Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2071
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Wieczór zbliżał się wielkimi krokami.. Słonce chyliło sie stopniowo ku zachodowi.. Protestujący mieszkańcy którzy wyrażali swoje niezadowolenie w ulicznych manifestacjach zdołali się na dzień dzisiejszy już rozejść... Nie znaczyło to jednak że był to ich koniec... Jutro w końcu był kolejny dzień...
W wiadomościach protesty były głównym tematem który ciągnął się przez cały czas... tak samo jak gwałtownie spadające poparcie dla Isabelli spowodowane jej ostatnimi decyzjami... Poruszenie było ogromne gdyż przez cały okres swoich rządów Cesarzowa nie miała jeszcze tak wielkiego spadku zaufania wśród ludności... Nawet jej zwolennicy zaczęli sie mocno niepokoić...


Wraz z nastającą nocą Demony zamierzały ponownie zwiększyć aktywność swoich działań.... Zaraza który przebywał w jaskini na Corvnis rozpoczął swoją operacją rozsiewania plagi która zdołała już pochłonąć Smoczymost i Dallenor... Teraz planował stworzyć kolejne ognisko plagi w zupełnie innym miejscu...
Wojna natomiast śledził przebieg oblężenia pod Olympus gdzie elfy cały czas broniły sie przed atakującymi siłami wezyra Cassahsa. Wcześniej elfy zdołały przejąć miasto po dopiero dwóch próbach ataku pozbywając się wszystkich obrońców. Przejęcie miasta od nowa przez siły Cesarskie było dla Cassahsa priorytetem, jednakże nie było to wcale takie proste.... Elfy zdołały się dobrze zabarykadować i korzystać z ukształtowania tereny na ich własną korzyść...
Tymczasem Śmierć pozostawał nadal w ukryciu... Jego celem zleconym przez Zarazę było zabicie Wielkiego Wezyra... Niebawem miał wykonać swoje zadanie...


Natomiast na Kartis w rezydencji Corneliusa...
Męzczyzna w stroju lokaja stał w milczeniu przy oknie obserwując nadchodzący zachód słońca.. Westchnął pod nosem po czym spojrzał kątem oka z powrotem na lóżko gdzie leżała Lupus... Entoma cały czas siedziała przy niej i głaskała jej włosy swoim rękawem... Rudowłosa pokojówka zdołała po jakimś czasie ponownie zasnąć...
Męzczyzna odwrócił się i podszedł bliżej...
- Zasnęła? - zapytał cichym i spokojnym głosem
Entoma wolno kiwnęła głową po czym podniosła sie z lóżka stając bok niego
- Jeszcze nigdy nie widziałam ją w takim stanie....- odparła Entoma - Nadal odczuwa wewnętrzny strach... Już teraz mogę ocenić, że nie pozbiera się z tego szybko...
- Zamierzasz o tym powiedzieć lordowi Ignathirowi?
Entoma mruknęła cicho pod nosem spoglądając cały czas na swoją siostrę.. Złączyła oba rękawy.
- Jesli bym to zrobiła to wszyscy by na tym ucierpieli... nie tylko demony, ale równiez sama Isabella i cały wymiar... Nikt nie mógłby powstrzymać jego gniewu... Cięzko sobie wyobrazić co by wtedy się stało....
- Aż tak bardzo? - zapytał Cornelius
Entoma odwróciła lekko głowe w jego kierunku..
- Coż.... Pomimo iż jesteśmy jedynie pokojówkami to nasz lord czuje do nas ogromne przywiązanie... traktuje nas właściwie jak własne dzieci... Po cześci jest to prawda.... Gdyby nie jego wizja i moc żadne z nas by nie powstało.... - powiedziała Entoma
Cornelius kiwnął wolno głową
- Tak... to prawda... Najbardziej przywiązujemy się do tych rzeczy które stworzymy własnoręcznie... poświęcając swój czas, serce i dusze...
- Własnie dlatego zamierzam o tym nie mówić... Zabije tego demona własnoręcznie... - odparła Entoma
- Pytanie jednak brzmi czy pozbycie się go będzie wystarczające... - odparł Cornelius poważnym tonem - To co doświadczyła Lupus z pewnością będzie się za nią ciągło przez długi czas... Oczywiście nie wątpię w to, że jest ona niezwykle silną osobą z mocnym i unikalnym charakterem, ale nie wiadomo czy zdoła przezwyciężyć tę traumę... Może się okazać że wyczyszczenie jej pamięci będzie jedyną drogą ratunku na jej ból i strach....
Entoma nie odpowiedziała na słowa mężczyzny.... Spojrzała ponownie na Lupus która spała na łóżku... Zastanawiała sie nad jego słowami...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
25-March-2026 16:22:56
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2072
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Siły dowodzone przez Admirała Vanghara stopniowo zaczęły przejmować kolejne dzielnice i obszary miasta... Z każdą chwilą były coraz bliżej zamku należącego do króla... Ludność w żadnym stopniu nie stawiała oporu... Żołnierze którzy byli po przeciwnej stronie barykady również zaczęli składać broń... Wiedzieli, że opór nie ma większego sensu... Żaden z nich nie chciał też tak naprawdę walczyć i zabijać swoich braci... Neloth tracił po kolei wierne mu osoby... Wszystko wskazywało na to, że rewolucja jest nieunikniona...
Vanghar wiedział że obalenie z tronu Nelotha jest tylko pierwszym celem na jego liście... Największym problemem wciąż pozostawała Isabella która była agresorem... to ona zaczęła napadać na ich tereny i to ona rozpoczęła tą wojnę. Dlatego też zamierzał przygotować dla niej specjalną wiadomość i postawić jej ultimatum...
Jeśli ta nie zaakceptowała by jakiś cudem jego warunków to zamierzał pokazać jej jak wielki popełniła błąd i sprawić że jej całe państwo pogrąży się w ogniu i rozpaczy...
- Sir... Z pewnością Cesarzowa niebawem dołączy do wojny... Bedzie chciała zaatakować Daggerfall i przejąć całe miasto.. - powiedział jeden z zołnierzy stojący obok Vanghara
Admirał kiwnął głową
- To oczywista sprawa... Jej chore ambicje przewyższają nawet jej wybujałe ego.. Aczkolwiek jeśli sie na to zdecyduje to sama sobie strzeli w kolano... - odparł Vanghar


Tymczasem w podziemnej bazie Ożywiony Amon od momentu swojej rezurekcji cały czas odzyskiwał siły... Teraz po prawie już dwóch godzinach był w stanie wstać z łózka o własnych siłach... Tymczasowo jednak musiał jeszcze podtrzymywać się z pomoca drewnianej laski... Szefowa bacznie obserwowała jego ruchy... Amon zrobił kilka niemrawych kroków a z kazdym towarzyszył mu przerażający i mroczny oddech....
Amon odwrócił wolno swoja głową i wskazał dłonią na radio stojące na pólce w rogu pokoju... Szefowa otworzyła lekko usta.
- Włącz.... je.... - jęknął Amon - Teraz....
Szefowa kiwnęła głową po czym podeszła szybko do radia i je włączyła... Natychmiast do ich uszu dobiegły najnowsze wiadomości z krainy..
- Niesamowite protesty w całym Cesarstwie na dzień dzisiejszy dobiegły końca... Wszystko wskazuje na to że jutro ludzie planują ponownie wyjść na ulice....Niezadowolenie społeczne jedynie rośnie.... Ponad 53% badanych uznaje ostatnie decyzje Cesarzowej Isabelli za błędne i niewłaściwe... Czy Cesarzowa ulegnie pod presją społeczną ? Czy to pierwszy sygnał początku końca jej rządów? Eksperci sa pewni że sytuacja w jakiej znalazła się nasza władczyni jest niezwykle trudna w szczególności że straty na wojnie są coraz większe... Podkreślają że zostały popełnione ogromne i niewybaczalne wręcz błędy... Systemy obronne zawiodły... a trzech wezyrów już zginęło na froncie... To jedna wielka militarna katastrofa...
Szefowa słysząc to zaśmiała się pod nosem
- No proszę... Wychodzi na to że same dobre wiadomości.... - powiedziała odwracając głowe w stronę Amona
Amon jęknął a jego oczy błysnęły pod maską...
- Wynik tego konfliktu nie ma żadnego znaczenia.... - odparł Amon mrocznym tonem cały czas podtrzymując się laską - Los Isabelli pozostanie niezmieniony.... a tym który go przypieczętuje będę ja....
Szefowa kiwnęła lekko głową...


Tymczasem w Dalthei...
Nieumarły arcymag z racji iż nadal oczekiwał na wiadomość od Ptolemego zdecydował się odpalić swój wizier... Ani Lupus ani Entoma nie informowały go od jakiegoś czasu o tym co robią ani co sie dzieje w Magicznym wymiarze... Spodziewał się, że najprawdopodobniej nie mają zbytnio o czym mu meldować... To co miały uczynić to już dawno uczyniły... Wykonały w końcu swoje zadania... Niebawem planował nakazać im aby powróciły do Dalthei...
Tymczasem więc uznał, że sprawdzi z ciekawości co robi Isabella... Pomyślał bowiem o niej przed chwilą... Dawno jej też nie widział... Moze się jakoś zmieniła? Był ciekaw.... Kiwnął lekko głową po czym machnął ręką materializując sobie podgląd...
Ogromne było jego zdziwienie gdy zobaczył po chwili Isabelle która leżała kompletnie nago w świątyni, zabawiała się swoimi dłońmi i jęczała jego imię pod nosem...
- HUH?! - ryknął a jego szczęka samoczynnie opadła w dół ze zdziwienia i szoku...
Dopiero po kilku chwilach zdołał sie opanować i dezaktywował swój wizier kolejnym machnięciem ręki. Natychmiast złapał się za głowę... Nie spodziewał się zobaczyć coś takiego... Nie wiedział co o tym myśleć....

[Obrazek: c3d8b7b36b2f623676376eeb1ae79786.jpg]

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-March-2026 16:53:47 przez Ravcore.)
26-March-2026 16:51:56
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2073
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Lorenzo leżał bezwładnie na swoim łożu.. przebudził się jakiś czas temu.. mrugał oczami i dyszał..
- Nosz jasna cholera... - jęczał trzymając się za głowę - Ależ mnie powaliło.. ja... nic... nie... - jęczał
- Co to ze mną.. - jęczał w kompletnym roztargnieniu... zerknął na swoje krocze... jęknął i syknął...
- LUUUPUS?!?!?! - ryknął trzymając się za głowę.. kręcił głową niedowierzająć.. wstał wolno z łoża... przemieścił się do łazienki...
- JASNA CHOLERA.. - syczał książe czując że jest opróżniony.. - Co mnie spotkało.. - jęczał.. był nago...
Kręcił głową.. wszedł pod prysznic i odpalił mocne strumienie wody... nabrał ogrom mydła.. zaczął się myć...




Isabella leżała na ziemi na plecach z rochylonymi nogami przed podobizną Ignathira.. dyszała mocno i oddychała... czuła że zaznała orgazmu.. sama sobie go sprawiła.. jęczała lekko.. oddychała mocno.. poczuła ekstazę i błogość, ale nie była w pełni usatysfakcjonowana... otworzyła lekko oczy zerkając na Ignathira podobiznę..
- Ignathirze.. - jęknęła leżąc na ziemi przed nim... jej nogi leciutko się poruszały...
- Ignathirze.. jeśli mają mnie zniszczyć i poniżyć w tej krainie.. ktokolwiek, co nigdy nie miało mieć miejsca i miało być niemożliwe.. to natychmiast odbierz mi życie.. tutaj.. w twojej świątyni.. w twojej osobistej świątyni, której podczas panowania żadnego innego władcy nie było.. która została wzniesiona za mojego panowania.. - powiedziała ponownie...
W tej chwili wolno wstała z ziemi.. jęknęła... pstryknęła palcami a w jej dłoni pojawiły się majteczki które wcześniej wyrzuciła.. założyła je na siebie.. zaraz potem stanik.. wszystko czarno-złote.. wspaniałe... ubrała także swoją miniówkę spódniczkę a także czarny top... jej kolczyki, naszyjnik i wszystko co wcześniej zdjęła wróciły na swoje miejsca...
Pokiwaała lekko głową i jęknęła...
Wyjęła po chwili z kieszeni swojego horkruksa.. jednego z dwóch.. którego miał Sisyphus... gestem dłoni zawiesiła go na ręce na podobiznie Ignathira aby tu go zostawić...
- Tutaj będzie bezpieczny.. ja będę bezpieczna.. jeśli ktoś miałby go zniszczyć musiałby obrazić i naruszyć podobiznę samego Boga.. to pewnie by ci się nie spodobało.. jeśli mnie nienawidzisz i nie zależy ci na mnie to zniszcz go sam.. albo odbierz mi życie w swojej światyni.. - jęknęła.... czuła że jej psychika cierpiała...




Cassahs nie ustawał pod Olympus... wiedział jednak jak wielkie i kolosalne są straty...
- Cholera.. nie jest dobrze.. - syknął Wampir Wyższy do generałów...
- Wezyrze.. co czynić... - odparł
- Potrzebujemy wsparcia.. to konieczne.. - odparł Cassahs.. czuł jak bardzo wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli... wiedział że tylko decyzje Isabelli mogą pomóc... bardzo oczekiwał już jej przybycia.. wszyscy tego potrzebowali...


Isabella pojawiła się w swoim zamku w sali tronowej.. od razu wyczuła że Lorenzo się przebudził... MUSIAŁA Z NIM POGADAĆ koniecznie... jak najszybciej.. jednak NIE TERAZ... SYKNĘŁA.. chodząc wściekle dookola swojego tronu..
- ZAKIRO.. CHODŹ TU.. - powiedziała w jej umyśle...

Młoda wampirzyca rzuciła książkę którą teraz czytała.. od razu pobiegła do sali tronowej... weszła i ukłoniła się.. zobaczyła Isabellę... wkurzoną...
- MAM DOSYĆ tego wszystkiego - syknęła Isabella unosząc palec - DOSYĆ! - syknęła
- DOSYĆ!! KONIEC! Chcę ich wszystkich już zniszczyć, to za długo trwa... amok cały czas rośnie, NIE POZWALAM na to co się dzieje - syczała
W tej chwili pstryknęła palcami i pojawiła się we wnętrzu swego skarbca...
Isabella szybko przebiegła obok pokaźnej ilości swoich TOPOWYCH, SILNYCH i BRUTALNYCH ASÓW KTÓRYCH MIAŁA OGROM i podbiegła do jednego... leżała tutaj LEGENDARNA SZKATUŁA... w jej wnętrzu zaś iście starodawna postać... ogromna siłą którą zawdzięcza swemu przodkowi a także Tempusowi... uśmiechnęła się i kiwnęła głową.. chwyciła szkatułę i schowała do swojej małej torebki którą teraz przewiesiła sobie przez ramię.. ponownie teleportowała się do sali tronowej..
- Zakiro.. już czas.. WKRACZAM DO TEJ WOJNY ABY JĄ ZAKOŃCZYĆ - syknęła - Neloth jest mój... elfy zostaną zniszczone.. - syknęła Isabella
Zakirę przeszedł lekki dreszcz.. pokiwała głową...
Isabella chwyciła Zakirę a następnie teleportowały się.. prosto do namiotu Wielkiego Wezyra... tuż przy linii frontu...

Thant i Ibrahim momentalnie wytrzeszczyli oczy widząc przybycie Cesarzowej... POCHYLILI GŁOWY...
- CESARZOWO! NARESZCIE! - ryknął Thant

Isabella rozejrzała się.. dostrzegła że tylko tych dwóch tu jest.. złapała się za głowę...
- GDZIE RESZTA?! - syknęła ostro
- Pani... dostaliśmy.. informacje od Cassahsa... niestety.. ale... SIAEL... zmarł.. - jęczał Ibrahim
Isabella syknęła wściekle...
- NIE.. DOSYĆ.. - krzyknęła... chodząc nerwowo...
- Zakira? Czy ona czasem miała nie brać udziału?.. Czy Cassahs wie?.. - jęknął Thant
- BIERZE! JEST PRZY MNIE! - syknęła Isabella kręcąc głową.. była naprawdę wściekła tym wszystkim...
- To koniec elfów... to już koniec... przejmuję dowodzenie na linii frontu a także na liniach odbić moich miast... od teraz każda decyzja będzie podejmowana przeze mnie - syknęła Isabella
- PORA OPANOWAĆ TEN ŻAŁOSNY CHAOS.. - powiedziała i po chwili wyszła przed namiot... zerknęła przed siebie mrużąc oczy... odetchnęła..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
26-March-2026 18:23:30
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2074
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Ignathir po tym co zobaczył westchnął głęboko pod nosem i podniósł się na równe nogi. Nie był zbytnio zadowolony z widoku który doświadczył... Prymitywny akt samo zaspokojenia... Uznał jednak, że najzwyczajniej zapomni o tym i nie bedzie o tym na razie myślał...
- Pewne rzeczy się nie zmieniły.... - rzekł sam do siebie i gestem dłoni przysunął do siebie swój magiczny kostur.
W tym samym momencie otrzymał długo wyczekiwaną wiadomość telepatyczną...
- Lordzie Ignathir...
Arcymag przyłożył swoja dłon do głowy.
- Ptolemy.... Czekałem na wiadomość od ciebie... Jak sytuacja?
- Muszę powiedzieć, że zabrałem naprawdę wiele ciekawych informacji mój Panie... Jestem przekonany że Ci sie spodobają... Jestem gotów do powrotu...
- Ach... Doskonale! - rzekł zadowolony arcymag - W takim razie bede na ciebie oczekiwał w sali tronowej...
- Zrozumiałem Mój Panie... Niebawem wrócę... - odparł Ptolemy
Po tych słowach Ignathir opuścił swoją dłoń i zaśmiał się szyderczo. Natychmiastowo używając swojej mocy teleportował się ze swojej komnaty...


Noc nadciągała wielkimi krokami... Słońce właśnie zachodziło... Demony jedynie czekały na ten moment..
Ta noc miała być decydująca dla wszystkich....


Siły Vanghara przejmowały Daggerfall w zastraszającym tempie bez większego rozlewu krwi... Pierwsi żołnierze dotarli już pod samą bramę do zamku króla Nelotha... Z racji iż był zamknięta zaczęli ją wyważać siłą... Generałowie służący Nelothowi próbowali ich odciągać i odstraszać ale nie próżno... Wycofali się aż pod same wrota...


Demon Wojna który przebywał na osobności w zamku w Daggerfall śledził poczynania wojsk na froncie... Wiedział jak drastyczna sytuacja panuje w Olympus... Jak krwawe trwa tam oblężenie.... Wyczuł też wyraźnie pojawienie sie Isabelli w obozie wojskowym... Wszystko szło zgodnie z planem...
- Nareszcie... - rzekł mrocznym tonem - Wezyrowie zostali przytłoczeni więc Cesarzowa wkracza osobiście...
W tej chwili dezaktywował wizier i opuścił wzrok spoglądając na swoją dłoń... Zacisnął pięść...
- Nadszedł czas.... - dodał a jego oczy błysnęły - Nadeszła chwila by rozpocząć operację.... Nadchodzi...ZAMĘT BEZGWIEZDNEJ NOCY...
Po tych słowach wyciągnął zza pleców swój topór i ruszył potężnym krokiem w stronę sali tronowej... Idąc słyszał wyraźnie wybuchy dobiegające na zewnątrz... Siły Vanghara były coraz bliżej... Generałowie wysłani przez Nelotha byli ostatnia linią defensywy.... Wszystko wskazywało na to, że właśnie walczyli... Wojna jednak się tym nie przejmował.... Szedł do przodu... Nie zważając na nic...

Demon Zaraza bedący autorem całego planu pojawił się na Kartis na jednym ze wzgórz... Jego sylwetkę oświetlały ostatnie promienie Słońca... Z tego miejsca miał doskonały widok na miasto Skalif... Spoglądał na nie przez krótką chwilę... Po chwili jego oczy i berło zaczęły świecić... Odetchnął głęboko...
- Niech rozleje się chaos... - rzekł świszczącym głosem

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
27-March-2026 21:51:24
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2075
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Cesarzowa Isabella w pełni skupiła się na wojnie z elfami i na obecności na froncie... bowiem w końcu przybyła... wiedziała że teraz na jej barkach spoczywają wszelkie decyzje... Wezyrowie jak dotąd różnie się spisywali, wiedziała jednak że ten moment nie jest odpowiedni na jakiekolwiek oceny czy rozmowy... wiedziała że musi działać.. całkowicie...
W tym momencie stała przed namiotem Wielkiego Wezyra zerkając na horyzont i elfickie miasta... Shohu zaś zasiadł na jej ramieniu i przekazał jej wszelkie fakty i informacje o Vangahrze, Nelothcie i innych wszelkie fakty .. po jej prawym boku zaś pojawił się Zerratu i przysiadł na ziemi...
Isabella pokiwała głową i machnęła dłonią... wejście namiotu mocno się rozszerzyło ukazując wnętrze i wezyrów.. Cesarzowa wydała także pobliskim stacjonującym Legionom rozkazy... wszyscy się tutaj zbierali...
- CESARZOWA! PRZYBYŁA! W KOŃCU! AVE! HUU! - krzyczeli przybywający wojownicy...
- WSPANIAŁA, WIELKA! DA NAM ZWYCIĘSTWO! - krzyczeli wszyscy najwspanialsi...
Isabella pokiwała głową... stała na samym środku teraz pośród swoich.. zerknęła kątem oka na Zakirę, Thanta i Ibrahima...
- Pora zakończyć ten kabaret i farsę... elfy zostaną przez nas zmiecione... to ich koniec... - syknęła unosząc palec
- HUUUUU! WIELKA CESARZOWA! - wyli wszyscy donośnie... przybycie Isabelli ewidentnie ożywiło i pokrzepiło wszystkich
- DAGGERFALL BĘDZIE NIEBAWEM NASZE. TO MÓJ ROZKAZ. ATAKOWAĆ DAGGERFALL, Z CAŁYM IMPETEM! - syknęła ostro Isabella a jej oczy błysnęły wspaniałą zielenią...
- Huuu! NAJWSPANIALSZA! - wyły Legiony donośnie... nastał ogromny huk i wrzawa... wszyscy krzyczeli pokrzepieni energią i mocą...
Obok Isabelli pojawił się także Zaiross...
- DO BOJU, NAJWSPANIALSI! ZDOBĘDZIEMY TO OBRZYDLIWE MIASTO, POŁOŻYMY ICH NA KOLANA! Nasza moc jest niepowstrzymana... wszelkie ranne osoby zostaną ULECZONE... to wam zapewniam... - PRZEMÓWIŁa Isabella ostro...
- Mam dosyć tych elfickich ścierw... ZNISZCZYMY ICH! DO BOJU! - krzyknęła Cesarzowa a jej dłonie zapłonęły potęgą Wiecznego Ognia... Legiony zaś wyły donośnie... wszyscy byli naładowani POTĘGĄ
- NIECHAJ ŻYJE CESARZOWA, NAJWSPANIALSZA, AVE! - Krzyknęli
- Pokażcie im że przybyłam tutaj.. osobiście.. WYMIERZCIE IM BRUTALNE CIOSY... - syknęła Isabella
Po chwili rozpoczęło się... PEŁNOSKALOWAE oblężenie Daggerfall... WYSTRZELONO NOWE OKRUTNE POCISKI, ARMATY i OKRUTNE LASERY... zaczęto BOMBARDOWAĆ... oddziały zdołały juz się przemieścić i znaleźć w pobliżu miasta... rozpoczęto ataki...
Isabella zarządzała brońmi... armatami i wszystkim... potęgą swej magii teleportowała działa i armaty w dogodne miejsca...
Isabella machnęła dłońmi... uderzyła w niebo... ostra potężna magia huknęła w niebo nad Daggerfall... wykreowało się nad nim tornado... czarne chmury z których zaczęły walić pioruny w poszczególne miejsca w mieście.. pioruny zaczęły uderzać w budynki, domy i infrastrukturę Daggerfall... tornado zaś zaczęło wirować tuż przy murach...
Legiony po rozkazie Cesarzowej zaczęły przemieszczać się do Daggerfall...
Isabella pokiwała wolno głową.. wiedziała że to nie będzie proste... dopiero rozpoczęła atakowanie... osobiście musiała to uczynić, nikt inny nie zdołał.. westchnęła lekko... Zakira także podeszła do Cesarzowej.. również Thant po chwili..
Cesarzowa przyłożyła palec do skroni..
- Neloth.. akuku skurczybyku.. przybyłam i jestem już prawie u twych bram.. ja Cesarzowa tego świata.. - syknęła przemawiając ostrym tonem w umyśle elfickiego Króla
- Co to za żałosna przeszkoda na mojej drodze? Idioto? Jakiś elf imieniem Vanghar cię atakuje? No ogarnij się.. - syknęła w głowie Nelotha
- Mogę się drogi Nelothku teleportować do twojej sali tronowej w Daggerfall? Może się dogadamy? Przyjdę sama.. no nie bój się.. widzę co się dzieje w twoim ogródku.. masz tutaj naprawdę nieciekawie... - mruknęła robiąc niesamowicie słodką i seksowną minkę..
W międzyczasie machnęła dłonią i teleportowała przed swoje oblicze nieprzytemnego JR'a... Wezyr bezwładnie padł pod stopy Cesarzowej... zerknęła na niego w dół z lekkim obrzydzeniem że ten tak dał się powalić.. zmrużyła oczy patrząc na niego.. była ciekawa co Neloth jej odpowie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
28-March-2026 03:37:19
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2076
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Król elfów już od jakiegoś czasu siedział w milczeniu na swoim tronie z opuszczoną głową... W swej prawej dłoni trzymał kielich z winem... Wyraźnie słyszał jakieś odległe wybuchy... Nie wiedział jednak czy były one spowodowane przez legiony Cesarskie czy przez tego zdrajcę Vanghara i jego partyzantów... Próbował jeszcze coś wymyśleć.. znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie aby jakimś sposobem wyjść cało z tej sytuacji... Niestety jednak zbytnio nic nie przychodziło mu do głowy... Jego własny lud sprzeciwił się jego władzy i teraz był w drodze by go obalić... Jego generałowie byli ostatnią linią obrony przed partyzantami którzy już przedzierali sie przez bramę zamkową.. Lada chwili mogli wparować do środka...
Neloth usłyszał w tym momencie jakieś wiadomości w swojej głowie...Nie docierały one jednak w pełni przez barierę magiczną stworzoną przez demona Wojnę.... Przypuszczał jednak, że to znowu Isabella próbuje wysyłać swoje nędzne groźby w jego stronę... Król elfów miał to jednak już kompletnie gdzieś... Nie zależało mu na jej słowach jakiekolwiek by nie były.
- Tsss... zdradziecka szmata.... Gdyby nie naród Mrocznych elfów... gdyby nie krew Balów nigdy by się nie urodziła... - rzekł Neloth pod nosem - Tak się odpłaca swoim protoplastom, swoim przodkom.. Twoja zdrada zostanie zapamiętana po wieki wieków.... Isabello Carraboth Bal....
Po tych słowach przechylił kielich i napił się ponownie.. Niespodziewanie w tym samym momencie Neloth usłyszał kroki zmierzające w jego kierunku... Podniósł lekko głowę spoglądając na wrota.. Te po chwili sie otworzyły.... W progu stanął Demon Wojna... Jego oczy błyszczały.... w swoim reku trzymał topór..
Neloth widząc go parsknął pod nosem i z powrotem opuścił wzrok.
- Niech zgadne... - zaczął Neloth - Isabella rozpoczęła atak....
Wojna nie odpowiedział. Przez moment nastąpiła chwila ciszy przerwana przez odgłosy wybuchów i eksplozji... Neloth kiwnął wolno głową..
- Tak jak myślałem.... - dodał Neloth - Oportunistka... Zdradziła swój lud... Pozostaje bezkarna...
Wojna podszedł bliżej.. Zatrzymał się przed jego tronem... Spoglądał na Nelotha z góry
- BEZ OBAW.... JUŻ NIEBAWEM SKOŃCZY TAK SAMO JAK TY... NA SAMYM DNIE.... - rzekł mrocznym tonem Wojna... Jego oczy błysnęły..


Siły Vanghara rozpoczęły szturm na zamek... Brama został wyważona... Zołnierze natychmiast rzucili sie na generałów obalając ich na ziemię i pozbawiając ich broni... Ci próbowali się jeszcze opierać i wierzgać, ale na próżno.... Nie byli w stanie sprzeciwić się takiej ilości buntowników...
- Jak śmiecie!... To zamek króla.... Nie wolno wam! - ryknał jeden z nich jednak bardzo szybko jeden z żołnierzy zawiązał jego usta brudną szmatą..
Wojownicy nie tracili czas i zaczeli wyważać wrota zamkowe...
- Neloth otwieraj tchórzu! - ryknął jeden z nich
Tymczasem Vanghar w towarzystwie swoich najwierniejszych ludzi również dotarł do bramy zamkowej... Wszyscy dobrze widzieli jak generałowie zostali obezwładnieni... Admirał widząc jak jego ludzie ich nokautują jedynie parsknął pod nosem... Po krótkiej chwili jego wzrok skierował się w górę.. Obserwował gmach zamku Nelotha... Faktem było, że robił on duże wrażenie... Był zabytkowy... powstał setki lat temu jeszcze za czasów Lorda Carrabotha... Vanghar pokiwał wolno głową...
- Hah... Ten zamek doprawdy opowiada sam sobą nieprawdopodobną historię... Gościło w nim setki istnień z wielu pokoleń.... - mówił Vanghar w stronę swoich zołnierzy - Sam Lord Carraboth nawet tutaj był.... Jako jedyny z Carrabothów szanował naszą rase i wierzył w godne porozumienie... Teraz Isabella zamierza wszystko zniszczyć... Głupie dziewczę przynosi jedynie wstyd jego imieniu.... Ktoś taki chce rządzić światem... Marzenia...
- Sir... wojska Isabelli właśnie atakują Daggerfall... gromadzą się pod murami.... - rzekł jeden z zołnierzy
- Mhm... Wlaśnie słyszę... - odparł Vanghar który wyraźnie słyszał wybuchy z oddali - Jestem ciekaw czy ponosimy jakieś straty...
- Na tę chwili nie... Wszystkie ich ataki są blokowane przez magiczną barierę... Ich pociski sa neutralizowane... Jedynie panująca burza i pioruny zapaliły dwa budynki mieszkalne... Udało nam się je jednak ugasić...
- Rozumiem... - odparł Vanghar i popatrzył z powrotem na zamek królewski.. Wszystko wskazywało na to, że właśnie wrota zostały wywarzone... Żołnierze wparowali do środka... - Isabellą zajmiemy się potem... Na razie skupmy się na tym co priorytetowe...
Żołnierze pokiwali głowami... Po chwili wszyscy weszli do środka zamku...

Duże było zdziwienie wszystkich gdy docierając do sali tronowej ujrzeli ze wrota są uchylone... Ich pierwszą myślą było to, że prawdopodobnie jest to jakaś pułapka zastawiona przez Nelotha... Wiedzieli bowiem ze ten tchórzliwy kundel jest zdolny do takich podstępów... Jeden z nich lekko więc popchnął wrota so skutkowało głośnym skrzypnięciem... W samej sali panował jeden kompletny mrok i cisza... Nie było żadnej reakcji...
Żołnierze zaczęli szeptać między sobą... Nie do końca wiedzieli co robić... Elfy znajdujące sie na tyłach zaczęły sie niecierpliwić.
- No i co tak stoicie przed tymi drzwiami? Zamknięte? Wyważcie! A jak otwarte to właźcie! - krzyczeli
Po chwili do grona żołnierzy dołączył Vanghar wraz ze swoimi ludźmi.. Kiwnął głową do tych stojących na przodzie...
Natychmiastowo elfy stojacy przy wrotach weszły do środka sali dzierżąc pochodnie w dłoni. Zbliżali się do tronu... Z tej odległości byli w stanie dostrzec że ktoś na nim siedzi...
- Neloth! - krzyknęli - Poddaj się czym prędzej! Na ziemię! To koniec twoich rządów! Pójdziesz z nami! - krzyknęły elfy
Ze strony króla elfów nie było jednak żadnej reakcji... Jedynie grobowa cisza.. Vanghar wyszedł na przód i podszedł blizej do tronu wyciagając miecz z pochwy przymocowanej do pasa.. Zmrużył oczy stajac przed sylwetką króla... Wszyscy spoglądali na niego w milczeniu... Vanghar przez moment stał w bezruchu po czym z powrotem schował miecz... Kiwnął lekko głową.
- Co? Co jest? - zapytał jeden z elfów ze zdziwieniem
- Nie żyje... - odparł Vanghar
W rzeczy samej Neloth był martwy... Jego ciało było przecięte wzdłuż tułowia.. tak samo jak i pod gardłem... Krew cały czas płynęła z jego ran..... na podłodze obok jego tronu leżał kielich a wokół niego plama rozlanego wina...
- Został zabity dosłownie przed naszym przybyciem... - rzekł Vanghar poważnym tonem
Wszyscy zebrani mocno się zdziwili.. Popatrzyli na siebie nawzajem...Żaden z nich nie spodziewał się takiego scenariusza... Vanghar tymczasem ściągnął z głowy martwego Nelotha koronę i pochwycił ją w swoje ręce.. Przez chwile spoglądał na nia w milczeniu po czym rozejrzał sie po sali.. Nie dostrzegł jednak żadnych śladów ani poszlak pozostawionych przez tego kto mógł to uczynić...

Elfy nie miały żadnej świadomości... ale Demon Wojna cały czas ich obserwował z ukrycia... To on był tym który dokończył dzieła... On był mordercą króla.... Neloth przestał być mu potrzebny jako pionek... Spełnił swoje zadanie na tyle ile był w stanie... Wykorzystał go do samego końca... Do czasu aż jego pozycja króla została zachwiana i kwestionowana przez poddanych... Jego przydatność dobiegła końca...
Zadanie Wojny w Królestwie Elfów zostało w pełni zakończone.... Nie musiał już udawać kogoś kim wcale nie był... Po chwili teleportował się znikając z Daggerfall na dobre...

Neloth Mannimarco (Krol Elfów) - nie żyje

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
28-March-2026 17:32:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2077
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Tymczasem na Kartis tuż po zachodzie Słońca, Demon Zaraza rozpoczął działanie... Uniósł swój kostur w górę i zaśmiał sie szyderczo..
- NAPRZÓD MOJE SZCZURKI.... ZMIEĆCIE WSZELKIE ŻYCIE Z CAŁEJ TEJ WYSPY... NIECH SZERZY SIĘ PLAGA... - mówił donośnym tonem
Natychmiastowo nastąpił silny wstrząs wyczuwalny na pobliskim terenie.... Z podziemi zaczęły wygrzebywać się zmutowane szczury które były nosicielami zabójczej plagi. Były gotowe rozpętać kompletny chaos nawet za cenę własnego życia..
Zaraza wskazał swoim kosturem na kierunek w którym znajdowało się miasto Skalif.. Szczury natychmiast ruszyły... Były ich setki.. tysiące... dziesiątki tysięcy.. prawdziwy rój... Biegły najszybciej jak potrafiły.. Biegły by zabijać...
Zaraza zarechotał pod nosem.. Wiedział że to tylko kwestia czasu aż całe Kartis zaleje plaga.... Zamierzał urządzić sobie tutaj swoje osobiste królestwo.... Wyspę śmierci.. odizolowaną... W końcu teraz gdy Isabella pozbyła się Talona i jego sojuszników wszyscy byli przekonani że to koniec problemów.... Nic bardziej mylnego... Zaraza zamierzał wykorzystać moment aby uderzyć i sprowadzić prawdziwe piekło...

Natomiast Szczury które unicestwiły wszelkie życie w Dallenor nie próżnowały i kontynuowały rozprzestrzenianie plagi... Pierwsze grupy krwiożerczych gryzoni ruszyły w stronę Maragorne oraz na pobliską wieżę należącą do wezyra Artura Winchestera...
Demon Zarazy nie próżnował i osobiście śledził drogę swoich jednostek przez wizier... Jego działania do tej pory przynosiły najbardziej satysfakcjonujące rezultaty...
- Doskonale... - mówił sam do siebie Demon Zaraza - Isabella Carraboth Bal... jakże byłaś naiwna.... Miałaś z nami szanse na początku... Teraz... już za późno... Zniszczymy całe twoje królestwo... OD ŚRODKA....


W rezydencji Corneliusa panowała kompletna cisza... Lupus leżała na łóżku ciężko oddychając... Zdołała się ponownie obudzić i zasnąć już kilka razy.... Jej ciało zalewał pot... Czuła nieustanny niepokój i strach nawet pomimo tego, że była już od dawna bezpieczna... Czuła wyraźnie że z jej psychiką jest coś nie tak....
- Słońce już zaszło... - powiedziała Entoma w stronę Corneliusa
Cornelius kiwnął wolno głową.
- Entoma... Nie idź.... - jęknęła Lupus spoglądając na swoją siostrę - Błagam Cię...
- Spokojnie Lupus... Cornelius bedzie przy tobie... Zostanie tutaj... Obroni Cię przed zagrożeniem jeśli takowe nastąpi... - odparła Entoma
- Nie! Nie rozumiesz.... Nie wygrasz z nimi.. - jęknęła Lupus ze łzami w oczach.
- Naprawdę uważasz, że jestem az tak słaba? - zapytała Entoma - Gwarantuję Ci... wrócę tutaj do ciebie szybciej niż sie zorientujesz....
Lupus zagryzła wargi. Czuła sie kompletnie bezradna... Obróciła głowe na bok i najzwyczajniej się rozpłakała... Cornelius który stał obok westchnął głęboko widząc ją w tym stanie...
- Panienko Entomo... Wiem, że jesteś pewna swoich umiejętności... ale... Proszę abyś zachowała ostrożność.... Demony nie są łatwymi przeciwnikami do pokonania... Nie lekceważ ich bo mogą cię zaskoczyć w najmniej oczekiwanej chwili...
Entoma kiwnęła wolno głową... Jego słowa brzmiały bardzo podobnie do tych które kiedyś, dawno temu słyszała od lorda Ignathira... Nigdy ich nie zapomniała...
- Mhm... Jesteś w stanie go wyczuć? - zapytała Entoma
- Tak... po części.... Jego aura magiczna teraz po zmroku jest zdecydowanie mocniejsza, ale nadal niewyraźna i ciężko ustalić jego precyzyjną lokalizację.. Aczkolwiek znajduje sie gdzieś na obszarze na którym byłaś wcześniej... Zanim przybyłaś do Smoczymostu...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-March-2026 20:22:49 przez Ravcore.)
28-March-2026 20:22:03
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
368
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2078
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
* Neloth Mannimarco na Cmentarzu.. DODANY.. ACH..... ACH... *




- Nelothku nooo... Nelothku... - krzyczała Isabella trzymając palec przy skroni... nie mogła się z nim jednak skontaktować.. tak jakby go w ogóle nie było... teraz też zaczęła to bardziej odczuwać.. przełknęła wolno ślinę...
- Co... co do... - jęknęła
- Pani... nasze siły zgodnie z twoim życzeniem rozpoczęły rozważną i stonowaną, najbardziej perfekcyjną ofensywę.. bez pochopnych wariactw.. - przemówił Thant stojąc nieopodal Cesarzowej
Isabella pokiwała głową... zacisnęła pięści...
- Cholerne demony.. OBLEŚNE DEMONY... - syknęła stojąc i nadal patrząc na front przed siebie... zaczęła lekko chodzić nerwowo...
- Dobra... nie zaprzestawajmy... Cassahs... walczy pod Olympus... traci oddziały... to nie może tak wyglądać.. musimy natychmiast odbić Olympus a potem pozostałe miasta... - przemówiła Isabella - Natychmiastowe wsparcie dla Cassahsa... Thancie.. wymienisz się z nim? Poprowadzisz ofensywę odbić moich miast? - przemówiła Isabella
- Ależ oczywiście, Pani - odparł Thant pochylając głowę
- Słyszałam że po stronie elfów atakowały nas nędzne Wampiry.. pff.. nie zrobiłyby mi tego.. z własnej woli.. to sprawka DEMONÓW, tych psów! - krzyczała - Dlatego liczę na Cassahsa tutaj w tej kwestii... - powiedziała mruząc oczy
- Rzecz oczywista Pani.. - odparł wolno Thant
Zakira zaś wytrzeszczyła lekko oczy słyszac to.. uważnie słuchała.. rozglądała się na boki... poczuła nawet ekscytację że w końcu znalazła się na wojnie i mogła zasmakować nieco doświadczenia.. czuła się teraz bezpiecznie bedąc tuż u boku Isabelli... pokiwała lekko głową uważnie słuchając
Isabella machnęła dłońmi a ciało JR'a przelciało i trafiło na jedno z łóżek medycznych... medycy zaczęli go cucić... Wezyr zaczął wolniutko odzyskiwać przytomność...
- Daggerfall ma niezłe bariery.. pff.. wkurzają mnie... wyruszam... na czele armii.. idę na front... - syknęła Isabella mrużąc oczy
- Pani.. czy aby na pewno.. - odparł Thant
Ibrahim słyszał wszystko, leżał bowiem nieopodal... wytrzeszczył bardziej oczy słysząc to.. lekko chciał się poderwać ale nie mógł...
- Tak.. osobiście idę po zwycięstwo.. osobiście zniszczę ostatki elfów a także demony... te gnoje rozsiewają obrzydliwe zarazy takie jak pod Smoczymostem na moje miasta.. TO KONIEC TYCH DEMONÓW... mam tego KOMPLETNIE dosyć... - syknęła zaciskając pięsci...
Zakira przełknęła lekko ślinę.. nie wiedziała co zrobić.. jeśli Cesarzowa pójdzie na front to ona też? Skoro miała być tuż przy niej?
Isabella mrużyła oczy.. przygryzła lekko wargę.. intensywnie myślała... w jej głowie buzowały setki myśli... różne teorie, taktyki, myśli, pomysły.. narastała w niej jednak także niepewność i chaos... nie mogła ich ostatnio powstrzymać.. to też ją irytowało... chwyciła swoją torebkę.. w niej bowiem SZKATUŁA... pokiwała lekko głową mrużąc oczy... myślała intensywnie.. JEJ AS MIAŁ niebawem WKROCZYĆ...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
29-March-2026 01:40:02
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2079
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Wraz ze śmiercią Nelotha sytuacja w szeregach mrocznych elfów znacząco się zmieniła... Teraz gdy całe królestwo znalazło się w ciężkiej sytuacji ktoś musiał stac na czele i widać odpowiednie rozkazy... Oczy wszystkich wojowników skierowały się na Admirała Vanghara który trzymał w swojej ręce koronę należącą do Nelotha. Teraz to na nim jako przywódcy całej rewolucji ciążyła odpowiedzialność za cały naród...
- Być może król nie żyje... - zaczął Vanghar - Być może u naszych bram pojawił się potężny wróg.... ale.... To nie znaczy że to koniec...
Wszyscy wojownicy spoglądali w milczeniu słuchając Vanghara
- Isabella myśli, że jest w stanie nas zniszczyć.... że jest w stanie nas wymazać.... - mówił dalej - Musimy pokazać tej zdrajczyni gdzie jej miejsce i jak wielki popełniła błąd wywołując z nami wojne...
- Jakie są twoje rozkazy Sir... - zapytał jeden z wiernych mu żołnierzy
- Ewakuujcie mieszkańców... Flota w porcie ma być w pełni gotowa... Ja przemówię do Isabelli osobiście...
- Sir.... jesteś pewien?
- Isabella zdradziła nasz lud.... Zaatakowała nas pomimo obowiązujących traktatów... jeśli odrzuci postawione przez mnie ultimatum to aktywujemy Protokół Omega...
Elfy słysząc to wytrzeszczyły oczy... Wielu z nich przełknęło ślinę w strachu..
- P-Protokół.... Omega?! Ale... ale Sir... - zaczął jeden z elfów jąkając się
Vanghar podniósł dłoń uciszając tym samym wojownika
- Wykonać rozkazy.... Nie chce słyszeć żadnych sprzeciwów...- rzekł poważnym tonem Vanghar
Zołnierze popatrzyli na siebie wzajemnie po czym pochylili głowy... Natychmiast opuścili salę tronową rozpoczynając działanie... Wewnatrz pozostało jedynie trzech osobistych gwardzistów Vanghara... Admirał odwrócił się jeszcze raz w stronę tronu spoglądając na martwe ciało Nelotha.. Po chwili opuścił wzrok rzucajac spojrzenie na koronę która trzymał w ręce.. Zmrużył oczy po czym odłożył ją kładąc z powrotem na głowie Nelotha
- Tak bardzo bałeś się ją utracić... Hah... Teraz to jedynie dekoracja.... - rzekł cicho Vanghar patrząc na Nelotha - Nie potrzebuje twojej korony by efektownie rządzić całym państwem... Zachowaj ją sobie na wieczność... Bedzie przypominała Ci o twojej porażce...
Po tych słowach Vanghar kiwnął wolno głową po czym udał się w stronę wyjścia... Miał świadomość że czas ucieka i musi działać szybko...

Magiczna bariera nad Daggerfall nie była czymś co armaty, działa i lasery mogły unicestwić... Ataki wojsk cesarskich były kompletnie nieskuteczne... Wszystkie pociski odbijały sie jak od ściany i trafiały z powrotem w legiony... Kilka dział w ten sposób zostało już unieszkodliwionych... Na oczach Isabelli jej żołnierze zaliczali samobóje w spektakularne wręcz sposoby.... Przebicie się nie było na tę chwilę w ogóle możliwe... Isabella jednak tego jeszcze nie dostrzegała...


W tym samym momencie Isabella poczuła po raz kolejny paraliżujący wręcz ból głowy... Obraz aż jej się zamazywał... Upadła na jedno kolano... Ból był nie do zniesienia... Pojawił się znikąd i nasilał sie coraz bardziej... Bez wątpienia był to najsilniejszy atak jak do tej pory... Czuła że nie może wytrzymać...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-March-2026 15:36:23 przez Ravcore.)
29-March-2026 14:40:29
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
605
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2080
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Atak Demona Zarazy nadciągał... Wysłane przez niego szczury dotarły do miasta Skalif i zaczęły się rozprzestrzeniać po całej okolicy...Miasto nie miało żadnej ochrony... Nie było przygotowane na jakikolwiek atak... Ludzie nie byli niczego świadomi... Nie zostali o niczym poinformowani... Wielu z nich wracało dopiero z pracy do swoich domów... To był jednak ten moment w którym zabójcze gryzonie rozpoczęły swoje działanie... Zaczęły wbiegać do mieszkań... wbiegać do samochodów.. napadać agresywnie na ludzi przechodzących ulicą....Na efekty nie trzeba było długo czekać... W jednej chwili panika zalała całe miasto... Krzyki przerażania i rozpaczy roznosiły się echem... Ludzie padali martwi na ulicach... Samochody zderzały się ze sobą na skrzyżowaniach.. NASTĄPIŁ PRAWDZIWY CHAOS którego nie można było powstrzymać...
Demon Zaraza zaśmiał się szyderczo pod nosem... Czuł wyraźnie jak każdy zgon i każda zarażona osoba poprzez jego plagę jedynie dodaje mu sił...
- TAK! TAAAAK!! Więcej! Więceeej! - mówił szaleńczo - Ta moc.... wyraźnie to czuje!!

W tym samym momencie, Maragorne stało przed ponownym kryzysem... Szczury które zniszczyły Dallenor teraz dotarły po wielu godzinach do sąsiedniego Maragorne oraz do wieży wezyra... Zaraza szerzyła się coraz dalej.... Cała wyspa Adumar pogrążała się w pladze na której nie było żadnego lekarstwa...

Wszechobecna ŚMIERĆ... trwająca WOJNA... szerząca sie ZARAZA..
Potęga demonów z każda chwila stawała się coraz większa... Zatrzymanie ich z minuty na minutę stawało się coraz bardziej niewyobrażalne... a Isabella ponosiła za to pełną odpowiedzialność...

Wszyscy dostrzegli co dzieje się z Isabellą... Widzieli jak ta łapie się za głowę.. jak upadła na jedno kolano... Jak jęczy w bólu... Jej umysł nie był w stanie nadążyć za tym co się działo... Czuła wyraźnie jak coraz bardziej traci kontrole nie tylko nad wojną, nad całą sytuacją w krainie ale i nad samą sobą...
Ból był nie do zniesienia... Czuła że traci świadomość..

W tym samym momencie w namiocie medycy zdołali ocucić Winchestera... Wezyr nie miał pojęcia co sie stało ani gdzie jest... Rozglądał się dokoła widząc nad sobą twarze medyków... Zaczął coś jęczeć...
Nagle... niespodziewanie... Poczuł coś dziwnego.... Poczuł dreszcz na swoich plecach...Jego oczy się wytrzeszczyły... Czuł ze traci dech... Przełknął ślinę... jednak w tym samym momencie zakaszlał... Z jego ust wydobywała sie krew.. Medycy widzac to byli w szoku... Natychmiast zaczęli używać na nim magii leczniczej ale coś blokowało ich moc...
- CO.. CO SIĘ DZIEJE!? - Ryknął jeden z nich przerażony..
W tym samym momencie. Winchester jęknął na całe gardło... Z jego brzucha wyłoniła się rękę rozpruwając go od środka... Krew bryznęła na wszystkie strony... Z ust wezyra polała sie krew... Po chwili padł martwy na lóżku....
Medycy byli przerażeni... Całe lóżko Winchestera otoczyła czarna mgła... Z ciemności niespodziewanie wyłonił się DEMON ŚMIERCI..
Skierował on swoje spojrzenie na medyków którzy zostali sparaliżowani ze strachu... Wskazał na nich swoją dłonią....
- TRUE DEATH... - rzekł mrocznym tonem a jego dłoń otoczyła czarna jak smoła energia... Medycy natychmiastowo padli martwi a ich dusze zostały pochłonięte przez demona...
W tej chwili wykorzystując okazje że nie ma nikogo innego w namiocie z powrotem popatrzył na martwe ciało wezyra...
- Zobaczmy czy to zadziała... TURN.... UNDEAD... - jęknął mrocznie Demon a ciemna energia otoczyła Winchestera.... Zaledwie kilka sekund później jego tonące w krwi ciało zadrgało... Jego kosci strzeliły... Jęczał przerażająco... Demon Śmierć zaśmiał sie pod nosem... wszystko wskazywało ze jego mały eksperyment zadziałał... Udało mu sie zmienić martwego wezyra w jego osobista zombie kukiełkę...
Martwy Winchester podniósł się na równe nogi chwiejąc się i jęcząc pod nosem..
- Dooobrze.... Teraz idź.... Zniszcz Cesarzową Isabelle póki jest słaba..... - rzekł Demon Śmierć
Winchester bedąc teraz najprawdziwszym, kompletnie dzikim i bezmózgim zombie ruszył w stronę wyjścia z namiotu zamierzając wykonać polecenie... Demon Śmierć przez chwile patrzył na niego zadowolony... Winchester już nie żył... jedynie co po nim pozostało to dzika nieumarła abominacja działająca na jego rozkaz... Po chwili przemienił się w dym...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-March-2026 16:30:23 przez Ravcore.)
29-March-2026 16:25:34
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości