Jesteś gościem. Załóż konto lub zaloguj się, aby pisać na forum MineFox.


Oficjalne forum społeczności MineFox

MineFox.pl — Minecraft 1.21+

Aktualności, pomoc, rekrutacje i wydarzenia naszej aktywnej społeczności.

Discord MineFoxRanking serwerów
 
Ocena wątku:
  • 5 Głosów - 4.2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2311
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Reporter otworzył szerzej oczy...
- A więc zamierzasz nam powiedzieć na prywatnym spotkaniu jak wyglądał cały przebieg negocjacji z elfami oraz jakie punkty znajdują się w traktacie który podpisałaś? - zapytał bedąc mocno zaskoczony.. Chciał się upewnić ze dobrze usłyszał..


Vanghar oraz jego towarzysze pojawili sie pośrodku gęstego lasu pokrytego ogromną ilością śniegu sięgającego im aż po kolana... Argal i Eriohor nie ukrywali swojego niezadowolenia z powodu tej sytuacji..
- Cholera! Kalimos!.... Co to ma być? - ryknął Argal który nie mógł zrobic nawet pojedynczego kroka.. - Gdzieś ty nas wyrzucił?!
- Ha! teraz nie jest wam do śmiechu co? Mówiłem wam wcześniej jak tutaj jest to się nabijaliście ze mnie... - odparł Kalimos niezwykle zadowolony z siebie
- Teraz już wierzymy... - powiedział Eriohor i rozejrzał się po okolicy. Wszedzie panowała kompletna cisza... Nie było nawet żywej duszy...
Vanghar nie odezwał się... Po jego poważnej minie można było stwierdzić że spodziewał się takiej sytuacji, nawet pomimo tego ze nigdy tutaj go wcześniej nie był..
- Kalimos... Gdzie znajduje sie ścieżka do ich osady? - zapytał
Czarodziej zastanowił się i podrapał sie po głowie..
- Z tego co pamiętam to powinna być po prawej stronie... Teleportowałem nas w koncu w to samo miejsce co poprzednio ja sam byłem aby poinformować ich o spotkaniu... Ich osada jest niedaleko.. Kilka minut drogi pieszo...
Vanghar kiwnął głową po czym machnął ręką w stronę maga..
- Prowadź... - rzekł mocnym tonem
Kalimos od razu ruszył przez śnieg jako pierwszy.. Uzywajac swojej magii lekko go rozsuwał na boki aby ułatwić im poruszanie się...


W stolicy Kartis trwał natomiast kompletny pogrom... Mieszkańcy byli przekonani że po tym jak Isabella pozbyła się Talona i jego sojuszników to wszystko wróci do normy, ale niestety nikt nie przewidział że nadejdzie atak od strony demonów... Szczury zarażały miasto coraz bardziej kompletnie niszcząc wszystko co żyje...Ludzie umierali na ulicach... ich ciała były zjadane przez gryzonie... Zabójcza plaga unosiła sie w powietrzu.. To była kompletna masakra... Jeden budynek na obrzeżach miasta cały czas jednak pozostawał poza zasięgiem zabójczych gryzoni.... Była to rezydencja Corneliusa... Mężczyzna miał świadomość że miasto jest już stracone i nic go nie uratuje, ale równocześnie nie zamierzał pozwolić aby gryzonie dostały się do środka... Bariera magiczna którą użył przy użyciu zwoju miała tylko ograniczony czas działania i za kilka minut najzwyczajniej wyparuje... Nie mógł więc stać bezczynnie i liczyć na to że szczurom znudzi sie bicie w bariere...Jeśli chciał ocalić rezydencje musiał działać... Stojac przy samej granicy bariery, spojrzał srogim wzrokiem na gryzonie po czym teleportował sie na środek ulicy... Przybrał postawę bojową... Szczury szybko zauważyły jego obecność i ruszyły w jego stronę całym stadem.. Cornelius był jednak kompletnie spokojny... Po chwili zaczęła sie prawdziwa rzeź...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-August-2026 12:06:05 przez Ravcore.)
10-August-2026 11:15:22
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2312
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella westchnęła.. zaczęła intensywnie myśleć i się zastanawiać.. po chwili wzruszyła ramionami..
- Wiecie co... nie będę wam zawracała gitary... macie rację.. kolacja to głupi pomysł.. mam obowiązek teraz na miejscu wam wszystko mówić i pokazywać.. wybaczcie - powiedziała znowu bardzo pokornie po refleksji nad sobą...
W tej chwili otworzyła torebkę.. wyciągnęła z niej zwiniętą kopię traktatu...
- Ja mogę wam od razu pokazać traktat... tak jak obiecałam.. ja powiedziałam już... żadnych tajemnic przed wami nie bedę miała nigdy... widzieliście dobre lata moich rządów.. widzieliście teraz moje błędy.. widzicie że staram się pracować i to naprawić.. zrobię wszystko co w mojej mocy.. widzieliście nawet trochę mojego nagiego ciała.. ech.. Panowie.. ja po prostu już nie mogę i nie chcę nawet mieć żadnych tajemnic.. - mruknęła
W tej chwili rozwinęła traktat...
- Same negocjacje były.. przyznam szczerze no zdominowane przez elfy.. ja byłam sama.. nie chciałam się z nimi ponownie kłócić.. ja.. zależało mi już na pokoju.. na zaprzestaniu walki.. nie będę was okłamywać... nie ugrałam zbyt dużo.. - mówiła pokornie i ulegle... - ich nowy lider.. cóż mogę rzec.. zrobię wszystko.. żeby mieć z nim dobre stosunki.. ich nowy lider... o nim nie mogę powiedzieć nic złego.. to.. niesamowicie charyzmatyczny mężczyzna.. ja wierzę.. że razem z nim zbuduję relację.. odpowiednią.. najlepszą.. dla naszych Państw.. - mruknęła... Vanghar doprawdy był w jej głowie.. cały czas... Admirał...



Sisyphus przemierzał wyspy Costa... rozglądał się na lewo i prawo... nawet ze sporą ciekawością... zawsze lubił odkrywać nowe tereny i miejsca.. te wyspy ciekawiły go już za czasów Bractwa... nigdy jednak tutaj nie dotarl... teraz tutaj był.. kiwał głową.. sądził że to będzie odpowiednie miejsce... wyspy były bardzo piękne, majestatyczne... ale także spokojne... to tutaj chciał umrzeć.. tutaj zamierzał zakończyć żywot...
Czarny Rycerz przemierzał wyspy w głąb... oglądał roślinność, przyrodę, a także niesamowite zwierzęta.. chciał być z dala od ludzi.. chciał być sam...
Po kilkunastu długich godzinach jazdy Czarny Rycerz dotarł do niezwykłego wręcz miejsca... blisko plaży, tuż przy plaży... kawałek w głąb lasu zaś odkrył małe jezioro.. z gorącymi źródłami.. niesamowicie majestatyczne... co jednak najważniejsze, pomiędzy brzegiem a wejściem do uroczego bajecznego lasu stała chatka... miała parter i jedno piętro na górę prowadzone po schodkach... Sisyphus był w szoku.. chatka była z połączenia drewna i bambusa, ale bardzo wytrwałych i wysokiej jakości... ktoś doprawdy stworzył uroczy mały domek... Sisyphus dostrzegł jednak że owa chatka jest nieco niszczejąca.. że aż porasta mchem.. że konieczny byłby tu remont...
Sisyphus pokiwał głową.. zsiadł ze swego nieumarłego rumaka a ten przystanął obok.. rozejrzał się jeszcze raz... nigdy nie był na plaży... a tutaj miał ją pod nosem.. z drugiej strony miał dużo majestatycznej roślinności, piękne urocze jeziorko.. piękne kwiaty i czystą wspaniałą naturę.. poczuł niesamowitą aurę tego miejsca.. magiczną.. spokojną.. poczuł dziwną więź... nigdy nie był w takim miejscu, nigdy nie pasował do takiego miejsca.. zawsze miał na sobie potężne ciężkie uzbrojenia.. zawsze był we krwi, na wojnie, w walce, na bruku, na kamieniach, na brudnym piachu...
Teraz jednak Sisyphus był bez zbroi... stał w spodniach i koszuli... kawałki jego zbroi przyczepione były do jego rumaka... zerknął na zbroję.. ona była przeszłością... nabrał powietrza w płuca.. po chwili kucnął i pochwycił w dłoń piasek...ten był doprawdy tutaj bardzo czyściutki.. przepiękny...
Sisyphus ruszył w stronę chatki... wolno wszedł.. chatka nie miała płotu... miała jednak miejsce na ogródek... Sisyphus podszedł do drzwi i wolno je otworzył.. te zaskrzypiły dosyć mocno... kiwał głową... wnętrze było dosyć urocze, jednak niszczejące...
Czarny Rycerz mruknął pod nosem... zamierzał zrobić płotek dookoła domku.. a także jakiś mały ogródek... obok było miejsce jeszcze na coś.. gdyby zależało mu to mógłby zrobić tam siłownie.. jednak nie było mu to potrzebne, nie przejmował się już swoją formą.. ani dla siebie ani dla nikogo innego.. nikogo bowiem nie miał... następnie koniecznie zamierzał odnowić drewno domku.. odnowić.. naprawić drzwi... zmienić nieco wnętrze.. zamierzał tutaj doczekać swego kresu... nie wiedział kto wybudował tą chatkę.. jednak był pod wrażeniem.. stwierdził że na pewno jest opuszczona.. a jako iż zamierzał ją zając to postanowił o nią zadbać.. tak należało..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
10-August-2026 15:25:06
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2313
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Reporterzy byli zaskoczeni nagłą zmianą zdania Isabelli ale szybko się otrząsnęli widząc jak Isabella pokazuje im traktat pokojowy . Operatorzy kamer natychmiast zaczeli pokazywać papier który dzierżyła Cesarzowa..
- Cesarzowo widzę że traktat składa sie z wielu podpunktów... Z całą pewnością zapoznamy sie z dokumentem tak jak wszyscy, ale teraz dla widzów przed kamerami...Jesteś w stanie go nam streścić? Wszyscy zapewne chcą wiedzieć na co sie zgodziłaś i jakie to bedzie mieć konsekwencje dla nas wszystkich... - rzekł jeden z reporterów.
- A więc nowym liderem elfów jest ktos o imieniu Vanghar... Wyglada na to ze masz inną opinie na jego temat niż w przypadku Nelotha... Kim on dokładnie jest? - dopytał inny reporter

