MineServer.pl - Minecraft Serwer Serwery Minecraft

Pełna wersja: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Tuż po godzinie dziesiątej rano Harold w towarzystwie pewnego czarodzieja przybył ponownie do Twierdzy Bractwa... Chciał poinformować Galthrana o sytuacji związanej z pomnikiem o którym rozmawiali.. Udało mu się bowiem zdobyć pozwolenie na budowę i teraz zamierzał przekazać ją bezpośrednio rycerzowi.. Był ciekaw też czy Galthran zdołał już skończyć ów szkic projektu za który postanowił się zabrać.. Nurtowało go również pytanie czy Pani Entoma zdołała juz powrócić... Minęło bowiem juz kilka godzin odkąd rozmawiał z Galthranem...
Wspólnie z czarodziejem dotarli do drzwi prowadzącej do głównej hali... Zapukał spokojnie...
Galthran wytrzeszczył lekko oczy.. usłyszał pukanie... wyczuł jednak ze to.. Harold... ani śladu po Entomie...
- Ach Entomo... bardzo się martwię.. - powiedział kładąc dłoń na swej klacie...
- Gdzie jesteś Entomo... nie wytrzymam ani chwili dłużej w takiej niewiedzy... martwię się.. Entomo.. proszę cię wróć... - przemawiał sam do siebie... po chwili jednak powstał z krzesła i zerknął w stronę drzwi...
- Wejdź proszę Haroldzie...
Harold usłyszawszy głos Galthrana nakazał gestem dłoni pozostać czarodziejowi na miejscu a sam otworzył drzwi i wszedł do środka... Starzec natychmiast dostrzegł Galthrana stojącego przy stole... Ponownie jednak nie dostrzegł w pokoju Entomy.. Podrapał sie lekko po brodzie po czym podpierając sie swoją drewnianą laską podszedł bliżej do stołu..
- Dzień dobry Galthranie... - rzekł Harold spokojnym tonem - Przynoszę dobre wieści...
Po tych słowach położył na stole dokumenty z pozwoleniem na budowę pomnika.
- Udało mi się zdobyć zgodę na budowę pomnika przy arenie tak jak wcześniej ustalaliśmy... Na szczęście obeszło się bez większych problemów... Teraz czekamy jedynie na szkic twojego projektu... Udało Ci się go już stworzyć czy potrzebujesz jeszcze trochę czasu?
Galthran widząc dokumenty które przyniósł Harold aż uśmiechnął się na moment... jego oczy błysnęły... był niezwykle ucieszony tym faktem...
- Świetne wiadomości Haroldzie! Cieszę się że poszło sprawnie i bez problemów! - powiedział zacierając ręce...
Po chwili pokiwał głową... pokazał dłonią na swój bestiariusz na stronie otwartej z dużym szkicem Entomy... w dostojnej i zwycięskiej pozie... odważnej i nieugiętej... autentycznej...
- Naszkicowałem.. chciałbym aby Pani Entoma przybrała jako pomnik pozę zwycięską.. silną... nieugiętą... w końcu osiągnęła tutaj tak wiele... wprowadziła zmiany i odbudowuje porządek.. to duże czyny i osiągnięcia... - przemawiał... cały czas jednak był nieco przygaszony i zasmucony... cały czas o niej rozmyślał.. ta bowiem nie wracała już tak długo... westchnął po chwili.. zastanawiał się..
Harold pokiwał głową spoglądając na szkic przygotowany przez Galthrana.
- Mhm... Doskonała robota Galthranie... - rzekł starzec - W takim razie trzeba będzie przygotować kopie i przekazać budowniczym... Będę potrzebował wziąć twój bestiariusz na jakiś czas.. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu...
Po tych słowach popatrzył na rycerza jednak dostrzegł że jego nastrój mimo wszystko nie jest najlepszy..
- Galthranie? Wszystko w porządku? Nie wyglądasz najlepiej... - rzekł poważnym tonem starzec
Galthran pokiwał głową...
- Dziękuję za pochwałę Haroldzie... spędziłem nad tym kilka godzin.. bez przerwy... chciałem dopracować szczegóły.. - odparł wolno...
- Oczywiście... weź go na jakiś czas... - odparł wolno.. po chwili zerknął na Harolda..
- Niezbyt w porządku... wiesz... Entoma... ona nie wraca... od dłuższego już czasu... martwię się... - odparł wolno i westchnął nieco przygnębiony...
Harold mruknął pod nosem i pogładził się po brodzie.
- Cóż.... bądźmy dobrej myśli... - rzekł Harold - Pani Entoma jest niezwykle potężna... nawet Sisyphus nie był w stanie nic jej zrobić... Został zmasakrowany w kilka sekund... Jestem pewny, że wróci niedługo cała i zdrowa... Nie martw się na zapas Galthranie...
Starzec nawet na chwile nie wątpił w powrót Entomy... Widział na własne oczy do czego była zdolna... Aczkolwiek zachowanie Galthrana mocno go zaintrygowało... Od jakiegoś czasu dostrzegał jak ten zachowywał się przy Entomie... Jego ostatnie rozmowy z Thantem i sprzeczki tez nie uszły jego uwadze... Zaczynał rozumieć że Galthran darzy Entome czymś więcej niż samą lojalnością i podziwem... Na razie jednak nie zamierzał się w to zagłębiać.. Wziął bestiariusz od Galthrana spoglądając jeszcze przez chwile na wykonany przez niego szkic.
- Jestem pewny, że będzie zaskoczona tą inicjatywą gdy się o niej dowie... Niekoniecznie bedzie to pozytywna reakcja - rzekł Harold z lekkim uśmiechem na ustach



W tym samym czasie pomimo ostrzeżeń Corneliusa i Entomy, rudowłosa pokojówka w kompletnym akcie desperacji pochwyciła filiżankę kawy którą wcześniej odłożyła i zaczęła ją pić... Wiedziała, że i tak nie jest w stanie zmrużyć oka nawet na chwile... Nie była w stanie... Trauma po torturach i zagrożenia nieuchronnej śmierci zaczynała się na niej objawiać w najbardziej brutalny sposób... Jedyne wiec co mogła teraz zrobić to próbować jakoś funkcjonować nawet jeśli nie miała na to kompletnie siły... Miała świadomość że w takim stanie nie będzie w stanie długo pociągnąć... Jednak na razie była to jedyna opcja jaką posiadała... Liczyła na to, że kawa doda jej choć odrobiny energii na jakiś czas...
- Lupus.... - powiedziała cicho Entoma niezadowolonym tonem i westchnęła głeboko widząc jak jej siostra na jej oczach wypiła całą filiżankę...
Galthran pokiwał wolno głową...
- Spodziewam się tego Haroldzie... jednak jakakolwiek reakcja Pani Entomy by nie była, zamierzam przyjąć ją z pokorą... nawet jeżeli niekoniecznie ma być pozytywna... - odparł wolno
- Mam nadzieję że wróci tu jak najszybciej... - odparł zmartwionym tonem do Harloda...



Isabella stała przed lustrem tylko w staniku i w majtkach... przeglądała się... założyła na siebie sporo wspaniałej biżuterii... jej włosy prezentowały się wspaniale... zerkneła teraz na dwie suknie... złotą.. i czarną ze złotymi zdobieniami... mrużyła oczy i przygryzła wargę.. po chwili zdecydowała się... wybrała tę czarną... uśmiechnęła się i pokiwała głową... mruknęła lekko... jej kreacja doprawdy zapowiadała się iście bosko... perfekcyjnie... wybitnie...
- Również mam taką nadzieję... - odparł Harold spoglądając na Galthrana - Wielka szkoda, że jej nie zastałem... po raz kolejny....
Po tych słowach zamknął bestiariusz który trzymał w swojej ręce.. Kiwnął wolno głowa.
- W takim razie będę się zbierał... Projekt pomnika sam się nie rozpocznie.... Postaram się oddać Ci twoje rękodzieło najszybciej jak to możliwe... a i jakby pani Entoma wróciła do tego czasu, proszę przekaż jej, że projekty przez nią zapoczątkowane są już w trakcie budowy...
Po tych słowach pochylił głowę przed rycerzem
- To wszystko co chciałem przekazać.... Do zobaczenia Galthranie... - dodał Harold po czym udał się wolnym krokiem w stronę wyjścia.



Lupus zaraz po tym jak wypiła filiżankę kawy przetarła swoje oczy. Odczuwała nieustannie ciągły ból głowy jednak nie chciała dać tego po sobie poznać.. Cornelius, który siedział po drugiej stronie lóżka wydawał sie jednak wiedzieć co jest z nią nie tak... Nie chciał jednak póki co zabierać w tej sprawie głosu... Nagle na jego oczach Lupus podniosła się z fotela.
- Dokąd idziesz? - zapytał mężczyzna
Lupus odetchnęła kilka razy po czym mrużąc oczami pokręciła głową.
- Nigdzie... - odparła Lupus - Muszę... wyprostować kości...
Cornelius słysząc to również podniósł się z fotela.
- Jeżeli jesteś głodna to mogę zaprowadzić cię do kuchni... Przygotujesz sobie co będziesz uważała za stosowne... Co ty na to? - zapytał Cornelius
Lupus kiwnęła lekko głową.
- Chętnie... Dawno nic nie jadłam... - odparła słabym tonem
Cornelius mruknął pod nosem po czym popatrzył na Entomę leżąca nadal na łóżku
- Idźcie... Za ten czas przynajmniej pomedytuje w ciszy... Potrzebuje chwili spokoju.... - odparła cichym tonem Entoma
- Oczywiście... - rzekł Cornelius po czym podszedł w stronę drzwi... Otworzył je przed Lupus.. Rudowłosa wolnym krokiem udała się na korytarz..
Galthran pokiwał głową...
- Oczywiście.. przekażę jej.. - odparł spokojnie patrząc na wychodzącego Harolda - Do zobaczenia... oby wszystko poszło sprawnie.. - dopowiedział




Lorenzo wyciągnął po chwili koronkowe majtki Isabelli... aksamitne.. czerwono-złote... idealne... niesamowicie się prezentowały.. obserwował je przez moment, a po chwili schował do kieszeni... pokiwał głową zadowolony...


Isabella natomiast włożyła na siebie wybraną suknię... była już prawie gotowa... widziała swoje odbicie w lustrze.. jej outfit był dzisiaj niewyobrażalnie boski... zerknęła na swoją koronę i torebkę leżące obok...
Przekierowanie