Baruka słysząc słowa Drakkana zaśmiał się głosno. Pozostałe lodowe elfy również zaśmiały sie szyderczo.
Dopiero po kilku chwilach Baruka zaprzestał się śmiać. Obrócił swoim sztyletem w dłoni.
- Naprawdę myślisz że Neloth jest moim królem? - zapytał prześmiewczo Baruka - To zabawne stwierdzenie wezyrze... Naprawdę... dawno sie tak nie śmiałem...
Po tych słowach zeskoczył z konia i podszedł kilka kroków do przodu.. Zmierzył wzrokiem Drakkana.
- Liczyłem na to że Isabella przybędzie tutaj osobiście... wielka szkoda... Najwyraźniej ty bedziesz musiał wystarczyć... - rzekł Baruka szyderczo - Stań do walki ze mną... jeden na jednego... Zwycięzca bierze wszystko... No chyba że się boisz... Tak jak twoi żołnierze...
Mówiąc to wskazał swoim orężem w stronę wojsk które stały za Drakkanem.. Wszyscy legioniści wyglądali na przerażonych...
Baruka wyciągnął drugie ostrze... Dzierżył teraz duże podwójne sztylety... Po jednym w ręce... Oba nasączone jakąś magiczną mocą... Jego oczy błysnęły jasnym błękitem... Pozostałe Lodowe elfy patrzyły na swojego lidera z zadowoleniem i spokojem... Zwycięzca tego starcia był dla nich dobrze znany... Drakkan jeszcze jednak o tym nie wiedział...
Baruka:
Elfy na okręcie zignorowały słowa Isabelli. Nie wzruszyły ich obelgi kierowane w ich strone.
Jedynie dowódca mruknął pod nosem
- Zobaczymy czy będziesz tak bojowo nastawiona jak twój łeb bedzie ścinany na placu głównym w Daggerfall... - rzekł poważnym tonem Dowódca po czym odszedł kawałek dalej
- Tss... zwykła suka a nie cesarzowa... - dodał jeden z elfów stojący kawałek dalej przy burcie
- Koniec dyskusji... - odparł Dowódca - Wystarczy tych słownych przepychanek.. Przestańcie sie zachowywać jak dzieci...
Elfy słysząc słowa dowódcy pokiwały wolno głowami...