Ocena wątku:
- 5 Głosów - 4.2 Średnio
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
|
[RolePlay] Magic World V - The New Era
|
| Autor |
Wiadomość |
Ravcore
☆ Rysownik ☆
     
Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze: RozowyOrangutan
Odznaczenia:
(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
|
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Sytuacja na Abregado stopniowo zaczęła się stabilizować.. tak szybko jak powstał kryzys, tak szybko zaczął on przemijać... Burza która pojawiła się na wyspą stopniowo przechodziła. Pojedyncze pioruny nadal błyskały w oddali, jednak nad Dohl de Lokke niebo z powrotem zaczęło się rozjaśniać odsłaniając tym samym pełną skalę zniszczeń...
Nieumarli żołnierze stacjonujący w stolicy zgromadzili cywili w bezpiecznym miejscu z dala od zagrożenia... tak samo jak i czarodzieje którzy używając portali przenieśli wiele osób poza mury miasta...
Bellatrix wraz z gwardzistami widząc że atak dobiegł końca i wszystkie wampiry zostały unieszkodliwione, natychmiast ruszyła w stronę centrum aby dowiedzieć co sie stało z Nihilem... Czuła duży niepokój... Co prawda nie dopuszczała do siebie myśli, że Nihil mógłby przegrać stracie z demonem ale niepewność nadal pozostawała gdzieś z tyłu jej głowy... Na szczęście jej wątpliwości szybko zostały rozwiane gdy dotarła na miejsce i zauważyła Nihila który siedział sobie na ruinach jednego z budynków spoglądając w milczeniu na zniszczenia...
- NIHIL! - krzyknęła Bellatrix i podbiegła do niego jako pierwsza... Dostrzegła w tej chwili też i Varrana który siedział obok Dowódcy Nieumarłych - Co... co się stało?! Nic Ci nie jest?
Nihil podniósł lekko wzrok i popatrzył na Bellatrix.. Kiwnął wolno głową
- Ta.... Żyje.. - odparł Nihil - Pokonaliśmy go... Ja i Varran... Demon zginął...
Bellatrix słysząc to odetchnęła z ulga..
- Całe szczęście... - odparła
- Abregado przetrwało kolejną próbę, jednakże jakim kosztem... - odparł nieco przygnębionym tonem Nihil - Straciliśmy dziś nie tylko połowę naszego miasta ale tez wspaniałych żołnierzy i wielu niewinnych cywilów.. Demon nie oszczędzał nikogo...
- Dobrze, że zareagowaliśmy w porę... gdyby nie nasza szybka interwencja to z pewnością zniszczenia byłyby dużo większe... - powiedziała Bellatrix poważnym tonem - Nie obawiaj się... Dohl de Lokke zostanie odbudowane... a ofiary tego incydentu zostaną pogrzebane z szacunkiem...
Nihil kiwnął wolno głową... Nie był jednak do końca zadowolony z całej sytuacji... Do takiej sytuacji w ogole nie powinno zajść... Nie powinien do niej pozwolić... Dał sie zaskoczyć... Czuł ogromną irytacje i gniew... Zacisnął pieści....
Tymczasem Vanghar i jego kompani wrócili z powrotem do Daggerfall. Ich rozmowy pokojowe z Lodowymi Elfami okazały się być niezwykle owocne... Vanghar był bardzo zadowolony z tego jak przebiega całą sytuacja... Natychmiast nakazał Eriohorowi wysłać obiecany transport z niezbędnym zaopatrzeniem do osady Baruki aby pokazac tym samym ze zawsze dotrzymuje danego słowa... Wieczorem Vanghar miał udać się na obrady Najwyższej Rady aby ustalić dalsze plany, a tymczasem zamierzał na chwilę odpocząć w swoim gabinecie... Cały dzień był w końcu na nogach i nie miał czasu aby choćby na chwile sie zrelaksować... Usiadł na swoim fotelu przy biurku i przeglądając dokumenty odpalił na chwilę telewizor który wisiał na ścianie... Przez moment kątem oka przełączał kanały aż natrafił na powtórkę transmisji najnowszych wiadomości... Wygladało na to że Isabella wystąpiła publicznie przed jednym z głównych hoteli w Arkham.....Słuchał przez moment to co mowiła.. Zmarszczył lekko brwi... Słyszał pytania redaktorów które dotyczyły negocjacji pokojowych i jego osoby jako lidera elfów... Vanghar słysząc to zaśmiał sie pod nosem... Nie ukrywał swojego rozbawienia.... Odpowiedź Isabelli jednak mocniej go zaskoczyła...
- [...] ich nowy lider.. cóż mogę rzec.. zrobię wszystko.. żeby mieć z nim dobre stosunki.. ich nowy lider... o nim nie mogę powiedzieć nic złego.. to.. niesamowicie charyzmatyczny mężczyzna.. ja wierzę.. że razem z nim zbuduję relację.. odpowiednią.. najlepszą.. dla naszych Państw..
- [...] Noo.. cóż.. to Admirał Vanghar.. jest doprawdy doświadczonym mężczyzną.. jego wiedza i siła są ogromne... jest całkowicie inny niż... Neloth... Nelotha nie mogłam zdzierżyć.. a kogoś takiego jak... Admirał.. Vanghar... ja.. nigdy nie śmiałabym zaatakować..
- Ciekawe... - mruknął Vanghar słuchając wywiadu.. Nie do końca wiedział jak powinien interpretować słowa Isabelli.. Czy była to gra aktorska pod kamere czy być może to była jej szczera opinia... Stuknął placami o blat stołu... - Pożyjemy zobaczymy Isabello... Zobaczymy ,czy spełniasz nasze żądania... czas bowiem cały czas ucieka... Nie zostało ci go zbyt dużo aby je wszystkie zrealizować... - powiedział sam do siebie Vanghar, zastanawiać się przy okazji czy jego wysłannicy zdołają do jutra wyrobić sie z wyliczeniem reparacji...
- Tak... to prawda... - odparł Harold i popatrzyła na pomnik zadowolony - Ja myślę że to będzie doskonała pamiątka... Nawet jeśli pani Entoma nie bedzie zadowolona z tego pomysłu, to ludność jest jej wdzięczna... Wszyscy obywatele chcieli okazać swoje zadowolenie z jej rewolucyjnych rządów które dały nam nadzieje na lepsze jutro...
Lupus westchnęła głęboko pod nosem.. Podniosła sie wolno z krzesła..
- To nie bedzie takie proste jak Ci się wydaje... - odparła Lupus - Próbowałam zasnąć.... naprawdę próbowałam.. wiele razy.. za każdym razem kończyło sie to tak samo... ech....moze powinnam sie po prostu poddać...
W tej chwili opusciła ponownie głowę... Lekko zachwiała sie na nogach z powodu zmęczenia ale zdołała sie utrzymać... Jej nogi były słabe... każdy krok był dla niej wyzwaniem... Samo dotarcie do tej chaty pochłonęło ją ogrom sił... Nie była pewna czy zdoła wejść po schodach na góre...
Tymczasem Demon Zaraza rozpoczął swoje działania... Wyczuł wyraźnie, że Wojna poległ... Nie ukrywał swojego zażenowania i irytacji.. Gdyby tylko Wojna go posłuchał to z pewnością nadal by żył i razem mogliby kontynuować ich wielki plan... Niestety... brak wzajemnego zaufania pomiędzy nimi doprowadziło do rozłamu i ostatecznie Zaraza został sam... Demon wiedział doskonale, że jego pierwotny plan teraz jest niemożliwy do zrealizowania i musiał improwizować... Nie miał już zbytnio nic do stracenia... Jego zmutowane szczury dalej zarażały kolejne tereny i wzmacniały jego moc z każda poległą istotą....Demon zdecydował więc na osobisty atak w najsłabszy punkt Isabelli...
W tym celu pojawił się znikąd przed jej zamkiem... Dostrzegł idącego przy bramie Lorenza... jej syna.... zaśmiał się szyderczo...
Książe usłyszał jakiś szmer... jakiś śmiech.. jednak gdy tylko się odwrócił to nie dostrzegł nikogo.. Był pewny ze tylko mu sie wydawało wiec ruszył dalej... To był jednak błąd... W tej chwili Demon zaatakował... Pochwycił Lorenza od tyłu i zacisnął swoje dłonie na jego ustach... Książe bedąc w totalnym szoku próbował się wyrwać.. próbował sie szarpać, ale na próżno...
- Słodkich snów... - rzekł mrocznym tonem Zaraza i chuchnął magicznym zielonym dymem ze swoich ust prosto na Lorenza.. Ten wytrzeszczył oczy po czym po kilku sekundach padł nieprzytomny...
Zaraza zaśmiał się pod nosem... Był już pewny, że udało mu się zdobyć odpowiedniego zakładnika..
- A teraz Isabello... ZABAWIMY SIĘ W MOJĄ GRĘ... - rzekł śmiejąc się szyderco sam do siebie Zaraza po czym teleportował sie wraz z nieprzytomnym księciem...
Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.
MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
|
|
| Oceny: | |
| Dzisiaj 15:45:10 |
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 14 gości