceważyłaś... Zlekceważyłaś wroga i przez to tyle niewinnych ludzi zginęło... - rzekł inny facet
Ludzie w tłumie pokiwali głowami.
- Tak... Rozpoczęłaś wojnę do której sie nie przygotowałaś co skutkowało tysiącami martwych obywateli... Zniszczyłaś życie wielu osobom... Przez ciebie nigdy nie bedzie już takie same... Twoje przeprosiny niczego nie dają.... - odparł inny facet patrząc na Isabelle z poirytowaniem
- Chodźmy stąd!... To nie ma sensu... - krzyknął ktoś inny w tłumie.
Po tych słowach cały protest zaczął sie rozchodzić.. Nie zakończył się on jednak dla Isabelli tak jakby chciała... Obywateli byli rozgoryczeni... zarówno ci co stracili prace jak i ci co stracili swoich bliskich w napadniętych przez elfy miastach... To ona odpowiadała za tę porażkę jako władczyni...
Reporterzy po chwili również zaczęli się zbierać... Zebrali wystarczająco materiału aby publikować go w telewizji... W kawiarni pozostało nadal jednak kilkanaście osób, w tym chłopacy którzy stracili swoich znajomych na froncie.
- Tsss.... - syknął jeden z nich - Serio chcecie z nią grać? Dajcie sobie spokój... Pewnie nas zaraz wyśle na front... Jeszcze nas elfy zabiją tak jak Jeremiego i Clausa...
- Ta... pewnie masz racje... - odparł inny kiwając głową
Przekierowanie