MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Isabella zerkała jak ludzie się stopniowo rozchodzą.. cały czas stała mocno przyparta do ściany plecami.. kiwała lekko głową.. oddychała nadal szybko.. starała się opanować oddech... otarła koniuszkiem palca łzę z rzęs na jednym oku... przed chwilą była bardzo mocno otoczona.. z każdej strony.. każdy krzyczał.. każdy był wzburzony, każdy podnosił głos w jej kierunku.. tym razem jednak ich nie zlekceważyła, nie starała się przepędzić czy odstraszyć czy na szybko jednym słowem załatwić sprawę.. chciała bardziej wytłumaczyć i szczerze porozmawiać.. odetchnęła lekko..
Zamierzała zrobić to co obiecała.. jej plan był teraz krok po kroku.. musiała znowu zajść do Carraboth Holding aby zając się tymi sprawami i wesprzeć poddanych.. potem nadal zamierzała iść do świątyni.. naprawdę chciała w niej okazać skruchę.. chciała to już niebawem uczynić.. miała nadzieję że doda jej to sił przed czekającymi ją walkami... koniecznie musiała też pogadać z Lorenzo.. gdy już się wybudzi... koniecznie musiała stanąć nad nim i srogo pogadać.. musiała także pójść po Zakirę.. kiwnęła głową mając w głowie plan krok po kroku...
Zerknęła jak reporterzy i ludzie stopniowo się rozchodzą.. jęknęła lekko.. rozejrzała się dostrzegła że zostali chłopacy i kilku mężczyzn.. spojrzała na chłopaków..
- Wiem że nie jestem w stanie wam wynagrodzić śmierci kolegów, to duża strata.. nie jestem w stanie wam ich wskrzesić.. tylko mój pradawny Wielki przodek był w stanie.. - mówiła spokojnie - Nie wyślę was na front.. obiecuję wam to.. nikt nie jest wcielany siłą do Legionów.. nie na tym to polega.. obiecuję wam chłopacy.. przykro mi że Jeremi i Claus zginęli... - powiedziała stanowczo
- Złożyłam tutaj dzisiaj kilka obietnic.. no i wam w sumie też.. wiem że wam się podobam.. - powiedziała uśmiechając się lekko i zerknęła na zegarek - W sumie.. jeśli chcecie to jak obiecałam mogę z wami zagrać.. lubię rozrywkę.. chciałam rozluźnić atmosferę bo widziałam jak śmierć przyjaciół na was wpłynęła.. - dodała wolno i wyciągnęła po chwili spory plik banknotów znacznie przerastający ich możliwości, zamierzała jednak dać więcej od siebie..
- Nie wskrzeszę wam kolegów.. mogę wam jedynie wynagrodzić stratę pieniędzmi które przegram jak mnie ogracie.. no i skoro rozbierany.. to.. widokami.. - jęknęła lekko - Szlag.. pff.. - zlękła się lekko - No chyba że wygram.. to wtedy ja co nieco zyskam.. - mruknęła chichocząc lekko
- Tsss.. no i co ci tak do śmiechu? - rzekł jeden z chłopaków - Dopiero co mówiłaś i zachowywałaś się inaczej... teraz nagle ci wesoło?
- Mówiłem, że nasz oszukuje.... to pewnie jakieś fałszywe pieniądze.. - mówił inny patrząc na banknoty wyciągnięte przez Isabelle.
- Nic nie szkodzi spróbować... - rzekł trzeci z nich - Jak bedzie oszukiwać to spadamy...
- Hah... Na pewno i tak nie zdejmie z siebie nawet bluzki... Jestesmy w miejscu publicznym.. Nie ma opcji by to zrobiła mówie wam... - odparł drugi z nich


Niespodziewanie podczas rozmowy Corneliusa z Entomą, Lupus otworzyła ponownie swoje oczy i jękneła cicho. Oboje natychmiast na nia spojrzeli... Wyglądało na to, że odzyskała właśnie już w pełni swoją świadomość... Nadal jednak była bardzo słaba...
- Entoma?... - mruknęła Lupus ruszając głową na boki i rozglądając się - Gdzie... gdzie ja jestem...
Mała pokojówka natychmiast z powrotem do niej podeszła.
- Ciii... Spokojnie... Nic Ci już nie grozi... Jak mówiłam wcześniej... Jesteś bezpieczna... - powiedziała Entoma
Lupus odetchnęła głeboko..
- Yghh... Demony.... Zaatakowały mnie z zaskoczenia... Związały mnie... Próbowałam sie z tobą skontaktować ale nie mogłam... - powiedziała słabym tonem a jej oczy lekko sie zaszkliły..
- Wiem to.... - odparła spokojnym tonem Entoma - Juz po wszystkim... Ten miły jegomość uratował cię w porę... Uleczył cię i poinformował mnie o twoim stanie...
Lupus kaszlnęła i popatrzyła na Corneliusa który stał z boku.. Meżczyzna pochylił lekko głową widząc na sobie jej wzrok.
- On... ale jak? Przeciez demony.... - mówiła Lupus nie mając o niczym pojęcia.
- Wszystko Ci opowiemy.. po kolei... na spokojnie... Na razie jednak jest pewna rzecz którą chce od ciebie usłyszeć... - powiedziała Entoma poważnym tonem
Lupus wolno odwróciła swoją głowę w kierunku Entomy... Otworzyła lekko usta widząc jej intensywny wzrok..
- Który z demonów to uczynił... KTÓRY CIĘ PORWAŁ.... - mówiła Entoma mrocznym tonem
- Pff.. fałszywe.. chłopcy.. pieniędzy mi nie brakuje akurat.. pracowałam na to ciężko latami.. a wyłożyć mogę 5x więcej niż wy aby wam zadośćuczynić.. - odpowiedziała wolno mrużąc oczy
Isabella przygryzła lekko wargę słuchając jak mówią że nie jest w stanie czegoś zrobić.. dała się sprowokować.. była bowiem pełna w emocjach.. przytłoczona.. teraz słabo byłoby się wycofywać.. dała się ponieść teraz chwili i emocjom..
- Hah.. ja czegoś nie zrobię? Dobre.. - parsknęła - Mówiłam że zawsze jestem gotowa na wszystko - odpowiedziała podpierając boczki.. jej aktualny outfit doprawdy był niesamowicie seksowny, dopasowany i skąpy.. wyglądała idealnie słodko i seksownie..
- Zresztą jestem pewna że nie będę musiała bo was ogram.. i to wy rozepniecie rozporki chłopcy.. - powiedziała po chwili mrużąc lekko oczy..
Cała trójka chłopaków ostro się zdenerwowała słysząc słowa Isabelli. Cesarzowa swoim zachowaniem zaczynała ich mocno wkurzać.
- Pożałujesz!... Jeszcze odszczekasz te słowa jak bedziesz zdejmowała tą swoją bieliznę... Honor naszych przyjaciół nie zastanie zachwiany przez kogoś takiego jak ty... - rzekł pierwszy z nich
- Pff... Skoro tak bardzo się o to prosi to zagramy... - powiedział drugi poważnym tonem wystawiając pieniądze na stół - Ale z racji iż to przez ciebie i twoją wojnę straciliśmy naszych kompanów to dokładamy tez i nasze warunki... Z pewnością oni na naszym miejscu byli by również za tym pomysłem...
Kilka innych osób w kawiarni obserwowało całą sytuacje z zainteresowaniem.
- Wygrany.... może porobić sobie zdjęcia.. na pamiątkę... - dodał po chwili spoglądając na Isabelle i pokazując swój telefon


Tymczasem Flota Vanghara zbliżyła się już na dostateczną odległość do strefy portowej Daggerfall aby rozpocząć ostrzał ze swoich armat..
Wszyscy jednak oczekiwali na rozkaz Admirała.. Ten po chwili wyszedł z kajuty... Wszyscy na okręcie popatrzyli w jego stronę..
- Sir... jesteśmy w zasięgu...Czy powinniśmy? - rzekł jeden z zołnierzy.
Vanghar zrobił kilka kroków do przodu obserwując sytuacje na horyzoncie.. Zmrużył oczy i schował ręce za plecy.
- Otworzyć ogień.... - rzekł mocnym tonem
Natychmiastowo zołnierze aktywowali armaty celując nimi prosto w port.. Zaledwie kilka sekund później pierwsza z armat wystrzeliła... To był sygnał dla całej floty... Wszystkie okręty rozpoczęły masywny ostrzał całego portu... Systemy obronne nie były w stanie zestrzeliwać wszystkich pocisków... Eksplozja za eksplozją.. cały port stanął w ogniu..


Lupus wolno przełknęła ślinę. Patrzyła na Entomę swoimi stłumionymi pozbawionymi blasku oczami...
- Nie jestem pewna.... Widziałam go tylko przez chwile.... miał smukłą sylwetkę... był bardzo szybki... otaczał go mrocznym dym... a jego oczy błyszczały...
Entoma wsłuchiwała się w słowa Lupus nie spuszczając z niej wzroku..
