Ostrze topora poszybowało w stronę głowy pokojówki z ogromną prędkością... Entoma była pewna że to już koniec.... Niespodziewanie jednak oręż został zatrzymany w powietrzu... Demon Wojna otworzył szerzej oczy w szoku... Entoma która klęczała na ziemi wolno uniosła swoją głową... Jej zaskoczenie było równie duże co Demona...
Atak topora został powstrzymany przez Corneliusa.. Męzczyzna pojawił się znikąd pomiędzy Entomą a Demonem i złapał swoją prawą dłonią ostrze broni..
- HUH?! CO... - jęknął Wojna - TO TY?!...
Cornelius spoglądał na Demona srogim spojrzeniem... Wojna w tym momencie wzdrygnął się... Próbował naciskać mocniej próbując obalić mężczyznę, ale jego siła fizyczna była niewystarczająca.. Cornelius ani drgnął... Demon nie dowierzał...
- CO?... JAK?! KIM... KIM TY DO CHOLERY JESTEŚ... - ryknał Wojna drżącym głosem
- Ta wiedza nie jest Ci potrzebna... - odparł twardym tonem Cornelius po czym jedną ręką odepchnął demona kilka metrów do tyłu..
Wojna syknął gniewnie... Wyraźnie czuł ogromną potęgę magiczną tajemniczego mężczyzny... Potęgę większą od Entomy... większa od Isabelli... Potęgę, z która on sam nie mógł się w żaden sposób równać..
Wojna cofnął się krok do tyłu... Oczy Corneliusa błysnęły jaskrawą zielenią... jego prawą pięść otoczyła zielona aura... Mężczyzna ruszył prosto na demona...
Cornelius uderzył swoją pięścią prosto w opancerzony tors Demona... Natychmiast uwolniła się potężna fala uderzeniowa... Wojna ryknął parszywie.. Jego pancerz pękł od siły ciosu a on sam odleciał od uderzenia z impetem do tyłu jak meteor... Chwile potem uderzył prosto w wydmę z ogromnym hukiem robiąc w niej głębokie wgłębienie... piach zasypał jego sylwetkę...
Cornelius przez chwile stał w milczeniu.. Jego pieść przestała emitować zieloną aurę... Jego wzrok przestał świecić... Schował obie ręce za plecy...
Entoma nie była w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa... Była w kompletnym szoku... Teraz naprawdę zaczynała rozumieć dlaczego zdołał uratować Lupus z rąk demonów bez większych problemów...
- Wygląda na to, że po raz kolejny przybyłem w ostatnim momencie... - rzekł spokojnym głosem rzucając spojrzenie na klęcząca na piasku pokojówkę..
- Skąd.... skad wiedziałeś.... - zapytała słabym tonem Entoma
- Zdaje sobie sprawę z tego, że pomyślnie wykonałabyś swoje zadanie.... Jednakże... nabrałem wątpliwości po tym jak wyczułem pojawienie się drugiego demona w okolicy... Walka 2 na 1 nie jest bowiem do końca sprawiedliwa.. Czyż nie? - odparł Cornelius
Entoma kiwnęła wolno głową...
W tym samym momencie Demon Wojna zdołał się wygrzebać i podnieść się równe nogi... Syknął wściekle....Położył swoją dłoń na klatce piersiowej.. Poczuł teraz wyraźnie jak jego zbroja została uszkodzona....
Skierował swój wzrok w stronę Corneliusa i Entomy... Dostrzegł od razu na sobie wzrok mężczyzny... Wojna zaczął rozumieć, że sam nic tu więcej nie zdziała...
Ryknął poirytowany...
- TSS.... TO... TO NIE KONIEC!.... INNEGO DNIA.... TAK...ZOBACZYCIE.....JUŻ NIEBAWEM.....- rzekł parszywym tonem Wojna po czym teleportował się bez śladu ostatecznie znikając...
WALKA DOBIEGŁA KOŃCA....