Vanghar zmrużył oczy spoglądając kątem oka na Isabelle. Kiwnął wolno głową widząc jej zachowanie... Szybko jednak z powrotem spojrzał na papier przed sobą.
- A więc.... Niniejszy Pakt o obustronnej nieagresji i trwałego pokoju pomiędzy naszymi państwami... - zaczął Vanghar - Z racji wywołania pełnoskalowego konfliktu zbrojnego a następnie po 5 dniach zmagań i złożonej przez ciebie kapitulacji wznosimy następujące żądania względem Ciebie jako agresora...
* Królestwo Mrocznych Elfów domaga się natychmiastowego zaprzestania działalności wywiadowczej i szpiegowskiej z strony Cesarstwa na terenach swojego państwa... Nie zamierzamy tolerować ingerowania w nasze sprawy wewnętrzne oraz przekazywania tajnych informacji do osób trzecich które nie powinny takowych informacji w ogóle słyszeć... Mówimy to między innymi o działaniach szpiegowskich wezyra Thanta.... Doskonale wiemy o jego wpływach jak i agentach...
* Królestwo Mrocznych Elfów wraz z zakończeniem konfliktu domaga się zaakceptowania przez Cesarstwo i jej władczynie niezależności i niepodległości Królestwa oraz jego granic... Nie będziemy tolerować przekraczania ich bez pozwolenia.. w szczególności przez siły zbrojne innych państw... Agresja bedzie odpowiadana agresją..
* Wieża należąca do Wezyra Thanta ma zostać wyłączona z użycia i zburzona... Sam wezyr ma zostać przeniesiony do innej bazy z dala od Królestwa Elfów...
* Domagamy się również usunięcia przygranicznych baz wojskowych i obozów należących do Cesarstwa... Królestwo Elfów nie bedzie tolerowało kolejnych nadgranicznych prowokacji ze strony innego państwa... w szczególności, aby też zapobiec kolejnym niepotrzebnym konfliktom...
* Królestwo Elfów domaga się swobodnej żeglugi po wodach wokół kontynentalnych oraz wód wewnętrznych i dostępu do portów w celu pełnej możliwości handlu wodnego i lądowego bez agresji ze strony Cesarstwa oraz jego władzy...
* Jakiekolwiek plany wizyt ze strony Isabelli Carraboth Bal mają zostać przekazywane kilka dni wcześniej z wyprzedzeniem... Niespodziewane wizyty bądź wizyty bez wiedzy Wodza i Najwyższej Rady nie będą tolerowane i będa traktowane jako poważne nieprzyjazne naruszenie ze strony Cesarstwa...
* RZECZ NAISTOTNIEJSZA.... Królestwo Elfów domaga się wypłacenia reparacji wojennych przez agresora jakim jest Cesarstwo na czele z Isabellą Carraboth Bal za wyrządzone krzywdy... zarówno zniszczenia infrastruktury publicznej, domostwa oraz same ofiary agresji... Cesarzowa jest zobowiązana do wypłacenia reparacji z własnej kieszeni oraz z kieszeni obywateli w przedziale pól na pół... Wartość reparacji jaką Cesarstwo jest zmuszone zapłacić będzie dwukrotnością ceny ustalonej przez Wodza po naliczeniu wszystkich strat po zawarciu porozumienia...
* Cesarstwo jak i Isabella Carraboth Bal sa równiez zmuszone jako agresor i twórca konfliktu przekazać CZĘŚĆ SWOJEGO TERYTORIUM w posiadanie Królestwa Elfów...
Wyspy Pólnocne, Wyspy - Barris, Leonis oraz Mokka, miasto Halkret oraz otaczające go terytorium, aż po wyspę Nix od teraz będą należeć do Królestwa Elfów..
* Cesarzowa Isabella zmuszona jest też do publicznych przeprosić względem narodu Elfów i zaprzestania swoich dalszych imperialistycznych ambicji przejęcia terytoriów należących do Królestwa Elfów..
* Cesarscy Wezyrowie jako zbrodniarze wojenni zostają zmuszeni do przekazania połowy swoich majątków na Fundację Odbudowy która zostanie aktywowana przez Wodza Królestwa Elfów po zawarciu porozumienia...
Po przeczytaniu podpunktów Vanghar położył z powrotem traktat na stole i obrócił go w stronę Isabelli.. Argal pokiwał wolno głową spoglądając w twarz isabelli..
- Wszystkie podpunkty były zatwierdzone przez Najwyższa Radę... To są żądania naszego narodu... - rzekł Argal i skrzyżował ręce
- W rzeczy samej... - odparł Admirał Vanghar spoglądajac prosto w twarz Isabelli - Reszte szczegółów możesz doczytać już sama.... To co najważniejsze zostało powiedziane... Jeżeli traktat zostanie przez Ciebie podpisany, jako gest naszej dobrej woli wojska elfów również zostaną wycofane z twoich terenów Cesarzowo... Co więcej nawet mogę się zgodzić na pomoc w odbudowie miast które ucierpiały w prowadzonych przez nas kontratakach... Uznaj to ustępstwo jako kolejny gest mojej dobrej woli... Nie oczekuj jednak więcej jako osoba która wojnę wywołała..
Isabella zamarła... rozszerzyła mocno oczy i otworzyła usta... niedowierzała w to wszystko co usłyszała... z lewego oka pociekła jej leciutka łza... słowa Vanghara dudniły jej w głowie niczym dzwon... czuła jakby dostała piorunem...
- Aaa...lllee... jjja.. - jęknęła... patrzyła na Vanghara.. zachwiała się lekko na krześle jakby miała z niego spaść... była totalnie skołowana... aż zabrakło jej jakichkolwiek słów...
- Vanggharrze... ja... nie spodziewałam się.. aż tylu... takich... - jęknęła patrząc na Admirała...
Po chwili położyła dłoń na jego traktacie... przysunęła go wolno bliżej siebie... patrzyła na niego z naprawdę.. przerazeniem w oczach.. strachem.. mogli wszystko u niej dojrzeć, nie starała się nawet kryć emocji.. wszystko im okazywała.. przytłoczyło ją to...
Jej oczy dostrzegły traktat przed sobą.. w tej chwili odwróciła lekko wzrok w bok... wystraszyła się..
Patrzyła przez moment odwracając od wszystkiego wzrok... emocje się w niej skumulowały.. czuła ciarki na ciele i dreszcze.. czuła się postawiona totalnie pod ścianą.. emocje mocno w niej buzowały... myśli w jej głowie wariowały.. zaczęła rodzić różnorodne pomysły.. wiedziała że nie ma szans... że musi ulec temu wszystkiemu... że musi dzisiaj tutaj ulec.. po prostu.. zdawała sobie sprawę że nic nie ugra... postanowiła więc pójść na całość... już niebawem.. zamierzała dać kompletny upust emocjom i swym planom... po chwili zerknęła na Vanghara.. zaraz na traktat... po chwili ponownie na Vanghara.. pogładziła się po buzi...
- Vangharze... bardzo.. dużo.. tych punktów... - jęknęła uległym tonem
- Ja.. nie spodziewałam się.. aż tak wielu... - mówiła oddychając szybko i stresując się - To... duże punkty... wieża wezyra Thanta.. zniszczona?! reparacje.. własna kieszeń... kieszeń obywateli?!.. pół na pół.. ALE...DWUKROTNOŚCIĄ... ALE.. Vangharze... - jęczała
- Majątki.. wezyrów? ALE... Vangharze! CZĘŚĆ MOJEGO TERYTORIUM?! Jak TO!! - jęczała będąc kompletnie w emocjach, mocno się stresowała... dawno nie doświadczyła takiego stresu... czuła się ZDOMINOWANA i przytłoczona...
- Przeprosiny.. kiedy?.. Miałyby... - jęknęła - Vangharze... ale.. to negocjacje... czy ja mogę... cccośś.. wynnegocjować... czy nie mam możliwości... ja wiem.. bardzo źle zrobiłam.. ja wam to wszystko wynagrodzę... bardzo wam wynagrodzę.. - jęczała
Jej wzrok przelatywał po punktach traktatu... w tej chwili dostała zadyszki ze stresu.. zaczęła bardzo szybko oddychać, tracić dech... doświadczyła niesamowicie dużego stresu... zaczęła się lekko dławić i próbowała złapać każdy oddech.... prosto na oczach Vanghara i mężczyzn...
Vanghar słysząc słowa Isabelli parsknął lekko pod nosem i opuścił wzrok...Eriohor zmarszczył brwi.
- Nie udawaj takiej zaskoczonej Cesarzowo... - rzekł Eriohor mocnym tonem - Nasze żądania mogły być dużo bardziej surowe... Najwyższa Rada przystała jednak na propozycje Admirała Vanghara aby zamienić niektóre podpunkty... Żadania które teraz otrzymałaś to absolutne minimum...
- To prawda... - powiedział po chwili Vanghar po czym ponownie podniósł swój wzrok - Zniszczenia jakie dokonały twoje bombardowania i liczba zabitych przez ciebie i twoje wojska jest na tyle duża, że nie możemy pozwolić na większe ustępstwa względem ciebie... Odbudowa po tym wszystkim zajmie miesiące, jak nie lata... Musisz ponieść odpowiedzialność za to co uczyniłaś... Jeżeli chcesz aby pomiędzy narodami nastał pokój musisz zgodzić sie na nasze warunki...
Eriohor pokiwał wolno głową spoglądajac na Vanghara... Admirał tymczasem kontynuował...
- Publiczne przeprosiny o których mowa w traktacie i o które sama pytasz odbyłyby sie na placu głównym w Daggerfall... Termin jest jeszcze do ustalenia... Trzeba by było pierw poinformować lokalne władze i obywateli... Zapewne tak czy siak nikt i tak nie uznałby ich na poważnie, bo nie ukrywajmy - nienawiść jaką darzy Cię całe społeczeństwo elfów po tym co uczyniłaś przekracza wszelkie granice, ale.. z pewnością można by było to uznać za gest dobrej woli z twojej strony...
Isabella po dwóch minutach opanowała oddech.. pogładziła lekko swoją szyję.. słyszała słowa Vanghara... opuściła głowę.. teraz już wiedziała że ma do czynienia z kompletnie innym kalibrem aniżeli Neloth... Vanghar był od niego znacznie silniejszy, bardziej inteligentny, bardziej władczy i stanowczy.. dodatkowo.. podobał jej się.. jego władczość, ton.. to jak był przystojny... to na nią działało.. teraz przy tym stole i przy nim zachowywała się już naprawdę bardzo pokornie i potulnie jak na siebie.. okazywała skruchę... czuła że jest zdominowana..
- Przepraszam was... to wszystko niepotrzebnie... tak bardzo żałuję.. - jęknęła do Vanghara i mężczyzn mając spuszczoną głowę.. było jej smutno...
- Przeproszę wszystkich... przeproszę elfy.. przeproszę moich poddanych... wszystkich.. - jęknęła po chwili unosząc lekko głowę, jej oczy były leciutko wilgotne.. jednak NIE płakała.. nie chciała płakać przy nich... nie..
Popatrzyła swoimi pięknymi oczami na Vanghara... doprawdy jej oczy z jej biżuterią dzisiaj wyglądały niesamowicie.. jej piękne rzęsy także.. jej leciutki róż na policzkach także sprawiał przepiękne piękno jej buzi..
Trzymała dłonie na traktacie... obok leżało pióro... jeszcze jednak nie podpisała...
- Vangharze... ale... Mieszkańcy będą na mnie... wściekli bardzo wściekli... ze połowę mam oddać z ich kieszeni.. tak jak zapisaliście.. tak jak czytałeś... Vangharze.. proszę.. nigdy nie byłam w takiej sytuacji... ja... boję się... - jęknęła
Jej ton był teraz naprawdę szczery i pokorny... ze skruchą.. okazywała emocje, niczego przed nimi nie ukrywała.. bardzo się zestresowała.. jej oddech był dosyć szybki...
- Vangharze.. żal mi za to co uczyniłam.. twoje słowa o mnie już wtedy na murze a także i tutaj bardzo do mnie przemawiały.. jesteś świetnym mówcą.. czuję do ciebie respekt.. - jęknęła
Popatrzyła w jego oczy i westchnęła...
