Cassahs ścinał głowy kolejnych elfów, tak samo Siael... po chwili Wampir Wyższy pstryknął palcami a nieprzytomnego JR'a teleportował z tej ziemi w bezpieczne miejsce wśród wojowników..
Wielu legionistów zaś dostrzegło przybycie demona.. wytrzeszczyli oczy..
- Kur*a... BYDŁO.. bydlak.. - wyli wściekli wojownicy widząc Wojnę...
Siael ujrzy demona jako pierwszego.. pokręcił głową..
- Ścierwo przybyło i tutaj.. obrzydliwe.. - spojrzał na Wojnę z oddali..
Wojna stał w milczeniu obserwując spoglądające na niego legiony... Po chwili podniósł wzrok na niebo... Ciemne chmury wirowały nad miastem... Po chwili demon zacisnął swoja pięść i ku zaskoczeniu zebranych uderzył ją z całej siły w ziemię... Grunt zaczął się trząść i usuwać... Armia Cesarska zaczęła zapadać się pod ziemię w mgnieniu oka... Żołnierzy ginęli pochłonięci przez ziemie. Wojna nie zamierzał się ograniczać... Zamierzał użyć pełna potęgę swojej mocy...
- Głupi śmiertelnicy... - rzekł mrocznym tonem a jego oczy błysnęły. Jego wzrok skierował się na wezyrów.. W mgnieniu oka teleportował sie w pobliże Siaela... Jednym ciosem swojego topora wyrżnął gwardzistów którzy przy nim stali jak bandę insektów... Nie mieli oni z demonem żadnej szansy...
Wojna pochwycił zaskoczonego Siaela swoją dłonią za gardło... Podniósł go w górę wysoko... Wezyr nie był w stanie się wyrwać.. Oczy demona ponownie błysnęły.
- Słabyś... - rzekł mrocznym tonem zwiększając ucisk i dusząc wezyra...
- Puszczaj.. bydlaku.. - ryknął Siael.. swym mieczem zamachnął się i łupnął w bark Wojny...
- Walcz ze mną w pojedynku.. - dodał po chwili Siael...
Kilku legionistów nie odpuszczało.. zaatakowali Wojnę od pleców.. czarodzieje także...
Cassahs obserwował sytuację.. wiedział i czuł że demon jest potężny.. że jest mocno odporny na magię... syknął..
- Szlag.. akurat musiał tu przybyć.. - syknął.. obserwował na razie wydarzenia... widział że Siael ma kłopoty... wściekłość w nim narastała..
Opór wojska nic nie dawał... Legioniści nie zadawali Wojnie żadnych obrażeń. Po ciosie Siaela, demon równiez ani drgnął. Jedynie co poczuł to irytacje...
- Natrętne robactwo... - rzekł Wojna mocnym tonem po czym uzywajac samego Siaela jako oręża zaczał uderzać nim w legionistów którzy go atakowali... Uzywał go jako żywego oręża.. Wezyr ryknął z bólu... Był cały poturbowany...
Gdy wszyscy legioniści i czarodzieje padli na ziemie martwi, Wojna skierował swój wzrok na Cassahsa... Zaśmiał sie szyderczo i mrocznie po czym teleportował się znikając wraz z Siaelem w swojej dłoni...
Cassahs wytrzeszczył oczy i złapał się za głowę.. widział jak Wojna rozłupał jego ludzi... jak znika wraz ze Siaelem... zacisnął pięści.. syknął... jego moc nie wykrywała ich..
- Cholera... jasna cholera.. - syknął Cassahs i dopadł go atak kaszlu... pokręcił głową... Siaela porwał demon... JR był nieprzytomny... stracili wielu ludzi w ataku w którym nie miało być strat... zacisnął pięści...
Siael nie wiedział co się dzieje.. czuł tylko ból gdy uderzano nim o innych... wrzasnął potwornie...
Tajemniczy mężczyzna słysząc ponownie to samo pytanie Entomy uśmiechnął się lekko i kiwnął wolno głową.
- Pochodzę o tej samej osoby co ty.... Twój stwórca jest również i moim stwórcą... Czy taka odpowiedź Ci wystarcza? - rzekł mężczyzna
Entoma słysząc to wzdrygnęła się. Patrzyła na mężczyznę w jeszcze większym zdumieniu.. On również został stworzony przez lorda Ignathira? Ale jak i kiedy!? Entoma nie miała na ten temat żadnej informacji... Nigdy nie widziała kogoś podobnego w Dalthei... Lord Ignathir nigdy o niczym nie wspominał....
- Rozumiem jeśli jesteś lekko...hmmm... "zaskoczona" tą informacją... Ale zapewniam Cię, że jest prawdziwa... - odparł mężczyzna - Być moze brzmi to dziwnie, ale nigdy nie byłem w wymiarze, który ty i twoja siostra nazywacie domem... Gdy zostałem stworzony to ten jeszcze nie istniał... Nie ukrywam jednak swojej ciekawości co do tego jak się on prezentuje.. Chciałbyś kiedyś zobaczyć go na własne oczy....
Entoma spoglądała na mężczyznę... Dopiero teraz wyczuła jego potęgę magiczną... Jej oczy błysnęły jak latarnie... Jego potęga była duża większa od niej... Entoma czuła wyraźnie, że nie miałaby z nim żadnej szansy... zresztą nie tylko ona.... ani Isabella... ani Solussa... ani nawet Naberal.... Ten mężczyzna był silniejszy od nich wszystkich...
- Jak... jak ty... - jęknęła Entoma nadal niedowierzając
Mężczyzna położył swoją dłoń na ramieniu Entomy.
- Porozmawiamy później na ten temat.. dobrze? - rzekł spokojnym tonem - Na razie skupmy się na tym co ważne.. Twoja siostra na ciebie czeka... Chodź ze mną... Zaprowadzę Cię do niej..
Entoma nie powiedziała już nic więcej... Wolno kiwnęła jedynie głową.. Jej umysł jednak nadal był niespokojny... Czy naprawdę był on sługą lorda Ignathira tak jak ona? Dlaczego nie widziała go nigdy wcześniej?
Mężczyzna zabrał dłoń z jej ramienia po czym spokojnie się odwrócił i schował ręce za plecy... Ruszył dostojnym i wolnym krokiem przodem. Entoma udała się za nim... Po chwili oboje zniknęli w mgle...
Wojna tymczasem pojawił się z powrotem w jaskini na Corvnis... Cały czas trzymał w ręce Siaela.. Wezyr już mocno poraniony nie był w stanie się wyrwać z jego uścisku.. Demon był zbyt silny...
- Ach.... juz wróciłeś? Szybki jesteś.... - rzekł Śmierć pochodząc blizej...
- Robactwo ruszyło na Halkret... Zniszczyłem ich wszystkich.. przyprowadziłem jednego z ich liderów... - rzekł Wojna
- Dobra robota... - wtrącił Zaraza który stał tyłem do niego - Wydobądź z niego informacje... Każda dodatkowa wiedza nam się przyda...
Wojna podniósł Siaela na wysokość swojej głowy i ścisnął go mocniej..
- Wszyscy z nich są żałośnie słabi... - rzekł Wojna mrocznym tonem
- Doprawdy? A co z tym mężczyzną który się pojawił huh? - zapytał Zaraza - Dopiero co straciliście przez niego zakładnika idioci!
Śmierć syknął gniewnie
- To była jednorazowa sytuacja... - rzekł - Nie damy sie drugi raz zaskoczyć...
- Oby tak było... Nie mamy już więcej czasu na popełnianie takich błędów... Elfy wiążą koniec z końcem... - rzekł Zaraza
Śmierć pokiwał głową po czym przyłożył dłoń do głowy Sieala... Pochłonął wszystkie informacje z jego umysłu... Mruknął cicho..
- I co? - zapytał Wojna cały czas trzymając wezyra
- Hah.... Zamierzają odbijać tereny które przejęły elfy... - rzekł Śmierć i parsknął pod nosem - O....Wielki Wezyr żyje.... Został uleczony... ale nie jest jeszcze w pełni sprawny...
- Co? - ryknął Zaraza wściekle - Jakim cudem przeżył?! MOJA PLAGA ZABIJA WSZYSTKO!
- Uratowała go wcześniej ta wilczyca zanim ją pojmaliśmy...
- I NIE WYCZYTAŁEŚ TEGO Z JEJ UMYSŁU WCZEŚNIEJ?!
- Przecież mieliśmy szukać przydatnych rzeczy dotyczących Isabelli... Tak też uczyniłem... Wyciągnąłem to co było konieczne... - odparł Śmierć i pokręcił głową - Poza tym... Skoro ta wilczyca sobie z nią poradziła to najwyraźniej twoja plaga wcale nie jest taka niepowstrzymana jak sądzisz...
Zaraza zacisnął pięści... Jego gniew sięgnał zenitu
- Durniu....Pójdziesz tam.... Osobiscie.... - rzekł wściekle Zaraza - Zabijesz go... Rozumiesz?!
Śmierć nie odpowiedział.. Zmrużył jedynie oczy..
Siael syknął z ogromnego bólu.. nie mógł nic zrobić..
- Kur*a.. jasna cholera.. nie tak miało być.. - powiedział słabym tonem.. zerknął na Wojnę..
- Demony! Cholera! Co wam zrobił nasz świat?! - ryknął - Co wam zrobiła Cesarzowa Isabella? Czego od niej chcecie.. jest piękna, inteligentna, silna i potężna.. dlaczego robicie wobec niej takie ekscesy? Nic wam nie zrobila! To jej swiat.. dala wszystkim tak wiele.. sama budowała wszystko z pasją i oddaniem.. kosztowało ją to wiele lat i wiele energii.. dlatego wiecznie ją krzywdzicie i działacie przeciwko niej?! Dlaczego jesteście w naszym świecie?! Atakujcie Wielkego Wezyra.. co wam zrobił?! - krzyczał - Zajmijcie się własnymi światami.. obalcie własnych władców.. Isabella nic wam nie zrobila!!! Wyjaśnijcie mi to! - warczał - albo dogadajcie się z nią.. z naszą Panią.. służcie jej.. wasza siła i jej sprawiłaby ze stalibyście się niepokonani wspólnie... - krzyczał.. syknął kolejny raz z bólu.. chciał wyjaśnień..
Zaraza spojrzał na Siaela który cały czas był w objęciach Wojny
- Oh... Wygląda na to, że ktoś pragnie nam prawić złote rady.... Prymitywne robactwo śmie nas pouczać? - rzekł mocnym tonem
Wojna zacisnął swoje dłonie na gardle Siaela jeszcze mocniej.. Miażdżył go swoją siłą... Zaraza natomiast popatrzył ponownie na Śmierć.
- Na pewno wyciągnąłeś z jego umysłu wszystko czy ponownie tylko pojedyncze informacje? - zapytał Zaraza
- Wszystko co nam się przyda... - rzekł Śmierć spokojnym tonem - Nie wiedział jednak zbyt dużo... Nasz przyjaciel mógł złapać lepszy egzemplarz...
Zaraza kiwnął głową
- W takim razie nie jest nam dłużej potrzebny... Wojna.. pozbądź się go... a ty Śmierć... mówiłem już co masz robić... - rzekł demon i chrząknął pod nosem
- A ty co będziesz robił za ten czas? - zapytał Śmierć
- To co potrafię robić najlepiej.... Moje szczurki sa gotowe... pora rozpocząć atak na pełną skalę... - rzekł Zaraza
Wojna zgodnie z poleceniem zaczął bez słowa miażdżyć wezyra... Siael tracił dech.. Demon po chwili wziął drugą rękę i przyłożył do głowy wezyra... Zaczął przy okazji pochłaniać całą jego moc....
- CZEGO OD NAS CHCECIE?! - warknął Siael - Bydlaki! Czego chcecie od naszej Pani?! - warczał
Czuł że go duszą.. czuł że jest na skraju.. czuł dotyk śmierci... nie zamierzał jednak się łamać..
- CESARZOWA... wwwwasss... - jęczał - zzznisszczy.. - syczał
- Jjjeśśli nnniee paddniecccie na kkolana... przed... Cccesarzową.. Isabellą.. to ona was.. zniszczy.. - jęczał a jego ciało bezwładnie się szamotało
- Olympus, Berenbeerg, Lionhead... musimy wszystko odzyskać.. opanować sytuację.. - przemówił Cassahs do generałów
Generałowie kiwali głowami... atak na Halkret się udał.. mimo to straty były spore.. porwano Siaela i powalono JR'a, dostał od nich w głowę... nie wszystko było zgodnie z planem..
- Wezyrze... co ze Siaelem?! - spytał Generał
- Nie mogę.. nie mogę go wykryć.. ten demon... capnął go... porwał.. CHOLERA... - syknął Cassahs... był niesamowicie wściekły z tego powodu... nie mogli stracić Siaela.. jego wiedza ogromna...
Nikt nie słuchał słów Siaela.. Żaden z demonów nie wyraził nimi jakiegokolwiek zainteresowania.. Wojna swoją drugą ręką którą trzymał na jego głowie, najzwyczajniej zmiażdżył go kilka sekund później... Potężny trzask łamanej czaszki uniósł się echem po całej jaskini... Krew trysnęła na wszystkie strony.. Wezyr zginął natychmiastowo.. Cała jego esencja magiczna została pochłonięta przez Wojne dodatkowo wzmacniając go.... Martwe ciało wezyra bez głowy padło na ziemię... Od początku nie miał żadnych szans na przeżycie...
Wojna obtarł swoje ręce z krwi i mruknął cicho pod nosem spoglądając na martwe ciało...