Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
365
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #1741
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Zakira poczuła jak rozrywają jej naszyjnik... jej oczy zaszkliły się a w prawym pojawiła łza... potem czuła jak rozcinają jej spódniczkę i zrywają a także jej czarną kurteczkę.. zerwali z niej wierzchnią część ubrań... przełknęła ślinę, bardzo szybko oddychała... poczuła ciarki na ciele i dreszcze... jej oczy jeszcze mocniej się zaszkliły... wiedziała że ma na sobie tylko czarny koronkowy stanik i majtki... że nie może się w żaden sposób zakryć bo jej dłonie są związane i spięte kajdanami w brutalnym uścisku... ponownie przełknęła ślinę.. czuła bezsilność.. nie mogła nic zrobić.. czuła strach.. wiedziała że mogą zrobić z nią co zechcą.. mogą jej dotykać.. trzęsła się lekko.. czuła uległość i bezsilność... zerknęła na otaczające ją elfy, na oprawców.. widziała jak na nią patrzą... czuła bezsilność.. Wampirzyca także dostrzegła na ich spodniach na kroczu wzniesienia.. praktycznie u wszytkich.. wiedziała jak bardzo działa na ich zmysły i sprzęty, że te niesamowicie się wzniosły... widziała wzniesienia na ich spodniach... widziała jak bardzo na nich działa, jak ich aktywuje swoimi wdziękami.. przełknęła ślinę.. nadal nie mogła się szarpać.. zbyt mocno ją wtedy bolało..


Vanessa widziała zasadzkę...
- CO KUR*A?!?!? - syknęła brutalnym językiem będąc w szoku... zerkała przez lunetę... widziała jak kilka statków się zatapia...
- ODWRÓT! KAŻCIE IM ZAWRACAĆ! - KRZYKNĘŁA i WYDAŁA ROZKAZY, nienaruszone statki miały natychmiast się wycofywać aby nie było w nich strat... miały sie wycofać i nie płynąć na razie dalej...
- Nędzne szczury! TYLKO TAKIE GIERKI mogły zastosować! - wykrzykiwała Pani Kapitan wskakując na szczyt jednego z masztu... widziała katastrofę... niektóre z okrętów się wycofywały, niektóre głównie te tonące rozpoczęły ostrzał płynących w tym kierunku elfickich statków.. mimo że tonęli to walczyli... póki zdołali... póki nie poszli na dno, póki ostatkiem sił żyli to walili całym potężnym arsenałem w płynące elfie statki póki mogli... nim jeszcze działa i inne bronie nie zatonęły... widać było już dymy na pokładach elfickich statków i pożary...
Vanessa wpadła w lekką panikę.. nie takie były plany... elfy to jednak szczwane nędzne kundle... momentalnie dała znak Ibrahimowi telepatycznie, nie była bowiem głupia...
- Ibrahimie! Zaatakowano naszą część floty... druga płynie bez problemów, z naszej flanki jednak elfy podsadziły miny... wiele naszych okrętów oberwało... walki trwają na wodzie... a planowaliśmy ostrzał elfickich miast... planowaliśmy zatopić ich miasta, a potem dopiero zając się statkami... - mówiła w amoku Vanessa, była w szoku.. nie wiedziała co robić.. widziała jak jej ukochany okręt idzie na dno.. widziała jak załoga biega i próbuje wszystko ratować...

Ibrahim zaś odebrał telepatyczny sygnał... wcześniej odebrał powiadomienia od Cassahsa i Thanta... aż chwycił się za głowę... w jego umyśle po chwili przemówiła sama Isabella... bardzo srogim tonem..
- Ibrahimie... jak już z pewnością wiesz, elfickie ścierwa wypełzły poza swe kojce... a przemawiałam wielokrotnie, że ich nogi mają prawo stąpać jedynie po ich terenach, w ostatnim marszu.. nim nasze Legiony i bronie ich totalnie zniszczą... dlatego też jestem z tego powodu poirytowana... zdołali zniszczyć dwa moje miasta, zdołali zaatakować moją Oazę... pływają po moich wodach jak gdyby nigdy nic... nie zezwalam na tego typu rzeczy... to wszystko ma zostać NATYCHMIASTOWO ukrócone... to wszystko ma zostać spacyfikowane... - przemawiała srogo Isabella
- WYDAJ ROZKAZY, ROZSTAW WSZYSTKO, OPANUJ WSZELKIE SZYKI... PRZYWOŁAJ POTĘŻNE ARMIE... WYRUSZ NA WSZELKIE ELIFICKIE MIASTA i ZNISZCZ BRUTALNIE, OSOBIŚCIE WBIJ NASZE ZWYCIĘSKIE SZTANDARY NA SPALONEJ ELFICKIEJ ZIEMI... NATYCHmIASTOWO... - przemówiła okrutnym tonem Cesarzowa

