Jesteś gościem. Załóż konto lub zaloguj się, aby pisać na forum MineFox.


Oficjalne forum społeczności MineFox

MineFox.pl — Minecraft 1.21+

Aktualności, pomoc, rekrutacje i wydarzenia naszej aktywnej społeczności.

Discord MineFoxRanking serwerów
 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2251
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Argal i Eriohor cały czas czekali na Vanghara na korytarzu.. Oboje byli nadal mocno zaskoczeni całą sytuacja która miała miejsce w sali negocjacyjnej... Mediator który przez chwilę im towarzyszył próbował ich uspokajać... Równocześnie chciał sie też czegoś dowiedzieć czy negocjacje przebiegają zgodnie z oczekiwaniami obu stron... Niestety jednak nie był w stanie zbytnio wyciągnąć od dwójki weteranów szczegółowych informacji.. Nie byli zbyt chętni dzielić się tym co się stało za drzwiami...
Eriohor pokręcił głową przyciągając tym samym uwagę Argala który stał obok niego.
- Mam nadzieje, że Vanghar wie co robi... sam na sam z tą wariatką... - rzekł Eriohor - Ona serio jest nieobliczalna...
- Podpisała traktat... - odparł Argal - Dajmy jej szanse... zobaczymy czy spełni to co zostało tam napisane... Zresztą i tak nie zdoła tego wszystkiego zrobić w ciągu jednej doby...
- To oczywista sprawa... - powiedział Eriohor - Przed nami również miesiące, jak nie lata ciężkiej pracy... Wojna zebrała swoje żniwo...
Argal kiwnął głową i skrzyżował ręce.. Niespodziewanie w tej samej chwili naprzeciwko nich pojawił się Vel Kalimos.. Eriohor i Argal natychmiast go dostrzegli.. Swoje buty i szaty pokryte miał śniegiem.. Podszedł do nich wolno...
- Gdzieś ty był? Szukałeś pingwinów? - zapytał Argal
- To... nie jest śmieszne... - odparł Kalimos kręcac głową.
Eriohor mruknął pod nosem.
- Udało Ci się przekonać Lodowe Elfy do rozmów? - zapytał po chwili
- Tak... chyba.... tak mi sie wydaje.... - odpowiedział Kalimos - Co prawda o mało mnie nie zaszlachtowali, ale gdy usłyszeli o śmierci Nelotha to się wstrzymali.... Baruka wydał zgodę... Powiedział że bedzie czekał na przybycie Vanghara...
- Mhm... Jeśli sie uda to byc moze jeszcze dziś będziemy z nim rozmawiać... - rzekł Eriohor
Kalimos popatrzył tymczasem w stronę drzwi do sali negocjacyjnej.
- Vanghar nadal jest w środku? - zapytał
- Ta... Kazał nam wyjść... Pewnie zaraz skończy... - odparł Argal

Vanghar zaśmiał sie lekko pod nosem... Nie widział wcześniej Isabelli w takim stanie emocjonalnym... W jego odczuciu juz kompletnie postradała zmysły... Nie było to bowiem w żadnym stopniu normalne... Aczkolwiek skoro tak bardzo chciała to zrobić to nie zamierzał jej przeszkadzać... Położył raz jeszcze swoją dłoń na jej głowie.
- Ach... Za bardzo się próbujesz starać przez co średnio ci to wychodzi... - rzekł Vanghar poważnym tonem - Nie masz wyćwiczonego tempa... nie masz odpowiedniej techniki.... Hah.... Naprawdę to twój pierwszy raz..... Ciekawi mnie więc skąd w ogóle ten pomysł.... Musisz się jeszcze wiele nauczyć...
W tej chwili pochwycił jej głowe o tyłu i przysunął blizej tak aby jego sprzęt wszedł głębiej...
- Potrzebujesz więcej praktyki jeśli chcesz kiedykolwiek zadowolić płeć przeciwną... - dodał mocniejszym tonem


Wszystko było gotowe... Magister juz wiedział że plan sie powiódł... Cały system był pod kontrolą ludzi Amona a wszyscy ochroniarze, technicy i programiści nie mieli o tym kompletnie pojęcia... Wszystko po awarii działało bowiem w firmie jak należy... Nie byli w stanie znaleźć nic podejrzanego... Nie byli w stanie nic wykryć... Tak jak było to zaplanowane od początku... Poprzedni serwer został zastąpiony nową, dokładną kopią poprzedniego... Co wiecej był on zawirusowany w taki sposób że wykrycie problemu było dla pracowników niemożliwe... System bezpieczeństwa działał teraz tak jak zagrali hakerzy... Cały system był pod ich dyktando...
- A więc mamy to... - rzekł Magister przez krótkofalówkę - Podłożyliście nasze fajerwerki?
- Tak sir... Kamery zostały zhakowane na czas... nie widzieli kompletnie nic... - odpowiedział jeden z agentów
- Świetnie.... W takim razie wycofajcie się na bezpieczna odległość.... - rzekł Magister - Pora na nasze Grande Finale...
Nikt wewnątrz budynku firmy jeszcze nie zdawał sobie sprawy co miało się wydarzyć... Nikt nie wiedział co zaraz nastąpi... Amon wydał rozkaz... A ten musiał zostać wykonany...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
13-June-2026 00:35:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2252
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant westchnął... w tej chwili postanowił sprawdzić jednak sytuację.. teleportował się z twierdzy wezyrów i pojawił się w centrum Arkham, nieopodal wspaniałego wieżowca Carraboth Holding.. najwybitniejszego osiągnięcia architektury w dziejach krainy... symbolu rozwoju i innowacji...
- Hmm... względny spokój.. - mruknął gładząc się po brodzie. Nie można było dopuścić do niczego. Nic nie miało prawa się wydarzyć. NIC. NIC. NIC...
Thant stał w skupieniu.. obserwował okolicę..
Wielu ochroniarzy i czarodziejów się pojawiało... wielu było w gotowości... Wieżowiec miał nałożone najwspanialsze bariery i systemy ochronne już dawno temu przez samą Isabellę... niemożliwym było go naruszyć z zewnątrz ani wewnątrz, był odporny zarówno na wewnętrzne jak i zewnętrzne ataki.

Cesarzowa poczuła że Vanghar pochwycił jej włosy i wepchnął mocniej sprzęt do jej buzi... to jej się podobało.. bardzo. jęknęła ulegle i seksownie.. zerknęła na niego...zakrztusiła się lekko...
- Z twoją.. pomocą.. lepiej.. Vangharze.. - mruczała ulegle mając w buzi.. Isabella koniecznie chciała dać mu mocno do zrozumienia że podoba jej się to.. jak jest stanowczy, jak chwyta... jak dominuje... nie ustawała.. cały czas głęboko brała... jej włosy były idealne.. mocno kusiły... Isabella mocno zachęcała go aby ją chwytał... mruczała seksownie ciągnąc mu stopniowo coraz lepiej, rytmicznie i głębiej...
Isabella mruczała lekko... ciągnęła trzymając teraz głęboko w gardle znacznie dłużej, co chwila coraz dłużej próbowała.. jej włosy, gardło, piersi.. wszystko było na wyciągnięcie ręki admirała.. Cesarzowa zaś nie ustawała... ulegle klęcząc ssała mu coraz lepiej i mocniej... głębiej..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
13-June-2026 02:23:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2253
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
W stolicy Arkham sytuacja w żaden sposób się nie poprawiła.. wrecz przeciwnie... Protestów było coraz więcej a niezadowolenie mieszkańców sięgało już zenitu... O ile dnia poprzedniego samych protestów i manifestacji było kilka, tak teraz było ich zdecydowanie więcej przez powstałą awarie w zasięgu telefonicznym. Coraz więcej ludzi ukazywało publicznie swój gniew i rozgoryczenie decyzjami podjętymi przez Isabelle... Wojna doprowadziła do ogromnych strat i zniszczeń których odbudowanie nie potrwa kilka dni a raczej tygodnie lub miesiące... Wielu miało wątpliwości czy Isabella jest psychicznie zdolna aby kontynuować sprawowanie władzy... Wiadomości o jej incydencie w kawiarni obiegły media i praktycznie kazdy już o tym wiedział.... Zamieszki nieustannie wybuchały na ulicach a policja nie była w stanie kontrolować już sytuacji... Z minuty na minutę było coraz gorzej...
Thant który teleportował sie do stolicy dostrzegł że ulicy sa kompletnie zakorkowane... Słyszał wyraźnie krzyki i przechodzące manifestacje domagające sie natychmiastowych zadośćuczynień od Isabelli i zaprzestania działań wojennych. Chaos się szerzył a media jedynie dolewały oliwy do ognia... Isabella po raz kolejny zanotowała spadek poparcia wśród ludności przez jej dalszy brak reakcji na ich żądania...

Jednocześnie jednak prawdziwy cios dla Isabelli miał dopiero nastąpić... Agenci należacy do Szefowej i Amona przejęli w pełni system bezpieczeństwa Carraboth Holdingu... Cała baza danych została zhakowana bez jakiejkolwiek wiedzy wysoko postawionych ochroniarzy i techników. Budynek był w pełni pod ich kontrolą... Dlatego też ani kamery ani alarmy nie zaalarmowały ochrony gdy podkładane były niezwykle potężne ładunki wybuchowe... Ich ilość nie była duża ale zostały podłożone w najbardziej słabych punktach konstrukcji całego budynku....
Gdy tylko agenci zdołali sie wycofać na bezpieczną odległość, Magister otrzymał od nich wiadomość...
- Sir... wszystko gotowe...
Magister kiwnął wolno głową obserwując budynek Carraboth Holdingu z bezpiecznej odległości przez szybę...
- W takim razie czyńcie honory.... Firma Isabelli oficjalnie dzisiaj kończy swoją działalność... - rzekł zadowolonym tonem poprawiając swoje okulany na nosie.
Po chwili nastąpił ten moment... POTĘZNA EKSPLOZJA...
Wszyscy bedacy w pobliżu nie zdążyli się nawet obrócić gdy usłyszeli huk... Protestujący ucichli... Czarodzieje wytrzeszczyli oczy w szoku... Thant zasłonił swoją twarz czując eksplozję przed oczami... Natychmiast został odrzucony przez eksplozje... ładunki podłożone przez siły Amona eksplodowały tuż pod budynkiem kompletnie wysadzajac jego fundamenty... Ziemia zatrzęsła się.... Wieżowiec walił się w doł... Ludzie znajdujący się w środku nie mieli żadnych szans na przeżycie... Wszyscy zginęli na miejscu, łącznie z szefem ochrony który wysłał wiadomość do Thanta... We wszystkich pobliskich budynkach dźwięk eksplozji powybijał szyby... Carraboth Holding runął na ziemię zabijać tysiące osób i podsycając ogromną chmurę pyłu która przykryła poł miasta... Panika zalała całe Arkham... zaczęły wyć syreny alarmowe i krzyki przerażonych mieszkańców... Nikt nie miał pojęcia co się dzieje.... Wiadomo jednak było ze nastąpiła ogromna tragedia... Walący sie wieżowiec zniszczył wiele pobliskich budynków, pobliskich wieżowców... Bilans ofiar był niewyobrażalny... Sam Thant cudem uniknął śmierci... Przez eksplozje w jego uszach panował jedynie szum.. Nie słyszał nic... Nie widział nic... Jego skóra była poharatana od odłamków szkła... Wszędzie był pył i dym... Wszędzie była ciemność... Nie dowierzał.. Nie rozumiał co sie stało...

Magister widział wyraźnie jak ogromny wieżowiec Carraboth Holding eksploduje, zapada się i pochłania całą okolice w dymie i pyle... Usłyszał huk.. Poczuł lekkie trzęsienie ziemi... Kiwnął wolno głową po czym przysunął krótkofalówkę do swoich ust..
- Zadanie wykonane... Wszystkie oddziały do punktu zbiórki... Wracamy... Nic tu po nas... - rzekł po czym schował urządzenie do kieszeni i odszedł wolno w stronę wyjścia...

Media szybko obiegła informacja o tym co sie stało.... CARRABOTH HOLDING RUNĄŁ... Firma należąca do Isabelli przestała istnieć.... Tysiące ofiar... tysiące zabitych.... Co było tego powodem? Jak do tego doszło? Nikt nie był w stanie odpowiedzieć na te pytania...


Tymczasem Vanghar cały czas trzymał Isabella od tyłu za głowę... Kontrolował jej ruch w ten sposób sprawiając aby ta nabrała odpowiedniego, rytmicznego tempa...
Admirał zaczął stopniowo czuć że Isabella robi lekki progres... że zaczęła to robić lepiej... Wciąż to nie były jakieś ogromne wyżyny jej możliwości ale nie zaprzeczał że zaczynał powoli czuć niewielką dozę przyjemności.. Przejechał swoją dłonią po jej włosach i odchylił lekko głowę w bok patrząc jeszcze raz na zegar... Widział, że zbliża się godzina 14:00... Szybko spojrzał ponownie na Isabelle między jego kolanami... Zaśmiał się lekko pod nosem...
- Zaczynam odczuwać, że podoba Ci sie to bardziej niż mnie... - rzekł widząc jak intensywnie stara się Isabella.. - Oby tak dalej.... idzie Ci coraz lepiej...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-July-2026 17:52:20 przez Ravcore.)
13-June-2026 10:18:41
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2254
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant widział wszystko.. uniknął śmierci... widział jak najwspanialszy budynek który kiedykolwiek powstał na tym świecie, runął... niedowierzał.. padł na kolana, na ziemię.. trzymał uszy.,.. był ogłuszony.. dym był zewsząd, przysłaniał coraz większy teren... ilość budynków która ucierpiała przy upadku wieżowca była niezliczona, kolosalna... centrum stolicy Arkham zostało złamane, cząstka Isabelli została zniszczona... budynek który był jej oczkiem w głowie, jej perłą...
Thant słyszał wycie i krzyki zewsząd, piszczenie, wrzaski, wstrząsy... był totalnie ogłuszony... huk był przepotęzny.. nie mógł uwierzyć.. klęczał.. leżał na ziemi.. padł.. siła odpychu i wiatru była kolosalna, nie panował nad ciałem... zaczął wrzeszczeć.. to była tragedia.. największa... ogromny skandal i tragedia.. porażka... to co się stało złamało wszystko..


Isabella klęczała między kolanami admirała.. kontynuowała.. czuła jak admirał gładził raz po raz jej włosy, trzymał jej głowę.. czuła się pod kontrolą.. pierwszy raz od dawna.. czuła jak admirał wyznaczał tempo... ona jednak się starała.. jak najbardziej.. jak najlepiej...
W tej chwili jednak poczuła ucisk.. ścisk w całym ciele.. ból... ciarki.. dreszcze.. ogień.. żar... wytrzeszczyła swoje piękne oczy, otworzyła je... zaczęła jęczeć.. ale z bólu.. nagle...
- NIE.. nie.......- jęknęła przegranym tonem, tonem głosu jakiego nigdy wcześniej u siebie nie słyszała.. załamanym.. zniszczonym...
- nie... - osunęła się w tej chwili bezwładnie.. jej ciało przeszywał dreszcz... sprzęt Vanghara wyszedł jej z buzi... jej głowa opadła bezwładnie na jego udo... z jej oczu pociekły mocne strużki łez... Cesarzowa z pewnością odczuła.. runięcie swojego budynku.. była z nim zżyta, połączona.. coś takiego wprost nią wstrząsnęło.. czuła zniszczenie...
- Mój.. bbudynnek.. - wyjęczała tajemniczo... była zdruzgotana.. leżała bezwładnie mając głowę na udzie admirała... to ją przybiło.. zmiażdżyło...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
10-July-2026 14:57:30
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2255
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Przez jeszcze jakiś czas Nihil rozmawiał razem z Bellatrix na temat całej sytuacji politycznej, o wojnie oraz o Isabelli.. Ich konwersacja jednak o ile zaczęła się od tematów poważniejszych to dosyć szybko przeszła w trochę bardziej luźniejszą narrację.. W głównej mierze było to spowodowane osobą Bellatrix samą w sobie... Czarodziejka nie lubiła bowiem zbyt długo utrzymywać rozmowy na trudne tematy...
- Ech... no dobra... chyba wszystko zostało juz powiedziane... Wszyscy doskonale wiemy, że jest do dupy bo Isabella przesadziła.... - powiedziała Bellatrix spoglądając na Nihila - Mimo wszystko jestem przekonana, że sobie poradzimy i wszystko wróci do normy....
Dowódca Nieumarłych mruknął pod nosem opuszczając swój wzrok na podłogę. Myślami cały czas był związany z panującym światowym kryzysem. nieustannie poszukiwał rozwiązań aby jak najszybciej Abregado mogło się z niego uwolnić...
- Zmieniając temat.... - wtrąciła nagle Bellatrix - Znalazłeś sobie już jakąś panienkę?
Nihil słysząc to pytanie wzdrygnął się kompletnie zaskoczony i popatrzył na Bellatrix przez chwile w kompletnym szoku. Myślał się się przesłyszał.
- CO?... - zapytał
- Jak to co... Pytam czy masz już kogoś na boku...Może znalazłeś sobie kogoś jak mnie nie było i nie chcesz się pochwalić hah...
- Co to za nonsens... O czym ty w ogóle gadasz.... Skąd to pytanie w ogóle... - rzekł nieco poirytowanym tonem
Bellatrix podrapała sie po podbródku i kiwnęła lekko głową..
- No wiesz... pełnisz bardzo wysokie stanowisko... Jesteś bardzo silny i inteligentny... Na pewno wiele kobiet się za tobą ogląda..
- Jestem nieumarłym... Chyba Ci sie coś pomyliło....
- Mhm....Fakt... zapewne większość kobiet się Ciebie boi....
- To miał być komplement czy obelga? - zapytał Nihil poprawiając swoją pozycje na fotelu i krzyżując dłonie.
- Twoi poprzednicy mieli w końcu perypetie z dziewczynami czyż nie? Raughn i Krill mieli swoje wybranki... No moze Krill akurat nie posiadał oficjalnie ale.... myślę, że można to uznać....
- I jak się te ich romanse skończyły? Chyba szybko zapomniałaś.... Zapewniam, że nie musisz się obawiać... Mnie coś takiego nie grozi... Nie mam żadnej syreny na boku... Wszystkie tak czy siak już dawno wymarły.... Oczywiście to duża dla nas strata uznajac długotrwałą symbiotyczną relacje pomiędzy syrenami a Abregado, ale nic na to nie poradzimy....
Bellatrix nabrała nieco kwaśnej miny...
- A więc mówisz, że żadna Ci sie nie podoba? - zapytała zaciekawionym tonem
- Nie powiedziałem tego... - odparł Nihil - Jest wiele pięknych i interesujących dziewcząt w tej krainie, najzwyczajniej nie widzę sensu wchodzenia w tego typu relacje gdy znajdujemy sie w tak niestabilnych czasach.... Nie zamierzam popełniać błędów poprzedników... Nie chce poszerzać listy moich słabości których potencjalny wróg mógłby wykorzystać przeciwko mnie.... Chyba wiesz co mam na myśli....
- No ta.... Ma to sens.... Jakiś... - odpowiedziała Bellatrix i odwróciła wzrok w inna stronę.


Vanghar poczuł jak Isabella zaprzestała... Widział jak opuszcza swoją głowę... Zmarszczył nieco brwi... Już miał coś powiedzieć gdy usłyszał ponownie głosy za drzwiami. Domyślał się że Kalimos już wrócił i z pewnością przynosi wieści z osady Lodowych Elfów... Kiwnął lekko głową.. Był niezwykle ciekaw czy udało mu się załatwić spotkanie pomiędzy nim a Baruką...
Admirał a teraz też i nowy Wódz Królestwa Elfów spojrzał po chwili ponownie na Isabellą po czym zabrał dłonie Isabelli ze swoich nóg i podciągnął swoje spodnie tym samym chowając swój sprzęt. Następnie poprawił swoje ubrania i podniósł się z fotela.. Popatrzył na klęczącą na ziemi Isabelle.
- Myslę, że na tym skończymy - rzekł Vanghar już poważnym tonem - Dokończymy to być może innym razem gdy już wypełnisz postanowienia podpisanego przez ciebie traktatu pokojowego... Przyznaje, że było nawet ciekawie... A jak bedzie w przyszłości? To sie okaże po twoich kolejnych działaniach... Oczekuj informacji na temat sumy kwoty reparacji wojennych które wypłacisz naszej nacji za wyrządzone szkody...


Natomiast w podziemnej bazie Amon siedział właśnie w samotności w swoim gabinecie... Czuł się już zdecydowanie mocniejszy niż kilka godzin wcześniej... Jego umysł pracował już w pełni tak jak dawniej.... Stukając dłonią o blat stołu słuchał nieustannie wiadomości w radiu dowiadując sie coraz to nowszych rzeczy i zdobywając informacje o nowym świecie którego teraz był częścią... W pewnym momencie został nadany pilny komunikat dotyczący wydarzeń ze stolicy... Amon na chwile zaprzestał stukać palcami o blat...
- " Wiadomość z ostatniej chwili....Potężna eksplozja nawiedziła kilka minut temu centrum Arkham.... Siły specjalnie próbują przeanalizować co dokładnie się stało ale nie sposób nic dostrzec przez ogromne chmury pyłu unoszące sie nad miastem...Wszystko wskazuje jednak na to, że był to zamach terrorystyczny na budynek Carraboth Holding... W miescie panuje panika.... Nie jesteśmy w stanie póki co ustalić skali zniszczeń ani ilosci ofiar.... Jak do tego doszło? Jakim cudem ochrona zawiodła i co dokładnie się wydarzyło? Gdy tylko otrzymamy wiecej informacji natychmiast o tym Państwa poinformujemy....
.... Tymczasem protesty na ulicach miast nie ustępują... Ludzie nie boją się wyrażać swojej opini co do działań Ceasrzowej... Dziś w południe nasza Cesarzowa zaliczyła kolejny spadek poparcia...."

W tym momencie Amon podniósł wzrok w stronę drzwi.. Usłyszał kroki a następnie pukanie..
- Wejść.... - rzekł mrocznym tonem
Po chwili drzwi sie otworzyły a w progu stanęła Szefowa. Ubrana była w czarną suknię podkreślającą jej zgrabną talię... Zamknęła za sobą drzwi i podeszła blizej do biurka przy którym siedział Amon.. Pochyliła lekko głowę.. Amon nie spogladał jednak na kobiete... Jego wzrok był skierowany cały czas na blat stołu na którym leżały dokumenty i plany... Podparł swoją głowę dłonią przysuwając jedną z kartek blizej siebie...
- Słucham.... - rzekł Amon
- Wybacz jeśli przeszkadzam, ale właśnie otrzymałam informacje od ludzi których wyslałam na misję... Zadanie zostało wykonane tak jak tego oczekiwaliśmy... Budynek Firmy należącej do Isabelli... Carraboth Holding... Wieżowiec runął po uszkodzeniu jego fundamentów przez ładunki wybuchowe... Przy okazji zniszczył wiele sąsiednich budynków... Nikt nie przeżył w zamachu.... Nasi hakerzy również spisali się znakomicie... Mamy pełną bazę danych należących do banków w stolicy. Oszczędności i konta mieszkańców są w naszym posiadaniu... - powiedziała Szefowa
Amon kiwnął wolno głową..
- Doskonale... - rzekł mrocznym tonem - Pierwszy cios został wymierzony.... Isabella właśnie straciła swoje najważniejsze źródło dochodu... Ta starta będzie dla niej niezwykle dotkliwa w szczególności teraz, gdy nieustannie traci zaufanie społeczne i prowadzi konflikt z elfami... Nasi sojusznicy z pewnością będą jednak zadowoleni... Twoje obietnice względem nich zostały dotrzymane... Firma które przyćmiewała ich biznesy właśnie przestała istnieć...
- Tak... to prawda... - odparła Szefowa
- To dopiero początek.... Isabella straci wszystko na czym jej zalezy... stopniowo....po kolei.... kończąc na własnej godności... - powiedział Amon a jego jedno oko błysnęło pod przerażająca maską..

[Obrazek: a0d52e931e4ce9e60a54c3758697d459.jpg]

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
11-July-2026 20:24:08
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2256
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant wciąż był w brutalnym szoku... to co się wydarzyło było zbyt kolosalne i okrutne... jego umysł nie mógł aż tego pojąć... na samą myśl o reakcji Isabelli na to wszystko jego ciało przeszły okrutne dreszcze... krzyczał trzymając się za uszy... z pewnością było to wielkie wydarzenie, brutalne, okrutne... które zniszczy cząstkę Isabelli na zawsze... Thant nie wiedział co tu się stało.. jakim cudem.. kto za tym stoi... elfy? Demony? Kto... co.. jakim cudem.. jego umysł szalał...




Isabella jęknęła kuląc się i klęcząc na ziemi... była wstrząśnięta.. czuła ból w ciele... upadek wieżowca Carraboth Holding potwornie na nią oddziałał... syknęła... w tej chwili wolno wstała z ziemi... podeszła do swoich ubrań... sięgnęła swój piękny stanik i włożyła go na siebie, po chwili wsunęła swoje majteczki... zaraz potem włożyła swoją seksowną piękną czarną zdobioną suknię... znowu wyglądała bosko i niesamowicie w swoim outficie z dodatkiem biżuterii.. najwspanialszej.. szpilki cały czas miała na nogach, torebka zaś stała obok... dopiero teraz ponownie zerknęła na admirała który sprawnie się ubrał...
- Szybko się.. ubrałeś admirale... szybko wsunąłeś spodnie.. - mruknęła - Ech.. wybacz.. coś mną wstrząsnęło... coś kompletnie niezwiązanego z tobą.. - mruknęła...
Patrzyła na niego z lekkiej odległości..
- Mhm...Oczekuje informacji... zacznę spełniać punkty naszego traktatu bądź pewien... będziesz zadowolony, nie zawiodę cię w tej kwestii Vangharze.. rozumiesz? Będziesz usatysfakcjonowany... - mówiła
- Dokończymy to... - mruknęła lekko seksownie znowu - Dokończymy... będę chciała cię odwiedzić.. i pomówić ponownie.. - mruknęła... cały czas jednak jej ciało drżało.. jej głowa pulsowała.. oddychała szybciej.. bolało ją.. czuła okrutną tragedię.. zaczęła jęczeć lekko z bólu...





Tymczasem w umyśle Hinna i Shinna usłyszeli obaj głos...
"HINNIE... SHINNIE... WRACAJCIE... JESTEM CIEKAW WYNIKÓW WASZEJ MISJI... NIESAMOWICIE CIEKAW..." potężny głos samego Lushara przemówił w ich umysłach...
Hinn syknął lekko.. Shinn także...
- Cholera.. już? - syknął Shinn
- Taa... - odparł Hinn
Hinn trzymał jeden idealnie wyszlifowany brylant z muzem... wzięli go... niesamowicie przepiękny...
- Myślisz że to to? Hmm.. - mruczał Shinn
- Przekonamy się...
Po chwili dwójka Dżinnów teleportowała się.. zniknęli z Magicznego Wymiaru...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
13-July-2026 00:50:41
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2257
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Vanghar schował ręce za plecy patrząc kątem oka na Isabelle.
- To się okaże....- odparł poważnym tonem - Wszystko będzie zależeć od tego jak wiele w tym co mówisz jest twojej dobrej woli... Liczę więc na to, że te negocjacje nie były z twojej strony tylko na pokaz...
Po tych słowach odwrócił wzrok podchodząc do drzwi i kładąc dłoń na klamce.
- Z pewnością usłyszymy sie ponownie... Niebawem... - dodał po czym wyszedł z sali zostawiając Isabelle samą...

Argal, Eriohor i Kalimos czekali wspólnie na Vanghara aż ten zakończy rozmowę z Isabellą... Nie mieli zbytnio pojęcia co się wydarzyło gdy opuścili sale, jednak mogli się domyślać wiedząc że Isabella zdjęła wcześniej swoje ubrania... Mina Admirała jednak gdy tylko wyszedł do nich była ku ich zaskoczeniu kompletnie poważna i niewzruszona... Nie mieli pojęcia jak powinni to odebrać.
- Sir... o czym rozmawialiście? - zapytał Argal
Vanghar przez chwile milczał po czym westchnął lekko.
- O niczym nowym... Przypomniałem jej że musi wypełnić postanowienia traktatu... - rzekł Vanghar mocnym tonem
Argal mruknął lekko pod nosem... Nie był przekonany w pełni co do słów admirała. Kątem oka rzucił spojrzenie na Eriohora lecz ten jednak nie odwzajemnił spojrzenia...
Vanghar tymczasem skupił swój wzrok na Kalimosie który chwilę temu dołączył do pozostałych.
- Mam rozumieć, że wypełniłeś moje polecenie? Byłeś u Lodowych Elfów? - zapytał Vanghar
- Tak... właśnie miałem Ci to przekazać... Czekałem tylko aż wyjdziesz z sali... - odparł Kalimos
- Dobrze... A więc Baruka zgodził się rozmawiać... Na kiedy ustalił termin spotkania?
Kalimos podrapał się po podbródku.
- Em... Nie powiedział konkretnej daty....
- Co? - zapytał Vanghar
- Powiedział tylko że bedzie oczekiwał na twoje przybycie... chyba nie robi mu to dużej różnicy...
Vanghar kiwnął lekko głową..
- No dobra.... Skoro tak powiedział... To w takim razie nie traćmy czasu... Panowie...przed nami kolejne ważne spotkanie....- rzekł

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-July-2026 01:28:05 przez Ravcore.)
13-July-2026 01:27:32
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2258
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella syknęła... krzyknęła z bólu... głośno...
- NIE! - krzyknęła...
W tej chwili pochwyciła swoją piękną torebkę.. włożyła do środku kopię traktatu.. Vanghar zabrał oryginał.. dominował więc nad nią.. WZIĄŁ oryginał... władał.. wiedziała to... była pod ścianą...
Rozejrzala się.. wzięła już wszystko.. ubrania.. torebkę.. biżuterii nie zgubiła na szczęscie.. pokiwała głową.. teleportowała się.. prosto do centrum... w miejsce upadku Carraboth Holding...

Cesarzowa pojawiła się a zewsząd otoczył ją pył i dym... krzyki, wrzaski, PANIKA i CHAOS... wariactwo, SZUM... Szaleństwo... jednak w tej chwili dostrzegła... dostrzegła... że Wieżowiec Carraboth Holding... nie stoi na swoim miejscu.. runął...
W tej chwili Cesarzowa padła na ziemię.. padła na kolana... z jej oczu pociekły łzy... była w szoku.. poczuła ból.. w każdym centymetrze ciała.. bolało ją..
- NIE.. - krzyknęła cała we łzach - NIE!!!!!! JAK TO?! - krzyknęła
- CO TO ZNACZY?! - krzyczała... zaczęła uderzać okrutnie pięścią w ziemię klęcząc...
- NIE!!!!!! MÓJ WIEŻOWIEC... UKOCHANY... - SYCZAŁA PŁACZĄC



Thant wyczuł pojawienie się nieopodal Isabelli... ruszył... podniósł się.. zaczął szukać Cesarzowej...



Sisyphus natomiast wyszedł aż przed bramę rezydencji Isabelli... gdy przekomarzał się z ochroniarzami wszyscy usłyszeli potężny huk i poczuli wstrząs... to było niewyobrażalne... całe miasto zadrgało...
- CO DO CHOLERY?! CO TO?! - ryknął Czarny Rycerz
- JASNA CHOLERA! - wyli ochroniarze
- TO JAKAŚ OGROMNA TRAGEDIA...
- CO TO JEST?!?!? - WYLI

Wszystkich okiełznał brutalny szok...


Tymczasem Hinn i Shinn pojawili się przed obliczem samego Lushara...
- Władco... - pokłonili się ulegle
Lushar zasiadał na swym tronie.. obserwował ich w milczeniu...
- Mam nadzieję że wasze poszukiwania były owocne... jestem niesamowicie ciekaw... - mruknął Lushar...
Hinn i Shinn popatrzyli na siebie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
13-July-2026 20:32:45
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2259
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma oraz Cornelius udali się wspólnie w kierunku kuchni która znajdowała się zaledwie jedno pomieszczenie dalej od klatki schodowej. Cornelius idąc obok Entomy obserwował w milczeniu jak ta nadal lekko kuśtyka na jedną nogę... Wszystko wskazywało na to, że pokojówka nie była jeszcze w pełni sprawna po swojej intensywnej walce z demonami która nastąpiła minionej nocy... Entoma potrzebowała czasu na to aby pełni się zregenerować i odzyskać siły ale pokojówka nie zamierzała marnować czasu dłużej leżeć bezczynnie gdy wiele problemów nie zostało jeszcze rozwiązanych...
Gdy tylko oboje przekroczyli próg kuchni dostrzegli, że Lupus siedzi przy stole w milczeniu z opuszczoną głową. Nie trzeba było być specjalistą aby dostrzec że rudowłosa nie trzyma sie najlepiej.. Cornelius zostawił ją wcześniej samą aby mogła sobie zrobić jedzenie... Leżący przed nią na stole pusty talerz sugerował że zdołała się już pożywić... Pomimo zmęczenia, apetyt jednak jej nie opuścił... Niestety ów zmęczenie coraz bardziej dawało jej o sobie znać... Nie miała zbytnio siły nawet by myśleć... Ból głowy nie ustawał nawet na chwile... Lupus po prostu nie dawała sobie z tym rady.. Obiema rękami podtrzymywała swoją głowę.. Mamrotała coś pod nosem...
Entoma widząc to westchnęła głęboko. Cornelius domyślał się, że ten widok był dla niej dosyć ciężki...W końcu widzieć bliską ci osobę w takim stanie nie jest w cale przyjemnym doświadczeniem....
Mała pokojówka po chwili ciszy wolno podeszła bliżej i usiadła przy stole na krześle obok Lupus opuszczając swoją głowę nieco w dół...Rudowłosa uniosła lekko głowę i spojrzała kątem oka na swoją starszą siostrę. Dziwił ją fakt że ta nie powiedziała kompletnie nic tylko po prostu usiadła obok niej bez słowa.
- O co chodzi... - powiedziała Lupus słabym tonem w stronę Entomy. Jej oczy były mętne i pozbawione jakiegokolwiek życia... - Czemu nic nie mówisz...
Entoma słysząc to co mówi Lupus pokręciła jedynie lekko głową. Lupus podniosła w tej chwili swój zmęczony wzrok.. Popatrzyła na Corneliusa który stanął przy blacie obok kuchenki i skrzyżował ręce spoglądając w okno... Rudowłosa syknęła pod nosem..
- Nie macie nic do powiedzenia?! To po co przychodziliście... - dodała poirytowanym tonem chowając swoją twarz z powrotem w dłonie
- Lupus.... Chyba nie oczekujesz, że zapytam "Jak sie czujesz?"... W końcu odpowiedź na to pytanie jest nam wszystkim dobrze znana... - odparła Entoma
Lupus uderzyła w tym momencie z hukiem pięścią w stół.. Entoma nie zareagowała jednak na to.. mówiła dalej..
- Doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że twój problem jest bardzo poważny i naprawdę pragnę Ci pomóc, ale to wcale nie jest takie proste jak sie wydaje...Chce żebyś wiedziała że mam niestety w tej kwestii związane ręce... Nie posiadam umiejętności, które uleczyłby Cię z traumy... Obawiam się, że jedynie Lord Ignathir byłby w stanie to uczynić...
Lupus słysząc to jęknęła pod nosem.
- Spodziewałam się że to powiesz.... - odparła Lupus przygnębionym tonem
- Obie chciałyśmy tego uniknąć... - powiedziała Entoma trochę ciszej - W końcu gdy lord Ignathir dowie sie o całej sytuacji to nie sposób bedzie opanować jego gniewu.... a ten dosięgnie wszystkich... Miałyśmy sie nie mieszać, a wszystko skończyło się kompletnie odwrotnie... W szczególności ja.... złamałam jego nakaz... Gdy nadejdzie czas to jestem gotowa ponieść za to wszystko odpowiedzialność...
Lupus słysząc to otworzyła szerzej oczy...
- O czym ty mówisz?!.... Nie!...nie! Nie ma takiej opcji nawet.... - ryknęła Lupus a jej dłonie zadrżały - To ja jestem winna temu wszystkiemu... To ja dałam sie złapać.... Nie pozwolę na to byś brała winę na siebie!.... Musi byc jakieś inne rozwiązanie! CHOLERA! MUSI BYĆ!
Entoma zamyśliła się na chwile... Jej oczy trochę przygasły...
- Myślałam już nad alternatywnymi rozwiązaniami... Nad czymś co mozna by było spróbować nim poprosimy ostatecznie o pomoc naszego Pana.... - powiedziała Entoma - Teoretycznie istnieje jeszcze jedna opcja.... Mówiłam to juz Corneliusowi...
- Jaka opcja? - zapytała Lupus
- Od razu mówię, że nie mam pojęcia czy się uda... nie nastawiałabym sie na to zbytnio i nie snuła wielkich nadziei....
- To nie ważne.... Mów... - powiedziała Lupus mocniejszym tonem
- Coż... Jest ktoś kto prócz lorda Ignathira być może mógłby nam pomóc... A raczej pomóc tobie... z twoim problemem... - powiedziała Entoma - Myślę, że powinna posiadać odpowiednie umiejętności...
- KTO?! - jęknęła Lupus otwierając szerzej oczy i podnosząc się z krzesła..
Entoma mruknęła spoglądając na Lupus po czym odwróciła wzrok i przyłożyła swój rękaw do twarzy... Wysłała telepatyczną wiadomość..

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-July-2026 06:57:41 przez Ravcore.)
13-July-2026 20:39:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2260
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella płakała i krzyczała leżąc i klęcząc na ziemi... NIE POJMOWAŁA tego co tu się wydarzyło... jakim cudem jej ukochany budynek.. jej diament... jej trzon stolicy... piękno... runęło? Niedowierzała...
- KTO... KTO.. CO... KTO ŚMIAŁ... - krzyczała płacząc na ziemi...
- CO TO MA ZNACZYĆ... - syknęła płacząc

Thant przemykał przez pył i dym... zbliżał się do Isabelli... w końcu dopadł do niej...
- CESARZOWO! UWAŻAJ! - krzyknął i podbiegł..
- Cesarzowo... nie mogą cię takiej zobaczyć.. na kolanach... chodźmy do twierdzy wezyrów.. - przemawiał

Isabella jednak płakała i szlochała dalej... odepchnęła lekko wezyra...

- Ale HUK... - syknąl Sisyphus.. zerkał na ochroniarzy
- Co się wydarzyło?! - syczał
- Nie wiemy... czekamy na informacje.. ale to jakaś masakra.. jakaś kompletna sieczka... - syczał ochroniarz



- Nasz Panie... wracamy z poszukiwań... były ciekawe.. owocne.. sprawdziliśmy wiele przedmiotów, budynków, broni, kamieni szlachetnych, monet, ubrań czy też biżuterii, a także kobiet...
- Sprawdzaliśmy młodą wampirzycę, dosyć szalonego i dzikiego lykantropa... poszukiwaliśmy długo... przynieśliśmy ci jednak pewien przedmiot.. niezwykle piękny.. - przemawiał Hinn... w tej chwili w jego dłoni pojawił się owy brylant... błysnął potężnie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
13-July-2026 20:46:19
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości