Draco wyruszył do jaskini. Wszystko, czego dotykał, zajmowało się ogniem.
- To już mi się nie podoba. Jeżeli wysłali mnie tu dla żartów, narażając na pełnię, to ich ZABIJĘ.
W międzyczasie wdepnął w kolejną z pułapek, lecz ta, zamiast odciąć nogę, stopiła się i jak na złość, w tym momencie łuski stały się zimne a kawał stopionego metalu ugrzązł na stopie Dracona.
Przez to wszystko usiadł na ziemi i pozwolił sobie na krzyk, który, z Drakońskiej natury, bardziej przypominał głębokie dudnienie.
Powoli zmieniał kolor na biały.