Gdy tylko Winchester wyszedł z namiotu, Lupus wyciągnęła swoje dłonie przed siebie tak aby znalazły się nad ciałem Ibrahima... Natychmiastowo uwolniła się z nich jasno-zielona energia a ciało Ibrahima otoczyła zielona poświata... Lupus zaczęła używać na nim swojej leczniczej magii
- Przestań lamentować... - odparła Lupus poważnym tonem - Nic mi nie bedzie... Mam wrodzoną odporność na wszelkie choroby i trucizny w przeciwieństwie do ciebie... Żadna plaga niezależnie jak mocna nie jest w stanie oddziaływać na moje ciało.... aczkolwiek reszta twojej armii oraz twój kompan to zupełnie inna sprawa...
Po tych słowach Lupus przymknęła swoje oczy i skupiła się na używaniu odpowiedniej ilości mocy swojej magii..
- Ta plaga ma pochodzenie wirusowe... - powiedziała Lupus - Zdołała zaatakować twój układ pokarmowy, oddechowy oraz immunologiczny równocześnie i niszczy po kolei twoje organy od środka.... Na razie spróbuje zastopować działanie wirusa i wstrzymać kontynuowanie jego mnożenia... Leż spokojnie i spróbuj nie myśleć o bólu... Nie miałam wcześniej styczności z tak silną wersją plagi....
Zgodnie z wydanym poleceniem Szefowej, Magister zaniósł tajemniczą maskę do laboratorium gdzie odebrali ją pracujący nad całym przedsięwzięciem naukowcy... Łowca nagród dostrzegł, że miny im lekko zbledły gdy zobaczyli na własne oczy artefakt.. Mimo to jednak kontynuowali swoją pracę tak jakby nic się nie stało... Pomimo jego pytań, nic mu nie odpowiedzieli....
Gdy Szefowa powróciła po swojej chwilowej nieobecności i opuściła swoją komnatę otrzymała informacje od swoich strażników że wszystko jest już gotowe... Ciało zostało zrekonstruowane... Wystarczył jeden pojedynczy rozkaz aby wszystko rozpocząć... Jej obecność jednak była w tym kluczowa, gdyż to właśnie dzięki jej mocy owa osobowość będzie mogła powrócić do świata żywych...
Wszyscy arystokraci którzy brali udział w całym planie wyszli wcześniej tego dnia z gabinetów prowadzonych przez siebie firm... Wszyscy byli w końcu omówieni na ostatnie spotkanie na którym Szefowa oficjalnie rozpocznie operacje na pełną skalę... a przynajmniej takie były ich przewidywania... Nikt nie miał jednak stu procentowej pewności co tak naprawdę chodzi jej po głowie...
Szefowa korzystając z okazji wydała też rozkaz w sprawie grupy osiłków którzy zaczepili ją wczoraj i mieli przybyć dziś wieczorem na spotkanie z nią... Żołnierze wiedzieli już co mają z nimi zrobić oraz gdzie wyrzucić ich martwe ciała...
Wszystko przebiegało tak jak sobie to zaplanowała...
Entoma po krótkiej rozmowie z Haroldem odeszła kawałek dalej po czym zniknęła z oczu wszystkich...
Galthran dopiero po kilku minutach od jej zniknięcia otrzymał od niej wiadomość telepatyczną.
-
Galthranie, powiadom mnie gdy skończysz wraz z Thantem sprawę z identyfikacją i pochówkami ciał poległych, aktualnie powróciłam bowiem z powrotem do Twierdzy.... Poinformowałam też pozostałych dwóch komendantów którzy jeszcze mnie nie raczyli zdradzić... Niebawem wkroczą do miasta ze swoimi ludźmi i zajmą się odbudową wszystkich zniszczeń... Teraz gdy Sisyphus został zneutralizowany i wygnany oczekuję, że obejdzie się bez jakichkolwiek buntów... Jeśli będzie jednak trzeba to w razie konieczności zezwalam Ci użyć siły aby opanować sytuację... Mam jednak szczerą nadzieję, że nie bedzie takiej potrzeby...
==================================================
Naberal i Shizzu dotarły wspólnie ścieżką z powrotem przed główne wrota prowadzące do wnętrza zamku Ignathira.. Obie pokojówki miału wejśc już do środka aby udać się na zasłużony odpoczynek gdy Shizzu niespodziewanie zauważyła, że nieopodal przy wodospadach na ławce ktoś siedzi... Natychmiast wskazała palcem w tamtą stronę. Naberal odwróciła wolno głową w tamtym kierunku.
- To ta cała księżniczka.... Co ona tam robi? - zapytała Shizzu - Byłam przekonana że lord Ignathir zabrał ją do jej komnaty...
- Cóż... ciężko powiedzieć.... - odparła Naberal i pokręciła lekko głową - Najprościej by było ją po prostu zapytać, ale wnioskując po jej dotychczasowym zachowaniu... wątpię w to aby udzieliła nam konkretnej odpowiedzi....
- To bardzo prawdopodobne... Ale pojedyncza próba wydobycia informacji nie powinna w żaden sposób zaszkodzić i korodować z naszym skejualem - odparła Shizzu po czym wolno ruszyła w stronę Yunny
Naberal spoglądała w milczeniu jak Shizzu idzie w stronę księżniczki... Po chwili namysłu ona również podążyła śladami swojej siostry... Nie zamierzała walczyć ze swoją własną ciekawością... Ona również chciała poznać powód całej tej sytuacji...
Yunna po swojej burzliwej rozmowie z Pellarem kompletnie zamilkła... W jej umyśle panował kompletny chaos... Czuła smutek i przygnębienie całą sytuacją... Poczucie winy uderzyło ją jak stalowy młot.. Z opuszczoną głową spoglądała w dół na kamienną kostkę... Nie słyszała nic poza szumem wodospadów... Nie reagowała na nic co ją otaczało... Pierwszy raz odkąd tu przybyła czuła się po prostu źle....
Tym samym nie dostrzegła zbliżających się w jej stronę pokojówek... Nie słyszała ich kroków... Nie zareagowała gdy Shizzu zatrzymała się tuż przed nią... Westchnęła jedynie głeboko...
- Całkiem żałosny dźwięk z siebie właśnie wydobyłaś... - powiedziała pokojówka
Yunna słysząc kobiecy głos wolno uniosła swoją głowę... Dostrzegła stojącą przed nią Shizzu... Naberal zatrzymała się kilka metrów dalej...
- Czego chcesz... - jęknęła cicho poirytowanym głosem Yunna - To nie jest właściwy moment....
- Mam tylko jedno ważne pytanie do Ciebie, blada i aktualnie przygnębiona księżniczko której królestwo zostało doszczętnie zniszczone na własne życzenie... - zaczęła Shizzu swoim robotycznym tonem
- Huh? - jęknęła Yunna kompletnie zaskoczona jej słowami
- Czemu... jesteś mokra? - zapytała kompletnie poważnym tonem Shizzu wpatrując się w jej twarz
Shizzu patrząca na Yunne: