Isabella wciąż walczyła z elitarnym kultystą... ten perfekcyjnie potrafił unikać zaklęć i robić odskoki, Isabella natomiast wytwarzała magiczne bariery które ochraniały ją przed atakami wroga...
- Drętwota! - Cisnęła ponownie, kultysta znowu uniknął...
Isabella mocno się poirytowała... wycelowała różdżką w górę, a następnie zrobiła nią kilka okrążeń...
- Firestorm! - Krzyknęła potężne bardzo stare zaklęcie, z jej różdżki wydobył się ogromny ogień który stworzył okrąg, pierścień... Isabella cisnęła go w stronę elitarnego kultysty, a ten znalazł się w środku okręgu... Kultysta mocno się zdziwił, a po chwili z kręgu co 3 sekundy zaczęły wylatywać mocne kule ognia, które uderzały w kultystę z każdej strony... starał się robić swoje uniki, jednak kule ognia uderzały go i z tyłu i z boku, a także z przodu... eksplodowały na jego ciele.
Isabella odwróciła się do Sochera.
- Socherze! Nie rób tego! Nie warto! - krzyknęła gniewnie.