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
10-August-2026 16:10:58
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2314
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella zarumieniła się lekko na słowa reportera o Vangharze.. poprawiła słodko kosmyk swoich ślicznych włosów.. lekko się uśmiechnęła ale tylko leciutko pod noskiem...
- Noo.. cóż.. to Admirał Vanghar.. jest doprawdy doświadczonym mężczyzną.. jego wiedza i siła są ogromne... jest całkowicie inny niż... Neloth... Nelotha nie mogłam zdzierżyć.. a kogoś takiego jak... Admirał.. Vanghar... ja.. nigdy nie śmiałabym zaatakować.. - Isabella w tym momencie mówiła im bardzo szczerze w swoich emocjach... mogli dostrzec jak przyjemnie jej się o tym mówiło..
- Cóż... ja.. wierzę że moje stosunki z Admirałem... będą kompletnie różniące się od tych jakie były z ... Mannimarco... tak.. ja w to wierzę.. ja zrobię bardzo wiele w tej kwestii... przysięgam wam... nigdy nie będzie powtórki moich błędów.. - powiedziała i położyła dłoń na sercu - Przysięgam wam... na wszystko co mam.. - powiedziała pokornie... z każdą chwilą czuła tylko coraz większy respekt do Vanghara.... ostatnio.. nigdy w nikim nie dostrzegała takich.... rzeczy... ostatnią istotą był.. Ignathir... to jemu uległa w pełni.. to przed nim klęczała.. to przy nim jej umysł odkrywał jej najbardziej dzikie, skryte i zakopane czeluści umysłu... teraz... będąc przy Vangharze.. poczuła w sobie pewne iskierki... nie wiedziała co znaczą.. nie były to tak potężne płomienie jak przy Ignathirze.. ale.. coś naprawdę czuła... coś takiego... co sprawiało że bardzo.. bardzo chciała... być.. blisko.. Vanghara...
Isabella mówiąc to wszystko.. te superlatywy.. o Vangharze.. o jego doświadczeniu i sile... o tym jakim jest mężczyzną... Miała nadzieje ze Vanghar zobaczy wywiad... Isabella chciała mu zrobić dobrze... słowami.. chciała tego bardzo.. mówiła tak bardzo szczerze...
Po chwili jej twarz spoważniała.. zachowała należytą powagę.. pokorę.. pokiwała głową patrząc na traktat... przełknęła ślinę..
- Oczywiście... napisano: "Królestwo Mrocznych Elfów domaga się natychmiastowego zaprzestania działalności wywiadowczej i szpiegowskiej z strony Cesarstwa na terenach swojego państwa... dalej... Królestwo Mrocznych Elfów wraz z zakończeniem konfliktu domaga się zaakceptowania przez Cesarstwo i jej władczynie niezależności i niepodległości Królestwa oraz jego granic... Nie będziemy tolerować przekraczania ich bez pozwolenia.. w szczególności przez siły zbrojne innych państw... dalej... Domagamy się również usunięcia przygranicznych baz wojskowych i obozów należących do Cesarstwa... Królestwo Elfów domaga się swobodnej żeglugi po wodach wokół kontynentalnych oraz wód wewnętrznych i dostępu do portów w celu pełnej możliwości handlu wodnego i lądowego bez agresji ze strony Cesarstwa oraz jego władzy... RZECZ NAISTOTNIEJSZA.... Królestwo Elfów domaga się wypłacenia reparacji wojennych przez agresora jakim jest Cesarstwo na czele z Isabellą Carraboth Bal za wyrządzone krzywdy... zarówno zniszczenia infrastruktury publicznej, domostwa oraz same ofiary agresji... Cesarzowa jest zobowiązana do wypłacenia reparacji z własnej kieszeni oraz z kieszeni obywateli w przedziale pól na pół... Wartość reparacji jaką Cesarstwo jest zmuszone zapłacić będzie dwukrotnością ceny ustalonej przez Wodza po naliczeniu wszystkich strat po zawarciu porozumienia... Elfy chcą także CZĘŚĆ mojego TERYTORIUM w posiadanie Królestwa Elfów..."
Isabella przeczytała im najważniejsze punkty.. pokazywała im cały traktat.. nic nie ukrywała.. stała pokornie... bardzo pokornie... westchnęła i jęknęła lekko..




Sisyphusowi spodobało się to dzikie a zarazem urocze miejsce... sądził że można by tu było sporo rzeczy zagospodarować i wybudować coś ciekawego... on jednak nie zamierzał tego robić... siłownia czy innego typu rzeczy nie były mu kompletnie potrzebne... teraz był samotnikiem.. odliczał tylko dni do swego kresu.... wiedział że jego życie już się zakończyło... stracił bowiem wszystko.. jedyne co zamierzał teraz zrobić to zreperować co nieco ten domek... jako znak szacunku ze ten znalazł się na jego drodze... chciał dać drugie życie owej chatce... sam bowiem był pewien że czegoś takiego już nie doświadczy.. doprawdy znalazł się już na skraju swej historii... przegrał i stracił wszystko.. wiedział że bardzo niewiele czasu i dni zostało mu na tym świecie.. gdy tylko uporzadkuje tutaj nieco w tym domku, zamierzał odebrac sobie życie.. na brzegu nieopodal.. aby fale zabrały później jego ciało.. aby przepadł w nicości i odmętach wód... taki miał cel.. kiwał głową... skupił się na lekkim remoncie... zaczął budowę małego płotku dookoła chatki... dostrzegał że jest sporo miejsca na fajny ogródek.. na jakieś rośliny... a także dodatkowo terenu do zagospodarowania... on jednak nie zamierzał nic budować.. zdążył także przeszukać chatkę.. szukał informacji o tym kto ją tutaj wybudował... nic jednak kompletnie nie potrafił znaleźć... być może coś jest zakopane pod piaskiem... tak sądził... nie wiedział jednak czy powinien czegokolwiek szukać.. na ten moment z pomocą swoich zdolności magicznych skupił się na remoncie... pracował teraz fizycznie, dźwiganie nie było dla niego żadnym problemem.. miał ogromną siłę i potężną staminę... zdjął koszulkę i pozostał w samych lekkich spodniach... doprawdy było tu bardzo ciepło i przyjemnie.. słońca było ogrom... Sisyphus odnawiał ściany domku... załatał wszelkie dziury... wcześniej czuł jak jest przeciąg, jak wiatr przelatuje przez szczeliny... teraz jednak wszystko naprawił.. uszczelnił... sprawił że domek na nowo stał się przytulnym miejscem.. ciepłym... załatał dziury w suficie... żadna wilgoć więc nie dostawała się do wnętrza domku... pozbył się wszelkiej wilgoci... Sisyphus zreperował popękane podłogi... wstawił małe przyjazne okna tak aby był piękny widok na ocean... ocierał cały czas pot z czoła...
Stał podparty obserwując swój proges... nie spieszył się.. wiedział że stopniowo dzień po dniu może remontować co nieco.. na końcu i tak czekała go śmierć.. nie spodziewał się że zazna spokojnej śmierci... w takim miłym miejscu.. nigdy też nie marzył o takiej śmierci... gdy wizualizował sobie swój koniec, ten był zgoła inny.. był absolutnie pewien swej śmierci w walce.. w brutalnej walce trwającej miesiącami... całe życie sądził że właśnie tak umrze... teraz jednak wyglądało na to że czekała go śmierć spokojna... w przyrodzie...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
10-August-2026 18:47:42
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2315
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Reporterzy słysząc jak brzmią podpunkty traktatu aż zbladli. Nie mogli uwierzyć ze Isabella sie na to zgodziła... Byli w kompletnym szoku..
- Ymmm... No.... Tak.... Ale.... Cesarzowo.... Nie sądzisz że to... bardzo poważne żądania? Zaakceptowałaś je.. tak po prostu bez żadnych sprzeciwów.... Znaczy.. my wiemy że wojna została rozpoczęta przez ciebie i to ty ostatecznie zdecydowałaś się skapitulować ale.... - jęknął Reporter
- To z pewnością nie spodoba sie ludności... - dodał drugi reporter - Ale teraz nie ma juz wyboru i trzeba te postanowienia wypełnić... Czy jesteś na to gotowa?



Tymczasem Entoma i Lupus które ewakuowały sie z Kartis pojawiły się aktualnie na jakiejś odludnej wyspie...Entoma miała mało czasu na przemyślenie całej sytuacji, ale wyczuła, że osoba którą szuka jest gdzieś w pobliżu.. Osobiscie miała co do tego poważne wątpliwości ale uznała, że warto spróbować... I tak nie mają zbytnio innego rozwiązania... Mała pokojówka rozejrzała się po okolicy... Obie znalazły się na granicy jakiegoś lasu... Lupus natychmiast skuliła się pod drzewem... Nadal drżała... Jej trauma i strach powrócił gdy tylko szczury należace do Zarazy zaatakowały Kartis... Entoma podeszła do niej i przykucnęła przed nią
- Lupus.... Spokojnie... juz dobrze.. Jesteśmy tu bezpiecznie... Przeniosłam nas z dala od tamtego miejsca... - powiedziała Entoma próbując uspokoić swoja siostrę..
- Ja... Nie... Demony... One... dalej... chcą mnie dopaść... - jęknęła Lupus przewracając oczami na boki...
Entoma westchnęła głeboko... Stan Lupus pogarszał się coraz bardziej... Nie mogła już na to patrzeć... Psychika rudowłosej była na wykończeniu..
- Lupus... Spójrz na mnie....- powiedziała Entoma kładąc swój rękaw na czubku jej głowy
Rudowłosa jednak nadal się trzęsła ze strachu i stresu..
- SPÓJRZ MI W OCZY LUPUS... - powiedział głosniej Entoma
Lupus wzdrygnęła się i wolno obróciła głowę w jej stronę... Popatrzyła na nią...
- JEST DOBRZE... SŁYSZYSZ? NIE MA DEMONÓW.... Jestem tu z tobą... - powiedziała mocnym tonem Entoma
Lupus otworzyła lekko usta... Jej oddech nieco sie ustabilizował... Patrzyła na Entoma w milczeniu... Po chwili jej ciało przestało drżeć... Siedzała z owiniętymi rękami wokół kolan, przełknęła ślinę i kiwnęła wolno głową... Zdołała się uspokoić...
- Nie ma.... Tak.... Jest Bezpiecznie... - powiedziała przerywanym tonem Lupus
W tym momencie Entoma odsunęła się nieco od niej i pokręciła głową.. Ona sama nie była jeszcze w pełni sił... Szczerze chciałaby odpocząć, ale nie mogłaby zostawić Lupus samej choćby na chwile...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-August-2026 19:49:13 przez Ravcore.)
10-August-2026 19:43:34
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2316
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Isabella jęknęła lekko.. zrobiła leciutko smutniejszą minę...
- Cóż.. zgadzam się to poważne żądania... - mruknęła - Wiem że ludności się nie spodoba... ja chciałabym ich wesprzeć.. żeby jednak to ich nie kosztowało zbyt wiele... oddam wszystko co mi zostanie... - jęknęła
- Czuję że jestem gotowa.. że wypełnię wszystko.. obiecałam.. zarówno Wam, elfom.. muszę zadośćuczynić także nieumarłym.. - mówiła - Chcę bardzo przeprosić... cały świat... jestem temu wszystkiemu winna.. rozumiem to.. z każdą sekundą... - mówiła smutnym tonem
- Chcę przeprosić Admirała Vanghara.. publicznie przed kamerą.. za to co wyrządziłam jego braciom i siostrom... obiecałam także przeprosić wszystkie elfy.. to również oznajmiam iż uczynię niebawem... gdy tylko Vanghar pozwoli mi przemówić publicznie także i w Daggerfall.. - mówiła... bardzo pragnęła żeby Vanghar ten wywiad ujrzał... żeby go zobaczył.. żeby zobaczył jak szczerze mówi w emocjach.. jak pokorna się robi... jak bardzo żałuje i dostrzega swoje okrutne błędy..
- Przepraszam jeszcze raz.. szczerze przyznaję że się pogubiłam... zgubiłam właściwy tor.. jest mi bardzo wstyd.. - jęknęła



Sisyphus ogarnął podstawowe rzeczy w chatce... miał mniej więcej zaplanowane szlifowanie remontów... sprawił jednak że chatka była zdatna do.. "normalnego" życia.. czy do normalnego zamieszkania.. był z tego zadowolony, jednak cały czas dominująca była u niego aura załamania, porażki, schyłku życia i przegrania... wiedział że "normalnego" życia i tak nigdy nie będzie dane mu zaznać.. wiedział że zaprzepaścił wszystko... wiedział że zdechnie.. w samotności...
Jego nieumarły koń stal nieopodal chatki... nie były to ulubione jego warunki.. na razie jednak był dosyć spokojny... sam Sisyphus natomiast wniósł swoje pakunki do domu.. swoją zniszczoną zbroje i kilka mieszków zlota. To wszystko co mu pozostało... za pomocą swojej magii wstawił do domu ogromne łoże... zawsze leżał na ogromnym.. do sypialni też więc takie wstawił na górze... wstawił także fotele, kanapę, krzesła.. stół jadalny i mniejszy stolik.. trochę urządził chatkę.. bez pomocy magii z pewnością zajęłoby mu to o wiele dłużej.. resztę pracy i remontów chciał sobie rozłożyć.. na jak przypuszczał ostatnie chwile swego żywota...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
10-August-2026 22:04:23
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2317
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Po kilku minutach przeciskania się przez głęboki śnieg Vanghar oraz jego towarzysze dotarli na ścieżkę o której mówił Kalimos... Następnie mag zaczął ich prowadzić w stronę osady Lodowych Elfów w której był wcześniej i rozmawiał z Baruką..
- Zgaduje, że nie lubią nieproszonych gości... - rzekł Argal
- Tak... żebyś wiedział.... Jak tu byłem wcześniej to o mało mnie nie zestrzelili tuzinem strzał... Nie są towarzyscy... - odparł Kalimos
- Są ostrożni i nie ma co sie im dziwić... Żyją w ekstremalnych warunkach niedostępnych dla wielu innych istot... Musieli sie dostosować aby przeżyć... W Magicznym Wymiarze wiele gatunków juz wymarło... Przetrwały tylko najsilniejsze... - powiedział Vanghar poważnym tonem
- Mimo wszystko niewielu ich zostało z tego co wiemy... - dodał Eriohor
- Tak.. ich liczebność nie jest aktualnie duża, ale w sumie nigdy tez nie była wielka.. Lodowe Elfy nigdy nie celowały w ilość a w jakość... W końcu jak inaczej wytłumaczysz fakt ze 15 wojowników zatrzymało całą armie Isabelli i jej wezyra... - rzekł Vanghar
Eriohor od razu kiwnął wolno głową... Nie było wątpliwości, że Vanghar miał rację...


Reporterzy pokiwali głowami słuchając słów Isabelli... Przekaz dotarł do widzów... a jak oni to zinterpretują zależało od nich samych.... Reporterzy nie zadawali już dłużej pytań... Operatorzy kamer skupili sie na tłumie który zamiast się zmniejszać to z każda chwilą się powiększał...Coraz więcej ludzi przychodziło aby odebrać zadośćuczynienie od Isabelli... Złota ubywało cały czas...
- Miejmy nadzieje że cały ten kryzys przeminie... - powiedział sam do siebie reporter

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-August-2026 22:29:46 przez Ravcore.)
10-August-2026 22:09:21
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2318
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Galthran zaś spacerował spokojnie uliczkami Volturus... Czarny Rycerz na własne oczy chciał dostrzegać to jak zmieniła się sytuacja.. to jak cudowna Entoma wybawiła te tereny... Galthran na własne oczy jak dosłownie z dnia na dzień sytuacja się poprawia.. jak ludzie znacząco się zmienili... jak o wiele lepiej im się teraz tu mieszka.. ten widok niesamowicie go radował... czuł bardzo duzą dumę... że może być sługą takiej Pani jak Entoma.. jego Pani.. jego Bogini... w swoim umyśle cały czas miał malutką Entomę... marzył o tym aby ją ujrzeć... aby powróciła.. aby mógł ponownie paść do jej cudownych stópek... był bardzo dumny widząc jak te tereny się zmieniają dzięki Entomie.. jeszcze bardziej był dumny że może jej wiernie służyć.. że pozwoliła mu klęczeć przed sobą.. taka istota jak ona... Galthran kiwał głową.. lekko aż się wzruszył na myśli o Entomie.. doprawdy była istnym cudem...



Sisyphus oporządzał cały czas chatkę... trochę cieszyło go że miał takie zajęcie... nie sądził że trafi na takie miejsce... wyruszajac był kompletnie pewien że umrze znacznie szybciej.. na razie jednak jeszcze ciągle żył... w tej chwili klęczał na jednym kolanie... malował płotek który stawiał... nie było jeszcze nawet połowy płotku... ale Sisyphus chciał dać tej chatce ochronę... zarówno dzięki temu płotkowi, dzięki załataniu dziur w ścianach, podłodze i suficie... A także dzięki renowacji wnętrza i odnowienia... wstawił małe okna których wcześniej nie było.. widok na ocean był niezwykły z tej chatki... można było podziwiać zachody słońca.. Sisyphus właśnie tego wyczekiwał... wyczekiwał swego ostatniego zachodu słońca... wiedział że umrze wraz z zachodzącym słońcem... jego kres doprawdy był coraz to bliżej... Sisyphus czuł to... nie spieszył się jednak z niczym... spokojnie pracował fizycznie przy remoncie tego domku.. na ten moment można było w nim już spokojnie nawet zamieszkać... Sisyphus zastanawiał się czy jakaś zbłąkana dusza kiedyś tutaj trafi... być moze w potrzebie.. być może zdoła komuś pomóc tym jak teraz zadbał o chatkę... nie wiedział.. wiedział jednak że on nie pozostanie w niej długo... jego czekała coraz to bliższa śmierć...





Isabella dbała o każdego kto się do niej zbliżał... słuchała pokornie.. nachylała ucho... zapisywała wszystko i od razu wydawała rozkaz w celu pomocy...
ponownie teleportowała 20 potężnych skrzyń z jednego ze swoich skarbców... te momentalnie stały otworem przed mieszkańcami... chciała aby każdy otrzymywał zadoścuczynienie.. nie chciała pominąć absolutnie nikogo...
Rozpoczęło się identyfikowanie wsyzstkich zmarłych... rozpoczęły się ogromne pochówki... rodziny zmarłych były informowane jak obiecała Isabella...
Także firmy które zamknęła wcześniej zostały otwarte... pracownicy mogli wracać do pracy... Isabella wydawała rozkaz aby znacznie zmniejszyć i zbić inflację... że ona pokryje części cen które zostały zwiększone aby dla mieszkańców były takie jak poprzednie...
Jęknęła... płaciła teraz dosłownie za wszystko.. jej ciało przeszedł dreszcz... naprawdę zaczynała czuć się coraz bardziej jak bezbronna dziewczynka... kręciła jednak głową.. nie mogła dopuszczać takich myśli... chciała być silna.. wiedziała że ma swoje potężne moce... że ma tak wiele artefaktów i swoje zwierzęta... mruknęła.. rozmyślała intensywnie..

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
11-August-2026 14:55:55
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Niedostępny
☆ Rysownik ☆
******

Liczba postów: 318
Dołączył: Feb 2017
606
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
RozowyOrangutan

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2319
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Tymczasem Magister i jego oddział odpowiedzialny za atak na Carraboth Holding i przeprowadzone ataki hakerskie na banki wrócił z powrotem do podziemnej bazy... Misja zakończyła się zgodnie z planem i był niezwykle zadowolony z tego powodu... Miał nadzieje że otrzyma bardzo dużą sumę pieniędzy gdyż cała ta operacja był kompletnie szalona i śmiertelnie niebezpieczna... W mediach przecież o tym huczało... Zapewne Szefowa i Amon też o tym doskonale wiedzieli... Magister nie zamierzał więc tracić czasu... Natychmiast udał się w pierwszej kolejności do gabinetu Szefowej... Miał nadzieje że ją tam zastanie... Ruszył korytarzem pospiesznym krokiem... Dostrzegł dosyć szybko że pod drzwiami do jej komnaty stoi dwóch strażników.. Ci widząc go natychmiast pokiwali głowami..
- A więc wróciłeś... - rzekł jeden z nich - Cały i zdrowy... Gratulacje... To było naprawdę imponujące..
Magister zaśmiał sie pod nosem i poprawił swoje okularki na nosie..
- Ach.. Panowie... To była praca zespołowa... Moje ludzie doskonale się spisali... Nie było miejsca na jakikolwiek błąd... W końcu jeśli by się zdarzył to Cesarzowa rozszarpała by mnie własnoręcznie i odbieralibyście teraz moją głowę w jakiejś ciemnej skrzyni...
- Masz bujną wyobraźnie... ale mniejsza... Jesli to była praca zespołowa to na pewno nagroda również zostanie podzielona pomiędzy ciebie i twoich pomocników.. - rzekł drugi strażnik
Magister słysząc to aż wytrzeszczył oczy... Już zaciskał pieści... wziął jednak głęboki oddech... Zdołał się opanować..
- To juz nie wasza sprawa...- odparł - Ale skoro macie czas na pogawędki to z chęcią przekaże naszej pieknej Szefowej że bardzo wam sie nudzi na waszym aktualnym stanowisku i chcecie coś bardziej... ekstremalnego... tak dla zabicia samego czasu...
Strażnicy nie odpowiedzieli... Widac było że są lekko poirytowani.. Magister był jednak w stanie to dostrzec...
- No.. a teraz powiedzcie naszej cudownej Pannie o moim przybyciu... - dodał Magister i machnął ręką..


Gdy tylko Lupus w pełni się uspokoiła Entoma uznała, że obie powinny ruszac dalej...
- Lupus.. Jesteś w stanie iść? - zapytała Entoma
- Tak... Przecież nie mam połamanych nóg... - odparła słabym i zmęczonym tonem Lupus... Jej atak paniki minął..
Entoma westchnęła głeboko.
- W takim razie chodźmy... Ten którego szukamy jest w pobliżu... - odparła Entoma
- Nadal nie powiedziałaś mi o kim mowa... Co Solussa wyczytała z mojej głowy?... Co wy kombinujecie... Nie podoba mi się to...
- Wybacz ale nie mogę Ci tego teraz powiedzieć... Jestem przekonana bowiem, że nie byłabyś zachwycona... - odparła Entoma - Zresztą... ja sama nie jestem jeszcze bardziej... ale to nasza ostatnia nadzieja.. Wierze, że Solussa wie o czym mówi...
Lupus mruknęła pod nosem i opuściła głowę w doł... Szla wolno za Entomą która nadal kulała na jedną nogę... Nie miała pojęcia czego sie spodziewać... Trochę się obawiała tego co nastąpi... Co jeśli to tez jej nie pomoże? Pozostanie wtedy tylko lord Ignathir...

Jestem tu od 31 grudnia 2014 roku.
Nieustannie trwam w oczekiwaniu na lepsze jutro.

MegaRayquaza (2014-2015)
MrRayqq (2015-2016)
SoundwavePL (2016-2017)
Ravcore (2017-NOW)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-August-2026 15:40:16 przez Ravcore.)
11-August-2026 15:22:03
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*******

Liczba postów: 505
Dołączył: Jan 2016
369
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 192.00
Post: #2320
RE: [RolePlay] Magic World V - The New Era
Sisyphus przecierał pot z czoła... pozostawił pojemniki z odżywczą farbą na płot i pędzel przy płocie.. pozostawił także sporą górkę desek potrzebnych na dalszą część płotu.. wolno wszedł do domu... jego nieumarły wierzchowiec pozostał nieopodal chatki przy jednym z drzew... sam nieumarły koń nie wiedział czy zdoła się przyzwyczaić do takich warunków... nigdy w takich nie był...
Sisyphus zaś wygodnie usiadł w fotelu... rozglądał sie po chatce.. kiwał głową.. wystrój nie był jednak jakiś zbyt ładny.. zrobił po prostu po swojemu, po chłopsku... z pewnością gdyby znalazła się tu dłoń jakiejś kobiety chatka mogłaby wyglądać znacznie piękniej.. Sisyphus jednak wiedział że niczego już w swym życiu nie zazna i nie doświadczy... najbliższe spotkanie które go czekało to to twarzą w twarz z samą śmiercią.. wiedział że wówczas ta w końcu pochwyci go w swoje lodowate objęcia i zabierze z tego świata raz na dobrze.. podparł lokieć o oparcie fotela.. podparł swoj policzek pięścią... zamarł w bezruchu... rozmyślał... trwał... w samotności... w słabo oświetlonym wnętrzu... nie grzał nawet w kominku ani nic z tych rzeczy.. siedział w chłodzie.. w półzmroku... w bezdusznej ciszy...



Isabella wykonywała kolejne żądania poddanych.. pracowała... pozwalała każdemu do siebie podchodzić... każdemu poświęcała czas i uwagę...


Tymczasem Thant i Ibrahim pojawili się w innych miastach... Thant w Olympus... Ibrahim zaś w Halkret... Natomiast Cassahs pochwycił Zakirę w teleportacji i zabrał razem ze sobą do Lionhead.. nie zamierzał zostawić jej samej na potencjalne spotkanie elfów... nigdy w zyciu... elfy zbyt mocno ją zniszczyły...
Każdy z Wezyrów zaczął pracować... rozmawiać z poddanymi.. przekazywac słowa Isabelli.. płacić pieniądze.. liczyć straty... wydawać rozkazy w celu odbudowań...

[Obrazek: 5ZxkCR0.gif]
Hi there my dear! Turn back! Turn back...
11-August-2026 16:34:59
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 8 gości