Ibrahim słysząc kolejno wszelkie komunikaty w swoim umyśle aż złapał się za głowę... westchnął mocno...
Winchester JR widząc co się dzieje aż wytrzeszczył oczy...
- Przyjacielu... czyżby... - przemawiał mężczyzna
Ibrahim zacisnął pięści... przesunął pionki na planszy po chwili... siedział na swej kanapie nachylony nad strategiami... był poirytowany...
- Elfy przesadziły.. odczują teraz okrutne odpowiedzi.. - przemówił Wielki Wezyr - Musimy gotować ogromne szyki.. sytuacja wymyka się spod kontroli... Vanessa ma problemy.. nie wiem do cholery gdzie są siły Bractwa Czarnych Rycerzy i Sisyphus, Thant zajęty jest w kompletnie innym miejscu nie tam gdzie trzeba... JASNY SZLAG! - krzyknął Ibrahim
Wielki Wezyr po chwili zaczął wydawać telepatyczne komunikaty wielu masywnym komendantom... zaczął gotować potężne uderzenia... zamierzał już niebawem brutalnie uderzyc w elfy tam gdzie ich najmocniej zaboli...


Zerratu natomiast był na głównym froncie... CZARNY WILK potężnie kroczył przed siebie... z dużą łatwością miażdżył wrogów elfickich... kroczył przed siebie z brutalną miazgą... Czarny Wilk co chwila widział pociski i brutalne ataki nie ustających ostrzałów Legionów Cesarskich... armaty i bronie, lasery i potężne magiczne działa były przemieszczane coraz dalej... w tej chwili Smoczymost, Krosis i Northgrove były ostrzeliwane brutalnie... ich mury upadały a budynki w miastach już płonęły...
Sam Czarny Wilk w towarzystwie wielu brutalnych istot z Legionów Cesarzowej był już przy Smoczymoście... w tej chwili Zerratu dostrzegł oddziały Drakkana... Wezyr zdołał przedrzeć się już i być pod Smoczymostem... Drakkan dostrzegł elitarną jednostkę... kompana Isabelli... momentalnie podszedł do Czarnego Wilka i skinął głową... Zerratu również...
- Witaj przyjacielu! Świetnie cię widzieć... - powiedział Drakkan i otarł nieco krwi z twarzy, jego uzbrojenie było mocno pokryte elficką krwią...
Zerratu zawarczał... oboje zerknęli jak frunące potężne pociski walą w Smoczymost...
Drakkan pokiwał głową...
- To co przyjacielu? Zechcesz nam towarzyszyć? - przemówił Drakkan śmiejąc się.
Zerratu zawarczał brutlanie...
Drakkan zaśmiał się... odwrócił się do wojowników...
- KOMPANI! MISTRZOWIE, ELITARNI WOJOWNICY! RUSZAJCIE! WYRŻNIJCIE CAŁY SMOCZYMOST! TO MIASTO MA ZOSTAĆ BRUTALNIE ZMASAKROWANE... ŻYWEJ DUSZY NIE MOŻE TAM POZOSTAĆ! DO BOJU! ZA CESARSTWO! CHWAŁA! W BÓJ, BRACIA! - ZAWYŁ POTWORNIE...
ODDZIAŁY ZACZĘŁY WIWATOWAĆ, WRZESZCZEĆ... TRĄBY DUDNIŁY, BĘBNY WALIŁY... PO CHWILI TYSIĄCE OKRUTNYCH WOJOWNIKÓW Z LEGIONÓW WPROST HUKNĘŁO W SMOCZYMOST, GRZMOTNĘLI W TO MIASTO Z KOLOSALNĄ BRUTALNOŚCIĄ... WDARLI SIĘ Z ŁATWOŚCIĄ, ZACZĘLI SIEKAĆ ELIFCKIE ŚCIERWA... mORDOWALI MATKI, DZIECI, OJCÓw... ŻOŁNIERZY ELFICKICH... ZERRATU CO CHWILA POJAWIAŁ SIĘ ZnIKĄD Z POWIETRZA I NICZYM TORPEDA UDERAZAŁ W BUDYNKI KOLOSALNIE JE MIAŻDŻĄC I PRZEWALAJĄC, WPADŁ W ABSOLUTNY WOJENNY SZAŁ... BYŁ KOLOSLANIE WDZIĘCZNY ISABELLI ZA TĘ MOŻLIWOŚĆ... MIAŻDŻYŁ WSZYSTKIE ELFY NAPOTKANIE NA DRODZE, ROZRYWAŁ SWYMI BRUTALNYMI KŁAMI I PAZURAMI... SMOCZYMOST DOSŁOWNIE SIĘ ZAPADAŁ.... OD ZEWNĄTRZ I WEWNĄTRZ... Z KAŻDEJ STRONY...

Siael natomiast... potężny Wezyr... był z drugiej strony, na innej flance... JEGO BRUTLANE I KOLOSALNE ODDZIAŁY LEGIONÓW KROCZYŁY PRZED SIEBIE W NIEUSTANNEJ BRUTALNEJ SIECZCE... dotarli już pod KROSIS... widzieli jak ARMATY, DZIAŁA, POTĘŻNE LASERY, KULE OGNISTE, WSZELKIE NOWOCZESNE BRONIE WPROST WALĄ JAK TORPEDY W MIASTO... MURY UPADAŁY, ELFICKIE MIASTO SIĘ SYPAŁO...
Siael zaś odwrócił się do swoich Legionistów... przemawiał...
- WSPANIALI, ZWYCIĘSCY, MISTRZOWIE! OGROM LAT TRWALIŚCIE W KOSZARACH, GOTOWALIŚCIE SIĘ, NIEUSTANNIE TRENOWALIŚCIE... CESARZOWA DAŁA WAM WSZYSTKO! ABSOLUTNIE WSZYSTKO, KOLOSALNE ZASOBY... KOLOSALNE POTĘGI... PORA POKAZAĆ JEJ WDZIĘCZNOŚĆ! JEJ SŁOWO JEST JASNE... WKRACZACIE DO KROSIS W BRUTALNYM MARSZU... PALICIE WSZYSTKO NA SWEJ DRODZE... MIAŻDŻYCIE WSZYSTKO W BRUTALNYM ATAKU... ŻADEN ELFI BACHOR, KOBIETA i MĄŻ NIE MAJĄ SIĘ OSTAĆ... KROCZCIE ZWYCIĘSKO! - HUKNĄŁ SIAEL
LEGIONY ZAŚ ZACZĘŁY WYĆ, DUDNIĆ... WSZYSCY WALILI W POTĘŻNE 10X LEPSZE OD ELFICKICH UZBROJENIA...
Po chwili... POTĘŻNE ODDZIAŁY LEGIONÓW wprost WYSTRZELIŁy na miast KROSIS... HUKNĘŁY BEZLITOŚNIE... WKROCZYŁY i WSTĄPIŁY... WOJOWNICy CESARSCY ZACZĘLI POCHŁANIAĆ WSZYSTKO NA SWEJ DRODZE... MIASTO ELFICKIE CHYLIŁO SIĘ KU UPADKOWI... BYŁO MIAŻDŻONE...



CASSAHS wraz z potężnym kolosalnym oddziałem momentalnie pojawił się przy swojej wieży...
- KUR*Y! ELFICKIE ŚCIERWA! - Zawyli komendanci widząc co się tu dzieje - JAK ŚMIECIE ATAKOWAĆ TWIERDZĘ WEZYRA?! - WYLI komendanci i potężni wojownicy, MOMENTALNIE huknęli i uderzyli w elfy atakujące twierdzę od lądu... ZACZĘLI ICH BRUTALNIE WYŻYNAĆ arsenałem potężnych broni...
- ŻADNEJ LISTOŚCI! TE KUR*Y OŚMIELIŁY SIĘ NA ATAK NA TWIERDZĘ SAMEGO CASSAHSA! - WYLI BRUTLANI MASYWNI ELITARNI KOMENDANCI... MASYWNIE UDERZALI Z CAŁĄ POTĘGĄ W ELFIE ODDZIAŁY... MIAŻDŻYLI ICH I SIEKALI ICH CIAŁA...
Nieopodal wieży Cassahsa było wiele ciał nabitych na duże pale... Cassahs lubił tego typu rozrywkę... teraz widząc to wszystko na co ośmielały się elfy poczuł wściekłość... AMOK... WARIACTWO... porzucił wszelkie rozkazy które miał wydawać, priorytetem był ten teren... WZNIÓSŁ SIĘ BRUTALNIE W POWIETRZE, ZAWIROWAŁ, A NASTĘPNIE OSOBIŚCIE UDERZYŁ W GRUPĘ 30 ELFÓW... HUKNĄŁ W NICH BRUTALNIE... ELFY BYŁY ROZRYWANE W BRUTALNYCH SZYBKICH ATAKACH...
Cassahs rozrywał ich cielska, MIOTAŁ NIMI, UNOSIŁ wysoko nad ziemię i spuszczał z wysokości, URYWAŁ IM ŁBY,. łamał ich kości i karki... ROZRYWAŁ ich umysły i gałki oczne... WYRYWAŁ im języki i dłonie... ich cielska nabijał na wolne w okolicy drewniane pale... cielska elfickie były NABIJANE NA POTĘŻNE PALE i zaczynały ociekać krwią, elfickie ścierwa zaś wyły w agonii...
Cassahs wylądował nieopodal wieży.. dostrzegł że ośmielili się walić z okrętów... SYKNĄŁ...
Zaczął otwierać portale... teleportował CESARSKICH ELITARNYCH WOJOWNIKów WPROST NA POKŁADY ELFICKICH OKRĘTÓW... WOJOWNICY BRUTALNIE POJAWIALI SIĘ TUŻ PRZY ELFACH, WKRACZALI NA ICH STATKI I MORDOWALI ICH BRUTALNIE... SIEKALI ICH W BRUTALNYM KONTRATAKU...
- BYDŁA! ŚCIERWA! JAKIM PRAWEM TU PŁYWACIE? JAK ŚMIECIE OSTRZELIWAĆ TWIERDZĘ WEZYRA?!?! - ryknął Komendant, WBIŁ SIĘ w KAPITANA jednego ze statków i natychmiast go rozszarpał... Legioniści zaczęli przejmować elfickie okręty... mordowali elfów będących na statkach, niektórych wiązali i zapinali w kajdany... łapali niektórych...
SIŁY CESARSTWA zaczęły przejmować elfickie okręty... udało im się przejąć władzę już nad ponad 12... KONTRATAK w OBRONIE Twierdzy Cassahsa był potworny i brutalny... Legiony Cesarskie zaczęły przejmować sytuację na lądzie i na wodzie... mordowali na lądzie, przejmowali okręty na wodzie i tutaj także wyżynali elfickie ścierwa...



Lorenzo widział Solussę... rozkoszował się dotykiem jej stóp... jęczał głośno i ulegle...
- Jesteś wspaniała... cudowna... idealna.. - jęczał - pragnę tego... daj mi więcej... pragnę cię... pożądam cię.. - jęczał ulegle będąc pod władaniem Solussy... należał do niej... był jej zabawką... jego sprzęt był całkowicie jej.. .

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj 20:13:48 przez DevilxShadow.)
Wczoraj 20:11:20
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
604
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1742
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Elfy nie przerywały swojego ostrzału w flotę należącą do Vanessy.. Większość okretów została juz przez nich zatopiona... Kilka z nich pomimo tego ze tonęły próbowały atakować ale elfi czarodzieje znajdujący się na pokładach bez problemu naprawiali wyrządzone szkody i gasili ogień. Te które się wycofały czekała nie miła niespodzianka... Okazało się, że elfie okręty otoczyły całą ich flote także od tyłu pozbawiając ich drogi ucieczki...
statków które przetrwały spotkanie z minami było zbyt mało aby mogły stawić czoła okrętom elfów. Ostrzał z armat rozpoczął sie natychmiastowo i stopniowo jeden po drugim statki wraz z całymi załogami szły na dno... Elfy nie zamierzały pozwolić aby choćby jeden okręt przetrwał i zgodnie z planem im sie to udało...
Okręt Flagowy Vanessy po tym jak wpłynął prosto na minę oraz po wpływem ostrzału był także już przedziurawiony jak sito i nabierał coraz więcej wody... Kajuta kapitańska w której wcześniej siedziała Vanessa była kompletnie już zalana... Statki Elfów podpłynęły bliżej nie przerywając ognia...Panował kompletny chaos którego nie mozna było opanować...
Nagle, kompletnie niespodziewanie jeden z wystrzelonych pocisków trafił prosto pod nogi Vanessy. Kobieta nie zdązyła nawet zareagować... Eksplozja była tak potężna że odrzuciła ja do tyłu.. Vanessa uderzyła głowa prosto w słup uszkodzonego masztu z taką siłą ze natychmiastowo straciła przytomność.. Kilkoro z załogi widząc, że ich kapitan leży bezwładnie próbowali do niej podbiec, jednak w tym momencie trafił kolejny pocisk zwalając ich wszystkich z nóg....
- Cholera! - krzyknął żołnierz próbując się podnieść.. był cały we krwi... Widział kątem oka jak okręty elfów podpływają bliżej... jak elfy rozpoczynają abordaż... jak dobijają leżących.... Jak stają z szyderczymi uśmiechami nad nieprzytomną Vanessą i zakładają na jej ręce kajdany a następnie zabierają ze sobą... Żołnierz syknął pod nosem... W tej chwili zauważył ze jeden z elfów do niego pochodzi... robi zamach mieczem i.... odcina mu głowę...
Elfy wróciły szybko na swój okręt... Cała przybyła flota cesarska został zmieciona z powierzchni ziemi a straty po stronie elfów były minimalne...

Dowódca elfickiej floty stając z schowanymi za plecy rekami obserwował w milczeniu jak statki cesarskie idą na dno... Pokiwał wolno głową..
- Myśleli, ze sobie przepłyną bez żadnego problemu.... Plan Króla był doskonały....Nie mieli żadnych szans... - powiedział jeden z załogi
- Milczeć... - rzekł dowódca srogim tonem - To i tak nie była ich pełna flota...
W tym momencie podeszło do nich dwoje elfów trzymających nieprzytomną, zakutą w magiczne kajdany Vanesse... Dowódca popatrzył na nią z góry.
- Ale.... - kontynuował Dowódca - Teraz dzięki temu zwycięstwu, bez swojej Kapitan.... beda jak dzieci we mgle...
Załoga Elfów zaśmiała się pod nosem słysząc słowa swojego dowódcy.
- Co z nią zrobimy Sir? - zapytał jeden z osiłków który ją trzymał. - Gdy sie obudzi z pewnością nie będzie zadowolona...
- To chyba normalne, prawda? - rzekł dowódca i wzruszył ramionami - Mówiąc szczerze najchętniej zabiłbym ją teraz... ale... jest więcej warta żywa niz martwa...
Elfy pokiwały głowami.
- Znajdzie się dla niej zastosowanie... - dodał dowódca i zmrużył oczy.


W tym samym czasie druga część wysłanej floty nie miała pojęcia co napotkało ich kapitan... Sunęli do przodu zgodnie z rozkazami... Jednakże tu również czekała na nich ta sama pułapka... Wojna doskonale wiedział o podziale floty oraz kierunku z którego nadpływały... Zawczasu rozkazał więc przez Nelotha zaminować specyficzne miejsca drogę morskiej prowadzącej bezpośrednio do terytoriów należących do elfów... Druga część flota napotkała więc na tą samo przeszkodę wpadając w sidła elfich okrętów, które wspólnie wraz z pomocą pułapki minowej zdołały zdziesiątkować kompletnie cesarską flotę morską nie pozostawiając przy tym nikogo przy życiu...


Tymczasem Zaraza i Śmierć obserwowali wspólnie sytuacja która przebiegała na froncie poprzez wizier...
- Hmm... siły cesarskie przebiły się już pod same miasta... Czarno to widzę... - rzekł Śmierć i pokręcił głową - Nie sądzisz, że powinniśmy zainterweniować?
- Te miasta same w sobie nie mają żadne wartości... obrona ich nie jest w naszym interesie.... Przypominam, że elfy sa jedynie naszym narzędziem...
- No to słabe te narzędzia wybrałeś... Trzeba było wybrać Nieumarłych... Cesarstwo zostało by zmiażdżone przez ich potęgę militarną... Isabella byłaby bezbronna... - rzekł Śmierć
- Byłoby to możliwe gdyby Głód jeszcze żyła.. Gdyby od początku zajęła się manipulowaniem Nieumarłymi tak jak to zrobił Wojna z elfami a nie skupiła się na jakichś idiotyzmach to już dawno bylibyśmy zwyciężyli... - rzekł Zaraza
- Tsss... No to co teraz zamierzasz zrobić niby? - zapytał Śmierć
Zaraza mruknął pod nosem
- Poczekać na odpowiedni moment.... - rzekł - Niech myślą że wygrywają...


W tym samym momencie gdy w Erriapus rozpoczęła sie walka pomiędzy elfami a siłami Cassahsa, Beerenberg do którego centrum trafiły siły elfów poprzez portal Wojny właśnie zostało doszczętnie zniszczone po bardzo długim oblężeniu... Obrońcy pomimo ataku z zaskoczenia stawiali ogromny opór, ale ostatecznie ugięli się przed liczebnością elfich wojskowych. Okręty stacjonujące w porcie zostały wysadzone przez elfy a budynki podpalone i zburzone. Elfy wysadzały co sie dało tak aby zabić jak najwięcej ludności cywilnej... W końcu nie ostał się nikt żywy... Miasto zostało zmasakrowane... Dymy z płonących budynków unosiły sie na kilometry w górę...
Elfy widząc sukces w swoim działaniu wydostały sie z miasta i nim przybyły jakiekolwiek posiłki udały się niezauważone prosto w stronę lasu...


Tragiczna sytuacja nastąpiła także na południe od Tiamat... Thant nie miał pojęcia, że w momencie gdy zajęty jest siłami elfów które były w odwrocie, Inne pojedyncze oddziały zdołały wysadzić jedyną kopalnie złota z regionie - Elfy z łatwością wybiły strażników i pracujących w środku górników po czym wyselekcjonowały kilkoro swoich żołnierzy którzy byli obeznani z panującymi w środku warunkami aby rozstawić ładunki wybuchowe w miejscach które doprowadzą do największych zniszczeń i doszczętnego zawalenia setki metrów podziemnych korytarzy...
Gdy tak się stało, wystarczyło po prostu wcisnąć jeden przycisk....
Kopalnia eksplodowała w potężnym huku wywołując przy tym lekkie trzęsienie ziemi które odczuły zarówno siły Thanta pod Tiamat jak i mieszkańcy pobliskich wiosek...
Dym i pył uniosły się w powietrze... Kopalnia została doszczętnie zawalona a korytarze zasypane gruzem...


- Och... zrzedła Ci już mina co? - rzekł prześmiewczo elf patrząc na Zakire - Myślisz że jak opuścić głowę i zaczniesz płakać to ci odpuścimy? Hah... Głupia...
Elfy zaśmiały sie ponownie. Jeden z nich chwycił jej potarganą kurtkę która leżała na ziemi i obejrzał ją sobie.
- No no... niezla kurtka... Ciekawe dla kogo się tak wystroiła... - rzekł zaciekawiony po czym zwinął ją i schował pod pachę. Wszystko wskazywało na to, że zamierzał ją sobie zabrać
- Może ma chłopaka... - wtrącił inny i wzruszył ramionami
- Kogo to obchodzi?! - syknął elf z nozem spoglądając na niego po czym z powrotem popatrzył na Zakire..
W tym momencie podszedł do niego jeden z elfów który stał z tyłu. Położył dłoń na jego barku..
- Mówisz ze światło słoneczne na nią zadziała i szczerze chciałbym to zobaczyć... Cierpiący wampir....To moze byc ciekawe... hmm... Ale... no nie wiem... - rzekł - Nie wiem czy to bedzie wystarczająco efektywne... jej skóra nadal jest nieco osłonięta.... moze to nie zadziałać...
Elf który trzymał nóż kiwnął lekko głowa.
- Ta... Masz racje... Trzeba sie bedzie tego pozbyć... - rzekł i zmrużył swoje oczy po czym podszedł do Zakiry... Podrzucił swoim nożem w ręce po czym zrobił szybkie cięcie wzdłuż linii jej dekoltu oraz na wysokości jej biodra... Chwile potem jednym ruchem zerwał z niej rozciętą bieliznę, a to co z niej zostało wyrzucił za burtę...
Zaśmiał sie pod nosem chowając nóż z powrotem do swojego pasa i odsunął sie do tyłu.
- No... Myśle, że to powinno wystarczyć.. Jak sądzicie panowie? - zapytał rozkładając ręce
Elfy kiwnęły głowami spogladając na wampirzyce. Słońce miało niebawem wyjść za horyzontem..


Solussa nic nie odpowiedziała na te słowa... podniosła jedynie lekko swoje brwi obserwując reakcje Lorenza po czym zaczęła przewijać swoimi stopami coraz szybciej i intensywniej...


Neloth i Wojna weszli wspólnie do wnętrza jaskini która na pierwszy rzut oka wydawała sie być kompletnie opustoszała... Pomimo tego że Wojna oświetlał drogę to Neloth i tak nie był w stanie praktycznie niczego dostrzec.
- Po cholere tu przyszliśmy... Mówiłem ze to głupi pomysł.. Nikogo tutaj nie ma... To strata czasu... - rzekł Król Elfów
- Ciekawe... Ja wyraźnie wyczuwam obecność wielu istot tuz przed nami... - odparł Wojna
- Co?! Ale... to przecież nie możliwe... - mówił Neloth - Ostatni wybuch wulkanu zdziesiątkował tutejsze istnienia... lawa przedarła się do wnętrza...
Wojna słysząc to zaśmiał sie pod nosem.
- I tu się mylisz... - rzekł - Wiele z nich przeżyło...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Dzisiaj 01:00:10 przez Ravcore.)
Dzisiaj 00:58:44
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
604
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1743
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Neloth rozglądał się w niepewności ale nie był w stanie nic dostrzec w otaczającej go ciemności. Po kilku minutach nieustannego marszu w głąb jaskini Wojna zatrzymał się... Neloth który szedł tuż za nim również.. Oboje usłyszeli tajemnicze odgłosy. Coś zbliżało sie w ich kierunku...
Wojna chrząknął pod nosem i popatrzył kątem oka na Nelotha który stał za nim.
- Ty jesteś tym który bedzie mówił... Masz ich przekonać... Zapomniałeś o tym?
Neloth słysząc te słowa nabrał poważnego wyrazu twarzy i kompletnie zmieniając swoje zachowanie minał demona i stanał przed nim..
- Wampiry z Samotnej Góry.... Wiem że tu jesteście... - rzekł donośnym tonem Neloth
- Kim jesteś.... I po co tu przybywasz.. - rzekł mroczny głos wywołując echo poprzez całą jaskinie
- Jam jest Król Mrocznych Elfów Neloth Mannimarco... a wy i wasze schronienie jesteście częścią mojego królestwa... Przybywam do was w jasnym celu... Potrzebuję waszej pomocy... Oportunistka jaką jest Isabella Carraboth Bal i jej wojska rozpoczęły ofensywę na nasze tereny... Chce nas wymazać z egzystencji... Musimy się zjednoczyć i ją powstrzymać..
- Nie ma takiej opcji... - odparł mroczny głos - Nic nas to nie obchodzi...
- Huh?! Nie rozumiecie że wojska Isabelli przybędą takze i tutaj?! Wyrżnie was wszystkich!
- Dlaczego miałaby to zrobić? Przez 20 lat nie ruszyliśmy sie z tego miejsca i nie zamierzamy go opuścić...
- Ona dobrze pamieta że byliscie wtedy pod wodzą Baldura... Jego jednak już nie ma... tak samo jak i Amona... Została jedynie ta cholerna Isabella która chce nas wszystkich zniszczyć....
- Zniszczyć chce ciebie... i elfy... My nie mamy z tą wojną nic wspólnego... Nie obchodzi nas Isabella i jej działania... My jedyne czego chcemy to spokoju... Odejdź stąd i przestań zakłócać nasz spoczynek....
- Tss.... Tchórze! - ryknał gniewnie Neloth
Wojna przez całą konwersacje milczał... Spodziewał się że wampiry z Samotnej Góry nie dołączą do nich po dobroci... Po tym jak ich lider zginął przestały sie wychylać i najzwyczajniej zamknęły sie na dobre w jaskini... Część z nich zginęło podczas eksplozji wulkanu, ale wielu tez zdołało przeżyć... Tego typu wampiry były dużo lepszymi jednostkami niż elfy... z łatwością mogłyby masakrować legiony cesarskie dzięki swojej sile i szybkości...
Wampiry zamilkły.. Kompletnie zignorowały ostatnie słowa Nelotha.. Wojna jednak nie zamierzał im odpuścić.. Wyciągnął rękę przed siebie..
- Wielka szkoda byłoby zmarnować taka okazje.... Wasz opór jest bezcelowy... - powiedział a jego dłoń zaczeła błyszczeć czerwonym światłem...
Neloth zdziwił się.. Nie wiedział co sie dzieje... Nagle usłyszał jęki wampirów które zaczeły jęczeć i się szamotać... łapały się za głowy w bólu... Wiele z nich spadło z sufitu o twardy grunt i zaczeło się walać po ziemi w amoku... Wszystko wskazywało na to ze Wojna siłą zaczął przejmować kontrolę nad ich umysłami aby wykorzystać ich jako żołnierzy wbrew ich woli.
- Od teraz... nalezycie do mnie... - powiedział Wojna i zaśmiał sie pod nosem... Oczy setki wampirów błysneły krwistą czerwienią na znak kontroli demona...


Elfy natomiast kontynuowały swoją ofensywę na południe Hapes... Kilka niewielkich oddziałów przy pomocy swoich czarodziejów teleportowało się do położonych na południe wsi Akku, Syllur i Behemoth rozgrabiając je i siejąc kompletną destrukcje i chaos... Mieszkańcy uciekali w panice... wielu zabarykadowało sie w domach.... Elfy podpalały stajnie i budynki mieszkalne.. Nie oszczędzały nikogo...


Cztery okręty które zawróciły po ataku Isabelli nie zamierzały kończyc swojej misji... Otrzymały informacje o tym że Cesarzowa wyslała wojska do swojej oazy więc zamierzały po raz kolejny zaatakować to miejsce. Zbliżyły się do wybrzeża i rozpoczeły gwałtowny ostrzał... Legiony nie spodziewały się kolejnego ataku, wszyscy zajęci byli odbudowywaniem zniszczeń które już nastąpiły... To co zdołali odbudowac prawie natychmiastowo z powrotem zostało zniszczone...
Legioniści nie mieli żadnych okrętów ani armat... Nie byli przygotowani na coś takiego... Elfy pozostawały poza ich zasięgiem będąc na okrętach i strzelając do nich z morza... Pociski raz po raz trafiały niezwykle celnie w ich siły... Legiony zostały zepchnięte do defensywy... Z minuty na minute ich liczebnosc spadała, martwych przybywało a elfy nie odpuszczały...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Dzisiaj 16:44:02 przez Ravcore.)
Dzisiaj 16:43:15
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 10 gości