Cornelius który stał z boku mruknął pod nosem wyraźnie myśląc.
- Hmmm.... Chyba wiem o którego moze chodzić... - rzekł poważnym tonem
Entoma natychmiast skierował swoje spojrzenie na niego
- Tak....Wiesz... Na pewno widziałeś ich na własne oczy gdy przybyłeś po Lupus... - powiedziała Entoma
- W rzeczy samej.... Widziałem ich dwójkę... Jeden z nich był masywny, twardo uzbrojony... wyróżniał się... ciężko go pomylić z kimś innym... nazywają go Wojna..... drugi jednak pasował idealnie do opisu twojej siostry... Jestem pewny ze to o nim mowa...
- Który to... - syknęła Entoma a jej oczy błysnęły
- Śmierć... Demon Śmierci... - odparł Cornelius
Isabella otworzyła usta i wytrzeszczyła oczy słysząc ich słowa.. zerkała na nich z lekkim niedowierzaniem i niepokojem...
- Co.. ale chłopcy.. przecież nie chwieję żadnego honoru.. - powiedziała patrząc na męzczyzn
- Ale.. po co.. zdjęcia.. - jęknęła lekko bardziej niepewnym tonem - Takiego widoku się nie zapomina.. nie trzeba zdjęć.. jestem zbyt idealna.. - mruknęła - No a zresztą.. i tak wygram.. - dodała wolno..
- No dobra.. - zgodziła się przygryzając wargę lekko.. była jednak w emocjach.. zaczęła się zastanawiać czy to był dobry pomysł..
- Zbyt idealna huh? - mruknął jeden z chłopaków - Pokazałaś to dzisiaj jak bardzo jesteś idealna...
Drugi z chłopaków podniósł rękę uciszając swojego kolege.
- Zgodziła się... Tutaj w miejscu publicznym... wszyscy wyraźnie słyszeli... W takim razie gramy... - rzekł poważnym tonem
- Mhm.. To ja potasuje karty... - rzekł jeden z chłopaków. Po czym pochwycił talie, potasował i zaczął rozkładać... Isabelli, sobie oraz swoim dwóm kompanom..
Po chwili gra się zaczęła... Isabella poczuła lekki stres...
Isabella wytrzeszczyła oczy.. siedziała już przy stole.. oblizała usta.. odetchnęła... po chwili sprawdziła swoje otrzymane karty... uśmiechnęła się lekko bo dobre jej sie trafiły...
- Podbijam... x2... - powiedziała po chwili chcąc pokazać że dominuje tym stołem.. uderzyła nerwowo paznokciami w stolik...
Chłopacy popatrzyli na siebie nawzajem.. Jeden z nich kiwnął lekko głową.. Nie wydawał sie zbytnio przejęty.. ten który rozdawał karty zaśmiał się szyderczo... Ten który siedział na przeciw Isabelli jednak wydawał się stoicko spokojny...
- Podwajasz? Hah... Odważnie... - rzekł pierwszy z nich - Co wy na to chłopaki?
- Potrajam... - odparł siedzący po drugiej stronie chłopak z poważną miną spoglądając przenikliwie na Isabelle
Isabella uniosła brew, uśmiechnęła się leciutko i powoli przesunęła paznokciem po krawędzi stołu... Spojrzała po chwili prosto w oczy temu, który potroił...
- Potrajasz? Urocze… - odparła na razie spokojnym i pewnym głosem - Ja potrajam twoje potrojenie.. - jęknęła lekko po krotkiej chwili...
- Chłopaki albo się wycofujecie… albo zdejmujecie coś już teraz.. zanim jeszcze karty się nie odkryły.. - mruknęła a po chwili spojrzała każdemu w oczy po kolei.. chciała narzucić na nich presje.. chciała..
Chłopaki popatrzyli na siebie nawzajem..
- No dobrze skoro tak nalegasz... niech Ci bedzie... - rzekł z uśmiechem na ustach pierwszy chłopak - Skoro narzucasz takie tempo... Wstrzymuje się..
Pozostali równiez pokiwali głowami... Nie zamierzali podbijać bardziej
- W takim razie pokazujemy karty... - rzekł inny chłopak
W tym samym tempie trzej chłopacy i Isabelli położyli karty na stół.. Jak się okazało każdy z nich trafił nieznacznie lepsze od Isabelli.. Zwycięzcą jednoznacznym był jednak chłopak o stoickim spojrzeniu który spoglądał na Isabelle..
- Wszystko chyba już jasne.. Wiesz co robić Cesarzowo... - rzekł spokojnym tonem
Przekierowanie