Vanghar kiwnął wolno głową.
- Jutro w południe... w Halkret... Przedstawimy nasze żądania względem ciebie jako agresora... Liczymy na twoją punktualność jeśli Ci jakkolwiek zależy na pokoju i rozmowach... Nie testuj więc mojej cierpliwości Cesarzowo bo w przeciwnym razie konsekwencje dla ciebie będa opłakane... - odparł Vanghar mocnym tonem.
Admirał dawał do zrozumienia Isabelli ze jest twardym negocjatorem i w żaden stopniu nie da się oszukać i zmanipulować... Nie zamierzał okazywać Isabelli żadnej litości po tym co uczyniła...
Harold słysząc głos Galthrana kiwnął głową po czym otworzył wolno drzwi wchodząc do środka komnaty. Rozejrzał się po sali.. Nie dostrzegł jednak tutaj Entomy.. Rycerz był sam..
- Witaj Galthranie... wybacz jeśli cokolwiek przerwałem... - rzekł spokojnym głosem - Widzę, że nie ma tutaj Pani Entomy... Wielka szkoda... Liczyłem na to, że przejrzy te dokumenty które przyniosłem...
Tymczasem na Abregado...
Nihil powrócił z portu do miasta... Jego irytacja sięgała powoli zenitu... Wojna wywołana przez Isabelle doprowadzała do ogromnych strat handlowych... Statki towarowe stały w porcie nie mogąc wypłynąć na morze... Handel z Królestwem Elfów został wstrzymany, a Neloth kompletnie nie reagował na wysyłane przez czarodziejów wiadomości.. Nihil wiedział ze nie może tego tak zostawić...
Aktualnie wrócił do swojej rezydencji gdzie w swojej prywatnej sali treningowej przeprowadzał rutynowe ćwiczenia... Jego myśli jednak cały czas wędrowały w kierunku nierozwiązanych problemów z dostawami drogą morską do Królestwa Mrocznych Elfów.. W pewnym momencie do sali wparował jeden z posłańców... pokłonił się przed Nihilem..
Dowódca Nieumarłych widząc go wyprostował swoją sylwetkę i podszedł do niego. Nie był zadowolony ze ten wszedł tu bez pytania..
- O co chodzi.... Mów... Lepiej żeby to było ważne...- rzekł Nihil mocnym tonem
- Wybacz Sir.... ale.. tak.. To ważne... - odparł posłaniec
Nihil zmrużył oczy i skrzyżował ręce
- Według najnowszych informacji jakie zdołaliśmy posiąść, Cesarzowa Isabella rozpoczęła atak na Daggerfall oraz Northgrove...Istnieją równięz pogłoski o tym że Król Neloth Mannimarco nie żyje... Natomiast w stolicy Arkham i kilku innych miastach Cesarstwa wybuchły protesty... Ludzie nie ukrywają swojego niezadowolenia...
Nihil słysząc to zacisnął pieści..
- Kiedy otrzymałeś te informacje? - zapytał Nihil
- Jakieś.. dwie.. może trzy godziny temu... - odparł posłaniec
- I do tej pory nie było żadnych innych?
- Na tę chwilę nie Sir... Nasi informatorzy milczą....
Nihil westchnął głęboko po czym odwrócił się tyłem do posłańca..
- Isabella nie przestaje mnie rozczarowywać... Popełnia te same błędy co jej poprzednicy... - odparł cicho Nihil - Odpowie za swoją głupotę już niebawem...
Entoma nie zamierzała czekać... Natychmiast cisnęła kolejną magiczną kartą ze swojego rękawa prosto w demona... Ową Kartę można było zidentyfikować po symbolach które na nią widniały.. Był to Talizman Gniewu... Dosyć często używany przez pokojówkę... Demon widząc lecącą w jego stronę kartę natychmiast odskoczył do tyłu... Nie był jednak w stanie uciec na tyle daleko aby uniknąć aktywacji talizmanu...
Gdy tylko karta dotknęła gruntu wytworzyła potężną eksplozje która zniszczyła cały namiot i rozniosła w każdym kierunku fale uderzeniową...
Wycofujące się oddziały Isabelli, wszyscy wezyrowie, sama Isabella oraz elfy na czele z Vangharem usłyszeli oraz zobaczyli ogromna eksplozje... Nikt nie miał pojęcia co się dzieje ani co do eksplozji doprowadziło... Ta była jednak potężna... Dopiero po chwili Thant i Cassahs ogarnęli że w miejscu gdzie nastapił wybuch stał namiot Ibrahima...