Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1891
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant pokiwał wolno głową słuchając maleńkiej... westchnął...
- Ach Entomo... jesteś niezwykłą istotą... cudowną.. bycie przy Tobie jest dla mnie zaszczytem... - przemawiał jej spokojnym tonem - Wiesz.. nie jestem głupi.. jestem charyzmatyczny, moja Droga.. - przemawiał jej cały czas się przed nią uniżając... w międzyczasie korzystał z tego i co chwila zerkał pod jej spódniczkę oglądając jej czarne majtki.. uśmiechał się..
- Gdybym nie miał w sobie tego "czegoś", nigdy nie zostałbym Wezyrem.. uchodziłbym wówczas jedynie za szalonego czarnoksiężnika, zawadiakę.. Isabella jednak widziała we mnie znacznie więcej, za co do dziś jestem jej wdzięczny.. moja ścieżka nie była łatwa, często przez swój charakter wisiałem nad przepaścią, wiele razy byłem u schyłku życia.. zawsze jednak karta finalnie była dla mnie szczęśliwa.. - mówił spokojnie Thant
- I tak samo u Ciebie widzę tą.. czystą niesamowitość, Entomo.. twoje potęgi i moce, twoja wyższość nad tutejszymi istotami, twój mały wzrost i twoja sylwetka.. to wszystko wprawia mnie w nieopisany zachwyt, Droga Entomo... nie zwykłem uniżać się przed nikim oprócz Isabelli, jednak przed Tobą także zapragnąłem... podziwiam Cię.. dlatego też bardzo proszę Cię o jakiś skrawek.. malutki skrawek jakiejś mocy.. umiejętności od Ciebie dla mnie.. naucz mnie czegoś Entomo, proszę Cię uniżenie... chcę poszerzać swoje umiejętności, od zawsze to czynię.. proszę Cię o choćby cząstkę jakiejś wiedzy która pomoże mi zyskać większą moc w tym naszym wymiarze.. o coś co będzie dla mnie pomocne.. - powiedział spokojnym i zawziętym tonem.



Cassahs, Drakkan i Siael pojawili się ponownie we trójkę w Cerberus, w punkcie gdzie wcześniej rozmawiali z Isabellą... trójka Wezyrów stanęła naprzeciw siebie.. Cassahs zerknął na Drakkana i Siaela... pokiwał głową.. dostrzegł że rany Drakkana dzięki Isabelli i Zairossowi były już wyleczone w pełni...
- Elfy... obrzydliwe elfy mają zostać zniszczone, co do jednego... mają konać w męczarniach.. - przemówił wzburzony mocno Cassahs
Siael i Drakkan wyraźnie dostrzegali jego furię... wprost buzował.. od dawna a właściwie nigdy nie widzieli w nim takiej wściekłości i nienawiści...
- NASZYM JEDYNYM ZADANIEM JEST WYBIĆ KAŻDEGO ELFA.. DO CNA... - przemówił Cassahs - Pojmujecie? Właśnie w tej chwili Halkret upadło... Olympus jest rujnowane... te gnidy atakują nasze miasta aby opóźniać nasze ofensywy... zrozumcie to.. nie zatrzymamy się, będziemy niszczyć ich miasta... - przemawiał Cassahs
- Ibrahim ruszył na Smoczymost... to jednak nie powiodło się w 100%... fakt, elfy tam zostały zrujnowane.. ale miasto... miasto stało się martwe... zapanowała tam tajemnicza zaraza... na ten moment nie możemy nic z tym zrobić... - kontynuował Wampir Wyższy
- A te... Wampiry? Cassahsie? Możesz na nie wpłynąć? - spytał Drakkan pamiętając ich ataki... Siael pokiwał głową..
- Nie wiem.. są.. inne.. dzikie.. same z siebie by się tak nie zachowywały... coś.. wpłynęło na ich umysły... - odparł Cassahs
Wezyrowie pokiwali głowami...
- A Zakira? Vanessa? Nie było od nich meldunków... - spytał Drakkan
Cassahs zacisnął pięści słysząc imię Zakiry.. syknął i kaszlnął okrutnie...
- Zakira nie bierze udziału w tej wojnie... jest zbyt mało doświadczona.. jest aktualnie bezpieczna... - syknął szybko Wampir Wyższy - A Vanessa... nie wyczuwam jej... nie wiem co z flotą.. była w kontakcie z Ibrahimem... - odparł zdziwiony Cassahs... nikt nie wiedział gdzie jest Pani Admirał...
- Pełna gotowość.. od teraz żadnych błędów, żadnych strat... bądźcie w pełnej gotowości do kolejnych uderzeń... zniszczymy ich.. nikt już nie zawiedzie Isabelli... gdzie do cholery jest Thant?! Musi natychmiast wkroczyć.. - przemawiał Cassahs
Wezyrowie kiwali głowami... wszyscy gotowali się do boju...
- Cassahsie... a Olympus? Czy zdołamy uratować?... - spytał Drakkan
Cassahs mrużył oczy.. wiedział że miasto jest atakowane masowo, od kilku stron... rozmyślał... nie chciał stracić tego miasta... zastanawiał się czy wkroczyć tam z kolosalną armią i artylerią.. w towarzystwie Drakkana i Siaela... huknęliby wówczas potężnie... syknął...



Isabella pokiwała głową zadowolona słysząc wiwaty, uśmiechała się.. widziała martwe cielsko Talona... ostatnia cząstka, ostatni elemencik po Darkseidzie... właśnie został wymazany... jakiekolwiek wspomnienie o Darkseidzie, pamięć.. zostało wymazane... Talon jako ostatni szczur uchował się jeszcze w rynsztoku... teraz jednak już nie istniał...
- KARTIS jest całkowicie oswobodzone z jakichkolwiek propagand i oszustw.. wszelka szajka która tutaj się zalęgła została przeze mnie wymazana... - przemawiała Isabella do poddanych - Oczyściłam nasze piękne Kartis ze szczurów Talona i jego bandy... wybaczcie Drodzy że zajęło to trochę więcej czasu, jednak kluczowe było poznanie wszystkich motywów i planów tej szajki... - przemawiała Cesarzowa
- NIECHAJ ŻYJE I WŁADA WSPANIAŁA ISABELLA, NIECHAJ NAM WŁADA! AVE! - krzyczeli mieszkańcy
- CZCIMY CIĘ I WIELBIMY, NAJPIĘKNIEJSZA PANI! AVE! - krzyczeli uradowani mieszkańcy Kartis
- Od dzisiaj Kartis dalej będzie się bardzo szybko rozwijało jak niegdyś gdy je objęłam... będzie stale rosło w sile, jego przyszłość jest wspaniała - przemawiała Isabella i po chwili pstryknęła palcami a w jej dłoniach pojawił się dokument - W tej chwili podpisuję ten dokument... przekazuję ogromne wsparcie finansowe na odbudowę szkód na Kartis, a także przyspieszenie tempa rozwoju naszego wspaniałego miasta, Drodzy! Już niebawem odczujecie oddech a następnie przypływ bogactwa i dobrobytu jaki Wam wszystkim się tutaj należy! - przemówiła Isabella, a po chwili swym piórem podpisała dokument... zaraz potem przybiła swą pieczęć...
- AVE WSPANIAŁA! AVE NAJWYŻSZA!
- NIECHAJ ŻYJE NAJWSPANIALSZA PANI!
- CESARZOWA ISABELLA! CESARZOWA ISABELLA! WŁADAJ WIECZNIE. KOCHAMY CIĘ! NAJWYBITNIEJSZA WŁADCZYNI, NAJWSPANIALSZA PANI! NASZA PIĘKNA BOGINI! - krzyczały uradowane kolosalne tłumy zebrane w Kartis... wystrzelono salwy fajerwerek... rozpoczęto huczne świętowanie...
Isabella pokiwała głową zadowolona i zachichotała... wiedziała że cała gospodarka na Kartis i infrastruktura szybko się rozwiną i wrócą na właściwe tory... była zadowolona... właśnie uratowała kolejne miasto, także kolejny region... wcześniej objęła swoje ukochane Cerberus nadając mu nowy kierunek... teraz zaś wzniosła Kartis z kolan... kolejny raz na własnych barkach, sama, osobiście wzniosła w górę rejon, miasto i swych poddanych...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
27-January-2026 21:29:36
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1892
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma obserwowała zachowanie Thanta... słuchała jego słów... zdołała też przeczesać jego umysł aby odkryć jego prawdziwe intencje... Wszystko jednak wskazywało na to, że miała do czynienia z przypadkiem podobnym do Galthrana co samo już w sobie było dla niej niezrozumiałe... Przy okazji odkryła również gdzie co chwila zmierzał jego wzrok...
- Mówisz o tym jak bardzo jestem wspaniała... - zaczeła Entoma spoglądając cały czas na Thanta swoim przenikliwym wzrokiem - Prosisz na kolanach abym przekazała Ci moją wiedzę magiczną... a mimo to ukazujesz swój brak szacunku spoglądając pod moją spódnicę w tym samym momencie... Uważasz, że takie zachowanie jest akceptowalne?
W tym momencie cofnęła się nieco do tyłu po czym niespodziewanie kopnęła Thanta ze swojego obcasa, a ten odleciał i uderzył z hukiem prosto w ścianę robiąc w niej wgłębienie..
Thant ryknął z bolu, chwycił się za brzuch.. Usłyszał kroki małej pokojówki.. Szła wolno w jego stronę.. Zatrzymała się ponownie tuż nad nim po czym przykucnęła spoglądając na jego twarz.
- Nie lubię gdy ktoś zagląda tam gdzie nie powinien bez mojego pozwolenia... - powiedziała mocnym i nieco poirytowanym tonem Entoma


Tymczasem obrona Olympus została unicestwiona... Miasto nie było w stanie oprzeć się tak zmasowanemu atakowi elfów aż z trzech różnych frontów... Bardzo szybko legiony zostały doszczętnie rozbite... Elfy zaczęły wyciągać ludzi z domów i wykonywać publiczne egzekucje. Palili i niszczyli wszystkie budynki na swojej drodze aż zostały jedynie same gruzy...


Lupus natomiast siedziała bezwładnie na twardej ziemi.. Była przekonana że jej los jest już przesądzony... Nie była w końcu w stanie wysłać telepatycznie wiadomości o pomoc... nie mogła użyć swojej mocy... Kajdany i łancuchy którymi skuły ją demony były specyficznie stworzone aby kogoś takiego jak ją obezwładnić.. Westchnęła głeboko spoglądając na sufit... Zastanawiała się co w jej skórze zrobiły jej siostry.. Co zrobiłaby Entoma?.. Co zrobiłaby Naberal?...
- Pewnie zaczęły by medytować i obmyślać jakiś genialny plan.... - pomyślała Lupus
Kiwnęła lekko głową... Medytacja nigdy nie była jej ulubionym zajęciem... Jej wybuchowy charakter i wrodzona niecierpliwość nie pozwalały jej na zbytnie wyciszenie... Mimo wszystko jednak postanowiła spróbować... W końcu i tak nie miała innych możliwości...
Pokojówka usiadła w wygodniejszej pozycji.. Westchnęła głeboko i zamknęła swoje oczy.. Wzięła kilka głebokich oddechów... Próbowała wyciszyć swój umysł....

