Entoma skierowała swoje spojrzenie na Zerratu który się pojawił. Po chwili jednak z powrotem odwróciła wzrok w inną stronę.. Kiwnęła lekko głową
- A więc tak się na to zapatrujesz... Spodziewałam sie takiej odpowiedzi z twojej strony... Mimo tak dużego doświadczenia nadal nie potrafisz zrozumieć własnych błędów i zwalasz je na innych... Nie zmieniło się absolutnie nic...
Po tych słowach ucichła na kilka chwil. Zrozumiała że ona i Isabella nigdy się nie porozumieją... Ich światopoglądy były zupełnie inne... Ich ścieżki musiały się rozejść..
- Życzę Ci powodzenia... To był nasza ostatnia rozmowa... Nie mam Ci nic więcej do powiedzenia... Żegnaj... - odparła chłodnym tonem Entoma po czym teleportowała się zostawiając Isabelle samą.
Ku zaskoczeniu Wojny i Śmierci z ciemności wyszedł starszy mężczyzna ubrany w szykowny czarny mundur... Zatrzymał się kilka metrów od nich i schował ręce za plecy.. Spojrzał na ich oboje po czym popatrzył na bezwładnie leżącą na ziemi pokojówkę..
- Huh? To jakiś żart? - zapytał Wojna spoglądając na mężczyzne - Co to za starzec... Zgubiłeś się?
Mężczyzna wydawał się kompletnie nie przejmować demonami..
- Jestem przekonany, że nie w taki sposób powinno się traktować niewiasty... Niezależnie od tego jakiej są rasy i skąd pochodzą zasługują na szacunek... - rzekł poważnym tonem cały czas spogladając na bezwładnie leżące na ziemi ciało Lupus.
Wojna słysząc to popatrzył na Śmierć... Dostrzegł jednak że demon ma wytrzeszczone oczy i zaczyna sie cofać do tyłu..
- Ej? Co ty... Co ty wyprawiasz... - rzekł Wojna do Śmierci kompletnie zdumiony jego zachowaniem.
Śmierć pokręcił głową..
- To... To nie ktoś kogo można pokonać... Ten poziom mocy... Nie wyczuwasz jej?! - ryknął Śmierć
Wojna bedąc w kompletnym szoku popatrzył jeszcze raz na mężczyznę... Dopiero teraz zrozumiał o co jego kompanowi chodziło... Również zaczął sie cofać..
- Cholera.... - ryknął Wojna - Jak to mozliwe?... Jego moc przekracza wszelkie granice... W tym świecie jest ktoś potężniejszy od Isabelli?...
Męzczyzna nie reagował na ich słowa... Spoglądał jedynie na nich swoim poważnym wzrokiem... Jego oczy błysnęły zielonym blaskiem... Demony czując jego aurę magiczną najzwyczajniej się przeraziły... Zarówno Śmierć jak i Wojna uciekli czym prędzej nie pozostawiając po sobie śladu..
Stary jegomość pogładził się ręką po swojej brodzie i kiwnął lekko głową... Demony uciekły szybciej niż się sam spodziewał...
Nie tracąc jednak czasu nad zbędnym rozmyślaniem, podszedł szybko w stronę leżącej Lupus... teraz bedąc blisko niej mógł w stanie ocenić jej urazy... Rudowłosa była nieprzytomna a jej ciało w opłakanym stanie... Natychmiast rozerwał lewą ręką jej kajdany i łańcuchy które blokowały jej magiczne zdolności...
- Jestem przekonany, że dojdziesz do siebie za kilka dni... - rzekł cichym i spokojnym tonem mężczyzna - Z psychiką jednak... moze być trochę dłużej...
Po tych słowach delikatnie wziął ciało Lupus na ręce i udał się w głąb jaskini znikając w jej ciemności..
Natomiast pod Northgrove Lodowe Elfy zakończyły kompletną anihilację armii Cesarskiej...
Baruka obserwował jak jego żołnierze wracają..
- Dobra robota panowie... - rzekł Baruka i kiwnął lekko głową
- To było łatwiejsze niż myśleliśmy... Wojska cesarskie są tak słabe... jakim cudem Mrocze elfy z nimi przegrywają? - rzekł jeden z nich
Baruka słysząc to zaśmiał sie pod nosem.. Katem oka popatrzył za siebie na mury miasta za którymi chowały nie tysiące obrońców.
- Coż... Czasami ilość nie idzie w parze z jakością... - odparł lider elfów - Widać to wyraźnie po jednej i drugiej stronie barykady...
- W takim razie.. co teraz? Rozbiliśmy armię... Zrobiliśmy co nam kazał nam ich śmieszny król... Można uznać, że zadanie zostało wykonane? - zapytał inny z lodowych elfów
Baruka zmrużył oczy... Zastanawiał się...