Nihil i Bellatrix rozmawiali jeszcze ze sobą jakiś czas. Dowódca Nieumarłych nie zamierzał nic ukrywać i przekazał swojej generał o krokach jakie zamierza podjąć aby ukarać Isabelle za to co uczyniła. Bellatrix nie wydawała się tym jednak zbytnio zaskoczona...
- Ta... Przypuszczałam, że wymyślisz cos takiego... - powiedziała kobieta
- Myślę, że to jak najbardziej racjonalne i adekwatne do szkód jakie wyrządziła... - odparł Nihil
- Mhm... Jestem jednak przekonana, że Isabella nie bedzie z tego powodu zadowolona...
- Isabella nie ma nic do gadania w tej sprawie... Kara ją nie ominie... Za głupotę się płaci... Niech się lepiej cieszy, że nie podjąłem drastyczniejszych środków...
Bellatrix kiwnęła głową
- No dobrze.... Nie będę zaprzeczała... Masz rację... - powiedziała Bellatrix i wzruszyła ramionami.
W tym samym momencie Nihil wstał z fotela i podszedł do okna.. Schował ręce za plecy.
- Jezeli negocjacje pomiędzy Cesarstwem a Królestwem Elfów dojdą do skutku to z pewnością Isabella bedzie chciała ze mną porozmawiać... Przybędzie tutaj... - rzekł Nihil - Jestem niezwykle ciekaw jakie argumenty bedzie miała na swoją obronę... O ile w ogóle takie istnieją...
- No już nie przesadzaj... - odparła Bellatrix - Popełniła błąd, ale przecież wiesz że do tej pory było wszystko w porządku... Nie robiła zbyt wielu głupich rzeczy jesli dobrze pamiętam...
Nihil słysząc to odwrócił głowę w stronę Bellatrix
- Wywołanie globalnego konfliktu nie jest błędem który można przeoczyć... To nie jest żadna drobnostka o której tak po prostu można zapomnieć.... Owszem kazdy z nas nie jest idealny i popełnia błędy... ja również... ale gdy w grę wchodzą decyzje które mogą zmienić cały swiat... decyzje unicestwienia całej rasy dla własne egoistycznej satysfakcji to nie ma wątpliwości, że wszelkie granice zostały tutaj przekroczone... Isabella właśnie skręciła ze swojej prawowitej ścieżki i obrała kurs do samozniszczenia...Tak jak jej babka Cecilia która zapłaciła najwyższa cenę za swoją pychę... Oby to samo nie czekało Isabelli...
- Słyszałam, że ludzie już protestują... - odparła Bellatrix opuszczając głowę - Niewiele trzeba aby z iskry powstał prawdziwy pożar... Władza to obusieczny miecz... Ludzie bardzo łatwo zmieniają swoje poglądy.... Każda zła decyzja może być tą ostatnią...
- W rzeczy samej... - odparł Nihil i z powrotem odwrócił wzrok spoglądając przez okno. - Miejmy jednak nadzieje, że do tego nie dojdzie... Ten świat widział juz zbyt wiele konfliktów....
W tym samym czasie odrodzony z martwych Amon przebywał właśnie w swojej komnacie. Z kazdą chwilą jego czucie i wspomnienia wracały coraz mocniej... Czuł jak jego moc się odradza... kawałek po kawałku... Jego umysł cały czas skupiony był na jednym jedynym celu.... ZEMŚCIE.... Wiedział dobrze, że posiada aktualnie lekką przewagę... Nikt bowiem nie wiedział o jego istnieniu... o jego powrocie... Zamierzał wiec to wykorzystać najlepiej jak potrafi... Nie spieszył się więc... Jeśli Isabella miała paść z jego ręki to musiał być cierpliwy... Zamierzał zostawić sobie ją na sam koniec... Jego plan wymagał wielu kroków i z pewnością samemu byłoby mu ciezko to osiągnąć... Całe szczęście jednak, że posiadał wsparcie i wielu chętnych którzy stali po jego stronie...
Korzystał wiec z okazji.... Oczekując na wieści od Szefowej na temat misji którą jej powierzył, Amon wsłuchiwał sie w wiadomości w radiu które cały czas miał włączone...
Było to poniekąd zaskakujące ale z samego tego pojedynczego źródła przekazu dowiedział się wiele różnych ciekawych rzeczy... nie tylko o całym konflikcie który miał aktualnie miejsce, ale również na temat samej Isabelli i jej czynów... Zaśmiał sie pod nosem... Nie spodziewał się że kiedykolwiek usłyszy w mediach wieści o tym ze Isabella obnażała się publicznie w kawiarni...
- Hah.... Jestem niezwykle ciekaw... Co zrobisz dalej Isabello?....- rzekł sam do siebie - CO ZROBISZ DALEJ...
Oczy Amona błysnęły pod jego mroczną maską...
Vanghar zmarszczył lekko brwi..
- Sądzisz Nelotha pośmiertnie a sama wcale nie byłaś od niego lepsza... Zrobiłaś dokładnie to samo co on... Oboje niewiele się od siebie różniliście i zaprzeczanie temu w niczym Ci nie pomaga... Oboje wysłaliście swoich ludzi na smierć nie licząc się ze stratami... Oboje zostaliście pochłonięci przez nienawiść, pychę i chciwość jakże popularne cechy wśród tych którzy poczują smak bezwarunkowej, absolutnej władzy.... Pytanie jednak brzmi czy chcesz pozostać w tym samym miejscu co on i pozostać znienawidzoną przez społeczeństwo czy planujesz odpokutować swoje winy...
Admirał w tej chwili zabrał tez jej dłonie z jego nóg..
- Po raz kolejny powtarzam że nie pozwoliłem Cie mnie dotykać.... - rzekł patrząc na nia z góry - Doskonale rozumiem co chcesz zrobić... Mówisz, ze tego chcesz ale sama sobie zaprzeczasz... Widać to doskonale po twojej twarzy... Nie myślisz racjonalnie... Zmuszasz się do tego pod wpływem emocji...
Po tych słowach popatrzył w kierunku drzwi.. Wiedział dobrze że za nimi stoją cały czas jego kompani...
- Poza tym zachowajmy pozory.... Nie jesteśmy tutaj przecież sami... - dodał - Chociaż po tym co widziałem wcześniej domyślam sie, że ten argument do ciebie nie przemawia....