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-January-2026 17:56:13 przez Ravcore.)
29-January-2026 17:54:47
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1893
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant syknął mocno.. trzymał się za brzuch.. jęknął lekko... zabolały go plecy i brzuch.. zaczął kaszleć... leżał pod stopami Entomy...
- Entomo.. twoja potęga... niezwykła... - przemawiał nadal tonem pełnym podziwu - To żaden brak szacunku Entomo... moje zerkanie to zwykłe pożądanie... rozpalenie.. pragnienie... wybacz że wypowiadam to głośno, jednak i tak znasz mój umysł.. nic się przed Tobą nie skryje.. jesteś wspaniałą istotą, malutka pokojówko.. - przemawiał i kaszlnął jeszcze kilka razy
- Podziwiam cię.. - jęknął i kaszlnął... - Naucz mnie czegoś... proszę ulegle... może jakiejś techniki potężnej obrony.. bądź mistycznej nieśmiertelności.. bądź jakiegoś potężnego ataku.. proszę Cię.. Entomo.. - jęknął kolejny raz.. po chwili pstryknął palcami.. wyczarował w dłoni różę... koloru czarno-szkarłatnego, lekko bordową... niesamowitą.. uniósł lekko dłoń i podarował ją Entomie...



Galthran tymczasem rozmówił się jeszcze z kilkoma osobami i dokończył sprawy ofiar, ciał i zmarłych... a także rozmowy z rodzinami.. pokiwał głową widząc wykonaną robotę.. rozmówił się także z przybyłymi komendantami którzy reperowali wszelkie zniszczenia.. ogarnął wszystkie tematy.. Czarny Rycerz westchnął wolno... po chwili zaś pstryknął palcami.. pojawił się nieopodal twierdzy bractwa... zamierzał teraz odwiedzić Entomę... liczył że jego Pani podaruje mu ponownie kilka chwil z nią.. celebrował każdy moment przy swej Pani.. był jej oddany w pełni... zapatrzony w nią całkowicie... stał na razie przed twierdzą.. jeszcze nie wkroczył.. rozmyślał cały czas o Entomie.. był nadal pełen wrażenia i podziwu po tych wydarzeniach.. Entoma doprawdy jest najwspanialsza... pragnął być jej sługą na zawsze... kiwnął głową zadowolony..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
29-January-2026 22:06:49
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1894
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Neloth i Wojna bedąc cały czas w Dagerfall na bieżąco otrzymywali informacje z frontu. Zwiadowcy i czarodzieje przekazywali coraz to nowe dane dotyczące absolutnych i druzgocących zwycięstw w Halkret i Olympus... Neloth był niezwykle zadowolony ze skuteczności ataków...
- Haha! Wspaniale! - ryknął zadowolony Neloth - Isabella na pewno myślała, że z nami wygra w banalny i szybki sposób.. Nic bardziej mylnego... Wywołała wojnę to bedzie mieć wojnę...
- Mhm... Wszystko wskazuje na to że mamy aktualnie też pełną kontrolę nad wodami... Flota Cesarska została w pełni rozbita kilka godzin temu... Wpadli w zastawioną przez nas pułapkę... Ofensywa na południowych wyspach również przyniosła doskonałe skutki.. Miasta Beerenberg, Tiamat i Orizaba zostały podbite i zniszczone... Wszystko wskazuje na to, że jedynie Miasto Cerberus jeszcze sie trzyma... Siły cesarskie zostały zepchnięte do defensywy.. - rzekł Wojna spokojnym tonem
- Doskonale... doskonale... Nie możemy poprzestać... Szybko przegrupować oddziały... Niech nasze siły rozpoczną atak na Lionhead.. i natychmiast rozpocząć bombardowania Cerberus... - mówił szaleńczym tonem Neloth
Wojna wolno kiwnął głową
- Jak sobie życzysz Królu... - odparł Wojna - Aczkolwiek wydaje mi sie ze to zadanie nie bedzie aż takie proste...
- Co masz na myśli?
- Cerberus jest aktualnie mocno bronione... Wszystko wskazuje na to, że Isabelli bardzo zależy na tym miejscu... Aktualnie atak w tamtym kierunku wiązałby się jedynie z niepotrzebnymi stratami...
- Huh.. Teraz nagle zależy Ci na moich żołnierzach? Mam Ci już przypominać do czego doprowadziłeś pod Smoczymostem?
Wojna zaśmiał się pod nosem
- Dzięki temu pozbyliśmy się Wielkiego Wezyra który dowodził całą operacją... Tak jak mówiłem bez jego przywództwa pozostali wezyrowie beda jak dzieci we mgle... żaden z nich nie ma doświadczenia wojskowego... żaden z nich nigdy nie uczestniczył w pełnoskalowym konflikcie... To amatorzy... Błędy po ich stronie są nieuniknione... Jedynie jeden wampir posiada tam jakiejkolwiek kompetencje...
- Jaki wampir? - zapytał Neloth - Przecież wampiry sa pod twoją kontrolą...
- Wampiry z Samotnej Góry owszem... Ale istnieje jeden po stronie Isabelli... na imie mu Cassahs... - rzekł Wojna - Zebrałem wcześniej dane o wszystkich wezyrach Isabelli.. O ich umiejętnościach, inteligencji i słabych punktach...
Neloth słysząc słowa Wojny podrapał się po podbródku.. Zaczął myśleć czy wcześniej nie słyszał przypadkiem o wampirze o takim imieniu... Nic sobie jednak nie przypominał... Gdy Baldur jeszcze żył to nic mu na ten temat nie wspominał...


Tymczasem Śmierć i Zaraza wspólnie rozpoczęli wdrażanie swojego planu.. Z racji iż eksperyment ze Smoczymostem okazał sie być pomyślny i przyniósł oczekiwany skutek, oba demony nie zamierzały próżnować...
- Nadszedł czas na jakąś akcję... - rzekł Zaraza a jego oczy błysnęły w ciemności.. - Pora zadać bolesny cios...
- Myślisz ze tym razem się uda? - zapytał Śmierć
- Oczywiście... Drążenie podziemnych korytarzy o ile przynosiło ze sobą efekt zaskoczenia to nie było specyficznie dobrym rozwiązaniem... Ograniczało liczebność wysyłanych przez nas sił... Tym razem nie zamierzam sie ograniczać....- odparł Zaraza i uderzył swoim berłem w ziemie. Machnął reką nad swoim kotłem... - NIECH ZARAZA SIĘ SZERZY... NAPRZÓD MOJE SZCZURKI!!!!
W tym momencie Zaraza otworzył portale.. Ziemia lekko zadrżała.. Z głebi jaskini natychmiast wyleciało tysiące szczurów i ruszyły przez portale otwarte przez Zaraze...
Owe portale otworzyły się na południowym brzegu plaży Dallenor... Tysiące zarażonych zabójczą plagą szczurów ruszyło w stronę miasta pełnego niczego nie spodziewających się ludzi....
- NAPRZÓD.... BIEGNIJCIE MOJE MALEŃSTWA.... BIEGNIJCIE! HAHAH! - ryknął skrzeczącym śmiechem Zaraza


Lupus w milczeniu oddawała się swoim myślom.. W jej głowie pojawiły się wspomnienia z przeszłości... Przypominała sobie wszystkie wydarzenia których była świadkiem i w których sama brała udział... Zarówno te w Magicznym Wymiarze jak i w Dalthei... od samego momentu jej powstania... Pamiętała jak po raz pierwszy otworzyła swoje oczy... jak lord Ignathir nadał jej imię... jak uczył podstawowych rzeczy... jak uczył ją kontrolowania swoich umiejętności i zdolności.... Przypominała sobie wspólnie spędzony czas ze swoimi siostrami...jak się z nimi po raz pierwszy zapoznała i jak nieco niezręczne i zabawne to było... Pamiętała też jak wspólnie z lordem Ignathirem udała się do wymiaru kontrowanego przez gobliny i jak wspólnie go podbili... Jak mordowała te wszystkie paskudne istoty niższe z ogromną satysfakcją...
Na samą myśl o tym jej oczy lekko sie zaszkliły... Jedna łezka spłynęła po jej policzku... Westchnęła głeboko...
W tym samym momencie poczuła lekko trzęsienie ziemi... Podniosła lekko głowę nieco zaskoczona.. Po chwili zauważyła jak z głebi jaskini biegną setki jak nie tysiące paskudnych szczurów... Szybko skuliła swoje nogi i spoglądała jak przebiegają obok niej... Poczuła lekkie obrzydzenie...
- Tsss... - syknęła pod nosem. Była pewna, że demony wysyłają je aby zarazić kolejne miasto i wymordować ludzi... Ona jednak nie mogła nic z tym zrobić... Nie żeby jej na tym też jakoś specjalnie zależało...
Gdy szczury zniknęły, Lupus ponownie oparła swoją głowę o ścianę i zamknęła z powrotem swoje oczy... Jej nadzieja powoli gasła... Była przekonana, że jej koniec jest bliski...
- Entoma.... Proszę.... Tylko ty możesz.... - powiedziała cicho Lupus przełykając ślinę


Entoma spoglądała na kwiat który trzymał w ręce Thant. Jej zdziwienie sięgnęło zenitu.
- Co? Dajesz mi ten.. kwiatek? Po co? Co ja mam z nim zrobić niby? - zapytała Entoma - Myślisz, że padnę ci w ramiona i zrobie co zechcesz bo powiedziałeś mi kilka komplementów i dasz mi tę... pozbawioną korzenia roślinę? Czy naprawdę tak wygląda podryw wśród ludzkich mężczyzn? Nie dziwota, że jesteście uznawani za istoty podrzędne...
Po tych słowach odsunęła się od Thanta nie przyjmując od niego kwiatu i odwróciła sie tyłem idąc w stronę swojego tronu.
- Moja wiedza magiczna w niczym Ci nie pomoże... Jesteś zbyt słaby abym nauczyła cię zaklęć przeze mnie dysponowanymi... Poza tym, nawet jakbyś jakimś cudem któreś z nich odtworzył, to i tak nie byłbyś w stanie ich udźwignąć i straciłbyś kontrolę... Mogłoby Cię to nawet kosztować życie...
W tej chwili Entoma zasiadła na swoim tronie i założyła nogę na nogę spoglądając na Thanta
- Wybacz, ale w trosce o twoje zdrowie i życie nie będę Cię uczyć.... - dodała mocnym tonem pokojówka - To zbyt duże ryzyko dla kogoś takiego jak ty...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-January-2026 21:21:42 przez Ravcore.)
31-January-2026 20:05:36
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1895
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Galthran wkroczył wolnym krokiem do twierdzy zakonu.. był zadowolony wiedząc że wykonał kolejny rozkaz Entomy a także zaraz ujrzy swą Panią.. kroczył wolno przed siebie korytarzami... westchnął lekko...


Thant zaklął pod nosem... syknął.. wolno wstał z ziemi lekko się trzęsąc...
- Wiem wiem Entomo.. takie cyrki to nie z tobą.. pomieszało mi się w głowie.. - odparł przyznając jej rację - Obecność przy Tobie i emocje jakie we mnie wzbudziłaś zamieszały mi nieco w umyśle.. tss.. - dopowiedział
Spoglądał na maleńką siedzącą na tronie.. na jej nóżki.. cały czas go podniecała.. ten widok był niesamowity... jęknął...
- Entomo... uniżasz mnie w każdym zdaniu.. niepotrzebnie.. - powiedział.. teraz poczuł jak to jest.. przeważnie to on górował nad innymi w rozmowie i czynach.. to on wyszydzał i dodawał zawsze nieco szczyptę pikanterii w swych rozmowach.. westchnął... wolno przeszedł parę kroków bliżej...
- Po prostu obcowanie z istotą taką jak ty.. nie jest codziennością.. nie każdy ma takie szczęście.. no sama przyznaj.. wiem że nie pozwolisz mi się tknąć, Droga Entomo.. ale chociaż coś.. jakiś bonus.. jakaś mała wiedza.. czar... zaklęcie.. urok... moc... oświeć czymś mój umysł... twoja wiedza z pewnością jest nieskończona... proszę cię o jedną setną ułamku procenta.. proszę cię.. rzeknij mi coś.. przydatnego.. - przemówił czarnoksiężnik chcąc posiąść jakąś wiedzę..





Isabella rozmówiła się jeszcze z mieszkańcami Kartis.. widziała jak świętują.. na całym terencie CAŁEGO Kartis pojawiło się ogrom oddziałów Legionów Cesarzowej.. ich obecność tu znacznie wzrosła i zaczęli tutaj także stacjonować bardziej... na czele tutejszych oddziałów Isabella osadziła Generała Herkraxa, zaprawionego w boju i doświadczonego masywnego generała pochodzącego właśnie z Kartis... to on między innymi inwigilował dłuższy czas Talona i wszelkie jego plany wraz z Isabellą.. był wściekły że taki szczur jak Talon chciał wprowadzić tutaj propagandę i własne prymitywne prawa... Herkrax stał u boku Isabelli...
- Pani.. w końcu się dopełniło.. - przemówił potężnym tonem
- Racja.. Kartis odetchnie.. jest dla mnie ważnym punktem.. cieszę się... - odparła wolno Isabella... cieszyła się że ostatnia cząsteczka.. ostatnie wspomnienie związane z Darkseidem.. zdechło.. że odrąbała łeb Talonowi... że polityka Darkseida, Scavengerów i całego tego towarzystwa nigdy nie powróci..
- Od teraz zapanuje tu ład a miasto wzniesie się na wyżyny... wszystko będzie jak zapragniesz, doskonale wiemy że to dla Ciebie mocno strategiczny punkt... - przemówił Herkrax
Isabella kiwnęła głową, ufała generałowi.
Cesarzowa kochała całą swoją krainę, jednak miała w niej kilka wprost ukochanych punktów... a tymi z pewnością było całe wspaniałe Arkham, najwspanialszy wieżowiec Carraboth Holding, jej zamek, wieże, rezydencja, świątynie, wszystko w Arkham... także jej prywatna wyspa była jej ukochaną, również jej piramidy i Oaza... swoją sentymentalną rezydencję w Dohl De Lokke także kochała.. tak samo Pont Vanis do którego miała duży sentyment... Cerberus, Balenkaram, Ghostland, Quarthus, Abukaizu... te miasta kochała najbardziej... w każdym z nich zostawiła naprawdę dużą cząstkę siebie i ogrom miłości i swojej magii... wznosiła je bowiem z ogromną pasją, zaangażowaniem i wizją.. mocno kochała także Lionhead i Olympus... kochała całą swoją krainę i ludzi, jednak te miejsca z pewnością najbardziej.. szaleńczo.. była gotowa dla tych miejsc na wszystko... Isabella miała swoje ukochane miejsca do których stale przybywała znacznie częściej i w których zostawiła znacznie więcej siebie.. miała też słabość do latarnii morskich, były dla niej niezwykłe.. miała swoje oczka w głowie..
- Mhm.. powodzenia generale... Ja tymczasem muszę już iść.. kolejne obowiązki wzywają.. - rzekła Isabella
Generał pokiwał głową, pokłonił się przed swą Panią...
Isabella zaś pstryknęła palcami... teleportowała się...




Cassahs syknął.. wiedział już.. wiedział.. przemówił do Drakkana i Siaela...
- Olympus... zniszczyli nasze Olympus.. - syknął pełen furii...
- Nie... NIE! Jak śmieli?! - zawył Siael..
Wszystkich opanowała furia...
- Olympus.. tylko nie Olympus... - zaklął Drakkan...
- Isabella.. będzie okrutnie.. okrutnie wzburzona.. - przemówił zatrwożonym tonem Cassahs..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
03-February-2026 01:39:10
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1896
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma siedząc na tronie spoglądał na Thanta... założyła noge na nogę i machała tą wierzchnią lekko w powietrzu..
- Huh... Chcesz coś przydatnego? - powtórzyła Entoma poważnym tonem - W takim razie idz do świątyni która znajduje się na północy Arkham... Zobacz na własne oczy jej wnętrze... Może wtedy otworzą Ci się oczy i zrozumiesz z kim naprawdę rozmawiasz...


Tymczasem szczury wysłane przez Zaraze na miasto Dallenor dotarły już pod jego mury... Tutejsza ludność zdołała już zapomnieć o poprzednim ataku przeprowadzonym na to miasto przez demony... Życie ciągnęła się nieprzerwanie... DO CZASU...
Szczury rozproszyły się rozbiegając we wszystkich kierunkach docierając do każdego zakamarka i każdej ciemnej uliczki... Niektóre weszły tez do kanałów i rur ściekowych.. Wystarczył jeden atak... jedna zarażona przez takiego szczura osoba aby plaga mogła się rozprzestrzenić....
- Dobrze... dobrze... doskonale... - mówił Zaraza zadowolonym tonem - Wszystko gotowe...
Śmierć obserwował w milczeniu podekscytowanego Zarazę.. Kiwnął lekko głową...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
Wczoraj 00:15:52
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1897
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
- Ach.. ENTOMO! Cudownaś... cudownaś!! - krzyczał Thant całkowicie wariując na jej punkcie - Jesteś niesamowita.. - krzyczał

Galthran zaś kroczył korytarzami... był już blisko.. nagle usłyszał krzyk... Wezyra Thanta? Zaszokował się.. zacisnął pięść.. przyspieszył kroku... a po chwili bez pukania w drzwi i bez zapytania wkroczył do sali tronowej... dostrzegł scenę... Entomę z nóżkami na tronie... a Thanta przed nią... zagotował się lekko...
- A co... co tu się.. - syknął i spojrzał na Thanta - Wezyrze?! Cóż tutaj robisz... już dawno zniknąłeś.. - syknął brutalnym tonem
Spojrzał na Entomę..
- Wybacz Entomo... że wszedłem bez pozwolenia.. ale... nie dowierzałem.. - powiedział - Wezyr mówił że wraca do swoich spraw... a tymczasem.. jest tu.. tak blisko Ciebie.. - mówił wzburzony

Thant kątem oka zerknął na Galthrana.. westchnął...
- Nie miej mi tego za złe ostatni Czarny Rycerzu na tych ziemiach.. ale.. uzależniłem się nieco od Entomy... tak samo jak Ty... - odparł Thant spokojnie.. wiedział jednak że niebawem serio musi wracać i wykonać kroki w wojnie.. jest ważnym elementem... inwigilował Wojnę i Nelotha kolosalny szmat czasu.. doskonale wie co czynić.. wie że musi ruszać...
- JEdnakowoż.. czas z Entomą.. jest tak ograniczony.. to smutne.. taka istota jak Entoma zasługuje na bezwarunkowy szacunek, to sprawa najoczywistsza... wybaczcie jeśli swoim zachowaniem jakkolwiek Was uraziłem.. jednak uzależnienie... zbyt mocne.. - przemawiał w ich kierunku..
- Galthranie.. nie denerwuj się.. zaraz stąd znikam.. a ty doceniaj każdą minutę z naszą Panią.. jest ona taka niezwykła...

Galthran zadyszał cięzko... zaciskał pięści...
- Nie musisz mi tego gadać... to dla mnie sprawa całkowicie oczywista... od dawna już.. a Ty.. miałeś już dawno stąd odejść, a nie potajemnie zakradać się tutaj.. do Entomy... - przemawiał wzburzony




Isabella pojawiła się w Cerberus tuż obok Cassahsa, Drakkana i Siaela... Wezyrowie dostrzegli Cesarzową.. momentalnie pokłonili się i uniżyli przed swą Panią...
- PANI! - krzyknął Drakkan
Isabella spoglądała srogim wzrokiem... do jej umysłu napływały informacje od Shohu i Czarnych Wież.. wiedziała o Olympus, wiedziała o Halkret... wiedziała o Ibrahimie, o Smoczymoście... wiedziała o szczurach w Dallenor...
- To obrzydliwe.. to naprawdę obrzydliwe.. - przemówiła po kilku minutach kamiennej ciszy...
- Neloth jest takim samym szczurem jak te które zakradają się do Dallenor... jak te które były w Smoczymoście.. - przemówiła Cesarzowa
Wezyrowie dziwili się słuchając jej potężnych słów.. była doprawdy wspaniała.. wszystko wiedziała...
- Sam nie dokonałby NICZEGO. Nigdy. Kompan u jego boku to Demon.. Wojna. - przemawiała brutalnym tonem - Wiemy to od dawna, zarówno ja jak i Thant a także Ibrahim.. cztery demony wkradły się do mojego świata... jeden już nie żyje... pozostało trzech... bawią się w wojnę.. haha.. wchodzą z butami nie tam gdzie trzeba.. zapłacą. - syknęła Cesarzowa
- Pani... przepraszamy.. Olympus... podbili je... - jęknął Drakkan
Isabella syknęła.. była ostro wkurzona..
- Z waszej strony jak na razie same porażki, Panowie... sama muszę robić większość rzeczy.. nie podoba mi się to.. właśnie wracam z Kartis... głowa Talona została ścięta... - przemówiła...
- Gratulacje Pani... - przemówił Cassahs...
Wezyrowie pochylali głowy...
- Siael, Drakkan... wraz z Arturem Winchesterem JR'em przejdziecie do pełnej ofensywy... wkroczycie z kolosalną ilością broni, istot i legionów.. tym razem nic was nie zatrzyma, podbijecie kolejno elfickie miasta. Macie jak najszybciej wbić tam moje sztandary. - Przemówiła brutalnie
WEzyrowie pochylali głowy
- Cassahsie... będziesz odpierał wszelkie ataki na moje miasta... masz od teraz nieograniczone środki z Legionów i z broni i sprzętów... nie ograniczaj się w niczym... Thant Cię w tym wesprze - przemawiała
- Ibrahim jest niezdolny na ten moment do walki... Vanessa straciła okręty z którymi wypłynęła.. bardzo słabe zachowanie.. nie podoba mi się to.. - syknęła okrutnie Isabella
- Natychmiast macie sprawić aby atakowanie moich miast przestało im się opłacać.. natychmiast macie otoczyć ich tereny, stłamsić ich.. wejść i zaszyć się na ich terenach.. Cassahs i Thant potem także dołączą z ofensywą.. ich okręty mają zostać niszczone przez nasze bronie nabrzeżne... nie ustąpicie już w atakach, od teraz będą nieprzerwane do końca - przemówiła brutalnie...
Wiedziała że elfy posuwają się już za daleko... że ataki na jej miasta są niedopuszczalne.. zamierzała to natychmiast zgasić.. ta iskra zbyt mocno się rozpalała. Nie zamierzała na to pozwalać.

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
Wczoraj 00:54:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1898
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma słuchając zarówno Galthrana jak i Thanta pokręciła głową nieco już poirytowana ich sprzeczkami.
- Wystarczy tego... - powiedziała mocnym tonem przerywając ich dyskusje - Thant... idź już... Doceniam twoją pomoc w Volturus i ogólnie twoją wizytę, ale teraz najwyższy czas aby każdy zajął się swoimi sprawami... Chyba to oczywiste... prawda?



Siły Elfów po efektywnym podbiciu miasta Olympus, po kilku godzinach rozpoczęły pełną ofensywę na Lionhead... Armaty i katapulty wystrzeliły bombardując mury miasta...
Niespodziewanie siły elfów pojawiły sie też na miejscu spotkania wezyrów z Isabellą.. Tuz nad ich głowami przeleciały pociski które uderzyły w kierowaną przez Isabellę wieżę. Na morzu pojawiło się wiele okrętów z których rozpoczął sie ostrzał w kierunku miasta... na mniejszych łodziach elfy zaczynały dobijać do brzegów... Kilka oddziałów weszło juz na ląd i rozpoczęło atak maszerując w stronę zebranych...



- Nie mówisz poważnie... - rzekł jeden z arystokratów kręcąc głową - Ty... serio chcesz to zrobić?
W tym samym momencie w sali zabrzmiało głośne klaskanie.. Wszyscy popatrzyli w kierunku Nagumo.. To on bowiem był tego sprawcą. Po chwili usłyszeli też jego szyderczy śmiech.
- Haha! Pięknie... Po prostu pięknie... - rzekł szyderczym tonem Nagumo - Zaraz ożywimy jedną z najbardziej niebezpiecznych osobowości w historii tego świata... Coż za emocjonujące wieści... Ach.. ależ się ciesze, że tutaj przybyłem...
- Nagumo.... - zaczął jego ojciec Hektor poważnym tonem spoglądając na swojego syna
- Tak... tak... wiem... Nie powinienem się wypowiadać, ale nie mogłem się powstrzymać... Wybacz ojcze... - rzekł Nagumo ciągle mając na twarzy swój prześmiewczy uśmieszek - Chciałem jedynie rzec, że jak najbardziej jestem za rozpoczęciem tego zadania...
W tym momencie skierował swój wzrok na Szefową
- Jestem pewny że nasza organizatorka już wcześniej wszystko przemyślała... - dodał wskazując dłonią w jej kierunku
Szefowa słysząc słowa Nagumo kiwnęła lekko głową.
- Nasz obiekt był swego czasu nieposkromioną siłą i jestem pewny, że bez większego problemu przyczyni się do naszego zwycięstwa... Pozbędzie się Cesarzowej w naszym imieniu... A wtedy... każdy z was przejmie udziały Carraboth Holding na całym rynku... Skończy się monopol jednej firmy a rozpocznie nowa era... Każdy z was bedzie miał szanse na rozwój na indywidualnych zasadach... Mniejsi przedsiębiorcy również beda mieli szanse aby wspiąć sie na szczyt... W końcu zapanuje harmonia.. taka jak powinna być od początku... Czyż nie tego chcieliśmy?
Arystokraci popatrzyli na siebie nawzajem.. Zaczęli kiwać głowami. Magister który stał z boku obserwował jak zaczynają szeptać między sobą. Hektor podrapał sie pod podbródku.
- Jeżeli to co mówisz naprawdę się ziści.... to jestem za.... Pracujemy nad tym już bardzo długo... Wycofanie się teraz nie wchodzi w grę... - rzekł mocnym tonem
- Ja również się zgadzam... Fakt...To niebezpieczne, ale wszystko wskazuje na to, że potrzebujemy go... bez niego się nie uda... - odparł stary arystokrata z długą brodą
Szefowa widząc rosnące poparcie dla planu stojąc przed ekranem ze skrzyżowanymi rękami uśmiechnęła sie szyderczo..

[Obrazek: gtfgftgjyjftyjff.jpg]

- Bardzo dobra decyzja przyjaciele.... Obiecuje, że jej nie pożałujecie... - powiedziała Szefowa - Wręcz przeciwnie... Zyskacie więcej niż sobie wyobrażacie...


Tymczasem na Abregado, Dowódca Nieumarłych po swojej emocjonującej konwersacji z Cassahsem zdołał już nieco ochłonąć.. Nie ukrywał że wszystko co się działo było przez to że Isabella zdecydowała się wywołać kompletnie bezsensowną wojnę, gdy jej wezyrowie są kompletną bandą pajaców nie mających zielonego pojęcia o prawdziwym konflikcie... Skutki tego były dobrze wyczuwalne przez nieumarłych... Szlaki handlowe z Mrocznymi Elfami z dnia na dzień kompletnie sie załamały, przez co wymiana produktów i niosący się z tym zysk najzwyczajniej przepadł jak kamień w wode. Nihil nie ukrywał przez to swojej irytacji... Był wściekły że przez egoistyczne zapędy Isabelli i działania wojenne sam stał sie stratny...
Właściwie tylko czekał na moment aby sobie z nią porozmawiać na osobności i powiedzieć głośno i wyraźnie jego uwagi co do jej decyzji...Wszystko wskazywało bowiem na to, że Isabella najzwyczajniej zapomniała, że nie jest pępkiem tego świata...
Dowódca Nieumarłych w towarzystwie gwardzistów opuścił swoją rezydencje niedługo potem... Udali się do prosto do portu gdzie kilkanaście statków z dostawami zostało najzwyczajniej uziemionych przez zamrożone kontrakty z elfami... Jego niezadowolenie rosło z każda chwilą... Zacisnął pięści obserwując zacumowane okręty...


===================================================

Natomiast w Dalthei dwie siostry - Shizzu i Naberal własnie kończyły wspólny posiłek.. Naberal odłożyła swój pusty talerz na bok i popatrzyła na Shizzu, która właśnie brała ostatnie łyki swojego czekoladowego shake'a.
Gdy tylko skończyła zgięła plastykowy kubek i odłożyła go na bok... Zaledwie chwile potem pojawił się jeden z przedstawicieli kuchennej służby i błyskawicznie zabrał zarówno talerz Naberal jak i zgnieciony, plastikowy kubek Shizzu kłaniając się przy tym im obojgu z szacunkiem...
- Wykwintne i pożywne.. To się nazywa efektywny posiłek... - powiedziała Shizzu gdy tylko służący zniknął
Naberal wolno kiwnęła głową. Shizzu dostrzegła, że jej starsza siostra nabrała nieco poważnej miny. Podparła swoją głowę prawą rękę patrząc w inną stronę.
- Sądząc po twojej ekspresji na twarzy wnioskuję iż rozmyślasz nad czymś istotnym... Czy to ponownie jakieś wątpliwości przed podróżą? - zapytała Shizzu
- Huh? Nie.. Nie... nic z tych rzeczy... - odparła Naberal - Aczkolwiek... jesli nie miałabyś nic przeciwko to miałabym do ciebie pewne pojedyncze i... moze nieco trochę dziwne pytanie...

[Obrazek: naberaltablesit.jpg]

- Słucham wyraźnie... Postaram sie odpowiedzieć w najbardziej logicznie możliwy sposób niezależnie jak pozornie nielogiczne by to pytanie było... - odparła Shizzu
- Ech... No Coż... Nie wiem jak to zbytnio dobrać w słowa... ale... Ciekawi mnie jedna rzecz... Czy... Czy kiedykolwiek miałaś jakieś dziwne.. wizje? może sny? - zapytała Naberal poważnym tonem
Shizzu przez chwile milczała... Wyglądało to tak jakby analizowała to pytanie niezwykle dokładnie przez powiedzeniem czegokolwiek.
- Hmm.. Obawiam się ze nie zarejestrowałam niczego takiego w moim przypadku... Czy tobie sie to zdarzyło?
- Tak... raz.. podczas medytacji.. Było to jakiś czas temu... - odparła Naberal mrużąc lekko oczy. - Do tej pory nie wiem co o tym sądzić...
- Co dokładnie z niej pamiętasz? - zapytała Shizzu - Co się działo w tej wizji?
- Coż... Widziałam siebie... siedzącą samą na łóżku.. albo sofie?.... a po chwili podszedł do mnie jakiś mężczyzna.... Nie widziałam jego twarzy... nie widziałam jego wyglądu... Nie wiem kim był... ale... nagle pocałował moją dłoń.... poczułam to wyraźnie na własnej skórze... a potem.. zbliżył się do mnie... ale w tym momencie wszystko mi się urwało i się ocknęłam... Nie mam pojęcia co to miało oznaczać... Nie wiem co nawiedziło mój umysł, że cos takiego mi ukazał...
Shizzu podrapała sie po podbródku.
- Ciekawe... - odparła Shizzu - Sądzisz, że to miało miejsce w Magicznym Wymiarze?
- Ja... nie wiem.... nie jestem pewna... Ciężko to jednoznacznie określić... Było zbyt mało szczegółów... - odparła Naberal i pokręciła głową
- Coż... jeżeli to byłby jakiś człowiek to z pewnością to byłoby ostatnie co by zrobił w swoim życiu... - powiedziała Shizzu pewnym tonem - Z tego co wiem to Magiczny Wymiar pełen jest takich żałosnych niższych istot... Nie stanowią one jednak żadnego zagrożenia... Pierwsze lepsze zaklęcie może doprowadzić do ich błyskawicznego zgonu...
- Tak.. racja... ale... nadal nie rozumiem... dlaczego miałby to robić? To nie ma przecież żadnego sensu... - powiedziała Naberal nieco nie pewnym i niezbyt utwierdzonym tonem.
- Coż... Jestem przekonana, że są pewne jednostki którym moze się podobać twój wygląd i wizerunek... I myślę że to dotyczy każdego wymiaru.... - odparła Shizzu - Chyba dostrzegłaś to po tym jak się zachowuje Pellar... serio Cię lubi... Ciągle się na ciebie patrzy i o tobie mówi....
Naberal słysząc to parsknęła cicho pod nosem
- Prosze cię.. - powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach
- Serio... Nie żartuje... Mój system nie jest do zdolny do kreowania żartów...
- Pellar tak samo lubi Ciebie... - odparła Naberal patrząc prosto w twarz Shizzu - Rozumiem, że ty też to zauważyłaś?
- Nie potwierdzam tego.... - odparła Shizzu robotycznym tonem odwracając wzrok w inną stronę.
- Ale też nie zaprzeczasz... - mruknęła Naberal cały czas z lekkim uśmiechem na ustach. - Pellar ze mną rozmawiał kilka razy... Myślę, że wpadłaś mu w oko po tym jak zaczęłaś spędzać z nim czas w bibliotece...
- Teraz to ty sobie żartujesz... Jestem pewna w stu procentach... - powiedziała Shizzu nieco przerywanym tonem
Naberal pokręciła lekko głową i skierowała swój wzrok w inną stronę...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
Oceny: DevilxShadow (+1)
Wczoraj 01:17:06
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: