Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1881
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Harold mruknął pod nosem.
- Faktem jest, że ma w sobie duży potencjał... ale... aby ocenić jej panowanie trzeba bedzie jednak trochę poczekać... teraz jest na to zdecydowanie za wcześnie... Miejmy jednak nadzieje, że będzie tak jak mówisz Galthranie... - rzekł spokojnym tonem Harold


Tymczasem rudowłosa pokojówka która zdołała uleczyć Wielkiego Wezyra od nieuchronnej śmierci i która od początku chciała spędzić ten dzień nie mieszając się w cudze problemy, ostatecznie podjęła decyzję o głębszym zbadaniu sprawy dotyczącej tajemniczej choroby, która nawiedziła Smoczymost kompletnie znienacka i która doszczętnie zmasakrowała całą armię Ibrahima... Winchester nie widział praktycznie nic o całej sytuacji, więc nie mogła się od niego dowiedzieć szczegółów, a Ibrahim zaś był jeszcze zbyt słaby by cokolwiek jej opowiedzieć z sensem... Musiała więc działać na własną rękę... Jako główna medyczka wśród pokojówek nie mogła zlekceważyć takiej okazji aby pogłębić swoją wiedze...
Miała bowiem świadomość, że jej moce magiczne same w sobie był w stanie jedynie zahamować dalszy rozwój tej zarazy ale nie całkowicie zlikwidować... Aby ją zwalczyć w pełni była zmuszona używać swojej śliny... Nigdy wcześniej nie było to konieczne... Lord Ignathir zapewniał ją że jej moce sa wystarczające aby unicestwić każdą chorobę i zregenerować każde poniesione obrażenie.. W tym wypadku tak sie nie stało... Dlaczego? Lupus niestety nie znała odpowiedzi na to pytanie i czuła przez to lekkie poirytowanie... Wszystko wskazywało na to, że ta zaraza była czymś nienaturalnym... stworzonym sztucznie przez coś... lub... przez kogoś...
Lupus pojawiła się po chwili w Smoczymoście... Natychmiast jej oczom ukazał sie ponury, mroczny krajobraz pełen martwych trupów zarówno zołnierzy, elfów jak i szczurów...
Pokojówka nabrała poważnego wyrazu twarzy... Atmosfera tu panująca była grobowa... Zewsząd otaczała ją zielonawa gęsta mgła przesiąknięta aromatem wirusa plagi..
Pomimo iż była odporna na samą chorobę to wyraźnie czuła kwas w powietrzu... czuła jak wysusza jej język i podrażnia gardło... Martwe ciała leżące na ziemi rozkładały się zastraszającym tempie... Gdzieniegdzie pozostały już same szkielety mimo iż walka o miasto trwała w najlepsze jeszcze niecałą godzinę temu. Ta plaga bez wątpienia była niezwykła... Nie była podobna do żadnej innej choroby występującej w naturze...
Po chwili przykucnęła na ziemi na jedno kolano obserwując z bliska leżące na ziemi szkielety szczurów... Dotknęła jednego z nich, jednak gdy to uczyniła ten natychmiast się rozsypał i przemienił w zielony dym.
- Ech.... Wszystko jasne.... Czarna magia.... Ta sama którą czułam w organiźmie Ibrahima... - powiedziała cicho sama do siebie - Te gryzonie są jej źródłem... One same również nie zostały stworzone w naturalny sposób... Każdy z nich był jedynie naczyniem wypełnionym wzmocnionym wirusem, które po ich śmierci najzwyczajniej się rozbiło i uwolniło w powietrze całą tą zarazę... Wszystko podziałało jak efekt domina... Sprytnie rozegrane...

[Obrazek: fshsbhsbhbh.jpg]

- Doskonale... Coż za wspaniały widok... - mówił Demon Zarazy patrząc przez przez swój wizier - Smoczymost był jedynie preludium.... Niebawem moje szczurki zaleją cały wymiar... ZARAZA POCHŁONIE CAŁY TEN ŚWIAT....
- Hah... Tak czy siak to było ryzykowne... - odparł Śmierć - Wojna bedzie musiał się teraz postarać inaczej to poświęcenie bedzie jedynie jego gwoździem do trumny...
- Jedno miasto mniej czy więcej nie robi większej różnicy... - odparł Zaraza - Ten test okazał się być pomyślny.... Tylko to sie liczy...
Śmierć nie odpowiedział. Spoglądał w milczeniu na wizier... Po chwili niespodziewanie wskazał na niego palcem
- Patrz... Któż to? Czyżby zesłana przez ciebie plaga przestała już działać?
Zaraza chrząknął pod nosem wytrzeszczając oczy... Dostrzegł w swoim wizierze rudowłosą kobietę która nie wydawała sie być dotknięta mocą panującej w miescie plagi.
- Co? Nie to nie możliwe! - ryknął Zaraza - Jakim cudem ta kobieta tam jest i nie umiera w agonii?!
Śmierć wzruszył ramionami... Skupił swój wzrok na kobiecie... Jego oczy błysnęły..
- Ach... Jestem w stanie wyczuć jej moc magiczną na odległość... Ona nie jest człowiekiem... To ktoś znacznie potężniejszy... Zupełnie jakbym czuł Wojnę... Niesamowite....
Zaraza trzasnął swoim berłem o ziemie w gniewie.
- Natychmiast ruszaj tam i ją złap! Obezwładnij! Na pewno pracuje dla Isabelli! NIE CHCE ŻADNYCH ŚWIADKÓW!
Śmierć pokiwał wolno głową po czym teleportował się z jaskini...


Lupus tymczasem podniosła sie wolno z ziemi. Poprawiła swoją czapkę na głowie.
- Ta... Wygląda na to, że te całe demony nie próżnują i szukają kolejnych okazji... To wyjaśnia czemu moja moc nie była w pełni skuteczna...- pomyślała Lupus i zmrużyła swoje oczy. Nie była zadowolona z poznanej przez siebie prawdy...
Rudowłosa pokojówka przyłożyła swoją dłoń do głowy.. Zamierzała skorzystać z telepatii aby wysłać wiadomość do swojego stwórcy i przekazać mu wieści o całej sytuacji.... W tym samym jednak momencie niespodziewanie poczuła potężne uderzenie od tyłu prosto w głowę..
Lupus błyskawicznie upadła na ziemię z hukiem kompletnie sparaliżowana... Nie mogła ruszać rękami ani nogami..
- Co... - jęknęła pod nosem nie mając pojęcia co sie stało.. Wolno spojrzała za siebie katem oka.. Dostrzegła mroczną postać wśród mgły która celowała w nią jakimś nieznanym zaklęciem.. Po chwili postać cisnęła nim prosto w jej ciało... Lupus od kolejnego uderzenia straciła kompletnie swoją przytomność...
- Słodkich snów lykantropie... - powiedziała postać pochodząc bliżej i zaśmiała się mrocznie.. Chwile potem pochwyciła jej ciało i ulotniła się wraz z nią zmieniając w czarny dym...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-January-2026 20:07:24 przez Ravcore.)
22-January-2026 18:39:01
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1882
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Tymczasem Szefowa przebywała w podziemnej komnacie w której odbyło sie wcześniejsze spotkanie jakiś czas temu... Przy wielkim stole zebrała wszystkie potrzebne jej Arystokraci zaczęli się powoli zbierać przy stole.. Grono zebranych było jednak tym razem nieco mniejsze niż poprzednio... Kilkoro z nich zostało bowiem po cichu uciszonych... w tym słynny Marco Callor, który był na tyle odważny aby zaprosić Szefową na randkę... To jednak teraz nie miało już żadnego znaczenia.. Teraz liczyło się już jedynie osiągniecie wyznaczonego celu... A ten był już dosłownie widoczny na horyzoncie... To była ostatnia prosta do sukcesu...
Nagle do sali wszedł Hektor Vo Aberam wraz ze swoim synem Nagumo... Szefowa natychmiast rzuciła na nich swoje spojrzenie, podobnie jak i kilku innych którzy już zdołali zająć swoje miejsca.. Kobieta z uśmiechem na ustach wstała z krzesła i podeszła w ich stronę.
- Witam uprzejmie... Cieszy mnie że przybyłeś Hektorze.. - powiedziała Szefowa zadowolonym tonem
- Tak... Również sie cieszę... Mam ogromną nadzieję ,że nie pozwolisz nam dłużej czekać i całą operacja rozpocznie sie jeszcze dziś...
Szefowa zaśmiała sie pod nosem
- Nie bądź niecierpliwy mój drogi....- odparła - Nie musisz się o nic martwić... Dotrzymam swojej obietnicy... Mozesz być pewny że zarówno Isabella jak i wezyr Drakkan poniosą konsekwencje...
- Wspaniale to słyszeć... - wtrącił Nagumo z szyderczym uśmieszkiem na twarzy - Aczkolwiek jeszcze wspanialej jest cię ujrzeć na żywo piekna Pani.. To dla mnie ogromny zaszczyt, że zdecydowałaś sie zaakceptować propozycję mojego ojca i że mogę tu być aby usłyszeć twój głos...
W tym momencie pochylił wolno swoją głowę przed nią na znak szacunku.
- Proszę proszę... Doprawdy interesujący z ciebie dżentelmen... - odparła Szefowa z uśmiechem na ustach i lekko zmrużyła swoje oczy - Jestem pewna, że nasza współpraca bedzie.. niezwykle owocna...
- Też mam taką nadzieję... - rzekł Nagumo podnosząc swój wzrok i spoglądając katem oka na pozostałych zebranych którzy zaczęli szeptać między sobą.


Natomiast w Twierdzy Zakonu czarnych rycerzy, jego nowa władczyni - Entoma cały czas oddawała sie medytacji... Mała pokojówka nie musiała w żaden sposób się spieszyć, teraz to ona ustalała zasady i to jej słowo było prawem... Wszelka niesubordynacja względem jej woli oznaczała natychmiastowy wyrok śmierci... Entoma nie musiała bowiem ścigać zdrajców... nie musiała się teleportować w ich miejsce.. Nic z tych rzeczy... Jej aura magiczna otoczyła niewidzialną magiczną barierą całe tereny które były pod jej kontrolą... Była w stanie słyszeć słowa i myśli każdej żywej istoty w tym zasięgu... Tym samym samą pojedynczą myślą mogła daną osobą wyeliminować eksplodując jej głowę... Już od momentu rozpoczęcia medytacji zabiła w ten sposób kilka osób... Niektóre z nich zginęły w miejscach publicznych na widoku innych stając się wzorcem i jednoczesnym ostrzeżeniem... Z biegiem jednak minut ta liczba malała... Wszystko wskazywało na to, że wszystkim którym przez myśl przeszłą zdrada lub zbrojne powstanie zostali unieszkodliwieni...
Entoma pochyliła lekko swoją głowę w bok.. Czułą wyraźnie obecność Isabelli na Kartis... Nie miała jednak pojęcia co ta tam robiła gdyz już od dłuższego czasu nie zgłębiała się w jej plany....Co jednak ją zaskoczyło to fakt że nie wyczuła nigdzie obecności swojej siostry Lupus... Do tej pory czuła jej aure magiczną przez cały czas... Teraz jednak ta niespodziewanie zniknęła... Czy to możliwe że udała sie do Dalthei? Nie... nie miała przecież ku temu powodu... a przynajmniej Entoma nie przypominała sobie by takowy był.. Czyżby Lupus jej czegoś ważnego nie powiedziała? Czyżby znowu wymyśliła coś szalonego?
Po chwili oczy Entomy nabrały z powrotem jaskrawo czerwonego blasku... Aktywowała swoją moc telepatii.
- Lupus? Lupus....Słyszysz mnie? - zapytała kierując wiadomość do swojej siostry, jednak nie otrzymała na nią żadnej odpowiedzi...
Entoma zasyczała pod nosem...
- Ech.... To nie jest dobry znak... - powiedziała cicho sama do siebie


Mężczyzna w mundurze czytając przy pomocy monokla nazwy magicznych zwojów w pewnym momencie natrafił coś co go lekko zdziwiło.. Nie dał tego jednak po sobie poznać..
- To zaklęcie... - zaczął - Do czego służy?
Czarodziej otworzył lekko usta i natychmiast popatrzył na kartkę.
- o którym Pan mówi? - zapytał
Mężczyzna wskazał swoim palcem na zaklęcie które znajdowało się na ósmej pozycji
- Światło Wiecznego Ognia... - rzekł mężczyzna spokojnym głosem
- Ach... o tym mowa... tak... to niezwykle zaklęcie... tworzy zielony płomień który pali się przez całą wieczność... nigdy nie gaśnie.. idealny do lamp i świec...
Mężczyzna zmrużył lekko oczy i schował z powrotem swój monokl do mundura..
- A więc wieczny ogień może zostać wytworzony również w syntetyczny sposób.. Interesujące - rzekł poważnym tonem - Byłem przekonany że jest głównym spoiwem egzystencji Nieumarłych istot, że zastępuje ich dusze i ciała... że jest narzędziem zarazem powstawania zycia jak i symbolem śmierci..
Czarodziej pokiwał wolno głową.
- Tak... em... jasne.... - mruknął czarodziej lekko zaskoczony wiedzą jaką posiada jego klient - Ale.. ale moze taki płomień może służyć też w celach dekoracyjnych...
- Oczywiście... nie zaprzeczam... - odparł mężczyzna poważnym tonem - Czy wiadomo moze kto jest twórcą tego zwoju? Kto zdołał wytworzyć to zaklęcie?
- Uch.. Coż... - jęknął czarodziej i podrapał sie po głowie - Obawiam sie, że autor nie jest znany... Nie widziałem też żadnych inicjałów na zwoju gdy zdołałem go znaleźć... Zapewne jest bardzo stary...
- Rozumiem... - odparł mężczyzna - A gdzie został znaleziony?
- Dwa tygodnie temu został przywieziony na łajbie z Abregado... Był w jednej ze starych skrzyń... Zapewne należał do kogoś stamtąd...
Tajemniczy jegomość kiwnął wolno głową
- Mhm.... Wezmę ten zwój w takim razie... - odparł po czym wyciągnął z kieszeni dwie sztabki czystego złota i położył je na ladzie przed czarodziejem.
Czarodziej widząc to natychmiast wytrzeszczył oczy... Wartość takich sztabek przekraczała znacząco cenę zwoju... Błyskawicznie pobiegł na zaplecze i przyniósł stary zapieczętowany zwój..
- Może zechciałby Pan jeszcze jakiś zwój? Jestem pewien że za tą cene mógłby Pan kupić ich więcej.. - mówił uradowany czarodziej machając rekami
- Nie ma takiej potrzeby... - rzekł mężczyzna biorąc zwój do ręki. Popatrzył na pieczęć upewniając się czy wszystko sie zgadza po czym schował zwój pod pachę.
- Dziękuję za te transakcję... bywajcie w zdrowiu.. Niech interes się kręci... - dodał mężczyzna po czym udał sie wolno w stronę wyjścia..
Czarodziej nadal bedąc w cięzkim szoku pochwycił sztabki w swoje ręce uśmiechając się od ucha do ucha..

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-January-2026 11:12:21 przez Ravcore.)
23-January-2026 17:31:35
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1883
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
- Na pewno będzie... Entoma jest najinteligentniejszą istotą jaką poznałem... nie ma równych dla jej umysłu.. - przemówił Galthran - Jej decyzje będą wybitne i zawsze właściwe, a także sprawiedliwe... - przemawiał zadowolony Czarny Rycerz... westchnął lekko marząc o swej Pani... każda sekunda spędzona bez niej wprawiała go w lekki smutek... wiedział jednak że już niebawem znów ją ujrzy...
- Taa.. noo... życzę Wam wszystkim powodzenia... chyba żeśmy uporządkowali wszystkie ciała.. będę się zbierał.. - odparł wolno Thant...




Isabella wolno szła przed siebie ulicą.. po chwili dostrzegła jak drzwi kilku domków się uchylają... a z domków zaczęły wybiegać ucieszone dzieci i dorośli... podbiegali do Cesarzowej.. dzieci dopadły do niej, zaczęły lekko przytulać i całować jej spódnicę...
- Pani! Wielka Cesarzowo Carraboth! - krzyczeli mieszkańcy
- Wielka radość to widzieć Ciebie tutaj na ulicach Kartis! - krzyczeli uradowani
- Wspaniale że jesteś tutaj, nasza Pani Isabello! - krzyczeli
Isabella ucieszyła się ich widokiem.. pokiwała głową.. ewidentnie ich strach uleciał.. poczuli ulgę.. z samego jej przybycia...
- Pani.. Cesarzowo.. jesteś tutaj osobiście? Już krążyły plotki że Cesarstwo tu przybędzie... wielkie armie.. a tymczasem.. - mówił mężczyzna
Isabella pogładziła lekko podbródek jednej dziewczynki, poklepała po ramieniu chłopca
- Nie lękajcie się Drodzy mieszkańcy Kartis.. moi poddani zawsze są otoczeni należytą opieką i troską.. osobiście przybyłam tutaj sama, aby zdjąć was z ucisku agresora który się tu zalęgł... nie obawiajcie się.. jego ciało zawiśnie niebawem na rynku głównym... wybaczcie że budował swoje wpływy tutaj przez jakiś czas, nawet dosyć długi... nie urządzał jednak ludobójstwa, a my chcieliśmy upewnić się co dokładnie siedzi mu w głowie i jakie ma zamiary, jaką politykę... teraz jednak nadszedł już finisz tej historyjki... przybyłam odebrać życie Talonowi.. - przemówiła Isabella
- Niechaj żyje Wielka Cesarzowa! Niechaj włada na zawsze! Ave! - krzyczeli mieszkańcy, radowali się widokiem swej potężnej Pani...
Isabella zachichotała lekko.. kroczyła wolno przed siebie zmierzając po Talona... zaraz zamierzała brutalnie odebrać mu jego nędzne życie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-January-2026 00:35:33 przez DevilxShadow.)
24-January-2026 00:34:36
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1884
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Stary Harold pokiwał wolno głową słuchając słów Galthrana po czym spojrzał na Thanta.
- Już odchodzisz wezyrze? - zapytał Harold - Wielka szkoda... ale rozumiem... Wzywają cię obowiązki.. Cesarzowa prowadzi przecież wojnę... Dziekuję w imieniu mieszkańców za twoją pomoc przy poszkodowanych... Mam nadzieję, że niebawem jeszcze zaszczycisz nas swoją obecnością...


Mężczyzna w mundurze gdy tylko wyszedł ze sklepu z zakupionym przez siebie zwojem pod pachą natychmiast zauważył ogromną ilość trupów i krwi po drugiej stronie ulicy. Wszystko więc wskazywało na to że ta cała sytuacja którą widział wcześniej z udziałem Cesarzowej Isabelli dobiegła już końca... Najzwyczajniej zabiła ich wszystkich... W żadnym stopniu go to nie zaskoczyło ani nie zdziwiło... Wiedział, że tak sie stanie...
Mężczyzna podrapał sie po swojej brodzie i chrząknął pod nosem spoglądając na martwe ciała. Po chwili jednak odwrócił się i ruszył wolno chodnikiem w swoją stronę... Nie zamierzał sie mieszać w nie swoje sprawy...


Nagumo wraz ze swoim ojcem Hektorem zajęli miejsca przy dużym okrągłym stole... Szefowa natomiast spojrzała w kierunku drzwi... Ostatni z zaproszonych gości właśnie wchodzili do środka a zaraz za nimi pojawił się Magister który zamknął drzwi
- Rozumiem, że wszyscy już są i możemy zaczynać... - powiedziała spokojnym tonem Szefowa
W tym momencie jeden z arystokratów podniósł swój głos rozglądając się po sali.
- Nie ma Marco Callora... - rzekł - Mówił ze nie przybędzie?
Szefowa słysząc to zmrużyła lekko oczy i zaśmiała sie cicho pod nosem.
- Coż.. Niestety Marco zrezygnował z udziału w naszym przedsięwzięciu... Przekazywał mi informacje na ten temat wcześniej... - powiedziała - Wielka szkoda.. ale.. jak mowiłam wcześniej... Nie zamierzam nikogo zmuszać...
Magister który stał pod drzwiami popatrzył kątem oka na Szefową... Wiedział prawdopodobnie jako jedyny z całego towarzystwa, że było to zwykłe kłamstwo...
- Jego strata... - wtrącił Hektor i skrzyżował swoje dłonie - Nie potrzebny nam ten mięczak... Jego udziały i tak były niewielkie, jedynie potrafił sztucznie szczerzyć te swoje ząbki.. typowy marketingowiec...
Pozostali pokiwali głowami na jego słowa
- Tak czy siak jego firma miała duże wpływy na rynku... teraz na pewno pożre ją Carraboth Holding jak zwykła przystawkę.. - powiedział stary arystokrata z długą brodą i drewnianą laską.
- Nie koniecznie... - odparła Szefowa - Tak się składa że Marco postanowił oddać mi swoją firmę... Teraz całe jej udziały i generowane przez nia zyski są w moim posiadaniu..
Pozostali arystokraci popatrzyli na kobietę ze zdumieniem.
- Co? Jak to możliwe? Marco oddał Ci całą swoja firmę?! - zapytał jeden z zebranych
- Tak... dokładnie tak... - odpowiedziała Szefowa po czym położyła na stole pewien dokument na którym widniał podpis Marco. - Osobiscie podpisał rezygnacje i przekazanie całej firmy w moje posiadanie... Sama byłam tym bardzo zaskoczona, ale ostatecznie przyjęłam jego ofertę... Te środki niezwykle nam się przydadzą...
- A gdzie teraz jest Callor? Sprzedał firmę i po prostu się wycofał?
- Hmm... Coż.. nie pytałam go o szczegóły... Nie chciałam zbytnio wtrącać się w jego prywatne życie i zadawać niewygodne pytania... Najwidoczniej miał swoje powody i osobiste plany... - powiedziała poważnym tonem Szefowa
Arystokraci popatrzyli na siebie nawzajem... Nie pytali o nic więcej.. Każdy kupił historyjkę Szefowej mimo iż był ona kompletnie zmyślona... Ten fakt ją bardzo zadowolił... Uśmiechnęła się pod nosem...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-January-2026 15:45:15 przez Ravcore.)
24-January-2026 15:31:13
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1885
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant pokiwał wolno głową.. zachowywał spokojny wyraz twarzy.. westchnął..
- No to.. bywajcie Panowie.. pomoc była dla mnie przyjemnością.. zawsze lubiłem te tereny.. - odparł Thant
Galthran patrzył na niego podejrzliwie... mierzył go swym wzrokiem..
- Na pewno niebawem tu jeszcze wrócę.. zobaczę co tam u was... chłopaki.. jak sobie radzicie.. ciekaw jestem polityki Entomy tutaj.. złamała Sisyphusa, hah.. nadal mnie to bawi... - dodał Thant - No dobra.. wracam na wojnę, hah!
Wzruszył po chwili niepozornie ramionami... kiwnął głową... a po chwili pstryknął palcami.. i teleportował się zostawiając Galthrana i Harolda...

Thant zaraz po chwili pojawił się.. tuż pod wejściem do Twierdzy Zakonu... zatarł ręce i zachichotał...
- Hahaha.. no dobra.. audiencja u Pani Entomy... w spokoju, samemu... na tym mi zależało... chłopaki niech tam jeszcze chwilę pogadają i oporządzają ciała... ja natomiast.. idę do malutkiej bogini... - powiedział zadowolony czarnoksiężnik... wkroczył do środka twierdzy.. ruszył korytarzem... czuł że malutka Entoma jest w sali tronowej, na swym tronie.. zaśmiał się... niesamowicie go ekscytowała.. a fakt że zasiadała na tronie Sisyphusa... ach... Thant aż zacierał ręce...
- Niezły wystrój tutaj mieli, huh.. no doprawdy.. - szedł spokojnie rozglądając się dookoła, ręce miał złożone z tyłu za plecami.. był już nieopodal drzwi od sali tronowej... nie zamierzał jednak wkroczyć bez pozwolenia Entomy...




Isabella zamieniła jeszcze kilka zdań z mieszkańcami... po chwili zaś pozostawiła ich tutaj, a sama teleportowała się... pojawiła się nieopodal kruchej wieżyczki... wzniesionej przez Talona i jego buntowników... pokiwała głową.. wiedziała że ten szczur skrywa się tam, na samej górze.... wiedziała że jego ludzie strzegą tutaj też tej wieżyczki.. westchnęła lekko..
- Ech.. wszędzie te pionki.. te żałosne pionki... marnują mi czas... czy to te prymitywne osiłki Talona, czy to nędzne elfy... ughh.. - jęknęła poirytowana.. wiedziała bowiem że niebawem również i głowa Mannimarco spadnie pod jej stopy...
Isabella wyszła przed siebie z ukrycia, pojawiła się pod wejściem do wieży... ludzie Talona od razu ją dostrzegli...
- TO ONA! TO CESARZOWA! ALARM! - wyły osiłki
Wszyscy zaczęli biegać w amoku, zbroić się... gotowali działa... byli gotowi do natychmiastowej potyczki...
Isabella zerknęła na wieżę.. zmrużyła oczy.. po chwili uniosła dłonie... sprawnym ruchem cięła nimi powietrze, a potężny bicz ognia huknął sam środek wieży... przepołowił ją na pół... wieżyczka zaczęła obalać się na ziemię... wszyscy wewnątrz darli się wniebogłosy... wrzeszczeli... po chwili Isabella rzuciła zaklęciem ochronnym wycelowanym w skrytego w jej wnętrzu Talona... oberwał nim... wieżyczka zaś z kolosalnym hukiem obaliła się na ziemię... przygniotła osiłków biegających po ziemi... ci będacy wewnątrz także krwawili i zdychali...
Talon zaś leżał przykryty gruzem i chroniony zaklęciem Isabelli... nie wiedział co się dzieje, był zdezorientowany... zawył w amoku i przerażeniu...
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! KUR*A!!!!!! CO DO... CO TU SIĘ.. CO?!?!?! - wył wniebogłosy po chwili usłyszał stukot... szpilek... uniósł lekko oczy i zmrużył, słońce bowiem go oślepiało.. po chwili dostrzegł... to Isabella.. kroczyła wolno w jego kierunku... dostrzegł uśmiech na jej twarzy...
- CO?!?! ISABELLA?! NIE! WYNOŚ SIĘ STĄD, PARSZYWA! - wrzeszczał... szykował już bronie... wyciągał oręż... był gotowy zamordować Cesarzową... zaraz, gdy ta tylko podejdzie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
24-January-2026 17:31:59
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1886
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Harold mruknął pod nosem widząc że Thant zniknął. Podrapał sie lekko po brodzie po czym popatrzył ponownie na Galthrana.
- Coż... W takim razie ja również odejdę... Nie będe Ci przeszkadzał Galthranie bo ja sam również mam co robić... Ktoś musi teraz odpowiadać na coraz to nowsze pytania ludzi... Bywaj w zdrowiu.. - powiedział Harold. Kiwnął do Czarnego rycerza głową po czym odszedł w swoją stronę...


Entoma próbowała się skontaktować ze swoją siostrą Lupus jeszcze parę razy jednak nie otrzymała żadnej informacji zwrotnej...
- Cholera... Co ona robi?....- burknęła Entoma pod nosem niezadowolonym tonem.
Jej medytacja teraz nie miała już większego sensu. Wiedziała, że nie bedzie mogła się teraz już skupić... Jej ciało opadło na ziemię... Pokręciła głową... Zastanawiała się co powinna teraz zrobić... Lupus nigdy nie ignorowała wiadomości od niej... Może powinna poinformować o tym lorda Ignathira?
W tym samym momencie jednak jej myśli zostały przerwane... usłyszała kroki dochodzące za drzwi... Wyczuła znajomą obecność...
- Ech.. Znowu on.... - mruknęła cicho pod nosem i popatrzyła w kierunku wrót.
Kilka sekund później rozległo się pukanie.
- Wejść... - powiedziała mocnym tonem Entoma po czym podniosła sie z ziemi na równe nogi.. Rękawami otrzepała i poprawiła swoją suknie..

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
24-January-2026 18:21:24
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1887
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant pokiwał głową zadowolony.. po chwili wolno wkroczył do sali tronowej.. ujrzał stojącą Entomę.. zmierzył ją wzrokiem.. zrobił kilka kroków i pochylił lekko głowę..
- Pani Entomo... cudownie Cię widzieć.. chciałem Ci powiedzieć, że ukończyliśmy segregację ciał a także rozmowy z rodzinami ofiar. - przemawiał dosyć szarmanckim tonem Thant.. rozejrzał się lekko po sali
- Niesamowicie... to wszystko należy do ciebie... wszystko jest twoje.. hah... ten tron, który Sisyphus tak lubował... - powiedział zerkając na tron, był wyraźnie podekscytowany tymi faktami.. aż zacierał ręce...
- Niesamowita.. jesteś niesamowita.. - słodził jej...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
25-January-2026 03:05:23
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1888
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma która stała bokiem do podchodzącego w jej stronę Thanta odwróciła w jego stronę swoją głowę oraz spoglądała na niego przenikliwym spojrzeniem... Jej oczy błyszczały w otaczającym ich zewsząd mroku pomieszczenia... Słuchała wyraźnie jego słów...

- Przyszedłeś tu... tylko po to... aby mnie chwalić? - zapytała Entoma przerywanym tonem - Myślałam, że jesteś inteligentniejszy...

[Obrazek: rdfyfutgty.jpg]

Po tych słowach podeszła w jego stronę bliżej. Stanęła tuż przed nim... Thant był oczywiście dużo od niej wyższy, jednak w tym wypadku wzrost nie miał tu żadnej wagi.. Thant czuł wyraźnie jak przytłaczjąca i potężna jest jej aura magiczna.. Cos takiego odczuwał do tej pory jedynie przy samej Cesarzowej Isabelli... Nie mógł w to wręcz uwierzyć... Był przekonany, że ich moc jest na bardzo zbliżonym poziomie...
- Nie powinieneś przypadkiem wracać na front? Prowadzicie wojnę z elfami jeśli dobrze pamiętam... - powiedziała nagle Entoma przerywając jego myśli.


Szefowa siedząc przy stole złączyła swoje dłonie.
- No dobrze Panowie... Przejdźmy moze już do konkretów... Nie wezwałem was przecież by gadać o jakichś nic nie znaczących drobiazgach.. - powiedziała
Hektor pokiwał wolno głową.
- Tak... to prawda... - rzekł poważnym tonem
- Nasza Operacja pod kryptonimem "Renoma" może wejść już w życie... Wszelkie przygotowania właśnie się zakończyły... Wszystko jest juz gotowe do rozpoczęcia... Lata zbierania środków pieniężnych, armii i transportów się opłaciły... Żołnierze tylko czekają na mój sygnał aby rozpocząć prawdziwy chaos... Teraz jest idealny moment aby zadać pierwszy cios... Isabella zajęta przez wojnę nie będzie mogła zareagować w porę...
- Doskonale! - powiedział jeden z arystokratów śmiejac się głośno z tyłu - W takim razie zaczynajmy!
Szefowa parsknęła pod nosem
- Doceniam twoj entuzjazm... - powiedziała w stronę męzczyzny - Aczkolwiek w taki sposób i tak nie zdołamy osiągnąć zbyt wiele...
Wszyscy arystokraci popatrzyli an siebie nawzajem ze zdzwionymi minami... Hektor zmarszczył brwi... Nagumo skrzyżował ręce..
- Co masz na myśli? - zapytał stary arystokrata z długą brodą
- Nasze siły są duże... Nie zaprzeczam temu w żaden sposób... ale jeśli zagramy od razu va banque przeciwko Isabelli to ryzykujemy utratą wszystkiego... Nie zapominajmy że ma pod sobą całe legiony... Musimy działać inteligentnie i precyzyjnie... Pojedynczy błąd moze bowiem zagrozić naszym planom i kosztować nas życie... Potrzebujemy kogoś kto posiada doświadczenie bojowe i taktyczne... Kogoś kto mógłby pokierować naszych żołnierzy ku zwycięstwu...
- Hmm... Dlaczego ty tego nie zrobisz? Byłaś przecież w stanie to wszystko zorganizować... - rzekł Hektor drapiąc sie po brodzie
Szefowa przymknęła swoje oczu i parsknęła cicho pod nosem.
- Owszem... może jestem organizatorem i umysłem całej operacji i byc może wydaje się to oczywiste rozwiązanie, ale niestety nie jestem odpowiednią do tego osobą... Moja wiedza w zakresie militarnym jest ograniczona... Moje przywództwo nie byłoby tutaj wystarczająco skuteczne przez mój brak doświadczenia wojskowego... Mam nadzieje że rozumiesz mój punkt widzenia w tym zakresie...
Hektor wolno pokiwał głową..
- Tak... racja.. ma to sens... - rzekł - Ale w takim razie... kto powinien być?
- Coż... - zaczeła Szefowa - Jest pewna osoba która mogłaby nam pomóc... Tak się składa, że Magister zdołał nawet ją wyłowić... Wystarczy jedynie... WYBUDZIĆ JĄ ZE SNU..


Tymczasem wśród dowództwa elfów zostały wydane kolejne rozkazy... Po utracie Smoczymostu z powodu zabójczej plagi, Neloth postanowił rozpocząć kolejną wielka ofensywę na tereny Cesarstwa aby zmusić legiony Isabelli do wycofania części swoich sił... Teraz gdy Wielki Wezyr i jego armia zostali unieszkodliwieni, dowództwo nad prowadzeniem ataku było w rękach mniej doświadczonych wezyrów....
Wojna po raz kolejny otworzył portale rozmieszczając siły... Kolejna flota wypłynęła na ocean prosto z Daggerfall...
Siły elfów rozpoczeły drugą ofensywę na Olympus... Tym razem z inna taktyką atakując miasto aż z trzech frontów jednocześnie.... Portale Wojny otworzyły się przed murami miasta biorąc strażników na murach kompletnie z zaskoczenia... Zapanował po raz kolejny kompletny chaos a katapulty i działa pracowały na największych obrotach...
Elfy nie zamierzały się w żaden sposób poddać ani sie wycofywać... Olympus było miastem które zamierzali podbić za wszelką cenę bez względu na straty...
Portale otworzyły sie również w Odbudowanym Halkret dostając sie na tyły legionów które gromadziły się do ataku na Northgrove... Żołnierze nie spodziewali się nagłego ataku z zaskoczenia to spowodowało ogromne straty po stronie Cesarstwa... W bardzo szybkim tempie Elfy zaczęły przejmować miasto paląc wszystko na swojej drodze..


Natomiast w czeluściach mrocznej jaskini na Corvnis...
- Hah... popatrz no.... Coż za wspaniała zdobyć... Unikalna wręcz... - mówił mroczny głos. - Nie ma takiej drugiej w tym wymiarze... Jedyna w swoim rodzaju...

Rudowłosa pokojówka mruknęła cicho pod nosem.. Jej głowa lekko zadrgnęła... Zaczęła mrużyć oczami powoli odzyskując swoją świadomość... Słyszała głosy... Nie miałą jednak pojęcia co się dzieje... W jej uszach panował szum... głowa ją mocno bolała...
- Ach.... Budzi się śpiąca królewna... - rzekł demon Śmierć widząc jak Lupus się zaczyna ruszać
- Ugh.... - jękneła głośnej pokojówka
Demon podszedł do niej wolno i musnął swoja dłonią po jej policzku.. Chwycił ją za podbródek..
Lupus w tym momencie otworzyła szerzej oczy które błysnęły złotym blaskiem w panującej tu ciemności.. Od razu dostrzegła stojącego nad nią demona który ją dotykał po twarzy.. Chciała się zerwać i wstać, ale nie mogła... jej ręce i nogi zostały zakute... Zacisnęła swoje pięści wyraźnie poirytowana. Nabrała gniewnego wyrazu na swojej twarzy.
- Nie dotykaj mnie... tymi... brudnymi łapami.. - powiedziała Lupus mocnym tonem z wyraźną odrazą w jego kierunku
Demon śmierć zaśmiał się pod nosem po czym odsunął się od skutej do ściany jaskini pokojówki..
- Przyznaje... masz w sobie ogień... masz w sobie pazur... Ale twój opór jest bezcelowy... - rzekł demon - Nie uciekniesz stąd... Te łańcuchy blokują twoją magię... Od teraz bedziesz naszym zakładnikiem lykantropie..
Lupus parsknęła pod nosem.. Popatrzyła na demona Śmierć oraz na drugiego który stał trochę dalej odwrócony do niej tyłem stojąc nad jakimś kotłem...
- Zdążyłam zauważyć... - odparła Lupus - Przypuszczam że to wy jesteście tymi demonami co uciekły z Apokryfu... Po co mnie porwaliście? Co to ma na celu?
- Jesteś tym zaskoczona? - zapytał Śmierć - Dobrze wiemy, że pracujesz dla Isabelli... Jestem pewny że będziemy mogli to w jakiś sposób wykorzystać... Isabella nie pozwoliła by przecież by komus takiemu jak ty coś sie stało... prawda?
Lupus zaśmiała się pod nosem przyprawiając demona o lekkie zdziwienie. Zmrużyła swoje oczy spoglądając na demona z szyderczym uśmiechem na swoich ustach.
- Naprawdę uważasz, że Isabella podda się bez walki po to by mnie uratować? Jeśli doszedłeś do tego typu konkluzji, to jedynie ukazuje granice możliwości twojego umysłu... Głupi... Tak... Taki właśnie jesteś...
Śmierć słysząc to syknął pod nosem gniewnie. Zacisnął swoje pięści.
- TY.... - ryknął emanując mroczną aurą.
- Śmierć!... zamilcz... - wtrącił w tej chwili Zaraza odwracając się w ich strone... Śmierć natychmiast opuścił swoje dłonie... Lupus spojrzała w kierunku Demona Zarazy.. Demon podszedł do niej bliżej
- Plaga którą zesłałem na Smoczymost... Zabiła wszystkie żywe istoty które tam były.... dlaczego więc nie zadziałała na ciebie... - rzekł Zaraza mrocznym tonem - KIM TY JESTEŚ NAPRAWDĘ?...
- Obserwatorem... - odparła Lupus - Tak jak wy nie pochodzę z tego świata... i tak jak wy przybyłam tu w ściśle określonym celu... Myślę, że taka odpowiedź Ci wystarczy...
Zaraza zamilkł cały czas spoglądając na klęczącą i zakutą w kajdany oraz łańcuchy Lupus
- Najmądrzejszym dla was wyborem byłoby wypuszczenie mnie w tym momencie... - dodała Lupus mrocznym tonem - W przeciwnym razie konsekwencje mogą być dla was katastrofalne...
Śmierć w tej chwili uderzył Lupus z piesci prosto w twarz.. Pokojówka upadła twarzą na ziemię... Splunęła krwią..
- Milcz żałosna, podrzędna istoto! - ryknął Śmierć - Nie bedziesz nam dyktować warunków...
Zaraza pokiwał wolno głową.
- Katastrofalne konsekwencje o których mówisz już niebawem czekają cały ten świat i Isabelle... Być moze zdołała zabić naszą siostrę, ale nas nie pozbędzie sie już tak łatwo...Już niebawem poczuje co to prawdziwy ból... - odparł mrocznym tonem - I ty również zaznasz bólu i cierpienia wilczyco.... Gdy wydobędziemy z ciebie wszystkie potrzebne nam informacje, moje szczurki pożrą cię żywcem... bedą zjadać kawałek po kawałku.. kostka po kosteczce... az nie zostanie nic...
Lupus leżąc na ziemi, spoglądała w górę na stojące nad nią demony.. Dopiero po chwili ponownie podniosła swoją głowę..
- Jesteś pewny swego... To sie szanuje... - odparła Lupus spokojnym tonem i otarła swoj policzek z krwi o bark.. Przełknęła lekko ślinę. - Niestety... pycha bywa zdradliwa... Isabella ma jej w sobie aż nadto... ale ty?... Coż... Najwyraźniej miałam wygórowane wyobrażenia o waszej inteligencji...
Zaraza słysząc to syknął gniewnie pod nosem
- Mówisz dużo a sama jesteś nikim... - odparł Zaraza - Isabella już niedługo będzie na kolanach... Ty jednak nie dożyjesz tego momentu... Twój koniec jest równie bliski co jej...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-January-2026 22:33:01 przez Ravcore.)
25-January-2026 16:32:59
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1889
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Thant pokiwał wolno głową.. upajał się widokiem Entomy... będąc tak blisko niej zatracał się.. czuł stany jakich nie odczuwał od dawien dawna.. praktycznie nigdy,. czuł przy niej coś niesamowitego... Czarnoksiężnik po krótkiej chwili uklęknął przed Entomą...
- Entomo... najwyższa Panienko... - przemówił spoglądając na nią.. w tej chwili zajrzał pod jej spódnicę.. dostrzegł jej czarne majtki.. ten widok niesamowicie go rozpalił, niesamowicie na niego działał... uśmiechnął się... traktował Entomę niczym bóstwo...
- Najwyższa.. front może jeszcze chwilę poczekać.. wszak w szeregach Wezyrów sami weterani, prawdaż? Wkroczę i zniszczę każdego wroga w odpowiedniej chwili... - odparł wolno chichocząc - Czas przy tobie jednak... czas przy Tobie... to coś czego pragnę chłonąć jak najwięcej... wybacz mi, malutka pokojówko... ciężko mi to opisać... twoja moc magiczna, energia... twoja potęga... twój maleńki wzrost.. to wszystko wprost we mnie emanuje... - przemawiał w jej kierunku
- Wiem że jestem niższą istotą niż ty, to niezaprzeczalny fakt malutka Entomo... jednak proszę cię.. naucz mnie jakiejś silnej czarno-magicznej techniki... chcę poszerzać swoje umiejętności.. zdołałem wykreować własny styl czarnej magii i połączyć ją z moimi pięcioma ostrzami... chcę poszerzać jednak wiedzę.. jestem wdzięczny za każdą minutę przy tobie.. - przemawiał wolno.. czuł niesamowite emocje i rozpalenie... Entoma działała na jego zmysły... pożądał jej... pragnął... była dla niego idealną lolitą... ale także jej siła i potęgi, jej wiedza i umiejętności... działały na niego niesamowicie... wiedział że gdyby ona osobiście nauczyła go choćby jakiejś małej umiejętności... mógłby zyskać potęgę jak na ten wymiar... Entoma bowiem przewyższała istoty z tego wymiaru... czuł to doskonale, dorównywała Isabelli... on zaś był jej oddany...



Isabella podeszła wolno do Talona.. machnęła dłonią a wszystkie jego bronie którą na nią szykował wyleciały na boki... Talon leżał przyciśnięty gruzem... obok niego zaś trupy... we krwi... jego ludzi...
- Och Talon, Talon... po co te konspiracje? - przemówiła Isabella i była już tuż przy nim... kucnęła przy nim seksownie... patrzyła w jego twarz z góry.. on zaś ujrzał jej wspaniałą boską buzię.. jej przepiękne lśniące włosy... widział jej idealne ciało..
- Po co ci to wszystko? Myślałeś że coś zdziałasz? - pytała
- Kur*a! Suko! Oczywiście że tak! - krzyczał Talon - Złamałaś naszą politykę... nasze cele... złamałaś Darkseida... reaktor, plany... wszystko poszło się jeb*ć! Nie takie miały być losy tej krainy, miała zostać zniszczona... pogrążona w chaosie - przeklinał Talon
- Wulgarny z ciebie bydlak.. - odparła Isabella, musnęła aksamitnie jego twarz swą dłonią.. droczyła się z nim, bawiła... przeważała go bowiem potęgą tysiąckrotnie, także psychicznie przeważała nad nim kolosalnie... miała nad nim władzę absolutną...
- Zniszczyłaś... Darkseida... szmato! - warczał Talon
- Przestań już wspominać to brudne imię.. - odparła Isabella - To tylko przeszłość i historia.. - odparła i poklepała go po twarzy dłonią niczym swego kundelka.. Talon splunął na ziemię, nie zdołał jednak napluć w kierunku Isabelli, leżał przygnieciony
- Ughh.. jesteś obleśny.. wszystkie twoje plany były durne.. przewidywalne... do bani... nic byś tutaj nie zdziałał, Talonie.. nie masz ikry... nie masz siły... nie masz mózgu... - droczyła się z nim Isabella
W Talonie narastała furia.. dyszał.. warczał...
- KUR*A!!!!! - zawył w pewnym momencie i z brutalną siłą zdołał lekko unieść gruz i momentalnie przeturlał się w bok uwalniając z uścisku gruzu... zawył wariacko.. zaśmiał się...
- HAHA! ZDYCHAJ ZDZIRO! - warknął i dobył ukrytego sztyleta... naskoczył na Isabellę...
Cesarzowa zdziwiła się lekko, szybko jednak uniknęła jego ataku... Talon zaś dyszał niczym byk, od razu odwrócił się i znowu rzucił na Isabellę ze swoim sztylecikiem.. ciął kolejny raz powietrze... uniki Isabelli były zbyt szybkie i idealne... nie był w stanie jej trafić.. wymierzał kolejne ciosy...
- Jesteś strasznie wolny... kiedyś byłeś szybszy... - zachichotała Isabella trzymając ręce złożone z tyłu za plecami i robiąc jedynie uniki przed jego szaleńczymi atakami w powietrze sztylecikiem... Talon dyszał już okropnie ze wściekłości i zmęczenia... był cały czerwony na ryju...
- PRZESTAŃ! SUKO!!!!!!! GIŃ! - warknął i skoczył z całą siłą na Isabellę... Cesarzowa sprawnie jednak kolejny raz uniknęła jego ciosu, tym razem jednak także podstawiła mu nogę przez co ten stracił równowagę i padł na glebę na pysk... upuścił sztylet z dłoni...
Isabella zaśmiała się widząc ten widok...
- Żałosne... jesteś taki nędzny.. nie umiesz mnie nawet trafić, kundelku... - powiedziała podchodząc, postawiła swoją nogę i szpilkę na jego plecach... przycisnęła a ten krzyknął z bólu...
W tej chwili Isabella pstryknęła palcami i teleportowała siebie i Talona... pojawili się na GŁÓWNYM RYNKU W CENTRALNYM PUNKCIE Kartis...
Isabella cisnęła Talonem na ziemię... ten przeturlał się po bruku... machnęła dłonią a żelazne łańcuchy spętały ciało Talona...
Na rynku momentalnie zaczęli otaczać ich mieszkańcy.. wychodzili zewsząd... z domów, z knajp... z każdej uliczki... wszyscy widzieli tę scenę...
- Drodzy mieszkańcy! Oto Talon! To ten, który konspirował w naszym Kartis! Chciał aby w naszym cudownym Kartis zapanował chaos... pojmujecie to?! - krzyknęła Isabella uśmiechając się
- BYDLAK! ŚMIEĆ! NISZCZYĆ GO! - warczeli ludzie na Talona poniżając go, kilku już go opluwało
- ŁAJDACKA GNIDA! BYDLAK! PARSZYWY - wrzeszczeli, kilku zdołało go kopnąć...
- ZDYCHAJ!!! GNIDO! NIE CHCEMY CIĘ TU! AVE CESARZOWA ISABELLA, NIECHAJ ŻYJE WSPANIAŁA CESARZOWA, NAJWYŻSZA, NAJSILNIEJSZA, JEDYNA, NASZA BOGINI! - krzyczeli ludzie, HUCZELI i DUDNILI GŁOŚNO AŻ NA KILOMETRY... WIWATOWALI IMIĘ CESARZOWEJ...
Isabella machnęła dłonią chichocząc... skierowała Talona w pozycji klęczącej przed sobą...
- Pochyl łeb kundelku... - przemówiła szyderczo w jego kierunku
- SUKO! - wył Talon.. dyszał ze wściekłości...
Isabella cięła dłonią powietrze.. wkurzyła się już jego ciągłymi wyzwiskami... swoim gestem pochyliła jego głowę przed swoim obliczem... w dłoni Isabelli pojawiło się zaś potężne OSTRZE ŚWIETLISTEGO... jej NAJWYŻSZY miecz... NAJWSPANIALSZY oręż...
Isabella zakręciła swym mieczem w dłoni, zachichotała... po chwili zaś wykonała egzekucję... zadała ostateczny cios... odrąbała głowę Talona od jego ciała... zabiła konspirującego wroga... jego propaganda w Kartis została złamana i wymazana... martwa głowa Talona upadła na ziemię.. krew trysnęła...
- NIECHAJ ŻYJE WIELKA CESARZOWA ISABELLA CARRABOTH BAL! NIECHAJ WŁADA WIECZNIE! AVE CESARZOWO! AVE! - krzyczeli jednym tonem wszyscy zebrani mieszkańcy... OGROMNE TŁUMY WIWATOWAŁY I CZCIŁY CESARZOWĄ...


[*] TALON dodany do CMENTARZA.

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-January-2026 02:17:36 przez DevilxShadow.)
26-January-2026 02:09:44
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1890
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Entoma lekko zaskoczona spoglądała na klęczącego przed nią Thanta. Nie spodziewała się po nim takiej reakcji... Nie spostrzegła również tego, że wezyr spoglądał ukradkiem pod jej spódniczkę... Nie brała takiej możliwości nawet pod uwagę... Słuchając jego słów obróciła na chwile swoją głowę na bok.. Po chwili parsknęła pod nosem.
- Naprawdę? - zapytała nieco prześmiewczym tonem - Serio chcesz abym cię uczyła magii? Wybacz, ale nie wydaje mi się abym mogła Cię czegokolwiek nauczyć... Rodzaj przez mnie stosowanej magii jest inny od tych o których posiadasz jakąkolwiek wiedzę...
Po tych słowach ponownie spojrzała prosto w jego oczy i złączyła oba rękawy ze sobą....
- Poza tym... to dosyć zabawne... - dodała - Widzieć cię teraz przede mną na kolanach... Pamiętam dobrze, że ostatnio jak sie widzieliśmy to ja kłaniałam się przed tobą... Ironia losu.. Kto by pomyślał że coś takiego się stanie...


Halket stanęło w ogniu...Siły Cesarskie próbujące obronić miasto zostały doszczętnie rozbite i zmuszone do odwrotu.. Elfy przejęły miasto i zaczeły mordować mieszkańców...

Drugie oblężenie Olympus trwało w najlepsze... W miescie po raz kolejny zabrzmiały syreny... Ludzie zaczeli panikować i schowac się w swoich domach barykadując drzwi i okna... Obrońcy i stacjonujące tu siły po ostatnim zwycięstwie zatraciły swoją czujność, teraz ich dotychczasowa pewność siebie zaczęła zbierać bolesne żniwo.... Elfy otoczyły miasto z kazdej strony nieustannie bombardując jego mury... Rozmieściły tez kilka zupełnie nowych dział najnowszej generacji przywiezionych na okrętach prosto z Matlavy. Ich pociski miażdżyły mury z ogromną łatwością... Sytuacja była tragiczna.. Wojska Cesarzowej nie będąć przygotowane na atak z zaskoczenia i to na taką skalę zaczęły ponosić sromotną porażkę... Po dobrej godzinie nieustannego oblężenia mury zostały kompletnie zburzone a elfy przedostały sie do miasta...


Lupus westchnęła cicho pod nosem i opuściła swoją głowę nie mówiąc już nic więcej. Nie zamierzała dłużej prowadzić z nimi rozmowy...
- Ta... lepiej milcz nędzny podmiocie... - rzekł Śmierć i kopnął ją mocno prosto w twarz. Lupus jęknęła cicho i ponownie splunęła krwią.. Nic jednak nie odpowiedziała.. Jej głowa cały czas była opuszczona w dół.
- Śmierć... Zostaw ją na razie... i tak nigdzie nie ucieknie... - rzekł Zaraza patrzac z góry na pokojówkę - Zajmiemy sie nią później... Teraz mamy ważniejsze rzeczy do zrobienia...
- Huh? Co masz na myśli? - zapytał Śmierć
- Tak jak mówiłem ci wcześniej... Smoczymost był jedynie testem który okazał sie być skuteczny... Wojna rozpoczął kolejną ofensywę... My równiez powinniśmy...
Śmierć pokiwał wolno głową, po czym oboje zniknęli w ciemności jaskini zostawiając Lupus kompletnie samą... zakutą w kajdany i łańcuchy które blokowały jej umiejętności magiczne... Pokojówka siedząc na ziemi, oparła się plecami o ścianę jaskini i bezwładnie podniosła głowę spoglądając na sufit pieczary.. Panowała tu kompletna ciemność, ale z racji iż była lykantropem i jej wzrok był dostosowany do mroku to widziała wszystko tak samo dobrze jak w zwykły dzień...
Lupus była mocno poirytowana.... Nigdy nie przypuszczała, że ten dzień potoczy się dla niej w taki sposób... Planowała isć na zakupy.. na plaże... a skończyło się na tym że musiała ratować Wielkiego Wezyra przed śmiercią i została uprowadzona przed demony jako zakładnik gdy tylko chciała się dowiedzieć czegoś więcej o sytuacji w Smoczymoście... Była wkurzona na siebie, że dała sie ponieść ciekawości... mogła nic nie robić od samego początku a nic z tego by sie nie wydarzyło...
Teraz jednak było już za późno... Nie mogła cofnąć czasu... Była w żałosnej sytuacji i nie do końca wiedziała co zrobić... Wiedziała że prędzej czy później demony tu wrócą, wyciągną informacje z jej umysłu a potem się jej pozbędą...
- Ech.... Naprawdę beznadziejna ze mnie pokojówka... - powiedziała zrezygnowanym tonem Lupus. Wzięła głeboki oddech i przymknęła swoje oczy..


Arystokraci popatrzyli na siebie nawzajem.. Słowa szefowej mocno ich zaintrygowały..
- Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytał Hektor i spojrzał kątem oka na Magistra stojącego pod drzwiami
- Wierzę, że kazdy z was pamięta wydarzenia z przeszłości... Tak sie składa, że w naszych szeregach jest pokaźne grono należące do frakcji Rewolucjonistów...
- Chwila... chcesz powiedziec że ta osoba o której mówisz... to ... - zaczął jeden z arystokratów..
- Tak... dokładnie tak... - powiedziała Szefowa wstajac z krzesła i sięgając po pilota leżacego na stole.. Włączyła nim telewizor który wisiał na ścianie za nią... Natychmiast oczom zebranym ukazał sie obraz z kamer znajdujący się w podziemnym laboratorium kilka pięter pod nimi. Arystokraci zaniemówili będac w kompletnym szoku..
- Szkielet został w pełni odbudowany dziś rano na mój rozkaz... Wystarczy jedynie odrobina magii, a ten oto jegomość wróci do świata żywych... - powiedziała Szefowa z szaleńczym uśmiechem na ustach.
W tym momencie jedna z kamer uchwyciła kadr skierowany prosto na głowę leżącego na stole ciała... Twarz jednak była przykryta przez mroczną maskę... Ten widok przyprawiał arystokratów o dreszcze..


Tymczasem w Dalthei...

Po krótkim niespodziewanym spotkaniu z Yunną przed zamkiem, Shizzu oraz Naberal udały się wspólnie do zamkowej jadalni gdzie cała służba mogła wspólnie usiąść i spokojnie spożywać posiłki.. Aktualnie nie było tutaj nikogo prócz ich dwójki.. Obie zasiadły więc na spokojnie przy jednym ze stolików naprzeciw siebie wraz z potrawami które same wybrały... Posiłki bowiem były przygotowane wcześniej przez kucharzy który znajdowali się w pomieszczeniu obok... Wystarczyło tylko, że złożyły wcześniej na daną rzecz zamówienie... A zamówić mogły wszystko... Wybór był naprawdę ogromny...
Naberal wybrała swoją ulubioną zupę rybną.... dobrze doprawioną... Najstarsza z pokojówek miała dużą słabość do wszelkiego rodzajów owoców morza oraz ryb... Uwielbiała ich smak i ciężko było jej sobie tego odmówić...W szczególności teraz, gdy wiedziała że jej podróż do Magicznego Wymiaru jest juz tuż tuż..
Shizzu natomiast wybrała wysokokalorycznego shake'a czekoladowo-bananowego który był jej zdecydowanie jej ulubionym. Byłą dosłownie uzależniona od jego smaku, w szczególności dlatego ze był bardzo słodki, a Shizzu uwielbiała słodkości...
- Wybrałaś tą specjalną zupę... - powiedziała Shizzu spoglądając na miskę znajdującą sie na stole - A więc mój system miał rację...
Naberal nabrała łyżką odrobinę bulionu po czym włożyła ją do swoich ust delektujac się smakiem zupy. Kiwnęła wolno głową..
- Tak... Dawno jej nie jadłam... Na szczęście smakuje tak samo dobrze jak ostatnio... - odparła Naberal i minimalnie się uśmiechnęła
- Mhm... Ci kucharze stworzeni przez lorda Ignathira serio dobrze spełniają swoje zadanie... - powiedziała Shizzu po czym siorbnęła słomką od swojego shake'a
- Za to ty wybrałaś tego czekoladowego shake'a... Wiesz ile on ma kalorii? - zapytała Naberal spoglądając na swoją siostrę
- Oczywiście... Taki jeden wystarcza na cały dzień funkcjonowania... - odparła Shizzu uroczym tonem - Chciałabyś może spróbować?
- Uch... Obawiam się, że moje ciało nie jest przystosowane tak jak twoje do tego typu napojów... - odparła Naberal - Jestem pewna, że gdybym go piła to nie zdołałabym utrzymać swojej formy...
Shizzu mruknęła pod nosem i kiwnęła głową.

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-January-2026 15:11:56 przez Ravcore.)
26-January-2026 13:32:34
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości