Ravcore
☆ Rysownik ☆
     
Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze: RozowyOrangutan
Odznaczenia:
(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
|
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma wysłuchawszy Galthrana oraz jego zapewnień, kiwnęła wolno głową.
- Dobrze... Liczę na ciebie... Postaram się wrócić najszybciej jak to możliwe... Powodzenia... - powiedziała po czym teleportowała się zostawiając rycerza samego.
Gdy Isabella zniknęła protestujący kontynuowali dalej swój przemarsz ulicami... Byli przekonani że Cesarzowa kompletnie zwariowała i jest już w pełni zaślepiona swoimi imperialistycznymi zapędami... Dziesiątki lat pokoju dobiegły właśnie ku końcowi... Nastroje wśród ludności zaczęły się pogarszać a Isabella nie robiła nic aby temu skutecznie przeciwdziałać. Prawdą było że zwykli obywateli tracą na twej wojnie najwięcej....
Setki tysięcy zostało zabitych... wiele miast i wsi splądrowanych i spalonych... Nic dziwnego że wszyscy czuli się zagrożeni i przerażeni... Nikt nie chciał trafić na front....Nikt nie chciał walczyć w bezsensowym konflikcie którego można było uniknąć... Isabella jednak tego nie rozumiała,,,
Protesty, bunty i bijatyki zaczęły rozgrywać się w wielu miastach i trwały dalej niezależnie od panujących warunków.. Sytuacja jedynie sie pogarszała.. Chaos cały czas się szerzył...
Tymczasem Neloth coraz bardziej tracił kontrolę nad sytuacją... Teraz gdy Oboz Matlava zadeklarował się zaprzestanie dostaw sprzętu i surowców z powodu braku zapłaty, Elfy musiały liczyć jedynie na ich własne produkcje w Dagerfall.. Wszystkie zakłady zaczęły pracować dzień i noc, nieprzerwanie zwiększając swą dotychczasową produktywność o ponad 400%.
Dodatkowo w jego wojsku zaczał rosnąc procent dezercji... Elfy które jeszcze wczesniej bez żadnych przemyśleń chwytały za miecze i topory ruszając na front, teraz uciekały przy pierwszej lepszej możliwości. Ich morale mocno spadły.. Kazdy z nich zaczynał przypuszczać że wynik tego konfliktu jest przesądzony..
Neloth odkrył też że jego Wielki Admirał Vanghar jest zdrajcą i zbiera siły aby zrobić zamach stanu i obalić go z tronu...
Wszystko powoli zaczynało się sypać...
Wszystkie okręty które udało się przejąć Cassahsowi i Isabelli i które zostały wysłane do ataku na terytoria elfów, zostały niespodziewanie zatrzymane z zaskoczenia przez flotę Admirała Vanghara która również płynęła do Dagerfall
- Sir... Potwierdzam... to okrety królestwa elfów... Czy powinniśmy.. - powiedział jeden z załogi
- Zastrzelić... - rzekł poważnym tonem Vanghar
Zołnierz słysząc to nabrał zszokowanej twarzy..
- C-Co... ale... sir... - zaczął
- ZESTRZELIĆ! Teraz nic już nie moze stac mi na drodze ku mojemu triumfowi... Zresztą... Co z tego, że to nasze okrety jak załoga to cesarscy uzurpatorzy...
Zolnierz słysząc te słowa chwycił za lunetę i popatrzył przez nia na odległe okręty.. W rzeczy samej admirał miał racje... Był w stanie dostrzec sylwetki legionistów...
- Rozpocząć ostrzał! Zlikwidować! - ryknął maniakalnym tonem admirał śmiejąc się sam do siebie.
Jego flota zgodnie z rozkazem natychmiast rozpoczęła brutalny atak... Atakowali z dystansu z którego takie zwykłe okręty jak te którymi dysponowali teraz Cesarscy nie były w stanie w żaden sposób odpowiedzieć... Byli kompletnie bezbronny.. Okret za okrętem zaczał tonąc pod wpływem gwałtownego ostrzału... Siły które zdołał zebrać Cassahs zostały doszczętnie unicestwione...
Flota Admirała płynęła naprzód... Nie zatrzymywała się nawet na chwile dezintegrując każdy okręt na swojej drodze...
Natomiast Lupus cały czas leżała na ziemi skuta kajdanami, oparta swoją głową o skalistą ścianę.. Straciła już rachubę czasu... Nie wiedziała jak długo tutaj już siedzi... jak długo jest tutaj związana i skuta... Przypuszczała że zapewne kilka dobrych godzin... Nigdy wcześniej w swoim zyciu jej się to nie przydarzyło... Nigdy wcześniej nie została porwana i unieszkodliwiona w taki sposób i trzymana przez długie godziny... Wcześniej zdołała medytować przez jakiś czas... Próbowała wyciszyć swój umysł i coś wymyśleć, ale tak jak przypuszczała na niewiele to sie zdało... Westchnęła głęboko... Nie miała pojęcia juz co zrobić.. Gdyby tylko kajdany były trochę lżej założone to być moze dzięki swojej sile fizycznej mogłaby je rozerwać... ale niestety wszystko wskazywało na to, że demony wcześniej już o wszystkim pomyślały...
Nagle rudowłosa usłyszała kroki zbliżające się w jej kierunku... Odchyliła głowę mrużąc oczy i spoglądając w ciemność...
Po chwili dostrzegła że był to Śmierć wraz z drugim, masywnym demonem... Wojną..
Oboje stanęli nad nim i spoglądali na nia z góry...
- Tak jak mówiłem.... sam widzisz... Lykantrop... - rzekł Śmierć
Wojna mruknął pod nosem...
- Ta...Słyną ze swojej wytrzymałości... - odparł Wojna mrocznym tonem
- Chciałbyś ją przetestować? - zapytał śmiejąc się pod nosem Śmierć
- Hah... Czemu nie... - rzekł Wojna i zacisnął pieści..
Lupus słysząc to otworzyła szerzej oczy i zacisnęła zęby... już wiedziała, że względny spokój który miała do tej pory właśnie dobiegł ku końcowi...
Wojna natychmiast brutalnie chwycił ją za rękę po czym uderzył z całej siły w brzuch... Lupus ryknęła głośno spluwając krwią...
Śmierć cofnął się trochę do tyłu..
- Jesli nie chcesz powiedzieć nic po dobroci.. to trzeba to zrobić po złości... - rzekł demon śmiejąc się pod nosem..
Wojna zaczął bić niemiłosiernie Lupus.. Cios za ciosem.. cios za ciosem.. Jego ciosy były niesamowicie potęzne.. wprawiały w dudnienie całą jaskinie... Ciało Lupus było wytrzymałe... ale... ono równiez miało swoje limity... Krew lała sie strumieniami z jej usta i nosa... Ciosy Wojny w nią wymierzone dla takiego zwykłego człowieka byłyby najzwyczajniej zabójcze... Jej cios byłby wystarczający aby zabić...
Lupus dyszała .. sapała.. krztusiła się krwią... jej ciało drżało... a Wojna cały czas łapał ją.. rzucał nią... wbijał w ziemie i bił aż do krwi...
Pokojówka jęczała z bólu.. z jej oczy aż się zaszkliły...
- Gdy się podział twój cięty język wilczyco? - zapytał Śmierć prześmiewczym tonem patrząc na zmasakrowaną Lupus... - Dopiero co przecież byłaś taka mądra... Jak szybko się to zmieniło...
Wojna w tej chwili pochwycił pokojówką i cisnął nią z impetem o ścianę jaskini... twarde i ostre krawędzie ściany wbiły jej się w ciało raniąc ją od tyłu... Lupus bezsilnie upadła na ziemię...Nie mogła w zaden sposób się zregenerować... Jej moce były zablokowane... Ból był nie do zniesienia... Cała była we krwi...
Wojna spogladał na nią w milczeniu... Dopiero po chwili popatrzyła na stojącego obok Śmierć.
- Jestes pewny, że posiada ona potrzebne nam informacje? - zapytał
- Musi posiadać... Z pewnością pracowała dla Isabelli.. - rzekł Śmierć - Nie zaprzestawaj... Ubij ją na tyle abyśmy bez większych trudności mogli dostac się do jej umysłu...
- A potem?
- A potem... zrobisz z nia co zechcesz...
Wojna słysząc to mruknął pod nosem.. Podszedł bliżej i niespodziewanie kopnął swoja noga Lupus prosto w głowę... Obrażenia które otrzymywała stawały sie coraz bardziej krytyczne... Lupus traciła czucie i swoją świadomość... W pewnym momencie ból zaczął ustawać... Każdy cios demona w nia wymierzony stawał się obojętny... Jej ciało było już doszczętnie zniszczone... Krew lała sie z niego nieprzerwanie...
Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.
MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
|
|
| Oceny: | |
| 20-February-2026 18:40:58 |
|
DevilxShadow
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
      
Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze: DevilxShadow
Odznaczenia:
(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
|
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella wiedziała już o kolejnych rosnących protestach... jej nogi zadrżały... otworzyła usta i chwyciła się za głowę, zaczęła nerwowo chodzić w te i z powrotem nadal będąc w Cerberus...
Czuła że coś jest nie tak, że nie wszystko jest w porządku tak jak planowała... że nie wszystko ma pod kontrolą... wytrzeszczyła oczy... nie chciała takiego czegoś czuć.. nie chciała.. jednym z jej największych lęków było bycie w niewoli, bycie bezbronną, bez siły.. dlatego zawsze podążała inną ścieżką niż siostra, matka, babka.. dlatego zawsze dążyła do potęgi i najwyższej siły, a to był jeden z jej największych lęków i na pewno nie zamierzała nigdy go doświadczyć.. wiedziała jednak że nigdy go nie doświadczy, ponieważ jest nie do pokonania... jest najsilniejsza.. wiedziała to.. to jej dawało najwięcej mocy... zamierzała skupić siły na destrukcji elfów... wiedziała że elfy i demony są największym problemem, że w końcu muszą zniknąć z tej krainy... wiedziała że jej orkowie już powstają, już się kreują... że jej monstra niebawem okażą dominację i nową siłę... to również dawało jej moc... westchnęła.. uspokajała się... zastanawiała się jak zapanować nad tym wszystkim... wiedziała że musi zniszczyć elfy i demony...
Tymczasem oddziały Legionów przejęły także kopalnię Tel Miryn... Thant zajął wszelkie surowce które były tam wydobywane... był zadowolony.. była ona bowiem bardzo blisko tamtych dwóch miast.. okręty które przejęto stały zaś na razie w bezpiecznych odległościach...
- Niebawem wszelkie siły już na stałe wyruszą.. i uderzą... w resztę elfickich miast... wszyscy wyruszymy do batalii.. - przemawiał Thant...
Wezyrowie słuchali... kiwali głowami..
Cassahs zaś dowiedział się już o tym że jego okręty zaatakowano... wściekł się... wszyscy byli coraz bardziej poirytowani elfami...
![[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]](https://i.imgur.com/5ZxkCR0.gif)
☠ Hi there my dear! Turn back! Turn back... ☠
♛♛♛
|
|
| Oceny: | |
| 20-February-2026 21:43:54 |
|
DevilxShadow
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
      
Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze: DevilxShadow
Odznaczenia:
(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
|
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Minęło trochę czasu odkąd Isabella zemdlała, a głos w jej głowie ucichł... była bardzo silna psychicznie dlatego po czasie zdołała się zacząć wybudzać.. co właśnie nastąpiło.. Cesarzowa jęknęła lekko, syknęła... zaczęła wolno otwierać oczy, leciutko... zakręciło jej się w głowie...
- Ałć.. co jest.. - syknęła.. poruszyła się gwałtownie.. poczuła jednak ograniczenia w ciele.. na rękach.. poczuła że nie może ruszyć rękami.. szarpnęła... poczuła że leży, a ręce ma z tyłu.. skute kajdanami..
- Co? - syknęła... otworzyła szerzej oczy i ujrzała sylwetki elfów - CO?! Chyba żartujecie.. - syknęła szarpiąc całym ciałem
- ZDEJMUJ TO! - syknęła ostrym językiem, ponownie się ostro szarpnęła.. czuła narastającą wściekłość i frustrację... cała wojna, jej miasta, protesty, elfy, ataki i głosy w głowie, a teraz to... to wszystko wymykało jej się spod kontroli, nienawidziła tego uczucia.. TERAZ JĄ POCHWYCILI? Isabella dostała napadu szału... zaczęła szamotać nogami... zaczęła myśleć nad strategią... zamierzała ich jak najszybciej przekupić kolosalną ilością złota i wszystkiego co zapragną.. myślała nad możliwościami, od razu... racjonalnie...
Thant i Cassahs zerkali na Drakkana, ten bowiem szykował się do boju... był w pełnym uzbrojeniu...
- Drakkanie... uderz na Northgrove.. pierwszą falą... bombardujcie, atakujcie... nieprzerwanie... uderzcie jak najmocniej.. - przemówił Thant.
Ibrahim słysząc to pokiwał głową
Drakkan założył brutalną stalową rękawicę na dłoń i także pokiwał głową
- Nie musicie się martwić Panowie... przebijemy się przez ich pierwszą obronę i zrobimy odpowiednie spustoszenie... będziecie mieli wolną drogę aby wkroczyć... - przemówił Drakkan pewny swego...
Wezyrowie popatrzyli na Drakkana...
Cassahs natomiast zrobił wściekłą minę...
- Lionhead... zagarnęli... zagarnęli nasze Lionhead... wściekłość Cesarzowej sięgnie zenitu... - przemówił potwornym tonem
Drakkan słysząc to zacisnął pięści...
- A więc Northgrove niebawem będzie nasze... - warknął brutalnie Drakkan... po chwili zerknął na Ibrahima który go zawołał a siedział na kanapie...
Drakkan wolno podszedł do Wielkiego Wezyra i przykucnął przy nim...
Ibrahim wolno położył rękę na ramieniu przyjaciela patrząc w jego oczy...
- Drakkanie... uważaj na siebie... te elfy to naprawdę szczwane lisy... mogą mieć jeszcze dużo zagrywek - przemówił Ibrahim
Drakkan pokiwał głową...
- Bądź spokojny Ibrahimie... niebawem wrócę tu z dobrymi informacjami o naszym ataku.. jestem tego pewien.. - odparł Wezyr
Ibrahim uśmiechnął się patrząc w jego twarz
- Liczę na to przyjacielu... powodzenia.. i prosze cię... wróć tutaj. - rzekł spokojnym tonem i kaszlnął
Drakkan kiwnął głową... wyprostował się i rozejrzał... był gotowy aby wyruszyć... wyszedł przed namiot...
Oddziały Legionów gromadziły się aby towarzyszyć Drakkanowi... były to głównie jego oddziały... wszyscy doskonale się znali...
- Wezyrze! Wszyscy są gotowi! - zameldował Generał
Drakkan pokiwał głową...
- DO ATAKU! - ryknął...
Artyleria Cesarstwa rozpoczęła ostrzał Northgrove... oddziały Drakkana zaś wyruszyły przed siebie...
![[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]](https://i.imgur.com/5ZxkCR0.gif)
☠ Hi there my dear! Turn back! Turn back... ☠
♛♛♛
|
|
| Oceny: | |
| 21-February-2026 22:47:54 |
|