- Zgadzam się.. zakończy się działalność wywiadowcza i szpiegowska z strony Cesarstwa.. granice i niezależnośc i niepodległość.. oczywiście.. bazy wojskowe i obozy.. usunę z tych terenów.. - mówiła po kolei pokornym tonem - Wieża wezyra Thanta... spędził w niej wiele lat... ma tam swoje cenne rzeczy.. jest z nią związany... ja.. postaramy się ją przenieść.. - mówiła
- Żegluga będzie swobodna.. wizyty zapowiedziane.. - powiedziała i popatrzyła w oczy Vanghara.. - Mam nadzieję że po tym co dzisiaj jeszcze Wam zaoferuję.. będę mogła czasami cię odwiedzić.. - jęknęła do Vanghara nieco bardziej ponętnym i tajemniczym tonem... po chwili jednak wróciła do mówienia..
- Tak jak mówiłam.. przeproszę.. wszystkie elfy.. i Was dzisiaj.. tutaj.. również.. - jęknęła
- Nix.. latarnia.. Vangharze.. ale na Nix.. jest moja latarnia morska... - jęknęła patrząc na niego - Vangharze.. mam sentyment do latarnii morskich.. lubię je... - mruknęła niespodziewanie.. w tej chwili zerknęła na pióro.. przełknęła ślinę.. niebawem miała podpisać... traktat... bez żadnego sprzeciwu... wiedziała że musi być dzisiaj pokorna... przymknęła leciutko oczy..
Vanghar mruknął pod nosem spoglądając intensywnie i przenikliwie na twarz Isabelli.
- Oczywiście że będą wściekli... już teraz sa wściekli na ciebie... To jednak mimo wszystko nie jest już w naszym interesie - odparł Vanghar mocnym tonem - Reparacje mają zostać zapłacone pół na pół... Część z ręki twojej a cześć z ręki twoich obywateli... Za wywołanie wojny zapłacą wszyscy... To nauczka dla ciebie... Jak się wytłumaczysz z tego ludziom to już twoja sprawa... Za głupotę się płaci... Niech to będzie dla ciebie lekcją na przyszłość...
W tym samym momencie wtrącił się też Eriohor zwracając uwagę na słowa Isabelli o wyspie Nix.
- Twój sentyment do latarni niczego nie zmienia... Nasze żądania pozostają takie same.. Wyspa Nix trafi pod protektorat Królestwa Elfów...
Vanghar oparł się w tej chwili wygodniej na fotelu i kiwnął lekko głową na słowa Eriohora. Argal również zdecydował się wypowiedzieć...
- Puste przeprosiny teraz też niczego nie zmieniają... Tak jak mówił Admirał, na publicznie przeprosiny przyjdzie pora i zostana skierowane do całego narodu a nie tylko do naszej trójki... W końcu przez twoją wojnę ucierpiał cały nasz naród... - dodał Argal poważnym tonem
- Tak... to prawda... - rzekł Vanghar po czym popatrzył w swoją lewą stronę - Argal.. przypomnij mi potem, że bedziemy musieli też rozliczyć sie z Lodowymi Elfami i ich wodzem... Słyszałem, że swego czasu Neloth im coś obiecywał...
Argal słysząc to kiwnął wolno głową.
- Oczywiście.. - odparł Argal w stronę Vanghara
- Dobrze... Cesarzowo Isabello... - powiedział Vanghar patrząc z powrotem na kobietę - Rozumiem, że podpisujesz ten traktat i akceptujesz nasze warunki?
Isabella czuła kolosalne nagromadzenie stresu... zaczęła się lekko wachlować dłonią... stresowała się i mocno bała... miała ogrom emocji... słowa Vanghara brzmiały tak, że nie mogła ich nawet niczym skontrować... on jej się podobał.. czuła do niego respekt.. szacunek.. czuła że ten ją dominuje w ich relacji... nie lubiła czegoś takiego, ale tutaj.. z nim.. to jej sie podobało.. sama nie wiedziała dlaczego.. zapatrzyła się na Admirała.. w jego przystojną twarz... sylwetkę.. mundur.. odznaczenia... wytrzeszczyła teraz oczy... poczuła że robi jej się leciutko mokro między nogami.. leciutko.. czuła duże emocje, jej umysł i myśli wariowały... czuła się zdominowana argumentami, słowami i ich obecnością.. i nie chciała z tym walczyć.. wiedziała że nie ma szans.. że musi być pokorna.. że musi przepraszać... że musi dodać.. dodatki.. od siebie... kiwnęła lekko głową...
- Reparacje.. zostaną zapłacone... przysięgam.. - przemówiła patrząc pokornym wzrokiem prosto w oczy Vanghara... jej głowa teraz ponownie bezwładnie opuściła się w dół.. czuła jak bardzo boli ją aż w mostku, jak bardzo duży to cios.. jak bardzo wiele będzie ją to kosztować.. jak bardzo źli będą obywatele.. jak wielu stresów jeszcze przez to doświadczy.. zdawała sobie sprawę z tego wszystkiego... w jej oczach zrodziły się kolejne dwie łzy... szybko jednak mocno zamknęła powieki i stłamsiła owe łzy.. nie dała im spłynąc po swych policzkach... mimo wszystko mężczyźni mogli dojrzeć jak wilgotne są jej oczy... uniosła po chwili znowu głowę..
W TEJ CHWILI Isabella CHWYCIŁA W DŁOŃ PIÓRO...
- Ech.. latarnie.. jest ich kilka w naszym świecie.. osobiście kazałam je wybudować.. lubię te budynki.. Vangharze.. proszę o możliwość przybycia raz na jakiś czas do latarni morskiej na Nix.. żeby chwilę popatrzeć z niej na wodę i horyzont.. robię to zawsze w samotności.. bez obaw... - jęknęła..
- Lodowe elfy? Ja też chciałabym z nimi pomówić.. - jęknęła do Vanghara - to dla mnie ważne... - mruknęła słabym tonem
W tej chwili trzymając pióro patrzyła na traktat... ponad minutę.. w ciszy.. jej ręka była nieruchomo.. po chwili podniosła wzrok prosto na Vanghara...
- Ttak.. Vangharze... ja.. podpiszę.. bez żadnego sprzeciwu.. jestem Wam winna bardzo wiele.. - jęknęła pokornym i posłusznym tonem wyrażając zgodę........
Jej dłoń trzymająca pióro zawisła nad polem w którym miała się podpisać... ona jednak zerknęła na odznaczenia Vanghara... jeszcze nie podpisała...
- Admirale.. jestem pod wrażeniem.. twojego ubioru.. bardzo dużo odznaczeń i medali.. jestem pod wrażeniem... jesteś bardzo doświadczoną i silną personą... ja.. kompletnie się nie spodziewałam... robisz na mnie.. wrażenie.. - jęknęła...
Vanghar w milczeniu słuchał jej słów. Zmrużył oczy i wziął lekki oddech..
- Wystarczy z niepotrzebnymi pochlebstwami... - odparł - Zacznijmy od tego że nie wiem czy robienie na tobie jakiegokolwiek wrażenia jest w ogóle warte... Niezależnie jednak od tego tak czy siak niezbyt mnie to interesuje... To nigdy nie było moim celem.... Najważniejsze jest to, że podpisując traktat zobowiązujesz się do spełnienia naszych żądań i liczymy na to, że wszystkie z nich zostaną zrealizowane... Z cześci z nich można się wywiązać naprawdę szybko.. Aczkolwiek co do reszty to nie bedę kłamał, że bedziemy obserwować czy ich wykonanie zbytnio sie z twojej strony nie będzie przedłużało...
Po tych słowach stuknął palcami prawej ręki o stół parę razy spoglądając na zestresowaną twarz Isabelli
- Latarnia na Nix bedzie należeć do Królestwa Elfów... - rzekł niespodziewanie Eriohor - Co za tym idzie, aby sie tam udać bedziesz musiała uzyskać pozwolenie... Tak jak zostało zawarte w traktacie... Twoja obecność Cesarzowo na terytorium elfów z jasnych racji bedzie w szczególności monitorowana... W końcu mimo wszystko nadal jesteś zbrodnicza dyktatorką która zaatakowała nasz naród... Krew z twoich rąk nie została w żaden sposób zmyta... Nasze zaufanie do ciebie nadal jest nikłe...
Vanghar parsknął pod nosem i wolno kiwnął głową. Nie spuszczał swojego wzroku z Isabelli. Czekał aż ta podpisze przekazany w jej ręce traktat..
Isabella popatrzyła w oczy Vanghara, po chwili Eriohor a także Argala... jej dłoń trzymająca pióro w tym momencie zaczęła się bardzo trząść... mogli dostrzec że bardzo dygocze ze strachu.. wytrzeszczyła lekko oczy... strach i stres sięgały u niej zenitu... zaczęła szybko oddychać aby opanować dygotanie...
- Rozumiem... wszystko rozumiem.. - jęknęła - Zgadzam się.. na wszystko.. co powiedzieliście i czego żądacie... zgadzam się.. popełniłam błędy.. teraz muszę za to wszystko zapłacić.. wiem... - powiedziała
Patrzyła na nich przez moment, po chwili jej piękny wzrok przeniósł się na traktat... przełknęła ślinę... zbliżyła końcówkę pióra do papieru... w tej chwili ... WYKONAŁA... swój podpis... PODPISAŁA traktat... uczyniła to... podpisała swoim nazwiskiem... swoim pismem...
- BOŻe... - jęknęła będąc w kompletnym stresie.. jej ciało ponownie się trzęsło..
- O BOŻe... - jęczała... w tej chwili w jej dłoni pojawiła się jej osobista pieczęć... spojrzała w oczy Vanghara... po chwili... postawiła pieczęć... przy swoim podpisie... JĘKNĘŁĄ.. ulegle... jej oczy były wilgotne... oddychała szybko..
Admirał pokiwał wolno głową widząc jak Isabella podpisała traktat oraz odbiła na nim swoją pieczęć. Był zadowolony, że warunki które postawił zostały przez nią zaakceptowane.
Argal i Eriohor popatrzyli na niego kątem oka czekajac na jego dalsze decyzje..
Vanghar po chwili ciszy machnął dłonią w strone maga który stał z boku przez ten cały czas..
- Kalimos... Podejdz tu proszę... - rzekł mocnym tonem Admirał
Czarodziej posłusznie podszedł wolnym krokiem do stołu... Spojrzał na Vanghara poważnym wzrokiem.
- Wiesz co robić... - dodał Vanghar i wskazał palcem na traktat.
Kalimos kiwnął lekko głową po czym używając swojej magicznej mocy stworzył dokładną kopie traktatu z podpisem i pieczęcią Cesarzowej... Vanghar pochwycił oba dokumenty i obejrzał je dokładnie... Po chwili podał Isabelli jeden z dokumentów
- Oryginał traktatu będzie w naszym posiadaniu z jasnych względów... - rzekł mocnym tonem - Natomiast ty Cesarzowo otrzymujesz jego dokładną kopię abyś mogła go sobie wziąć i zachować...
Isabella oddychała szybko... jej emocje sięgnęły zenitu.. czuła kolosalną mieszankę emocji... teraz zamierzała dać upust.. popłynąć z tą falą... wiedziała że ten traktat będzie ją wiele kosztował... bardzo wiele.. nie zamierzała jednak na tym skończyć... patrzyła na Vanghara... patrząc na niego czuła zbyt wiele emocji.. podnieciła się nawet nieco jego dominacją... nawet nie dał jej możliwości do jakiejkolwiek kłótni czy próby negocjacji czegoś.. nie spotkała się dawno z czymś takim.. otworzyła lekko usta.. jej umysł zrodził plan... była gotowa uczynić to co zaraz zamierzała uczynić...
- Rozumiem.. oczywiście Vangharze.. niech tak będzie.. - jęknęła...
- Dziękuję za kopię... - powiedziała zerkając na kopię - Mam nadzieję że... nie ma żadnych.. małych druczków... Vangharze?.. ja... nie doczytałam uważnie wszystkiego.. - jęknęła pokornym tonem...