Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2231
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Nihil w towarzystwie Bellatrix idąc przez miasto udali się wspólnie do rezydencji Dowódcy Nieumarłych. Oboje mieli bowiem wiele spraw do omówienia... Wśród okolicznych nieumarłych rozeszły się już wieści o przybyciu Pani Generał... Wszyscy byli z tego niezwykle zadowoleni gdyż bardzo lubili Bellatrix... Cieszyła sie ona ogromną sławą nie tylko ze względu na swój tytuł i siłę ale również ze względu na urodę... Bellatrix nie był być może żadną modelką, ale jako czarodziejka wyróżniała się wśród innych kobiet... Jej unikalność była tym co w głównej mierze trafiło do przepełnionych wiecznym ogniem serc nieumarłych wojowników...
- Teraz jak Pani Generał wróciła z pewnością będzie tylko lepiej! - rzekł jeden z wojowników
- Tak... Przez Isabelle sytuacja na całym świecie jest bardzo ciężka... Dobrze, że przybyła... Z pewnością pomoże Dowódcy Nihilowi... Razem uda im się ogarnąć cały ten bajzel...
- Mhm... Oby jednak jak najszybciej...- wtrącił inny
Pozostali pokiwali głowami. Każdy miał świadomość, że przez całą tą bezsensowną wojnę wszyscy jedynie tracą... Liczyli na to że Nihil i Bellatrix zdołają wspólnie wyciągnąć Królestwo Nieumarłych z kryzysu gospodarczego.


Tymczasem na północy... na terytorium osady Lodowych elfów...
Vel Kalimos zgodnie z poleceniem Vanghara teleportował się na terytorium lodowych elfów aby przekazać informacje ich wodzowi i umówić się na spotkanie w celu przeprowadzenia negocjacji... Mag szedł wolno był bowime zmuszony przemieszczać się przez głęboki śnieg którego było tutaj prawie po kolana... Syknął gniewnie pod nosem...
- Świetnie... Jak oni tędy w ogole przechodzą? - jęknął poirytowany. Rozglądnął się po okolicy... Dostrzegł w pobliżu lekko udeptaną w śniegu ścieżkę... Była ledwo widoczna... Natychmiast zrozumiał że po prostu jego teleport nie był zbytnio trafny i wylądował w jakiejś zaspie przez przypadek... Natychmiast teleportował się na ścieżkę i otrzepał swoje buty... Dostrzegł w oddali unoszący się dym... Szybko zrozumiał, że ów dym musi być znakiem znajdującej sie w pobliżu osady... Nie była daleko... Mag lekko zazdrościł że musi sam załatwiać spotkanie gdy Vanghar i reszta bawią się z Isabellą w dosyć niecodzienny sposób... Jednocześnie jednak nie zamierzał narzekać... Zostało w końcu powierzone mu ważne zadanie... Musiał odnaleźć Barukę i poinformować go o całej sytuacji jaka miała miejsce...


Eriohor przełknął ślinę patrząc w oczy Isabelli.. Czuł jak ta sie o niego ociera... jak owija swoje dłonie wokół jego szyi... Było to nawet dla niego przyjemne ale weteran szybko się otrząsnął z tego i zmarszczył brwi..
- "Głupiutka"? "Niegrzeczna"? Chyba nie traktujesz poważnie ilości wyrządzonych przez ciebie zniszczeń na skalę światową... - rzekł Eriohor mocniejszym tonem - Wojna przez ciebie wywołana pochłonęła miliony istnień... miliony niewinnych... nie myśl sobie, że ktokolwiek o tym zapomni... To co uczyniłaś będzie Ci wypominane nie tylko przez elfy ale przez innych również... Skutki tego konfliktu ponieśli wszyscy... Z twojej winy...
Tymczasem Vanghar zmrużył nieco oczy... Słyszał wyraźnie słowa Eriohora... Zerknął kątem oka na Argala który usiadł obok niego... Kapitan jego floty wyglądał na nieco skołowanego, bijącego się z myślami...Miał opuszczoną głowę... Milczał... Mocno go to zaintrygowało... Czy było to spowodowane tym co uczyniła z nim Isabella? Czuł wyraźnie w nim jakiś wewnętrzny konflikt...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
15-May-2026 15:28:31
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2232
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lorenzo próbował... czuł jednak że siła księgi jest potężna... zbyt mocna.. pragnął poznać potęgi które skrywała.. w końcu jego matka znała wszystko na pamięć.. on także pożądał... próbował ją otworzyć za wszelką cenę...
- Szlag... - jęczał czując jak wiruje mu w głowie... zachwiał się na nogach..



Isabella jęknęła lekko.. musiała zadowolić weterana Eriohora... wiedziała że już niebawem będzie miała szansę postarać się najbardziej przed samym Vangharem...
- Tak.. masz rację.. we wszystkim.. - jęczała mu pokornym tonem i pogładziła delikatnie jego policzki swoimi dłońmi.. Cesarzowa ocierała swoim tyłeczkiem o jego sprzęt.. w tej chwili zaczęła ocierać także i swoim intymnym miejscem.. jęknęła lekko..
- Traktuję na poważnie.. Weteranie... wszystko zostanie naprawione.. należycie... - jęknęła - Będę się bardzo.. bardzo.. bardzo starała.. - mruknęła mu posłusznie nie przestając robić mu dobrze...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-May-2026 21:38:01 przez DevilxShadow.)
15-May-2026 21:36:47
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2233
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Nihil wraz z Bellatrix weszli wspólnie do środka rezydencji.. Kobieta od razu zaczęła się rozglądać po wnętrzu..
- No no... Widzę, że zachowałeś wystrój taki jaki był.... - powiedziała Bellatrix
Dowódca Nieumarłych kiwnął lekko głową po czym podszedł do fotela i zasiadł na nim wygodnie
- Dlaczego miałbym go zmieniać? Zdecydowanie trafia w moje gusta... zawsze trafiał...
- Tak... już kiedyś mi to mówiłeś... - odparła Bellatrix i podeszła bliżej... Stanęła naprzeciw stołu przy którym zasiadł. - Mniejsza jednak o to... Sądząc po twojej minie mamy ważniejsze tematy...
Nihil mruknął pod nosem opuszczając wzrok..
- W rzeczy samej.... Po to w końcu tu przybyliśmy... - rzekł Nihil - To co Isabella uczyniła doskonale wiesz... Ciężko bowiem przeoczyć takie informacje...
Bellatrix kiwnęła lekko głową
- Odradzałem jej ten pomysł ale ona oczywiście to zignorowała... Teraz jak się okazało samoistnie skapitulowała... Niezadowolenie społeczne wewnątrz jej państwa sięgnęło najwyższy poziom od lat... ludzie zaczęli protestować.. buntować się... reputacja Isabelli została mocno nadszarpnięta... Myslała że tak po prostu zajmie i zlikwiduje całą nacje w kilka chwil nie napotykając żadnego oporu... Przeliczyła możliwości swoje i swojej armii... Typowe dla osoby która ma praktycznie zerową wiedzę o prowadzeniu konfliktu zbrojnego...
- Skąd w ogole narodził się ten pomysł? Przecież wszystko było dobrze... Po co zachciało jej się wywoływać wojny? To nie ma żadnego sensu.... - powiedziała Bellatrix
- Nie wiem... jej się zapytaj nie mnie... Ciężko określić co jej chodzi po głowie... Nie wykluczam, że władza mogła jej strzelić do głowy tak jak jej poprzednikom...
- To dosyć martwiące... - odpowiedziała kobieta i skrzyżowała ręce - Jeżeli Isabella jest zdolna do podejmowania tak nieprzemyślanych decyzji to nie ma pewności czy w przyszłości nie pokusi się to samo zrobić z Abregado...
- O tym samym pomyślałem... - odparł Nihil podnosząc swój wzrok - Obawiam się, że nie możemy już w pełni ufać Isabelli... Chyba każdy przy zdrowych zmysłach uważałby tak samo... Zresztą słyszałaś chyba o nagłej śmierci Nelotha...
Bellatrix otworzyła szerzej oczy.. Była wyraźnie zaskoczona słysząc tę wiadomość.
- Neloth.. nie żyje?! - zapytała w szoku
Nihil kiwnął wolno głową spoglądając na Bellatrix
- Jak... Jak do tego doszło? - dopytała
- Nie znamy szczegółów... Aczkolwiek jego zgon nastąpił w tym samym czasie gdy Isabella prowadziła ofensywę na Daggerfall... Nie wykluczamy, że mogła za tym stać osobiście...
Bellatrix słysząc to westchnęła pod nosem.. Odwróciła wzrok spoglądajac w okno...Zmarszczyła brwi...
- I co teraz będzie?
- Nie wiadomo... Cały czas są prowadzone negocjacje po tym jak Isabella skapitulowała... Elfy zapewne mają nowego lidera który przejął pałeczkę po Nelothcie... Zapewne niebawem dowiemy się kto nim został... Miejmy nadzieje, że będzie to ktoś kompetentny swojego stanowiska...


Eriohor zacisnął zęby... Czuł, że długo nie wytrzyma... Isabella bowiem nie przestawała... Cały czas sie o niego ocierała.
- Jakoś nie kupuje tego... - odparł patrząc jej prosto w oczy. Cały czas miał duże wątpliwości co do szczerości Cesarzowej... Nie było w tym jednak nic dziwnego... Eriohor w przeciwieństwie do Vanghara który nie miał rodziny i działał samotnie, przez cały ten konflikt stracił swoją rodzinę... Ból po stracie bliskich nadal był świeży... Temu też nie potrafił tak po prostu czerpać przyjemności z tego co robiła mu Isabella... nawet jeśli robiła mu dobrze to nie czuł z tego powodu żadnej satysfakcji...
Eriohor zmarszczył brwi i przymknął swoje oczy... Po chwili jęknął lekko i eksplodował pomiędzy nogami Isabelli. Gdy skończył wziął głęboki oddech i otworzył wolno swoje oczy...


Tymczasem Vel Kalimos idąc ścieżką trafił w końcu pod bramy osady lodowych elfów... Praktycznie od razu powitali go strażnicy celując w niego z łuków..
Mag przełknął ślinę... Czuł ze jest otoczony... Jeden niewłaściwy ruch i zostałby wystrzelany jak kaczka... Chrząknął pod nosem
- Witajcie.... przybywam w pokoju.... - rzekł Vel podnosząc ręce do góry
Lodowe Elfy słysząc to nabrały szyderczych uśmiechów zaczęły się śmiać mrocznie. Vel widząc to zrozumiał ze taka gadka jedynie zbliża go nieuchronnie do śmierci... Musiał powiedzieć wszystko tu i teraz jeśli chciał ujść z zyciem i wejść do osady...
- Jestem Vel Kalimos... jest czarodziejem... zostałem wysłany przez Wielkiego Admirała Floty Królestwa Elfów - Vanghara aby przekazać informacje waszemu liderowi...
- Jakie.. niby... informacje? - zapytał jeden z lodowych elfów srogim tonem a jego głos unosił sie echem...
- Admirał chce spotkać się z waszym wodzem... Trwają teraz bowiem negocjacje pokojowe z Cesarzową która wywołała wojne... Wasz lider pomógł nam w walce... Chcieliśmy więc omówić dalsze szczegóły dotyczące ustaleń które zostały wam obiecane...
- Neloth nam obiecywał....musi dotrzymać swojego słowa.. - odparł lodowy elf ostrym tonem
- Neloth nie żyje... - odparł Kalimos
Lodowe Elfy słysząc to nabrały poważnych min... Opuściły lekko swoje łuki i zaczeły spoglądać na siebie nawzajem...
- Jak to nie żyje.... - rzekł lodowy elf spoglądajac na czarodzieja podejrzliwie
- Nie żyje... Zginął podczas ofensywy Isabelli na Daggerfall... Władze po nim przejął Admirał Vanghar... To on teraz decyduje o przyszłości naszego Królestwa i to on chce rozmawiać z waszym liderem...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-May-2026 18:25:03 przez Ravcore.)
16-May-2026 17:11:27
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2234
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lorenzo dyszał ze zmęczenia.. czuł jak księga wysysa mu siły witalne... niczym ciężki trening.. czuł się jakby przebiegł właśnie 30 okrążeń na arenie swej matki... czuł się jakby przeleciał maraton...
- JASNA CHOLERA.. - dyszał ostro...
Lorenzo przecierał pot z czoła... jego ręce dygotały... w nogach czuł zmęczenie..
- Nosz cholera... proszę.. chcę zaznać tej wiedzy... chce poznać te tajniki... wiem że to bardzo stary artefakt... jestem świadom.. chcę pokazać pokorę przed księgą.. - gadał na głos próbując wielu sposobów...


Isabella otworzyła usta i jęknęła czując że doprowadziła Eriohora do wystrzału... cały czas była na jego kolanach... poczuła jego wystrzał między swoimi nogami.. jęknęła lekko.. było to ponownie dla niej dosyć nowe doświadczenie.. siedziała mu na kolanach z otwartymi ustami...
- Ooch... - mruknęła - Eriohorze.. Przepraszam cię raz jeszcze.. osobiście.. bardzo cię i szczerze przepraszam.. - mówiła naprawdę poważnie - Żałuję.. mam nadzieję że sprawiłam ci chociaż trochę przyjemności swoim ciałem.. byłam ci to winna.. - powiedziała trzymając dłońmi jego policzki...
- Wiem że mi łatwo nie wybaczysz.. oczywiście rozumiem.. mam nadzieję że chociaż trochę łagodniej na mnie spojrzysz.. - jęknęła a po chwili nachyliła się i pocałowała jego policzek.. tak samo jak Argalowi zostawiła mu ślad po swojej szmince..
W tej chwili mruknęła mrużąc oczy.. machnęła dłonią... tak samo jak wcześniej oczyściła swoje ciało z wystrzału tym razem Eriohora.. siedziała mu jeszcze na kolanach.. była ciekawa co jej powie.. kątem oka jednak zerkała już na samego Admirała Vanghara... delikatnie oblizała usta.. wiedziała że za moment uniży się bardzo i to bardzo mocno...



Thant chodził nerwowo.. gładził podbródek...
- Oby Cesarzowa podjęła jak najlepsze kroki.. mam nadzieję że tak będzie...
- Z pewnością tak będzie Thancie.. spokojnie.. - przemawiał Ibrahim.. syknął jeszcze lekko z bólu..
Zakira milczała... rozmyślała...
Cassahs także się zamyślił... naprawdę było sporo bodźców... ogrom...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-May-2026 02:27:00 przez DevilxShadow.)
17-May-2026 01:38:21
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2235
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Bellatrix słuchając wszystkiego co mówił Nihil była w kompletnym szoku jak wiele ja ominęło gdy była w Herkalionie.
- To wszystko jest jakieś takie dziwne... - powiedziała kręcąc głową - Ciężko w to w ogóle uwierzyć...
- Niestety, ale to prawda... - odparł poważnym tonem Nihil
- A jej wezyrowie? te całe pokojówki? Czemu nikt jej nie powstrzymał? Czemu nikt nie powiedział jej, że nie powinna tego robić...
- Wątpię w to aby kogokolwiek z nich posłuchała... Wiem jaka jest Isabella... Gdy sie uprze na swoim to ciężko jej przemówić do rozsądku... Zapewne tak było tez i w tym przypadku...
Kobieta mruknęła pod nosem... ponownie pokręciła głową... Nihil widząc jej reakcje opuścił wzrok na stół. Zamyślił się na chwilę..
- Nie chciałem tego robić ale Isabella nie dała mi wyboru.... - rzekł nagle - Bedzie musiała ponieść konsekwencje...
- Co masz na myśli?
- Jeśli negocjacje zakończą się pomyślnie to z pewnością dowiemy się kto został nowym wodzem elfów... Wtedy też zaaranżujemy spotkanie i omówimy z nimi aktualne, podpisane z nimi przed wojną kontrakty... Nie wiemy bowiem jakie poglądy będzie miał nowy lider... Moze się okazać że nic się nie zmieni.... Aczkolwiek chciałbym jednak abyś to ty osobiście się tym zajęła... Wiem, że tego typu rozmowy są twoją specjalnością... W końcu to dzięki tobie wszystkie umowy działały bez zarzutów do tej pory...
- Jasne... Nie ma problemu.. Załatwię to... - powiedziała Bellatrix - Ale... co z Isabellą? Co chcesz z nią zrobić?
- Isabella to inna sprawa... - odparł Nihil - Nie wiem czy Ignathir zdaje sobie z tego sprawę, ale to co uczyniła wymaga potępienia... Doprowadziła do globalnego kryzysu... Nie mozna przejść obok tego obojętnie... Nieumarli nie bedą tego tolerować... Wydałem już odpowiednie rozkazy....
Bellatrix kiwnęła lekko głową...


Lodowe Elfy były mocno zaskoczone słysząc o śmierci króla Nelotha. Żaden z nich nie spodziewał się usłyszeć takich wieści... Nie mieli zbytnio pojęcia czy wierzyć w słowa przybyłego czarodzieja... Czy przypadkiem nie był to jakiś podstęp...
- Masz jakieś.. dowody? - zapytał jeden z lodowych elfów
- Dowody? No tak.... spodziewałem się, że mi nie uwierzycie na słowo... - rzekł Vel Kalimos - Ja jestem jedynie posłańcem... Przekazuje to co zostało mi nakazane aby powiedzieć... To nie ja a Admirał Vanghar bedzie z wami rozmawiał... To on was uświadomi i pokaże prawdę...
Lodowe elfy nie odpowiedziały na jego słowa... ponownie popatrzyły na siebie nawzajem...
- Domyślam się, że nie zostanę wpuszczony do wnętrza osady... Rozumiem waszą ostrożność i nieufność...- powiedział Vel Kalimos donośnym głosem - Przekażcie jednak swojemu liderowi moje słowa.... Admirał bedzie na niego czekał...


Eriohor nie odpowiedział... Przez chwile patrzył na Isabelle po czym odsunął swój wzrok w bok i podciągnął swoje spodnie w górę...
- Skończyliście już się bawić? - zapytał Vanghar mocnym tonem podnosząc się z fotela - To świetnie.... Możemy się już zbierać... Argal.. Eriohor...
Argal słysząc swoje imię wzdrygnął sie nieco i jak na komendę podniósł sie na równe nogi...


W międzyczasie Magister wraz z wyznaczonymi do tego ludźmi przygotowywał się do wykonania zadania powierzonego mu przez Szefowa i Amona... Łowca nagród wiedział ze to nie bedzie łatwe zadanie i istnieje wiele możliwości w jaki sposób mogłaby cała ta operacja być przeprowadzona... Niestety większość z tych opcji była zbyt ryzykowana więc musiał wybrać tą która według niego miała największe szanse powodzenia...
Cały sprzęt i wyposażenie które było do tego potrzebne zostało zapakowane już na wozy przez specjalnych agentów którzy zostali wysłani wcześniej... Wszyscy mieli świadomość że mają tylko jedna szanse i nie mogą zawieść... Magister w szczególności miał na głowie reputacje nie tylko swoją ale i Szefowej... W końcu teraz to Amon z racji iż powrócił, wydawał polecenia... Szefowa została jedynie pośrednikiem jego woli... Łowca nagród nie wiedział zbytnio co sadzić o takim podziale władzy, ale nie zamierzał się tez w to zbytnio zagłębiać... To nie była w końcu jego sprawa... Dla niego najważniejsza była jedynie nagroda... A ta była niesamowicie wysoka...
W samo południe Magister wraz z specjalnymi siłami czarodziejów i żołnierzy wyruszyli na misje.... Po drodze łowca nagród studiował bez przerwy plany budynku które otrzymał od Szefowej...


=================================================


Tymczasem Cornelius postanowił zostawić na chwile Lupus samą aby mogła zjeść w spokoju... Udał się z powrotem na górę i wolno otworzył drzwi od sypialni.. Dostrzegł że Entoma zdołała podnieść się już z lóżka i aktualnie stała przy oknie...
- Czujesz się już lepiej jak mniemam... - rzekł starszy mężczyzna przymykając za sobą drzwi...
Entoma słysząc jego słowa wolno odwróciła głowę w jego kierunku.
- Po części.... Medytacja dobrze mi zrobiła... - odparła pokojówka - Wciąż odczuwam lekką słabość ale myślę, że za kilka godzin wszystko wróci już do normy...
- Dobrze to słyszeć... - odparł Cornelius i podszedł do niej bliżej... Przez moment spoglądał na nią w milczeniu..
- Jak się trzyma Lupus? - zapytała po chwili Entoma
- Nie za dobrze... - odparł Cornelius i kiwnął lekko głową - Właśnie przybyłem po to aby o tym porozmawiać...
Entoma słysząc to westchnęła głeboko.
- Masz jakiś pomysł jak jej pomóc? - zapytała poważnym tonem Entoma
- To... skomplikowane... To nie jest rana która tak po prostu moze się zagoić.. Podłoże problemu jest na tle psychicznym... Obawiam sie, że w tym przypadku ani ty ani ja nie możemy jej zbytnio pomóc... Nie mozemy wejść do jej głowy i powiedzieć że wszystko jest w porządku...
Entoma słysząc to syknęła gniewnie.
- Cholerne demony.... - powiedziała poirytowanym tonem - Gdyby tylko Isabella zajęła sie nimi wcześniej zamiast lekceważyć zagrożenie to nie byłoby takich sytuacji... Daliśmy im zbyt duże pole do manewru... Cała wojna jedynie ich wzmocniła... Sam widziałeś do czego są zdolni....
Cornelius mruknął pod nosem... Dostrzegł wyraźnie jak mocno zdenerwowana jest całą tą sytuacją Entoma...
- Dość.... Teraz szukanie winnych na niewiele się nam zda... - odparł Cornelius - To co sie stało to się stało... Nie zmienimy tego.... Teraz musimy się skupić na tym jak to wszystko naprawić...
- Racja... - odparła Entoma i kiwnęła lekko głową - Lupus jest silna... ale wątpię w to aby sama sobie akurat z tym problemem poradziła... Nigdy wcześniej nie była w takiej sytuacji... Nie doznała takiego cierpienia i tortur... Nic dziwnego, że to odbiło sie na jej psychice...
- Mhm... Przekazałem jej, że jeśli nie uda nam sie znaleźć rozwiązania to nie wykluczone, że bedzie potrzebna tutaj interwencja lorda Ignathira... Z pewnością on byłby w stanie jej pomóc...
Entoma słysząc to opuściła wzrok... To rozwiązanie wydawało się być ostatecznością i o ile nie podobało jej sie tak samo jak i jej siostrze, to nie zamierzała protestować tak jak ona...
- Jeżeli nie będzie innego wyjścia.... - odpowiedziała cicho
- Moze się okazać, że nie będzie.... Mamy mało czasu.... - rzekł Cornelius - Trauma jaką się nabawiła stopniowo niszczy i wykańcza jej organizm... Jeżeli twoja siostra nie zdoła zasnąć, zregenerować się i przezwyciężyć tego strachu, to za jakieś trzy dni najzwyczajniej sama się wykończy...
Entoma kiwnęła lekko głową..
- Rozumiem... To było do przewidzenia... - odpowiedziała nieco przygnębionym tonem
Przez chwile oboje stali w milczeniu spoglądając na siebie nawzajem... Dopiero Cornelius przerwał panującą te parę sekund cisze.
- Wiem, że to trudne... dla nas wszystkich... - rzekł troche łagodniejszym tonem
Entoma westchnęła głeboko i pokręciła głową.
- Problemy wydają się pojawiać jeden za drugim.... Gdy tylko jeden zostanie rozwiązany to natychmiast pojawia się kolejny... - odparła Entoma
- To prawda... Wiedz jednak, że możesz zawsze liczyć na moją pomoc... Cokolwiek zdecydujesz... Jesteśmy po tej samej stronie... Stworzył nas ten sam lord...- rzekł Cornelius

[Obrazek: entomacornelius.jpg]

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-May-2026 14:43:25 przez Ravcore.)
17-May-2026 10:26:55
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2236
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella wytrzeszczyła oczy słysząc słowa Admirała... przełknęła ślinę... w tej chwili zeszła z kolan Eriohora... szybko stanęła na nogach... w tym momencie zaczęła iść w kierunku Vanghara będąc nadal tylko w swoich czarnych szpilkach i biżuterii... Cesarzowa spojrzała w jego twarz.. przełknęłą lekko ślinę ponownie i oblizała usta... stanęła tuż przy nim...
- Admirale... zaczekaj... - jęknęła potulnym tonem.. - Starałam się zadowolić twoich weteranów... w przyjemny sposób... jednak to na Tobie zależy mi najbardziej.. to wszystko dzięki tobie.. dzięki tobie zrozumiałam bardzo wiele.. Admirale.. - powiedziała a po chwili położyła swoją dłoń na jego klacie...
Vanghar gdy tylko Cesarzowa podeszła bliżej momentalnie poczuł zapach jej niespotykanych i unikatowych perfum... wprost niesamowity i bardzo przyjemny.. nawet jemu mocno przypadł do gustu.. gdy tylko się zbliżyła to dostrzegł jej piękno zielonych oczu.. rysy jej twarzy idealne i piękne.. dostrzegał blask i połysk jej pięknych czarnych długich włosów... Vanghar dostrzegał jej szyję jak pięknie wygląda ozdobiona małym drogocennym naszyjnikiem.. dostrzegał także jej piękne pełne i ponętne usta, mocno zwilżone i czerwone.. bardzo je dostrzegał.. jej usta były idealne...
- Rozumiem to co mówisz doskonale rozumiem.. - mruknęła - Admirale.. należy Ci się ode mnie znacznie więcej.... jestem winna ci coś jeszcze.. po chwili musnęła lekko jego rękę.. zerknęła na jego krocze.
- Admirale.. zaczekaj.. ja.. Cesarzowa.. chcę cię osobiście przeprosić.. dosadnie... pokazać ci że nie zrobie niczego wbrew tobie.. chcę ci sprawić przyjemność.. abyś nie widział mnie tylko w takim negatywnym świetle... zaczekaj... proszę.. bardzo proszę.. - jęknęła

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
17-May-2026 20:41:18
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2237
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Vanghar zmrużył oczy... Spoglądał na Isabelle niewzruszonym spojrzeniem... Na jej oczach pochwycił jej dłon i zabrał ze swoje klatki piersiowej... Odsunął sie krok do tyłu..
- Nie pamiętam abym pozwalał Ci mnie dotykać... - rzekł Vanghar srogim tonem
W tym momencie popatrzył kątem oka na Eriohora który podniósł sie z krzesła a po chwili także i na Argala który stał obok.
- Decyzja o "zadowoleniu" moich kompanów była tylko i wyłącznie twoją własną inicjatywą... Nikt z nas o to nie prosił i nie oczekiwał... a to czy im się to podobało czy nie to juz zupełnie inna sprawa... Jestem przekonany, że sama możesz sobie na to odpowiedzieć oceniając ich reakcje... - dodał Vanghar chowając ręce za plecy - O ile schlebiają mnie też twoje słowa iż pozwoliłem Ci otworzyć oczy na całą sytuację, to osobiście nie jestem zainteresowany twoją nietypową propozycją... Nie oczekuje od ciebie wykonywania żadnych cielesnych aktów... Obejdzie się bez tego... Nie zalezy mi na tym w żaden sposób...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-May-2026 22:35:13 przez Ravcore.)
17-May-2026 22:31:57
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2238
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella przełknęła ślinę.. nie mogła na to pozwolić... NIE mogła... patrzyła prosto w oczy Vanghara...
- ADMIRALE! - powiedziała nieco głośniej stojąc tuż przed nim... - Natychmiast zaprzestań... jestem tu dla ciebie.. na wszystko się zgodziłam... pokornie.. - jęczała
- Zobowiązałam się spełnić wszystko i dotrzymam słowa... zaraz ci to udowodnię.. także nie chcę abyś personalnie patrzył na mnie negatywnie.. nie wytrzymam tego... chcę dać ci przyjemność i zadowolenie bo dotąd dałam ci tylko ból i cierpienie... zależy mi na relacji z tobą... na stosunkach... - mówiła i przysunęła się jeszcze bliżej.. po chwili kucnęła prosto przed admirałem... była między jego nogami... zniżyła się... całkowicie nago tylko w swoich szpilkach... TEN WIDOK BYŁ WYBITNY... IDEALNY... NAJWYBITNIEJSZY.. NAJWSPANIALSZY.... nikt nie był w stanie się takiemu czynowi oprzeć.. nawet najtwardszy zabijaka... spojrzała na niego do góry swoim pięknym wzrokiem...
Isabella przełknęła ślinę i nabrała powietrza w płuca... odetchnęła... po chwili zmieniła pozycję z kucającej już całkowicie na kolana... po chwili uniosła swoje dłonie i położyła na jego udach...
- Proszę.. zależy mi na tym.. daj się przekonać.. - jęknęła w tej chwili - Nadszedł czas na coś przyjemnego i pozytywnego.. nie pozwolę ci wyjść póki tego ode mnie nie dostaniesz Admirale... jestem ci to winna... bardzo winna... - przemawiała... w tej chwili zerknęła kątem oka na krzesło na którym siedział Vanghar.. była ciekawa czy będzie stał czy może znowu usiądzie..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
20-May-2026 01:27:58
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2239
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lodowe Elfy spoglądały w milczeniu na przybyłego czarodzieja. Vel Kalimos dostrzegł że jeden z nich powiedział coś do stojącego za nim zwiadowcy. Szybko zniknął mu jednak z oczu...
- Powiedzmy, że to co mówisz jest prawdą i ten cały admirał jest waszym nowym wodzem... - rzekł nagle lodowy elf stojący na przodzie - Niezależnie od tego zobowiązania jakie zostały ustalone musza został wykonane.... Nie ważne czy Neloth czy Vanghar... Jeśli Mroczne Elfy nie dotrzymają słowa będziemy zmuszeni do drastycznych środków... A tego raczej byście nie chcieli...
Mag kiwnął lekko głową..
- Oczywiście... Zapewniam was, że każda ze stron będzie zadowolona... Admirał Vanghar tego dopilnuje... - odpowiedział - Jedynie czego oczekujemy to zezwolenia od waszego lidera na rozmowy... Czy jest szansa aby ustalić spotkanie pomiędzy nimi?
Lodowy elf który zabrał wcześniej głoś zmarszczył brwi i skrzyżował ręce. Kalimos dostrzegł że elf na coś oczekuje...

Tymczasem zwiadowca który zniknął był już przy wejściu do chaty Baruki.. Wódz Lodowych Elfów spędzał czas w towarzystwie swoich dwóch kobiet, które siedziały obok niego po lewej i prawej stronie... Był niezwykle zadowolony.. wsłuchując się w spokojne nuty harmonijek i bębnów dochodzących od jego osobistych grajków, oddawał się przyjemności pozwalając obu dziewczynom go karmić specjalnie wyselekcjonowanymi owocami.. Raz po raz patrzył na jedna i drugą i gładził je lekko po włosach i plecach...
Niespodziewanie jednak nagle usłyszał jakieś odgłosy dochodzące z zewnątrz... Straznicy przy drzwiach z kimś rozmawiali... Baruka mruknął pod nosem czujac, że znowu coś się dzieje... Po kilku chwilach do środka wszedł strażnik. Pochylił głowę przed jego obliczem.. Baruka spojrzał na nich cały czas przeżuwając kawałek owoca..
- Sir... Wybacz że przeszkadzam, ale otrzymaliśmy właśnie informacje od zwiadowcy, że przed bramą pojawił się pewien czarodziej... - rzekł strażnik
Baruka słysząc to podniósł wolno rękę w górę a grajkowie od razu przestali grać na instrumentach... Obie elfki które mu towarzyszyły również się odsunęły do tyłu.
- Kto to? - zapytał Baruka
- Na imie mu Vel Kalimos... powiedział że chce z toba rozmawiać propo obietnic które ustalone zostały przez Nelotha...
Baruka parsknął pod nosem i pokręcił głowę
- A co niby jakiś czarodziej ma do tego? - zapytał
- Powiedział ze król Neloth nie żyje... Jego miejsce przejął niejaki Admirał Vanghar... Czarodziej został tu wysłąny przez niego... Chce ustalic spotkanie pomiędzy tobą a nim...
Baruka słysząc to otworzył szerzej oczy... Na chwile zamilkł i podrapał się po podbródku...
- Neloth nie zyje?.... To ciekawe.... Nie oczekiwałem, że to sie stanie tak szybko... - rzekł Baruka - Sądząc po tym do tej pory widziałem to jestem przekonany, że jak już to nie była to śmierć naturalna... Ktoś definitywnie musiał pomóc mu odejść z tego swiata...
Straznik pokiwał lekko głową zgadzając sie z teorią swojego wodza.
Po chwili Baruka podniósł sie na równe nogi i westchnął pod nosem..
- No coż.... Jak trzeba to trzeba.... Przekonajmy się czy to prawda... - dodał - W końcu dyplomacja to też ważna sprawa...


Gdy Cornelius odszedł, Lupus pozostała kompletnie sama w kuchni. Przygotowała sobie parę bułek, po czym usiadła przy stole. Przez pewną chwile siedziała tak wpatrując się na jedzenie które miała przed sobą... Zmrużyła lekko oczy i ponownie złapała się za głowę... Ból i zmęczenie nie dawały jej spokoju jednak wiedziała ze póki co nie jest w stanie nic z tym zrobić... Musiała z tym walczyć dalej... Syknęła pod nosem wściekle po czym uderzyła z hukiem pięścią w stół...
- Nienawidzę tego.... nienawidzę.. - powiedziała sama do siebie.
Rudowłosa czuła, że całe jej ciało się buntuje... Jej emocje sa niestabilne... Nie mogła jednak stracić nad nimi kontroli... To w niczym jej by nie pomogło a jedynie pogorszyło całą sprawę... Odetchnęła głęboko i przetarła swoje oczy... Ponownie spojrzała na jedzenie przed sobą... W kuchni panowała kompletna cisza... Słyszała jedynie stukanie przechodzących wskazówek na ściennym zegarze który znajdował się naprzeciwko niej... Opuściła swoją głowę w doł... Zaczęła wolno jeść...


Vanghar spojrzał na Isabelle z góry... Nabrał niezadowolonej miny.
- Nie pozwolisz mi odejść? Ciekawe.... Stawiasz mi warunki? - zapytał admirał - Powiedziałem wyraźnie... Osobiście nie chce od ciebie nic więcej... Nie myśl sobie, że to co teraz robisz jakkolwiek zmieni pogląd do twojej osoby... To nic nie znaczy.... Zniszczenia jakich dokonałaś, ilość zbrodni przez ciebie popełnionych nie zostaną zatuszowane przez taką zabawę... Pokazałaś już swoje prawdziwe oblicze zarówno na polu bitwy jak i na początku rozpoczynając te negocjacje... Nie jesteś osobą której można ufać... Dlatego tez ja również nie zamierzam... Nie masz pojęcia jak wiele czasu zajmie powrót do normalności zarówno dla nas jak i dla twoich ludzi... Wszyscy stracili przez twoją arogancję i bezmyślność... Jestem pewny, że nieumarli również są poirytowani... narobiłaś syfu którego teraz łatwo nie bedzie można posprzątać....
Po tych słowach odwrócił się do niej tyłem.. Popatrzył na Argala i Eriohora...
- Wyjdźcie już... Kalimos powinien zaraz wrócić... - rzekł Vanghar poważnym tonem po czym ponownie popatrzył kątem oka na Isabelle.
Argal i Eriohor pokiwali głowami... Spojrzeli jeszcze raz na Isabelę po czym opuścili pokój na rozkaz admirała zamykając za sobą drzwi. Vanghar tymczasem podrapał sie po brodzie.
- Ze wszystkich możliwych opcji wybrałaś wojnę... Nie wiem co tobą kierowało... Czy pycha? chciwość? nienawiść? Mroczne Elfy nie uczyniły Ci żadnej krzywdy do tej pory... twój ojciec i dziadek byli częścią naszej społeczności.... Mamy tych samych przodków... ale pomimo to zdecydowałaś się na taki ruch... To najzwyczajniej....rozczarowujące...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-May-2026 18:05:19 przez Ravcore.)
22-May-2026 13:16:57
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 12 gości