Przez jeszcze jakiś czas Nihil rozmawiał razem z Bellatrix na temat całej sytuacji politycznej, o wojnie oraz o Isabelli.. Ich konwersacja jednak o ile zaczęła się od tematów poważniejszych to dosyć szybko przeszła w trochę bardziej luźniejszą narrację.. W głównej mierze było to spowodowane osobą Bellatrix samą w sobie... Czarodziejka nie lubiła bowiem zbyt długo utrzymywać rozmowy na trudne tematy...
- Ech... no dobra... chyba wszystko zostało juz powiedziane... Wszyscy doskonale wiemy, że jest do dupy bo Isabella przesadziła.... - powiedziała Bellatrix spoglądając na Nihila - Mimo wszystko jestem przekonana, że sobie poradzimy i wszystko wróci do normy....
Dowódca Nieumarłych mruknął pod nosem opuszczając swój wzrok na podłogę. Myślami cały czas był związany z panującym światowym kryzysem. nieustannie poszukiwał rozwiązań aby jak najszybciej Abregado mogło się z niego uwolnić...
- Zmieniając temat.... - wtrąciła nagle Bellatrix - Znalazłeś sobie już jakąś panienkę?
Nihil słysząc to pytanie wzdrygnął się kompletnie zaskoczony i popatrzył na Bellatrix przez chwile w kompletnym szoku. Myślał się się przesłyszał.
- CO?... - zapytał
- Jak to co... Pytam czy masz już kogoś na boku...Może znalazłeś sobie kogoś jak mnie nie było i nie chcesz się pochwalić hah...
- Co to za nonsens... O czym ty w ogóle gadasz.... Skąd to pytanie w ogóle... - rzekł nieco poirytowanym tonem
Bellatrix podrapała sie po podbródku i kiwnęła lekko głową..
- No wiesz... pełnisz bardzo wysokie stanowisko... Jesteś bardzo silny i inteligentny... Na pewno wiele kobiet się za tobą ogląda..
- Jestem nieumarłym... Chyba Ci sie coś pomyliło....
- Mhm....Fakt... zapewne większość kobiet się Ciebie boi....
- To miał być komplement czy obelga? - zapytał Nihil poprawiając swoją pozycje na fotelu i krzyżując dłonie.
- Twoi poprzednicy mieli w końcu perypetie z dziewczynami czyż nie? Raughn i Krill mieli swoje wybranki... No moze Krill akurat nie posiadał oficjalnie ale.... myślę, że można to uznać....
- I jak się te ich romanse skończyły? Chyba szybko zapomniałaś.... Zapewniam, że nie musisz się obawiać... Mnie coś takiego nie grozi... Nie mam żadnej syreny na boku... Wszystkie tak czy siak już dawno wymarły.... Oczywiście to duża dla nas strata uznajac długotrwałą symbiotyczną relacje pomiędzy syrenami a Abregado, ale nic na to nie poradzimy....
Bellatrix nabrała nieco kwaśnej miny...
- A więc mówisz, że żadna Ci sie nie podoba? - zapytała zaciekawionym tonem
- Nie powiedziałem tego... - odparł Nihil - Jest wiele pięknych i interesujących dziewcząt w tej krainie, najzwyczajniej nie widzę sensu wchodzenia w tego typu relacje gdy znajdujemy sie w tak niestabilnych czasach.... Nie zamierzam popełniać błędów poprzedników... Nie chce poszerzać listy moich słabości których potencjalny wróg mógłby wykorzystać przeciwko mnie.... Chyba wiesz co mam na myśli....
- No ta.... Ma to sens.... Jakiś... - odpowiedziała Bellatrix i odwróciła wzrok w inna stronę.
Vanghar poczuł jak Isabella zaprzestała... Widział jak opuszcza swoją głowę... Zmarszczył nieco brwi... Już miał coś powiedzieć gdy usłyszał ponownie głosy za drzwiami. Domyślał się że Kalimos już wrócił i z pewnością przynosi wieści z osady Lodowych Elfów... Kiwnął lekko głową.. Był niezwykle ciekaw czy udało mu się załatwić spotkanie pomiędzy nim a Baruką...
Admirał a teraz też i nowy Wódz Królestwa Elfów spojrzał po chwili ponownie na Isabellą po czym zabrał dłonie Isabelli ze swoich nóg i podciągnął swoje spodnie tym samym chowając swój sprzęt. Następnie poprawił swoje ubrania i podniósł się z fotela.. Popatrzył na klęczącą na ziemi Isabelle.
- Myslę, że na tym skończymy - rzekł Vanghar już poważnym tonem - Dokończymy to być może innym razem gdy już wypełnisz postanowienia podpisanego przez ciebie traktatu pokojowego... Przyznaje, że było nawet ciekawie... A jak bedzie w przyszłości? To sie okaże po twoich kolejnych działaniach... Oczekuj informacji na temat sumy kwoty reparacji wojennych które wypłacisz naszej nacji za wyrządzone szkody...
Natomiast w podziemnej bazie Amon siedział właśnie w samotności w swoim gabinecie... Czuł się już zdecydowanie mocniejszy niż kilka godzin wcześniej... Jego umysł pracował już w pełni tak jak dawniej.... Stukając dłonią o blat stołu słuchał nieustannie wiadomości w radiu dowiadując sie coraz to nowszych rzeczy i zdobywając informacje o nowym świecie którego teraz był częścią... W pewnym momencie został nadany pilny komunikat dotyczący wydarzeń ze stolicy... Amon na chwile zaprzestał stukać palcami o blat...
-
" Wiadomość z ostatniej chwili....Potężna eksplozja nawiedziła kilka minut temu centrum Arkham.... Siły specjalnie próbują przeanalizować co dokładnie się stało ale nie sposób nic dostrzec przez ogromne chmury pyłu unoszące sie nad miastem...Wszystko wskazuje jednak na to, że był to zamach terrorystyczny na budynek Carraboth Holding... W miescie panuje panika.... Nie jesteśmy w stanie póki co ustalić skali zniszczeń ani ilosci ofiar.... Jak do tego doszło? Jakim cudem ochrona zawiodła i co dokładnie się wydarzyło? Gdy tylko otrzymamy wiecej informacji natychmiast o tym Państwa poinformujemy....
.... Tymczasem protesty na ulicach miast nie ustępują... Ludzie nie boją się wyrażać swojej opini co do działań Ceasrzowej... Dziś w południe nasza Cesarzowa zaliczyła kolejny spadek poparcia...."
W tym momencie Amon podniósł wzrok w stronę drzwi.. Usłyszał kroki a następnie pukanie..
- Wejść.... - rzekł mrocznym tonem
Po chwili drzwi sie otworzyły a w progu stanęła Szefowa. Ubrana była w czarną suknię podkreślającą jej zgrabną talię... Zamknęła za sobą drzwi i podeszła blizej do biurka przy którym siedział Amon.. Pochyliła lekko głowę.. Amon nie spogladał jednak na kobiete... Jego wzrok był skierowany cały czas na blat stołu na którym leżały dokumenty i plany... Podparł swoją głowę dłonią przysuwając jedną z kartek blizej siebie...
- Słucham.... - rzekł Amon
- Wybacz jeśli przeszkadzam, ale właśnie otrzymałam informacje od ludzi których wyslałam na misję... Zadanie zostało wykonane tak jak tego oczekiwaliśmy... Budynek Firmy należącej do Isabelli... Carraboth Holding... Wieżowiec runął po uszkodzeniu jego fundamentów przez ładunki wybuchowe... Przy okazji zniszczył wiele sąsiednich budynków... Nikt nie przeżył w zamachu.... Nasi hakerzy również spisali się znakomicie... Mamy pełną bazę danych należących do banków w stolicy. Oszczędności i konta mieszkańców są w naszym posiadaniu... - powiedziała Szefowa
Amon kiwnął wolno głową..
- Doskonale... - rzekł mrocznym tonem - Pierwszy cios został wymierzony.... Isabella właśnie straciła swoje najważniejsze źródło dochodu... Ta starta będzie dla niej niezwykle dotkliwa w szczególności teraz, gdy nieustannie traci zaufanie społeczne i prowadzi konflikt z elfami... Nasi sojusznicy z pewnością będą jednak zadowoleni... Twoje obietnice względem nich zostały dotrzymane... Firma które przyćmiewała ich biznesy właśnie przestała istnieć...
- Tak... to prawda... - odparła Szefowa
- To dopiero początek.... Isabella straci wszystko na czym jej zalezy... stopniowo....po kolei.... kończąc na własnej godności... - powiedział Amon a jego jedno oko błysnęło pod przerażająca maską..