Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1871
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lupus słysząc słowa Ibrahima zaśmiała się pod nosem i kiwnęła lekko głową
- Tak.. tak... wiem, że jest wspaniała! To niezaprzeczalny fakt... - powiedziała dumnym i zadowolonym tonem Lupus - I dobrze, że przyznałeś się do głupiego błędu... W końcu nie ma lepszej medyczki w krainie ode mnie...
Po tych słowach odwróci się tyłem.. cały czas jednak spoglądała na niego kątem oka..
- Powiadomię twojego kolegę o tym, że już po wszystkim i że będziesz zdrów.. - dodała Lupus - Jednakże.. tak jak mówiłam... Nie możesz wrócić na front jeszcze przez kilka dni.. twój organizm musi się odbudować i zaczać swoje funkcjonowanie od nowa... Do tego czas zalecam byś leżał.. jadł delikatne, lekkostrawne jedzenie i głęboko oddychał... Jakby cos się działo złego to poinformuj mnie natychmiast... ale... wątpie by była taka konieczność... a więc... Życzę Ci Powodzenia... Wielki Wezyrze....
Rudowłosa pokojówka mrugnęła okiem do Ibrahima po czym udała się w stronę wyjścia aby znaleźć Winchestera....


Entoma która przeteleportowała się z powrotem do twierdzy, przebywała aktualnie w głównej sali narad medytując przy tronie który teraz należał tylko i wyłącznie do niej... Jej ciało unosiło się lekko nad ziemią w pozycji siedzącej... Jej oczy które zazwyczaj świeciły jasnym blaskiem, teraz przygasły.... Panowała tu kompletna cisza... Dochodziło południe a pokojówka nie musiała się już praktycznie niczym dziś przejmować... Mogła się skupić na relaksie i odpoczynku... Bardzo szybko w końcu pozbyła się zagrożenia jakim był Sisyphus... Kompletnie zmasakrowała go w pojedynku pokazując zdecydowaną i wyraźną różnice w mocy pomiędzy nimi... Rycerz od samego początku nie miał żadnej szansy na wygraną... Pozostali członkowie zakonu również zostali wyeliminowany... Stopczyk, Azazlef, Callisto... Kazdy z nich zapłacić życiem za swoją niesubordynację... Jedynie Galthran zdecydował się podążać jej ścieżką i za jej przywództwem...
Entoma nie mówiła tego nikomu, ale nigdy wcześniej nie rządziła żadnymi terenami na własną rękę... Nie miała w tym zbytnio doświadczenia... Zawsze jednak obserwowała poczynania swojego Stwórcy i Pana - Ignathira kiedy zarządzał Daltheą i postanowiła wykorzystać teraz zdobytą przez siebie dawno temu wiedzę... Wiedziała jednak równocześnie, że pod jej rządami znajdują się miasta zamieszkane w głównej mierze przez ludzi - w jej oczach niezwykle słabych i podrzędnych istot których egzystencja nie miała żadnego znaczenia... aczkolwiek byli to teraz jej poddani... była zmuszona ich tolerować i o nich dbać nawet jeśli ich losy były jej kompletnie obojętne... Na początek z pewnością chciała by miasto zostało odbudowane po walce z Sisyphusem... Liczyła na to, że komendanci których wysłała szybko uporają się z tym problemem... Bez problemów mogła to zrobić sama, ale nie chciała marnować swojej mocy na takie bezsensowne drobiazgi...
Teraz, medytując w samotności chciała na krótką chwilę zapomnieć o wszystkim co ją otaczało... Wcześniej tę możliwość przeszkodziło jej przybycie dwóch dżinów których motywy nadal jak o tym myślała wydawały się niezwykle dziwne... Nie chciała jednak się w to zbytnio teraz zagłębiać.... Jej myśli zmierzały w innych kierunkach... Wiedziała, że niebawem cały wymiar stanie przed kolejnym wyzwaniem...

=============================================

Yunna słysząc słowa Shizzu otworzyła szerzej oczy.
- CO? - jęknęła zaskoczonym tonem po czym spojrzała na swoje ubrania... Dopiero wtedy zrozumiała o czym mówiła Shizzu - Oh... rzeczywiście.... jestem... mokra...
Shizzu nie spuszczając wzroku z wampirzycy lekko kiwnęła głową.
- Tak... Dlatego zapytałam... - powiedziała Shizzu
Yunna westchnęła głeboko. Gestem dłoni lekko poprawiła swoje włosy które zasłaniały jej widok
- To... nie twój interes.... - odparła Yunna niezadowolonym tonem
- To prawda... Aczkolwiek jeśli chciałaś się wykąpać to dużo bardziej efektowny byłby prysznic w twojej własnej komnacie... Kąpiel w ubraniach w tej sadzawce nie jest zalecany... Twoje postepowanie nie jest logiczne... - odpowiedziała Shizzu
Yunna słysząc to ponownie się zdziwiła.. Popatrzyła kątem oka na Naberal która stała obok z założonymi rękami...
- Ja....- zaczeła Yunna z powrotem spoglądając na Shizzu. Próbowała szybko wymyślić jakieś wytłumaczenie. - Ja... po prostu... Nie zauważyłam tej sadzawki... i do niej wpadłam...
Po słowach Yunny nastała chwila ciszy... Obie pokojówki milczały intensywnie wpatrując sie w Yunnę... Aby przerwać tę niezręczną ciszę wampirzyca chrząknęła lekko pod nosem.. Nie miała pojęcia czy jej uwierzyły czy nie....
- To oczywiste kłamstwo z twojej strony.... - odparła nagle Shizzu i cofnęła się nieco do tyłu..
- Huh? Skąd niby...- jęknęła Yunna
- Na pewno Pellar to zrobił... - wtrąciła Naberal spokojnym tonem
- Tak... To brzmi najbardziej sensownie... - odparła Shizzu
- Co?!... Chwila!.. - ryknęła Yunna podnosząc się ławki
- Spokojnie blada dziewczyno... - odparła Shizzu - Nie bedziemy się wtrącać pomiędzy wasz wewnętrzny konflikt.... Odpowiedź na pytanie którą chciałam usłyszeć została otrzymana i zarejestrowana... Miłego dnia życzę...
Po tych słowach machnęła ręką, odwróciła się i ruszyła w stronę wrót zamkowych nie oglądając się za siebie...
Yunna była w kompletnym szoku... Nie wiedziała co powiedzieć... Szybko spojrzała na Naberal, która stała jeszcze obok... Ona jednak mruknęła tylko cicho pod nosem.
- Mam szczerą nadzieję, że ty i twój brat odnajdziecie wspólny język.... Oby jak najszybciej... - powiedziała poważnym tonem Naberal po czym odwróciła się i odeszła tak samo jak przed chwilą Shizzu...
Yunna spoglądała jak obie pokojówki się oddalają i wchodzą do wnętrza zamku przez pobliskie wrota.... Gdy zniknęły z jej oczu opuściła wzrok w dół spoglądając na swoją mokrą suknie... Zmarszczyła brwi... Nie mogła przecież w takim stanie chodzić po zamku... Zamierzała się udać z powrotem do swojej komnaty i sie przebrać... a potem... potem musiała zastanowić sie co robić dalej...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-January-2026 20:20:26 przez Ravcore.)
08-January-2026 18:32:46
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1872
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Ibrahim obserwował jeszcze przez moment tyłek Lupus i jej nogi gdy wychodziła... kiwał wolno głową... cały czas miał przed oczami jej namiętny pocałunek.. to jak czuł jej usta.. jej ślinę.. jej zapach.. rozkoszował się nadal rudowłosą...



Winchester JR zaś siedział na jednej z ławek nieopodal namiotu Wielkiego Wezyra.. siedział z głową spuszczoną na dół, chował twarz w swoich dłoniach... był kompletnie zrujnowany.. załamany... zastanawiał się już jak przekazać Cesarzowej wieści... wieści tragiczne.. o śmierci Wielkiego Wezyra... Winchester JR popadł w dołek emocjonalny i psychiczny... był zdruzgotany... tylko bliskość kobiety mogła go postawić na nogi...




Isabella pokiwała głową..
- Tutaj teraz Cię pozostawię Sisyphusie... pozostań na jakiś czas w mojej rezydencji... tutaj będziesz miał całkowity spokój... niebawem chcę jednak wyjaśnień.. - powiedziała wolno
W tej chwili rozejrzała się dookoła, a następnie pstryknęła palcami.. teleportowała swojego horkruksa tuż na swój tron... potężny artefakt pojawił się w jej zamku i leżał teraz na jej tronie...
Cesarzowa pokiwała wolno głową... po chwili teleportowała się... prosto do centrum Kartis...
Isabella pojawiła się w Kartis, największym mieście tego terytorium... na samym środku... od razu poczuła jak gęsta atmosfera tutaj panuje.. jak bardzo szykowane są tu działania przeciwko niej i konspiracje... pokiwała głową... rozejrzała się... Cesarzowa wyglądała niesamowicie bosko i wspaniale... ubrała czarną szykowną spódnicę z seksownym rozcięciem na jej nodze przez co prezentowała się niezwykle uwodzicielsko, na górze zaś miała białą krótką bluzkę która mocno i seksownie odsłaniała cały jej brzuch, miała również seksowne rozcięcie na biuście, a także szykowne koronkowe czarne rękawy dodające niesamowitego sznytu... do swojego outfitu dobrała sobie również niesamowitą złotą tym razem biżuterię... na nogach zaś miała szykowne seksowne czarne szpilki... wzięła również jedną ze swoich torebek...


[Obrazek: t6bvu5U.jpeg]

Isabella stała przez moment na ulicy w miejscu... po chwili zaś usłyszała.. wycie syren... hałas. szum... momentalnie z ciemnych uliczek zaczęło wyłaniać się ogrom masywnych osiłków, zbirów i chamów... ogromne ilości brutali zaczęły otaczać samotną tutaj Isabellę... facetów pojawiło się ogrom... z każdej strony
- O kur*a! Cesarzowa! - wyły gnoje
- No proszę, prosto w naszych łapach, hahah! - warczały kundle
- Ależ niespodzianka.. sama przylazła.. a żeśmy planowali ją brutalnie złapać.. już niebawem.. plany bowiem mamy wielkie... Talon wszystko zaplanował.. - wył jeden ze skurwysyn*w

Isabella przygryzła lekko wargę obserwując jedynie jak brutale ją otaczają i jak gadają między sobą... zachichotała i uśmiechnęła się...
- Och.. Panowie.. ależ was wielu.. - powiedziała uroczym tonem - Chcecie się bawić? - powiedziała wolno
Brutale śmiali się obleśnie... wielu wyciągało okrutne bronie zza pleców.. topory, siekiery, miecze... inni gotowali już zaklęcia w dłoniach... wszyscy byli gotowi do ataku... inni szykowali łańcuchy, sznury i kajdany na Cesarzową... śmiali się obleśnie i patrzyli na nią... Inni zaś rozpinali rozporki i zsuwali spodnie...
- No.. ta nasza Cesarzowa to naprawdę bogini i niesamowita sztuka.. najlepsza... zanim ją zaniesiemy do Talona chyba sie Panowie nią trochę pobawimy, co? - warknął jeden który zniżył już swoje spodnie.. czuł bowiem jak jego sprzęt aż pulsuje rozpalony widokiem Cesarzowej Isabelli... niesamowicie działała na ich zmysły... totalnie ich rozpalała... wyglądała bosko i wspaniale...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-January-2026 16:41:39 przez DevilxShadow.)
18-January-2026 16:40:22
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1873
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lupus po chwili wyszła z namiotu zasuwając za sobą płachtę i westchnęła głęboko pod nosem. Nie spodziewała się, że ten dzień nabierze tak szalonych okoliczności... O tej porze miała być gdzie indziej i robić zupełnie co innego, a tymczasem skończyła w wojskowym obozie ratując Wielkiego Wezyra przed śmiercią... Dodatkowo była zmuszona do podjęcia radykalnych środków aby to uczynić.... Nabrała lekko kwaśnej miny... Fakt, że musiała go całować mocno ją poirytował... Niestety jednak nie miała innego wyboru... Jego życie było zagrożone...
Nadal jednak nie była w stanie zrozumieć jakim cudem Ibrahim zaraził się taką chorobą... Liczyła na to, że dowie się czegoś wiecej na ten temat od Winchestera...
Samego Winchestera zaś dostrzegła dosyć szybko... Siedział on bowiem w pobliżu na jednej z ławek.. Wyglądał na załamanego... Szybko podeszła do niego i stanęła przed nim. Ten jednak tego nie zauważył... Jego głowa była opuszczona... Majaczył i szlochał pod nosem.
- Ej ty! Mazgaju... - powiedziała pokojówka mocnym tonem w jego stronę spoglądając na niego z góry swoimi błyszczącymi złotymi oczami - Skończ beczeć..

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
18-January-2026 20:08:00
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1874
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Winchester JR usłyszał aksamitny ton głosu Lupus... wolno obniżył swoje dłonie i położył je na kolanach... powolutku uniósł głowę w górę... dostrzegł rudowłosą stojącą przed nim... widział jej ciało... jęknął..
- L..Llupus... - mruknął - Ja wiem.. próbowałaś.. nie winię ciebie.. wszystko spoczywa teraz na moich barkach... wszystko.. pogrzeb, powiadomienie Cesarzowej.. wszystko.. ja.. ja dam radę, jestem silny.. ale.. Twoje wsparcie może być dla mnie najcenniejsze.. bowiem ty jesteś.. taka cudowna.. - mruczał jej aksamitnym tonem.. obserwował jej piękne uda... brzuch... zerknął na jej biust.. twarz...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
19-January-2026 00:17:36
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1875
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lupus słuchając jego słów przewróciła oczami. Syknęła gniewnie pod nosem..
- Skończ już się błaźnić i gadać głupoty...- odparła Lupus srogim tonem - Powiedz mi lepiej skąd Wielki Wezyr zaraził się taką chorobą... Jak do tego doszło... Rano był jeszcze w pełni sił jak tu byłam... Co wyście robili?! a właściwie... Co ON robił... gdzie był....


Tymczasem do podziemnej bazy Szefowej zaczęli przybywać pierwsi zaproszeni goście. Każdy z nich pojawiał się w odstępach czasowych tak aby nie wzbudzić niepotrzebnej uwagi.. Magister stał nieopodal wejścia i obserwował po kolei pojawiających sie gości... Wszystkich po kolei był w stanie rozpoznać bez większego problemu... Kazdy z nich był bowiem uczestnikiem poprzedniego spotkania które miało miejsce już jakiś czas temu...
W pewnym momencie jednak łowca nagród dostrzegł nadchodzącego siwobrodego Hektora - arystokratę który prowadził niezwykle wpływową firmę w centrum Arkham i miał podpisane wielomiliardowe kontrakty z Carraboth Holding...To właśnie dzięki jego udziałom Cesarzowa Isabella wspięła swoja firmę na szczyt... Hektor dał o sobie jednak bardziej znać ze swojej nienawiści do wezyra Drakkana... Oraz tego jak ten miał ostrą kosę z jego synem... Owy syn zgodnie z zezwoleniem Szefowej dołączył dziś do swojego ojca na spotkaniu
- Witam serdecznie... - rzekł Magister i odchylił głowę przed Hektorem - Przybyliście o czasie... Szanuję za punktualność...
- Oczywiście... Nie wyobrażałem sobie tego inaczej... - rzekł Hektor mocnym tonem i podrapał sie po swojej brodzie. Magister pokiwał lekko głową... Hektor mimo iż był przedsiębiorca i wiekowo dochodził juz do sześćdziesiątki to trzymał się niezwykle dobrze... Łatwo można by było go pomylić a jakimś szefem niebezpiecznego gangu lub kulturystą.. Jego sylwetka była bowiem spora... Widac było że całe życie dużo ćwiczył...
- Rozumiem, że ten dżentelmen będzie nam dziś towarzyszył... - powiedział po chwili ciszy Magister spoglądajac na syna Hektora..
- Tak...w rzeczy samej... - rzekł Hektor - Zapewne nie mieliście okazji się jeszcze poznać...Na imię mu Nagumo..
Nagumo natychmiast nabrał szyderczego uśmieszku na swojej twarzy
- Łowca nagród... - rzekł Nagumo - Jeden z najstarszych zawodów tego świata... Tak niewielu ich już zostało... Doprawdy wielka szkoda, ale taka jest cena rozwoju... Coś starego musi odejść aby powstało coś nowego...
- Mhm... Nie ująłbym tego lepiej... - odparł Magister i kiwnął lekko głową

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
19-January-2026 16:51:10
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1876
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Winchester JR zaszokował się lekko... westchnął... spoglądał na Lupus.. rozkoszował się jej ciałem...
- Lupus.. ja.. ja wiem.. to niesamowicie trudne.. to ciężkie.. ja postaram się okiełznać.. - przemawiał JR a po chwili zerwał się lekko z ławki i chwycił na moment dłoń Lupus... była mięciutka i przyjemna.. także gdy wstał to poczuł jej zapach.. jęknął z przyjemności... szybko jednak puścił jej dłoń.. nie chciał jej podrażnić... przełknął ślinę...
- Co.. cóż... no... wyruszył.. osobiście, z kilkoma oddziałami na Smoczymost... wyruszyli aby podbić to miasto i wbić sztandary Cesarstwa... Cesarzowej bowiem na tym mieście zależało mocno, przypadło jej do gustu... chcieliśmy je sprawnie podbić.. - przemawiał Winchester JR - A on nagle się po prostu teleportował.. taki... w takim stanie.. - przemawiał JR




Isabella pokiwała głową widząc jak masywne osiłki, chłopy, chamy, brutale, tyrani i zbiry otaczają ją z każdej możliwej strony... było ich tutaj naprawdę dużo... większość bardzo masywna, plugawa i mocno uzbrojona... ona zaś stała na samym środku w swoim seksownym i szykownym outficie... westchnęła lekko...
- Hahaha, no cóż... CESARZOWO... - śmiały się zbiry - Wpadłaś w naszą szczwaną pułapkę, nie sądziliśmy żeś taka głupiutka haha - śmiali się i szydzili
- No chłopy.. jak to mówią... ładna buźka, mały rozumek hahaha - śmiały się chamy, wielu szykowały już brutalne stalowe kajdany, łańcuchy i sznury... zamierzali już zaraz całkowicie związać Isabellę i ją unieruchomić... wielu aż oblizywało usta...
Jeden ze zbirów zbliżył się najbliżej, niesamowicie podekscytowany i zadowolony... kiwał głową i śmiał się..
- No.. Pani Isabello, parszywa Cesarzowo... hahaha... teraz należysz już do nas.. jesteś nasza.. - przemawiał w jej kierunku
Reszta śmiała się w głos niezwykle podekscytowana
- Będziemy cię używać jak tylko zechcemy przez wiele godzin... jak będziesz grzeczną dziewczynką to może będziemy nieco mniej brutalni.. - przemawiał paskudnym tonem - A może.. a może nie... chcemy cię zniszczyć.. całkowicie wykorzystać... nie będziemy mieli litości - gadał prosto do Isabelli
Isabella westchnęła.. zerkała na wszystkich... widziała jak kolosalnie i mocno jej pożądają.. jak bardzo ich rozpaliła, widziała ogromne wzniesienia w ich spodniach... widziała to u wielu, inni zaś chcieli ją już atakować.. nienawidzili jej.. chcieli już walczyć.. zaśmiała się lekko..
- Strasznie dużo gadacie... - syknęła nagle
- Cicho tam, durna Isabello! Nie uciekniesz już stąd, jesteś nasza... - przemówił zbir - No dalej chłopy, wiązać ją i rozbierać... ja będę używał jej gardła... chcę chwycić mocno te lśniące włosy... i wejść głeboko. hahaha - rechotał obleśnym tonem osiłek
- Ja ją wezmę od tyłu... - dodał drugi obleśnym tonem planując już zabawę.. - Należysz do nas Isabello...
- Bardzo dużo gadacie.. - syknęła ponownie - Zamknijcie już te obleśne mordy.. gdybym chciała uciekać to bym tutaj osobiście nie przybyła... przyszłam tutaj po prostu na przedstawienie, do cyrku... przyszłam oglądać błaznów i cyrkowców, to właśnie otrzymałam.. rozbawiliście mnie... przybyłam również do ZOO, aby pooglądać dzikie małpiszony... takiego widoku także doświadczyłam... hahah, durnie... teraz pora na mój udział w przedstawieniu... wasza Pani przybyła, kundle.. na kolana... pora na czystkę.. pora na utylizację.. - syknęła ostro Cesarzowa.. jej dłonie zapłonęły potęgą Wiecznego Ognia...
Chłopy wytrzeszczyły oczy.. syknęli... byli niesamowicie wkurzeni... już za moment mieli naskoczyć na kobietę...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-January-2026 18:19:53 przez DevilxShadow.)
20-January-2026 17:59:28
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1877
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Sytuacja w Volturus po pojedynku Entomy z Sisyphusem stopniowo zaczynała się stabilizować. Ludzie wyszli z powrotem na ulice... Galthran i Thant pomagali rodzinom poszkodowanych w identyfikacji ich ciał i pochówku.. Oczywiście nie zabrakło lamentów i płaczów przez to spowodowanych... Niektórzy stracili bowiem członków swoich rodzin..
Kilkanaście minut później przybył również oddział wraz z komendantem który został wezwany przez Entomę... Zgodnie z jej poleceniem rozpoczeli pracę nad naprawą zniszczonych budynków i pozbyciu sie całego gruzu... Jak na pojedynek który trwał zaledwie kilkanaście sekund zniszczenia były ogromne... Wojownicy wiedzieli ze przez najblizsze godziny a nawet dni będa mieli ręce pełne roboty...
Wieści o błyskawicznej detronizacji i wygnania Sisyphusa rozniosły sie echem wśród całej ludności... Jego najwięksi zwolennicy popadli w przerażenie.. Nie mogli sobie tego wyobrazić jakim cudem jakaś mała pokojówka kompletnie go obezwładniła.. Ich umysł nie pojmował tego jak wielką moc musiała posiadać... Byli do tej pory przekonani że nikt nie jest w stanie sie równać ze słynnym czarnym rycerzem... Jak sie jednak okazało, byli w głębokim błędzie... Szczerze obawiali się swojej przyszłości... Wiedzieli że beda musieli sie dostosować... Pozostali jednak przyjęli te wiadomości z obojętnością.... Byli przyzwyczajeni do tego że Zakon był do tej pory skorumpowany i jego członkowie nijak się zachowywali jak na prawdziwych rycerzy przystało... Przywykli do ciągłych bijatyk, burdelu, pijaństwa i mordowania... Teraz jednak wszystko wskazywało na to, że te czasy kompletnej sielanki i nieładu ostatecznie dobiegły końca... Teraz gdy na czele stanęła niezwykle potężna i ambitna kobieta mozna było sie spodziewać że wszystko sie zmieni... Pytanie brzmiało jednak jak szybko to nastąpi....
Ludzie szeptali miedzy sobą.... Sąsiedzi zaczęli prowadzić debaty... Każdy zastanawiał się nad tym co się stanie teraz z terenami Zakonu...
Stary Harold starał się uspokajać ludność i dawać im rady jak powinni od teraz postępować aby nie sprowadzić na siebie niepotrzebnych problemów... Po chwili jednak usłyszał jak stojący nieopodal Galthran i Thant, którzy właśnie skończyli swoją pracę zaczęli się przegadywać na temat Entomy... Oboje próbowali sobie nawzajem udowodnić dlaczego zasługują by być u jej boku... Harold westchnął jedynie pod nosem i pokręcił głową...


Po tym co sie wydarzyło w Smoczymoście, Władca Mrocznych Elfów popadł w kompletny obłęd... Był wściekły, przygnębiony i przerażony równocześnie... W szczególności decyzją Wojny... Neloth nie tak sobie wyobrażał prowadzenie tego całego konfliktu do zwycięstwa... Podjęcie tak radykalnych środków było dla niego zbyt dużą przesadą... "Zaraza która wybiła wszystkie żywe istoty"... To było kompletne szaleństwo....
- I co my mamy do cholery teraz zrobić.... - mówił Neloth przejętym tonem chodząc w kólko tam i z powrotem koło swojego tronu
- Kontynuować obronę... To chyba oczywiste... - odparł Wojna mrocznym tonem
- Nie... Nie... Twoje pomysły to kompletne wariactwa! Nie zamierzam poświęcić kolejnego miasta! Przez ciebie straciłem dziesiątki tysięcy obywateli!
Wojna słysząc to zacisnął swoje pięści..
- Musimy kontynuować atak.. tak.. tak... trzeba zaatakować... trzeba zająć siły Isabelli czymś innym... - zaczął mówić szaleńczo Neloth - Musimy wysłac siły natychmiastowo...
Wojna obserwował chodzącego w kółko Nelotha... Widział ,że król powoli traci panowanie nad sytuacją... Zniszczenie Smoczymostu było nieuniknione i Wojna o tym doskonale wiedział... Straty w cywilach w żaden sposób go nie ruszały, a dzięki całej tej akcji zdołał pozbyć się kolejnej armii wysłanej przez Isabelle oraz samego Wielkiego Wezyra z pola bitwy... Tak jak tego pragnął... Stopniowo i powoli jego wizja zaczynała się kreować... Wraz z Zarazą i Śmiercią mieli ustalony juz plan działania... Już niebawem zarówno Neloth jak i całe królestwo elfów przestaną być im potrzebni jako pionki do gry...



Lupus odsunęła szybko swoją dłoń do tyłu i otrzepała ją nieco nabierając niezwykle srogiego i przenikliwego spojrzenia.... Winchester widząc to aż przełknął ślinę..
- Wy i te wasze "ludzkie czułości"... Tsss... - syknęła Lupus i odsunęła się trochę do tyłu.
Po chwili westchnęła głeboko analizując to co powiedział jej Winchester.
- Hmm... a więc Smoczymost... - mówiła cicho Lupus opuszczając lekko głowę i drapiąc się po podbródku - A więc coś musiało ich zaatakować... Wątpie jednak by elfy posiadały broń biologiczną takiego kalibru... Dodatkowo ta silna mroczna esencja... Interesujące...
Po chwili spojrzała z powrotem na Winchestera
- Coż... tak czy siak... Nie musisz już dłużej lamentować mazgaju... Wielki Wezyr bedzie żył... Uleczyłam go... Na razie jednak nie może wrócić na pole bitwy.. Musi dojść do siebie przez kilka dni... Jego organy były kompletnie wyniszczone... Dopilnuj jako jego przyjaciel aby nie próbował niczego głupiego na czas swojej rehabilitacji.....
Winchester słysząc to niezwykle sie uradował.. Już chciał sie rzucić na Lupus by ja przytulić, ale pokojówka zatrzymała go swoją ręką trzymając go na dystans.
- Obejdzie się BEZ podziękowań... - powiedziała mocnym, a zarazem srogim tonem Lupus i zmrużyła swoje błyszczące złociste oczy - Idz lepiej do namiotu i zajmij sie Ibrahimem jak należy...


Całe zamieszanie oraz harmider które wywołali zebrani najemnicy oraz Isabella nie wywołało jednak wrażenia na pewnej nietypowej osobistości która właśnie szła chodnikiem po drugiej stronie ulicy... Pojawiła się bowiem ona kompletnie niespodziewanie.. Był to podstarzały mężczyzna o siwej brodzie oraz włosach, ubrany w czarny szykowny i elegancki mundur... Wyglądem przypominał nieco jakiegoś lokaja.. Szedł spokojnym i równym krokiem ze schowanymi za plecy rękami... Na krótki moment popatrzył kątem oka na Isabelle oraz otaczających ją brutali, ale bardzo szybko stracił zainteresowanie i ruszył dalej zatrzymując się dopiero pod jednym z szyldów który zawieszony był na wejściem do specjalnego sklepu ze zwojami magicznymi..
Mężczyzna spoglądał na niego przez chwilę drapiąc się po brodzie... Chwile potem jak gdyby nigdy nic wszedł do środka...



Tymczasem Yunna udała się z powrotem w drogę do swojej komnaty... Po tym co się wydarzyło miała kompletny mętlik w głowie... Z jednej strony nie chciała się niczym zamartwiać gdyz w końcu osiągnęła swoje największe marzenie, które narodziło sie w jej głowie po tych wszystkich irytujących wydarzeniach w jej życiu... Była teraz kimś więcej niż zwykłą księżniczką... i na dodatek mieszkała w wymiarze najpotężniejszego Overlorda którego moc nie miała żadnych granic... Mogła wieść teraz życie wieczne w najwspanialszej oazie... prawdziwym niebie... ale... No właśnie... Nie czuła teraz tej radości którą posiadała na początku... To co powiedział jej Pellar... to była ta druga strona która powstała w jej głowie... Poczucie Winy za odtrącenie swoich bliskich... zamordowanie ich... sprzedanie królestwa... To wszystko zaczęło ją przytłaczać... Pomimo iż zdobyła to co pragnęła, to czuła się w tym kompletnie samotna... Oddała wszystko za egoistyczną wizję swojej przyszłości... Pytanie brzmiało... Czy było to warte swojej ceny? Czy można było tego uniknąć? Czy można było zrobić to inaczej?
Yunna mruknęła cicho pod nosem wchodząc z powrotem po schodach na górę.... Dotarła pod drzwi do swojej komnaty... Nim jednak je otworzyła popatrzyła w bok w głąb korytarza.. Tam bowiem na jego końcu znajdował się pokój Pellara... Przez moment zastanawiała sie nad tym co zrobić... Czy iść z nim jeszcze raz porozmawiać czy odpuścić... Yunna pokręciła wolno swoja głową.. Szybko doszła do wniosku ze to nie jest odpowiedni moment... Pellar był na nią wściekły... Nie chciał jej widzieć na swoje oczy... Nie widział w niej już swojej siostry... Te słowa w szczególności wciąż dudniły w jej uszach.. Zabolały ją bardziej niż się tego spodziewała...
Dopiero po pewnym momencie pociągnęła za klamkę i weszła do środka swojej komnaty... Z racji iż jej suknia była cała mokra udała się prosto do łazienki aby sie przebrać...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-January-2026 19:04:33 przez Ravcore.)
20-January-2026 19:00:27
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1878
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Galthran i Thant gadali między sobą i cały czas komplementowali Entomę... robili sobie wzajemne przytyczki...
- Mówiłem już... dzięki ci za pomoc.. i najlepiej jakbyś już odszedł stąd.. - przemówił Galthran srogim tonem
- Och.. Galthranie.. wiem.. wojna, czas mnie goni... jednak trochę się tu teraz narobiłem z tobą przy tych ciałach i ofiarach... nie powiem... napiłbym się kawy, herbaty albo kieliszek czegoś mocniejszego... chyba coś tu macie... może Pani Entoma osobiście.. - odparł Thant
Galthran aż warknął lekko...
- Czemu ciągle gadasz o Entomie.. zaprzestań w końcu... - odparł czarny rycerz
Thant westchnął...
- Cóż.. wybacz... po prostu.. urzekła mnie... kolosalnie... - odparł podekscytowanym tonem Thant
- Nie masz prawa tak mówić.. tylko ja.. - odparł Galthran ale przerwał wolno.. spostrzegł się że Harold ich słucha..



Winchester Jr uradował się na słowa rudowłosej.. naprawdę chciał się w nią wtulić... ta jednak nie chciała podziękowań...
- Dlaczego.. rudowłosa piękności.. dlaczegóż nie chcesz podziękowań... dlaczego.. - pytał zaszokowany - Uczynię co trzeba, zajmę się nim.. masz moje słowo Lupus.. jednak.. naprawdę chciałbym ci dziękować.. przecież to duży czyn.. tyś.. sama jedna.. uratowała go.. Lupus.. mów mi.. jak tyś go uratowała? Co musiałaś czynić.. czyżby jakiś tajemny lek? Co żeś dokładnie uczyniła.. przemów mi.. - mówił chcąc się do niej zbliżyć...


Isabella rozpoczęła walkę z osiłkami.. postanowiła że nie będzie na nią marnować za dużo czasu, nie zamierzała tracić tu cennego czasu na tych prymitywów...
Gestem lewej dłoni machnęła i potężną mocą zniżyła na kolana ogromną ilość facetów... utkwili i ciągnięci mocną siłą bezwładnie zaczęli przed nią klęczeć... czuli jak ich ręce i nogi i ciało ogarnia mocny i bolesny skurcz... zaczęli krzyczeć z bólu i wypuszczać swoje bronie z ręki...
Isabella zachichotała widząc ten widok...
- Hahaha, Panowie.. mówiłam od początku abyście klękali przed swą Panią... po dobroci, niczym grzeczne pieski.. tak czy siak byście padli przede mną na kolana, teraz jednak zostaliście zniżeni bardziej agresywnie i boleśnie... - przemówiła i puściła oczko w stronę klęczących... od razu usłyszała że kolejni napierają z drugiej strony... machnęła więc prawą dłonią i uniosła wszystkich w powietrze... po chwili z jej dłoni wydobyła się potężna wiązka Wiecznego Ognia która pochłonęła ich wiszące w powietrzu ciała, za moment zaś na ziemię runęła spora ilość kości tworząc mały huk... spalili się doszczętnie...
Natomiast z następnej strony kolejni już napierali na Isabellę... jeden z tasakiem zdołał do niej dobiec i wymierzyć cios, Isabella zaś zrobiła unik... wyrwała mu z dłoni tasak a jego odepchnęła od siebie zaklęciem.. pofrunął na kilka metrów... Isabella zachichotała.. podrzuciła w dłoni tasakiem i rzuciła nim w tors kolejnego uśmiercając go potężnym cięciem ostrza... jego martwe ciało opadło na ziemię...
- Jesteście obrzydliwie słabi.. dlaczego Talon was tutaj hodował? - syknęła Isabella zerkając na ostatki tych przygłupich osiłków..
Faceci trzęśli się ze strachu słysząc stukot jej szpilek gdy do nich podchodziła... po chwili Cesarzowa zbliżyła się do 3 ostatnich osiłków... zmrużyła oczy... faceci byli ogromni...
- Na kolana, pieski.. - syknęła i gestem dłoni zniżyła ich przed sobą na kolana
W tej chwili gestem dłoni przywołała do siebie tasak wbity w tors jednego z facetów, ociekająca krwią broń trafiła do jej ręki...
- Huh... znowu tasak? - jęknęła Isabella obserwując broń.. pamiętała bowiem że wyrżnęła elfów na statku, bachora i żonę jednego taką samą bronią.. tasak jej się nawet podobał... fajnie można było nim ciąć...
- Niechaj będzie.. - odparła słodkim tonem, a po chwili przejechała dłonią po policzku jednego z masywniaków.. poklepała go lekko..
- Mieliście ciekawe plany, kundle.. jaja was swędziały, a we łbach powstawały fantazje.. sądziliście że mnie pokonacie.. złapiecie.. hahaha.. durne psiska.. - powiedziała Isabella i cięła tasakiem głowę jednego z facetów, odrąbała ją od torsu a jego martwe ciało obaliło się pod kolana drugiego
- Idioci... wasz Talon jest już w grobie... - dodała Isabella i zabiła kolejnego.. trzeci błagał ją o litość, skamlał i trząsł się ze strachu...
- Ooch.. kundelku... bez kolegów nie jesteś już taki hardy? I twardy? Hahaha - syknęła Isabella i bezwzględnie odrąbała trzęsącemu się osiłkowi łeb... kolejne cielsko obaliło się na ziemię...
Cesarzowa po chwili zerknęła na mocno pokryty krwią tasak.. zachichotała... odetchnęła... rozejrzała się i spostrzegła się ile trupów leży na ulicy, ile kości... i jak bardzo zrobiła się pusta ta ulica... a jeszcze przed chwilą tylu bydlaków rzucało tutaj w jej kierunku parszywe groźby... zachichotała...
- Taalon! Idę po ciebie... teraz twoja kolej psie... - krzyknęła na głos sama do siebie Isabella, zachichotała...

Talon zaś siedział skryty w swej wieżyczce w Kartis... kiwał się w przód i w tył, tracił zmysły../.
- Kur*a.. jasny szlag.. ona.. ona już tu jest... parszywa Isabella... wie wszystko.. o planach.. o zdradach.. o zamiarach przeciwko niej... wariatka... szalona dyktatorka... oby moje osiłki ją złapały i przywlokły ją tu przed moje oblicze w kajdanach i na kolanach jak było mówione... oby podołali... pora pokazać jej gdzie jej miejsce.. ach.. Isabella... zmasakrowałaś Darkseida... wzniosłaś krainę na szczyt... nie tak miało być.. zapłacisz za wszystko.. ta kraina już dawno miała zdechnąć... ach, Isabello durna... wstrętna Isabello... sam odetnę ci tą twoją śliczną główkę.. - gadał Talon kiwając się przed siebie i do tyłu...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
20-January-2026 21:55:30
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1879
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Harold podszedł bliżej do Galthrana i Thanta. Słyszał wyraźnie ich całą konwersacje.. podobnie jak zapewne całe pobliskie osiedle..
- Spokojnie... Nie musisz się obawiać Galthranie... - rzekł Harold podpierając się swoją drewnianą laską - Twoje uznanie i wierność do Pani Entomy i tak jest mi doskonale znana... Nie zostawiłeś jej w końcu gdy Sisyphus próbował usilnie przeciągnąć Ciebie na swoją stronę... Nie kazdy zdałby się na taki wybór...
Po tych słowach opuścił wzrok.
- Nie dziwię Ci się jednak... - rzekł Harold poważnym tonem i podrapał się po podbródku - Pani Entoma doprawdy jest niesamowitą osobowością... Pojawiła sie znikąd... wiadomo o niej niewiele... ale jej potęga jest niewyobrażalna... Dodatkowo słyszeliśmy chyba wszyscy jej rozmowę z Sisyphusem przez walką... On znał ją z przeszłości... Widzieli sie wcześniej... Doprawdy to intrygujące...


Lupus wsłuchiwała sie w słowa Winchestera... Zgodnie z jej oczekiwaniami, wezyr nie miał zielonego pojęcia kim ona tak naprawdę jest... Nie zamierzała się mu jednak w tym zakresie zwierzać... Wystarczyło, że prawdę o jej umiejętnościach znał Ibrahim który widział jej pojedynek na arenie z Isabellą... To jednak było na jej korzyść... Im mnie osób wiedziało, tym lepiej...
- Powiedziałam... Nie potrzebuje twoich podziękowań... - odparła Lupus - Uratowałam Wielkiego Wezyra tylko dlatego, że posiada on dużą wartość dla Cesarzowej Isabelli... A to jak to uczyniłam... coż... Dla twojej wiadomości na co dzień nie ścieram tylko kurzu i zamiatam podłogi... Wiem co nieco o leczniczej magii... Myślę, że taka odpowiedź Ci wystarczy...
Po tych słowach wzięła głeboki oddech i odwróciła wzrok w inna stronę spoglądając na przechodzących obok wojowników.
- Wracam do swoich spraw... - dodała Lupus spokojnym tonem - Potem przekaż Isabelli informacje o stanie zdrowia Wielkiego Wezyra.... Jestem pewna, że bedzie chciała usłyszeć szczegóły...
Po tych słowach Lupus najzwyczajniej się teleportowała, znikając Winchesterowi z oczu.


Tajemniczy jegomość wszedł do wnętrza sklepu... Natychmiast rozejrzał się po wnętrzu spoglądajac na różnorodne zwoje magiczne które były dziełem różnych czarodziei... Każdy z nich można było zakupić za odpowiednią cenę i użyć w razie konieczności... Tego typu inicjatywa była ciekawym rozwiązaniem dla osób które magią na co dzień nie były w stanie się obsługiwać a miały konkretna potrzebę... Owe zwoje jednak nie były czymś tanim i na nawet najsłabsze zaklęcia, typowy przechodzień nie mógł sobie pozwolić... Takich punktów nie było wiele w krainie... Właściwie to można było je liczyć na palcach jednej ręki... Nic jednak dziwnego.. tego typu biznes był dosyć egzotyczny, nietypowy oraz ryzykowny... Każdy zwój musiał byc odpowiednio zabezpieczony przed kradzieżą... Dlatego też czarodzieje którzy prowadzili tego typu sklepy zawsze pieczętowali swoje zwoje tak aby te mogły zostać użyte dopiero po zapłacie określonej za niego kwoty...
Mężczyzna w czarnym mundurze podszedł spokojnie do lady i zadzwonił dzwonkiem przywołując czarodzieja z zaplecza.
- Och... witam nowego klienta! - rzekł zadowolony czarodziej - W czym mogę pomóc?
Mężczyzna spojrzał na niego spokojnym wzrokiem
- Chciałbym zobaczyć, jesli jest takowa możliwość, Ofertę najnowszych zwojów które są teraz w waszym posiadaniu... - rzekł mężczyzna mocnym głosem
Czarodziej pokiwał głową zadowolony
- Alez oczywiście! - rzekł - Tak sie właśnie okazuje, że dotarły do mnie w zeszłym tygodniu całkiem nowiutkie zwoje... niektóre z nich niezwykle unikatowe i wartościowe...
Mówiac to czarodziej wyciągnął za lady kartkę na której wypisane były nazwy kilkunastu najnowszych magicznych zwojów dostępnych w sklepie wraz z ich ceną i podał ją mężczyźnie przed oczy..
Tajemniczy meżczyzna podrapał sie po swojej siwej brodzie po czym wyciągnął z munduru czarny monokl i zaczął przez niego czytać to co zostało na owej kartce zapisane... Szukał czegoś co go zainteresuje....

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
21-January-2026 17:01:07
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1880
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Galthran pokiwał wolno głową słuchając staruszka
- Cieszy mnie Twoje uznanie dla niej.. będzie wspaniałą władczynią.. wszyscy się przekonają.. jej zdanie ma najwyższą wartość... - odparł czarny rycerz
Thant mrużył oczy.. spoglądał na niego.. przeczesywał go wzrokiem... podejrzewał coś.. Galthran doprawdy był w pełni i całkowicie oddany maleńkiej.. od dawna nie widział takiej wierności.. pokiwał głową..



Winchester JR pokiwał głową gdy Lupus zniknęła.. westchnął.. polubił rudowłosą.. zdawał sobie jednak sprawę że ich związek nie jest możliwy... aż westchnął z dużego żalu... wolnym krokiem udał się w stronę namiotu Wielkiego Wezyra i wszedł do środka.. zobaczył leżącego Ibrahima... wolno podszedł i przykucnął...
- Ibrahimie.. żyjesz.. - powiedział
Ibrahim pokiwał głową..
- Takk.. ledwo uszedłem z życiem.. - jęknął
Jr kiwnął głową.. westchnął..
- Musimy ruszać.. w bój.. - przemówił Ibrahim
- Nie możesz na razie.. Ibrahimie.. Lupus mówiła.. że musisz jeszcze odpocząć... zadbam o Ciebie... - odparł JR...




Isabella rozejrzała się po uliczce... widziała pochowanych w domach ludzi... wielu było zastraszonych tutejszą propagandą nędznego Talona... westchnęła.. wiedziała że jego działania nigdy nie wyszły poza Kartis, nędzarz nawet tutaj od dawien dawna budował swoje małe "wpływy", nie były one jednak niczym wartym uwagi... Isabella wiedziała o jego działaniach od samego początku, jednak nie reagowała... wiedziała że ten nie ma żadnej mocy aby uczynić cokolwiek większego, ma jedynie chorą ambicję.. która nigdy się nie spełni... teraz bowiem Cesarzowa jest na etapie oczyszczania swojej krainy ze śmieci... jednym z odpadów jest właśnie Talon.. przybyła po niego... skróci go już niebawem o głowę... uwolni Kartis od jego małych i prymitywnych "wpływów" i jego propagandy.. ludzie w Kartis zaznają oddechu... zginie bowiem ostatnia pamiątka po Darkseidzie.. ostatnia pluskiew pełzająca po tej krainie w której wnętrzu głowy siedzi jeszcze ta brudna i zgubna polityka..
Isabella pokiwała głową.. spokojnie ruszyła przed siebie ulicą mijając trupy, stukot jej czarnych szpilek był słyszalny... w ręku zaś nadal trzymała zakrwawiony tasak...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
21-January-2026 22:33:57
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 8 gości