Jesteś gościem. Załóż konto lub zaloguj się, aby pisać na forum MineFox.


Oficjalne forum społeczności MineFox

MineFox.pl — Minecraft 1.21+

Aktualności, pomoc, rekrutacje i wydarzenia naszej aktywnej społeczności.

Discord MineFoxRanking serwerów
 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
607
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2391
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Wieczór zbliżał się wielkimi krokami... Tysiące osób w stolicy Cesarstwa jak i w innych miastach gromadziło się by odbierać datki od Cesarzowej... Pieniędzy ubywało z każda chwilą, a lista żądań i problemów dręczących mieszkańców przez decyzje Cesarzowej wydawała się ciągnąć w nieskończoność.. Było ich tak wiele że bez problemu można by było je zapisać w księdze albo nawet dwóch... Przedstawiciele Cesarzowej jak i wezyrowie mieli pełne ręce roboty zapisując wszystko jak i rozdając kwoty które potrzebowali mieszkańcy..
Niestety nawet pomimo tego iż sytuacja względnie zaczynała sie uspokajać to ludzie nadal nie byli w pełni zadowoleni... Ciężko bowiem dla wielu było zaakceptować, że ich bliscy którzy zginęli już nie wrócą, a pieniądze które otrzymali nie zwrócą im tych których stracili... Wojna okazała się być kompletnie bezsensowna i niepotrzebna... Nic nie wskazywało na to aby ludność miała zapomnieć ten występek Isabelli przez najbliższy czas nawet pomimo hojnych zadośćuczynień...


Wraz ze zbliżającym się zachodem słońca Vanghar wrócił z posiedzenia Najwyższej Rady na którą wcześniej wyszedł.. Pierwszy dzień po zakończeniu wojny właśnie mijał...Nie ukrywał, że był nieco zmęczony bo tak intensywnym w wydarzenia dniu.. Gdy tylko dotarł do swojej rezydencji od razu pochwycił za butelkę piwa i przysiadł na fotelu.. Przetarł swoje oczy i pochwycił w dłonie swój pierwszy w życiu telefon który otrzymał dziś na spotkaniu rady od Argala... Był to nowy model wytworzony przez najnowsza technologię którą dysponowały elfy... Vanghar nie ukrywał że sam nie był z technologią zbytnio do przodu i z powodu swojego wieku nie rozumiał niektórych rzeczy.... Szczerze nie obchodziły go social media, trendy i inne pierdoły.. Nie planował z nich korzystać... Telefon który otrzymał zamierzał wykorzystywać jedynie do kontaktowania się ze określonymi osobami gdy miał ku temu potrzebę... No i może jeszcze do ewentualnego sprawdzania pogody... Nie ukrywał bowiem, że taka opcja była dla niego przydatna... Trochę żałował, że nie posiadał wcześniej takiej możliwości jako admirał floty...Z pewnością mógłby wtedy uniknąć ryzykownych rejsów podczas sztormów gdyby wiedział jak bedzie wyglądała pogoda... Wróżby jego czarodziejów nie były bowiem nigdy zbyt precyzyjne... Teraz mogło sie to zmienić... Szkoda jednak, że tak późno..
Elf mruknął pod nosem po czym odłożył telefon na bok na półkę... Wziął łyk z butelki piwa i włączył telewizor. Zamierzał się na chwile zrelaksować.. Wiedział bowiem że jutro czeka go kolejny ciężki dzień pełen pracy... Zastanawiał się nad tym czy Isabella wykona wszystkie postanowienia traktatu pokojowego który sama podpisała...


Na Abregado natomiast nadal trwały prace porządkowe... Nieumarli żołnierze cały czas pracowali sprzątając gruzy po ataku Demona Wojny i jego armii wampirów... Ilość zniszczeń była ogromna.. Ilość mieszkań, biznesów i firm który legły w gruzach była bardzo duża... Starty były ogromne i wszyscy doskonale wiedzieli że mocno wpłyną one na gospodarkę i rozwój Abregado... Nihil był wściekły i zdruzgotany równocześnie... O ile zagrożenie zostało skutecznie zwalczone w ekspresowym wręcz czasie to niestety pojawiły się ofiary śmiertelne.. w głównej mierze cywile... Bellatrix nie odzywała sie zbytnio widząc w jakim stanie jest Nihil.. Postanowiła ugryźć sie w jezyk i najzwyczajniej koordynować żołnierzy w pracach porządkowych... Miała świadomość, że pocieszanie Nihila nie ma zbytnio sensu... Dowódca Nieumarłych potrzebował czasu aby zaakceptować to co sie stało...
Osobiscie nikt jednak nie obarczał Nihila za straty które zostały poniesione.. wręcz przeciwnie.. Był uznawany powszechnie za niesamowitego lidera który stanął do walki z zagrożeniem... że stawił czoła demonowi twarzą w twarz i wraz z Varranem zniszczyli go niesamowitym pojedynku... Był ich wodzem i idolem.. prawdziwym przykładem odwagi i siły o której wielu z nich mogło jedynie pomarzyć...


Zaraza machnął ręką i praktycznie od razu ciało związanego i skutego Lorenza uniosło sie w górę.
- Gdy tylko twoja matka dowie się, że jesteś moim zakładnikiem z pewnością będzie chciała tu przybyć by cię ratować... a wtedy wpadnie prosto w moja pułapkę... Hah.. No chyba że się nie pojawi i zdecyduje sie ciebie poświęcić... Coż... dla mnie to nie ma żadnego znaczenia... - rzekł Zaraza zadowolonym tonem
Demon wiedział, że musi zagrać to mądrze.. Teraz gdy Lorenzo był w jego szponach miał przewagę...Zamierzał ją wykorzystać... Pozostałe demony nie wykorzystały swojej szansy.. poległy w głupi sposób, nie posłuchały w pełni jego instrukcji... Teraz wszystko zależało od niego i zamierzał doprowadzić do upadku Isabelli nawet kosztem swojego życia...wiedział ze nawet jeśli zginie to plaga dalej bedzie się rozprzestrzeniała... Nie było na niej lekarstwa... Nie można było jej zatrzymać... Myśląc o tym zaśmiał sie pod nosem.. Zwycięstwo było blisko...


Lupus widząc to co robi Sisyphus zarumieniła sie patrząc na niego... Była w szoku... Nie wiedziała jak powinna zareagować.. Czuła ogromny wstyd, że ten widzi ją w takim stanie... że jest taka słaba.. Fakt ze zdołała sama dotrzeć wcześniej do łazienki i się umyć był chyba jakimś cudem... Opuściła wzrok w dół, a jej twarz nabrała smętnego wyrazu... Jej warga lekko zadrgała.. Wyciągnęła wolno dłoń i pochwyciła widelec który podał jej Sisyphus.
- Wybacz... naprawdę.... przepraszam... - powiedziała Lupus mocno przybitym tonem - Przepraszam, że musisz to robić... Nie mogę nawet zrobić takiej podstawowej czynności sama...
Po tych słowach ponownie popatrzyła na talerz z jedzeniem.
- Mam tylko nadzieje, że wytrzymasz jeszcze ze mną te dwa lub trzy dni... Moj czas i tak sie już kończy... - dodała mocno depresyjnym tonem - Prosze tylko abyś potem po wszystkim dał znać Entomie aby wzięła moje ciało do Dalthei... Nie chciałabym być pochowana w tym wymiarze...


Entoma jęknęła głośniej dosyć słodkim głosikiem.. Przyłożyła swój rękaw to twarzy.. Była zaskoczona.. Nie spodziewała się ze Galthran posunie sie do takich czynów...To co robił... to była kompletna nowość... Co kilka sekund wydobywały sie z niej odgłosy jęków i słodkiego syczenia.. Jej ciało mocniej zaczęło drżeć... Odchyliła swoją głowę bardziej do tyłu... Nigdy wcześniej nie czuła czegoś takiego... Galthran naprawdę sprawiał jej przyjemność... Poprzednim razem nie odczuwała tego tak jak teraz... Czy to dlatego ze była słabsza? że była zmęczona? Nie potrafiła określić konkretnego powodu.... Wiedziała jednak ze coś się zmieniło...
- Co.... co ... co to jest.... - mruknęła Entoma słabym głosem nie dowierzając w to co się dzieje - Galthran..... uch...
Oczy Entomy lekko błysnęły po czym przygasły na chwile.. Rycerz słyszał jej pojedyncze jęki... Były wręcz muzyką dla jego uszu..

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-September-2026 20:24:53 przez Ravcore.)
26-September-2026 20:24:03
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Online
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
370
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2392
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lorenzo wisiał w górze... słuchał parszywego obrzydliwego Zarazy co ten mu wygadywał... syczał i jęczał lekko... słyszał jak Zaraza planuje skrzywdzić jego matkę.. wspaniałą Isabellę... nie wiedział czego będzie od niej chciał.. do czego planuje ją zmusić.. co będzie chciał aby zrobiła... Lorenzo wiedział jednak.. wiedział że Isabella zabije tego szczura... że Isabella go zniszczy... Lorenzo syczał.. nic nie mówił.. intensywnie myślał...




Sisyphus pokiwał wolno głową słuchając Lupus... był w kompletnym szoku na to co wygaduje...
- Lupus... proszę cię... teraz zjedz... to co wygadujesz nie jest prawdą... to tylko chwilowy stan... żadne dwa czy trzy dni... przezwyciężysz wszystko.. jesteś taka silna.. znam cię.. jesteś niepowstrzymana... ja ci pomogę.. - mruknął wolno...
W tej chwili odsunął krzesło od stoliczka... samą Lupus zaś pochwycił na ręce i posadził na krześle bezpiecznie...
- Lupus.. żadnych pochówków... - mruknął - Proszę cię.. zjedz.. musisz zjeść... ja ci mogę pomóc... nie powinnaś przemęczać dłoni.. - mruknął wolno opiekuńczym tonem... pragnął opiekować się Lupus.. jego zmysły coraz bardziej się pobudzały... to w jakim Lupus była stanie... przyćmiewała nawet jego stan... czuł że jego myśli o śmierci nieco odchodzą.. a myśli o pomocy rudowłosej przewyższają inne myśli w jego głowie... pragnął tego...


Galthran wykonywał ową przyjemną czynność jeszcze dobre kilka minut... słyszał głosik Entomy, jej jęki... były wspaniałe... uśmiechał się.. po chwili zaprzestał czynności swym językiem... spojrzał z góry na leżącą na plecach Entomę.. wyglądała niesamowicie słodko.. idealnie.. to jak przykładała rękaw do twarzy było urocze... zmysły Galthrana wariowały.. był kompletnie rozpalony.. pragnął Entomy.. w tej chwili pochwycił rozchylone nogi Entomy... wszedł między jej nogi.. swoim potężnym sprzętem szturchnął nieco Entomę... spojrzał w jej twarz...
- Entomo.. moja Bogini... jestem dla ciebie... na zawsze... zrelaksuj się.. wspaniała.. - mruknął delikatnie.. po chwili wolno wsunął końcówkę swego sprzętu w Entomę.. wolno.. delikatnie.. zerkał na jej rekacje...


Isabella wraz z Thantem zakończyli operację dotyczącą Twierdzy Thanta... niestety.. jego budynek runął... jego wieża przestała istnieć... niesamowicie ważny, arcycenny i mocno strategiczny punkt.. przy elfach... ale tak chciał Vanghar... Isabella to wiedziała... jęknęła.. Thant patrzył bez swego uśmiechu... patrzył z żalem.. spędził tutaj tak wiele czasu.. a teraz wszystko runęło...
- Thancie.. pozostawię cię teraz tutaj... uporządkuj myśli i wszystko tutaj.. wiem że to trudne.. przepraszam... niebawem spotkamy się ponownie aby kontynuować działania... - jęknęła
Po chwili Cesarzowa teleportowała się.. jej umysł wirował.. czuła się źle, słabo.. potwornie.. wiedziała że musi wykonać jeszcze kilka punktów traktatu.. oddać miasta.. reparacje.. przeprosić elfy... także swoich mieszkańców zadowalać i zaspokajać.. jej oczy były zaszklone..
Wiedziała jednak że niebawem... niebawem.. NIHIL... niebawem go ujrzy.. masywnego lidera nieumarłych.. przełknęła ślinę.. pierwszy raz przeszedł ją dreszcz na myśl o Nihilu.. to przecież jej przyjaciel... objął dowództwo u nieumarłych praktycznie w tym czasie co ona u siebie.. jęknęła.. bała się.. nie wiedziała co ją czeka... jaka rozmowa.. wiedziała jednak że nie uśmiechnie się ani razu.. pierwszy raz nie uśmiechnie się na widok swego przyjaciela... chciało jej się płakać.. wiedziała że już niebawem przed Nihilem poczuje się jak dziewczynka.. jak bezbronna panienka... z pochyloną głową.. Isabella przeczuwała jak będzie okrutnie wściekły.. jak będzie krzyczał... przełknęła ślinę.. naprawdę czuła ciarki...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
☠ Hi there my dear! Turn back! Turn back... ☠
♛♛♛
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-September-2026 21:55:03 przez DevilxShadow.)
28-September-2026 19:59:56
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
607
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2393
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lupus nie odpowiedziała na słowa Sisyphusa.. W milczeniu patrzyła na jedzenie... Czuła sie kompletnie przybita i pomimo iz zgodziła się tu pozostać z rycerzem, była przekonana że i tak to nic nie zmieni... Westchnęła głęboko i przejechała widelcem po kawałku ryby który miała przed sobą na talerzu.
- Nie musisz się mną opiekować... - powiedziała po chwili Lupus słabym głosem - W końcu i tak jesteśmy dla siebie praktycznie kompletnie obcy.... Nasza relacja.. jeśli w ogóle istniała, była tylko chwilowa... i było to bardzo dawno temu...
W tej chwili Lupus wbiła widelec w filet i odrywając kawałek rybiego mięsa uniosła go wolno w góre bliżej swoich ust... Spoglądała na niego mrużąc swoimi zmęczonymi oczami. Parsknęła lekko pod nosem
- Chciałabym być taką optymistką jak ty.... - dodała - Niestety.. rzeczywistość nie jest wcale usłana różami....


Entoma uniosła lekko głową w stronę Galthrana... Wzdrygnęła się i jęknęła głośnej czując sprzęt rycerza. Jej oczy ponownie błysnęły jaskrawym blaskiem.. Sama po sobie nie spodziewała sie takiej reakcji... Byłą w kompletnym szoku... Galthran naprawdę sprawiał jej przyjemność...
Jej głowa szybko z powrotem opadła bezwładnie na pościel... Nie stawiała żadnego oporu... W gruncie rzeczy nawet nie chciała... Mruknęła lekko piskliwym głosem pod swoją maską...
- Galthran.... Ughhh.... - jęknęła po czym uniosła swoje rękawy w stronę rycerza i gdy tylko ten sie pochylił otuliła je wokół jego szyi... Pokojówka patrzyła mu prosto w oczy... Chciała być blisko niego...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
Wczoraj 15:16:49
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Online
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
370
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2394
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Sisyphus obserwował rudowłosą śliczną Lupus... patrzył jak ta zaczyna jeść.... jak wbija widelec.. odrywa kawałek rybiego mięsa...
- Lupus... wiem że aktualny czas i chwila są trudne.. parszywe... tak jak ci mówiłem przeżywam podobne rzeczy... - odparł wolno - Jedz proszę.. spokojnie... musisz zjeść... cóż.. sam nie jestem aktualnie aż tak dużym optymistą... jednak wiem że twój los jest niezwykle cenny... twój byt jest ważny... mój to się już nigdzie nie liczy.. jednak ty... ty masz dokąd wracać.. masz siostry.. masz tak wiele... masz taką urodę... ech.. Lupus... - mruknął uważnie spoglądając i mrużąc oczy...

Galthran pokiwał wolno głową... patrzył spokojnie w twarz i oczy Entomy... słyszał jej mruknięcia i piskliwy słodki głosik... to wszystko tylko coraz bardziej i potężniej go nakręcało.. pragnął pokojówki... pragnął jej całej... całkowicie...
Czarny Rycerz był pochylony nad małą pokojówką... trzymał mocno jej nogi.. rozchylał je... wszedł swoim sprzętem jeszcze głębiej w Entomę.. mruknął z ekstazy i podniecenia.. jego oczy lekko błysnęły... w tej chwili rozpoczął.. rozpoczął wspaniały akt.. wykonał pierwsze pchnięcie w Entomę... na razie delikatne.. powolne.. wyważone... uważnie obserwował wszelkie reakcje malutkiej pokojówki... niesamowicie mu na tym zależało... pragnął aby poczuła się jak najwspanialej.. jak najlepiej.. wiedział że mają teraz dużo czasu..że sprawi jej ogrom przyjemności.. w wielu wspaniałych pozycjach... kochał ten moment.. wielbił Entomę.. był jej niesamowicie wdzięczny że oddaje mu się teraz w łóżku.. jego Bogini.. jego Pani... zamierzał dać jej rozkosz.. wytchnienie.. ekstazę i przyjemność.. pragnął jej to sprawić... wykonał kolejne mocne pchnięcie.. mruknął.
- Entomo.. moja Bogini... jesteś wspaniała... - przemówił delikatnie..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
☠ Hi there my dear! Turn back! Turn back... ☠
♛♛♛
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj 21:23:14 przez DevilxShadow.)
Wczoraj 21:22:51
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
607
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2395
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lupus wzięła do ust pierwszy kawałek ryby... Słuchała przez chwile ust Sisyphusa cały czas mając opuszczoną głowę w dół..
- To nie ma większego znaczenia... Moja przydatność się właśnie skończyła... - powiedziała słabym tonem - Ja... Naprawdę chciałam być użyteczna.. chciałam pomóc... ale wszystko skończyło sie w taki sposób... Nie powinnam była sie interesować... Zawiodłam mojego Pana...
Pokojówka pokreciła lekko głową..
- Ten wymiar... Myślałam że spędzony tutaj czas będzie przyjemny... że u boku Isabelli będzie mi się dobrze żyło....że bedzie beztrosko i nie będe musiała sie niczym przejmować... myliłam sie jednak... i to bardzo... - powiedziała myśląc o ostatnich tygodniach i wydarzeniach które ja spotkały..
Uniosła w tym momencie lekko głowe i popatrzyła kątem oka na Sisyphusa..
- O mojej urodzie mówisz... - parsknęła patrząc na niego zmęczonym wzrokiem i z nieszczerym uśmiechem - Nie masz pojęcia o czym gadasz... Moja uroda to przeszłość... Jestem tonącym wrakiem... moja moc zanika wraz z moim urokiem...


Entoma ponownie jęknęła.. Czuła jak jej ciało drga... Nie czuła czegoś takiego nigdy wcześniej... Masywne ciało Galthrana rzucało cień na lezaca pokojówkę... Jego sprzęt wchodził głębiej niż podczas ostatniego razu... a moze tak tylko jej sie wydawało przez utratę mocy która doświadczyła? Teraz nie zamierzała się jednak nad tym już zastanawiać... Faktem było że Galthran sprawiał jej przyjemność... czuła jego pchnięcia wyraźnie...
Jej rękawy z powrotem opadły na lóżko po obu stronach jej głowy... Patrzyła na Galthrana swoimi błyszczącymi oczami... Jej umysł pochłonął się tą chwilą kompletnie... Potrzebowała tego...
- Galthran.... prosze... - jeknęła cicho.. - Nie przestawaj....

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
Wczoraj 22:18:00
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości