Isabella słysząc to i widząc teleportację Entomy westchnęła..
- Entomo.. nie.. ja.. nie chciałam.. - jęknęła Isabella smutnym tonem
Po chwili usiadła na pokładzie a plecami oparła się o maszt statku... jej oczy się zaszkliły.. miała w planie poprosić Entomę o to aby to ona została obrońcą jej horkruksa.. ale wszystko zepsuła.. teraz pozostawał przy niej... nie wiedziała co zrobić.. czy zachować.. czy może Gothmog powinien go otrzymać... gdy Isabella skończy jego kreację.. czuła że głowa ją boli...
- Cholera.. - syknęła i sama uderzyła się lekko w policzek.. z jej lewego oka pociekła łza.. czuła się coraz gorzej psychicznie... jej głowa mocno bolała.. owinęła kolana rękami i schowała głowę.. po chwili zaczęła lekko masować skronie..
Zerratu siedział nieopodal.. przyglądał się uważnie Isabelli...
Po każdym ataku tego głosu w jej głowie czuła się coraz bardziej słabo psychicznie.. teraz dodatkowo przyczyniały się do tego te wszystkie inne rzeczy.. wiedziała jednak że musi zakończyć tą wojnę.. musi już w końcu wygrać.. to wszystko kotłowało jej się w głowie... za wszelką cenę nie chciała stracić jakiejkolwiek kontroli.. za wszelką cenę nie mogła dopuścić wydarzeń które mogłyby być negatywne w skutkach dla niej... wiedziała że to priorytet absolutny.. chowała głowę w kolanach a z jej oczu kapnęło kilka łez...
Zerratu podszedł nieco bliżej... pacnął ją lekko łapą... nie reagowała jednak...
W tym momencie obok nich pojawił się zarówno Shohu jak i Zaiross... zwierzęta otoczyły Isabellę... Cesarzowa usłyszała pisk Zairossa... poczuła ich obecność... otarła lekko oczy o rękaw i uniosła głowę uśmiechając się do nich... uśmiechnęła się..
- Kochani.. jesteście ze mną tak długo... oprócz Lorenzo jesteście mi najbliżsi... - przemówiła do nich... - Dziękuję że ze mną jesteście.. dajecie mi naprawdę dużo radości i siły... - jęknęła a po chwili pogładziła Zerratu po pysku, Zairossa po głowie, Shohu także kciukiem leciutko po głowie..
Shohu jednak przekazał jej teraz informacje o Drakkanie.. że ten zginął... Isabella załamała się że straciła już Vanessę i Drakkana.. nikt nie miał zginąć.. westchnęła z żalu...
- Nie.. nie tak miało być.. - jęknęła otrzymując informacje od czarnego kruka... - Jakiś elf... go pokonał?! Kur*a! - syknęła zaciskając pięści - Pora to wszystko zakończyć... Demony, Nelotha... to koniec ich wszystkich.. mam siłę i ich zniszczę.. - mówiła nabierając wkurzonego wyrazu twarzy...
Tymczasem Zakira będąca w zamku Isabelli umyła dokładnie wiele razy swoje ciało i włosy... uznała że pora zakończyć kąpiel.. moczyła się bowiem już długo... po chwili wolno wyszła z wanny, a następnie zaczęła wycierać swoje ciało i włosy świeżym ręcznikiem... osuszała ciało kilka minut, a po chwili dostrzegła wiszące szlafroczki na ścianie... podeszła i włożyła na siebie jeden.. przewiązała się w pasie... uśmiechnęła się lekko.. cieszyła się że trafiła do zamku Isabelli bo tutaj miała wszystko co potrzeba.. miała do dyspozycji przecież kilka łazienek, kilka dużych wanien... cieszyła się że mogła poleżeć w tej dużej wannie i dokładnie się umyć.. poczuła się w końcu bezpiecznie.. będąc tutaj w zamku Cesarzowej... pokiwała głową i stanęła przed lustrem... przeglądała się chwilę w nim, a po chwili jednak otworzyła lekko usta...
- Och.. szlag.. nie mam żadnych swoich ubrań.. nawet żadnej bielizny... cholera... - jęknęła nie wiedząc co teraz zrobić... zaczęła się zastanawiać... była bowiem nago tylko w szlafroku...
Wszyscy Wezyrowie milczeli od dłuższej chwili.. fakt o śmierci Drakkana zwalił ich z nóg...
- Na imie mu... Baruka.. Baruka.. - przemówił wojownik w kierunku Ibrahima
- Baruka?!... - zaciskał pięsci Ibrahim.. był całkowicie wściekły... Drakkan bowiem zginął...
- Nie wiemy co to za jeden.. ale straszne monstrum.. - rzekł wojownik... przełknął ślinę
Wszyscy Wezyrowie byli w totalnym szoku na wieść o śmierci Drakkana.. wszyscy aż milczeli...
- Co teraz? - spytał po chwili ciszy Siael patrząc na Thanta
Thant natomiast pokręcił głową i westchnął...
- Nie wiem.. Niech Cesarzowa Isabella poprowadzi ostateczne etapy wojny.. ja swoje zrobiłem.. - rzekł wolno Thant i skrzyżował ręce - Wy żeście się wszyscy niezbyt popisali... - dopowiedział po chwili mrużąc oczy i patrząc na Ibrahima
Wielki Wezyr zaciskał pięści...
- Thancie! Daruj sobie uszczypliwośći... Drakkan nie żyje! Jasna cholera... - krzyknął Ibrahim - Mój atak przebiegał zgodnie z planem... niestety zaskoczyła nas fala szczurów... choroba... to był kompletny szok... - przemawiał Wielki Wezyr
- Drakkana również zaskoczono... mówiłem że elfy to cwane lisy i bestie... mają swoje sztuczki... - dopowiedział Ibrahim
Siael pokiwał głową
- Nie kłóćcie się Panowie... musimy ponownie zapanować nad sytuacją.. niesamowicie żal mi Drakkana... ale mamy wojnę do wygrania.. - przemówił silnym tonem Siael
Cassahs pokiwał głową...
- Przybycie Isabelli będzie kluczowe... to najważniejsza kwestia... to nasza Cesarzowa i jej ogromna siła i władza da w tej wojnie ostateczne zwycięstwo.. - przemówił potwornie Cassahs... naprawdę bardzo wiele osób oczekiwało już przybycia Isabelli... wielu na to czekało.. wszyscy oczekiwali tego momentu.. nikt nie wiedzia jednak kiedy nastąpi...