Vanghar parsknął po nosem słysząc słowa Isabelli. Sam jej głos był dla niego niezwykle irytujący... Najchetniej to w ogole by z nią nie rozmawiał, ale jako nowy wódz musiał to zrobić ze względu na swoich ludzi... Isabella była zbrodniczą dyktatorką która napadła ich kraj z własnej idiotycznej zachcianki ignorując wszelkie traktaty pokojowe i wspólną historię jaką dzieliła z elfami... W oczach elfów byłą zwykłą zdrajczynią która zdecydowała się zniszczyć swój własny lud z którego się wywodziła...
- Mówiłem wyraźnie... Jestem Wielkim Admirałem floty królestwa Elfów... Masz problemy z rozumowaniem Cesarzowo? - rzekł mocnym tonem Vanghar chowając rece za plecy - Neloth nie żyje... został krwawo zamordowany nim ja i moi ludzie zdołaliśmy go odsunąć od władzy... Zapewne sama to uczyniłaś... Sama go zamordowałaś i udajesz że o niczym nie wiesz...
Po tych słowach zrobił krótką pauzę... Popatrzył kątem oka na żołnierzy którzy stali obok.. Zmrużył oczy.
- Nie wiesz kto zabił twojego własnego wezyra? Przecież podobno jesteś wszechwiedząca... Twoi pozostali wezyrowie nie przekazali Ci tej informacji? Czyżby ja zataili przed tobą? W takim razie Ci powiem... Zginął pod Northgrove stawiając czoła w pojedynku dowódcy Lodowych Elfów... Przecenił swoje umiejętności i zapłacił za to najwyższą cenę...
Isabella czuła wyraźnie jak jej głowa zaczyna coraz mocniej pulsować... Ból był nie do zniesienia... Czuła że coraz bardziej traci swe siły oraz kontrole... Zimny pot spłynął po jej czole... W swoim umyśle czuła jak coraz więcej jej żołnierzy ginie na froncie... Jak traci coraz więcej wojowników... Jak demony zabijają kolejne osoby...
- W rzeczy samej... PROTOKÓŁ OMEGA - kontynuował mocnym tonem Vanghar - Czyżby twoje akcje szpiegowskie zlecone dla wezyra Thanta nie zdołały przekazać wszystkich naszych sekretów? Wielka szkoda.... Dobrze wiemy o twoich działaniach prowadzonych przez lata... Nie myśl sobie że przez tak długi okres czasu staliśmy w miejscu nie robiąc nic.... Protokól Omega jest nasza ostateczną odpowiedzią na twoją agresję... Dlatego też daje Ci ostatnią szanse na wycofanie swoich wojsk... Poddaj się i wracaj do swojego państwa i nigdy wiecej nie próbuj przekraczać granicy, a oszczędzisz życie wszystkich swoich obywateli, poddanych i całego królestwa...
- Gdyby Neloth byłby na moim miejscu nie dałby Ci takiej szansy... Z Taką parszywą zdrajczynią która przelewa krew swoich przodków jak ty nie powinno się zawierać żadnych negocjacji... Sam Lord Carroboth nienawidziłby Cie widząc kim sie stałaś... Jesteś gorszym potworem niż był ten psychopatyczny Malacath... Nawet on nie przelał krwi tylu istnień co ty w tak krótkim czasie.... Stałaś się niewolnikiem swoich własnych chorych pragnień i nie wiesz kiedy zaprzestać... Jesteś zbyt zaślepiona.... Powtarzam więc....NATYCHMIAST ZŁÓŻ BROŃ I PODDAJ SIĘ.... INACZEJ NIKT NIE PRZEŻYJE.... WYCOFAJ SIĘ NIM BEDZIE ZA PÓŹNO.... Jeśli zależy Ci na utrzymaniu swojego tronu i reputacji zrób co mówię... Nie pogrążaj się jeszcze bardziej na oczach całego świata...
Tymczasem pod Olympus wszystko kompletnie ucichło... Cała armia cesarska została doszczętnie zmiażdżona, tak samo jak i elfi obrońcy wewnątrz miasta... Dzikie wampiry pod kontrolą demona zaczęły ucztować na ciałach poległych.... Krew pokryła cała pole bitwy... Ilość martwych istot była oszałamiająca...
Wojna spoglądał przez krótki moment na ten krajobraz...
- DOOOBRZE... - rzekł mrocznym tonem - Śmierć znowu będzie miał ręce pełne roboty...
Po tych słowach odwrócił się i zniknął teleportując się...
Sytuacja pod Northgrove również była dramatyczna... Siły cesarskie zostały zmuszone do ucieczki przez stado rozjuszonych wampirów... Nie byli w stanie sprostać ich potędze.. Bez wezyrów.. bez Cesarzowej.. bez sprawnego dowództwa nie byli w stanie nic zrobić... Żołnierze najzwyczajniej zdezerterowali próbując ratować swoje życie... Walka nie miała sensu... Wiedzieli ze nie mieli żadnych szans... Wampiry ścigały uciekinierów i mordowały ich jednego po drugim...
- NIEEE! Ja nie chce juz walczyć! Chcę do domu!! - jęknął jeden z żołnierzy z przerażania uciekajac co sił w nogach...
Lodowe Elfy obserwowały całą tą sytuacje w kompletnym milczeniu. Baruka spojrzał po chwili na nienaruszone mury miasta... Widział wiwatujące elfy na ich szczycie...Widział ich radość i szczęście... On sam nie podzielał jednak ich entuzjazmu... Zmrużył oczy...
- I co teraz Baruka? - zapytał jeden z lodowych elfów podchodząc bliżej swojego lidera
- Wracamy do siebie... - odparł poważnym tonem Baruka - Poczekamy jak sie sytuacja rozwinie... Zrobiliśmy to co mieliśmy uczynić... Teraz kolej na Nelotha na wywiązanie sie z naszej umowy...
Pozostałe lodowe elfy pokiwały głowami. Nie wyrażały sprzeciwu względem decyzji swojego wodza... Baruka nic wiecej nie mówiąc wskoczył na swojego konia... Cały oddział ruszył pod osłoną nocy z powrotem kierując się do ich odległej osady..
Natomiast w namiocie Wielkiego Wezyra...
Demon Śmierć spoglądał na przybyłą pokojówkę... Entoma pojawiła sie w ostatniej chwili... Z pomoca Corneliusa zdołała zlokalizować aure magiczną demona, a gdy ten sie w końcu ujawnił natychmiastowo ruszyła aby stawić mu czoła... Gdyby nie jej szybka interwencja Ibrahim już by nie żył... Wielki Wezyr cały czas leżał bowiem sparaliżowany trzęsąc sie ze strachu...
- Ty.....jak śmiesz mi przerywać nędzna istoto.... - rzekł Demon Śmierć przerażającym tonem... Jego dłonie nasączona mroczna aurą przemieniły sie w szpony... - Twoja aura... dziwnie znajoma....
- Porwałeś moją siostrę.... - powiedziała mrocznym tonem Entoma a jej głowa drgnęła.. - Torturowałeś ją... JESTEŚ POWODEM JEJ CIERPIENIA... ZAPŁACISZ ZA TO NAJWYŻSZĄ CENĘ....
Demon Śmierć słysząc to zaśmiał się głośno.
- Głupia maszkaro! ZABIJE CIĘ JAKO PIERWSZĄ!... potem zajmę się Wielkim Wezyrem.... a na końcu.... tak... NA KOŃCU ODWIEDZĘ JESZCZE RAZ TWOJĄ SIOSTRĘ... DOKOŃCZE DZIEŁA!!! - ryknął prześmiewczo Demon szczerząc się
Ciało Entomy zaczęło drgać z czystego gniewu i nienawiści... Jej ciało otoczyła potężna mroczna aura.. Jej oczy błyszczały karminową czerwienią... Zamierzała zabić demona tu i teraz... Zamierzała go zlikwidować za wszelką cenę...