Isabella zamarła... rozszerzyła mocno oczy i otworzyła usta... niedowierzała w to wszystko co usłyszała... z lewego oka pociekła jej leciutka łza... słowa Vanghara dudniły jej w głowie niczym dzwon... czuła jakby dostała piorunem...
- Aaa...lllee... jjja.. - jęknęła... patrzyła na Vanghara.. zachwiała się lekko na krześle jakby miała z niego spaść... była totalnie skołowana... aż zabrakło jej jakichkolwiek słów...
- Vanggharrze... ja... nie spodziewałam się.. aż tylu... takich... - jęknęła patrząc na Admirała...
Po chwili położyła dłoń na jego traktacie... przysunęła go wolno bliżej siebie... patrzyła na niego z naprawdę.. przerazeniem w oczach.. strachem.. mogli wszystko u niej dojrzeć, nie starała się nawet kryć emocji.. wszystko im okazywała.. przytłoczyło ją to...
Jej oczy dostrzegły traktat przed sobą.. w tej chwili odwróciła lekko wzrok w bok... wystraszyła się..
Patrzyła przez moment odwracając od wszystkiego wzrok... emocje się w niej skumulowały.. czuła ciarki na ciele i dreszcze.. czuła się postawiona totalnie pod ścianą.. emocje mocno w niej buzowały... myśli w jej głowie wariowały.. zaczęła rodzić różnorodne pomysły.. wiedziała że nie ma szans... że musi ulec temu wszystkiemu... że musi dzisiaj tutaj ulec.. po prostu.. zdawała sobie sprawę że nic nie ugra... postanowiła więc pójść na całość... już niebawem.. zamierzała dać kompletny upust emocjom i swym planom... po chwili zerknęła na Vanghara.. zaraz na traktat... po chwili ponownie na Vanghara.. pogładziła się po buzi...
- Vangharze... bardzo.. dużo.. tych punktów... - jęknęła uległym tonem
- Ja.. nie spodziewałam się.. aż tak wielu... - mówiła oddychając szybko i stresując się - To... duże punkty... wieża wezyra Thanta.. zniszczona?! reparacje.. własna kieszeń... kieszeń obywateli?!.. pół na pół.. ALE...DWUKROTNOŚCIĄ... ALE.. Vangharze... - jęczała
- Majątki.. wezyrów? ALE... Vangharze! CZĘŚĆ MOJEGO TERYTORIUM?! Jak TO!! - jęczała będąc kompletnie w emocjach, mocno się stresowała... dawno nie doświadczyła takiego stresu... czuła się ZDOMINOWANA i przytłoczona...
- Przeprosiny.. kiedy?.. Miałyby... - jęknęła - Vangharze... ale.. to negocjacje... czy ja mogę... cccośś.. wynnegocjować... czy nie mam możliwości... ja wiem.. bardzo źle zrobiłam.. ja wam to wszystko wynagrodzę... bardzo wam wynagrodzę.. - jęczała
Jej wzrok przelatywał po punktach traktatu... w tej chwili dostała zadyszki ze stresu.. zaczęła bardzo szybko oddychać, tracić dech... doświadczyła niesamowicie dużego stresu... zaczęła się lekko dławić i próbowała złapać każdy oddech.... prosto na oczach Vanghara i mężczyzn...